Stalinowskie gołąbki pokoju

Bogdan Musiał, historyk niemiecki pochodzenia polskiego – jest od paru lat gwiazdą mediów (niektórych) i ma prawie wyłączność na interpretowanie polskiej historii najnowszej. Miał już kilka kompromitujących wpadek, jak np. opublikowanie znanych od 40 lat sowieckich dokumentów na temat stanowiska Moskwy wobec zamachu majowego jako „rewelacji”, która po raz pierwszy ujrzała światło dzienne. Ale teraz nie o tym. Tygodnik „Uważam Rze” (nr 36/2011) uznał, że czas rozpocząć „dyskusję” na temat zbliżającej się milowymi krokami 30. rocznicy stanu wojennego. Do boju wypuścił właśnie Bogdana Musiała, Tadeusza Płużańskiego no i Bronisława Wildsteina.

Czy dowiadujemy się czegoś nowego? Raczej nie – same ograne tezy i twierdzenia. Ale mimo to jednak jest pewne zaskoczenie – oto Musiał z pełnym przekonaniem informuje polskich czytelników, że w 1981 r. Leonid Breżniew chciał pogodzić się z władzą „Solidarności”, ale Jaruzelski mu w tym przeszkodził, bo nie chciał „wolnej Polski”. Nie wiem jaką jeszcze brednię wymyślą niektórzy byle dopiąć swego. Jaki tym razem „dowód” przedstawia Musiał? Dziennik mało znaczącego urzędnika sowieckiego Anatolija Czerniajewa. Z lektury wcale nie wynikają takie wnioski, do jakich dochodzi Musiał, ale cóż, każdy widzi to, co chce zobaczyć.

Zastanawia mnie tylko jedno – dlaczego historyk zawodowy posuwa się do jawnych manipulacji, przemilczeń i kłamstw, byle tylko postawić na swoim? Już kilka miesięcy temu jeden z tygodników czarno na białym wykazał jak to dr Łukasz Kamiński, obecnie szef IPN, ordynarnie wycinał z cytowanych dokumentów sowieckich wszystko to, co nie pasowało mu do z góry przyjętej tezy, że jakoby Jaruzelski błagał Moskwę o interwencję. Teksty cytowane przez Kamińskiego zestawiono obok siebie z tymi, które starannie wyciął. Całość wcale nie świadczyła o tym do czego przekonują Musiał i Kamiński.

Zastanawia mnie jeszcze jedno – dlaczego ci historycy pomijają w swoich „badaniach” tekst Iniessy S. Jażborowskiej pt. „Stan wojenny a kierownictwo ZSRR” opublikowany w tomie „Białe plamy, czarne plamy – sprawy trudne w relacjach polsko-rosyjskich (1918-2008), Warszawa 2010. Tekst ten został oparty na całym dostępnym obecnie w Rosji materiale źródłowym. Zalecam jego przeczytanie. I cóż się z niego dowiemy? Dowiemy się dlaczego Michaił Susłow, czołowy twardogłowy stalinowiec, jakoby wypowiadał się przeciwko „wprowadzeniu wojsk” do Polski. Ujawnił to w tajnym referacie wygłoszonym w dniu 11 listopada.

Stwierdził, że jeśli Jaruzelski nie wprowadzi stanu wojennego, to jest wariant B – zmiana kierownictwa w Polsce przez „zdrowe siły” wsparte przez wojska radzieckie. Jakie „zdrowe siły”? Chodziło do gen. Mirosława Milewskiego i Tadeusza Grabskiego. W jednej z kolejnych notatek ujawniono, że jest już przygotowana grupa oficerów sowieckich, która ma internować Jaruzelskiego i innych członków kierownictwa PZPR. Marszałek Kulikow na początku grudnia 1981 jasno stwierdził, że „tak czy inaczej wojska zostaną wprowadzone” (Kulikow chciał żeby interwencja miała miejsce 8 grudnia o godz. 0.00).

I wreszcie sprawa osławionego protokołu z posiedzenia KC KPZR z 10 grudnia 1981, na którym informowano, że Jaruzelski prosi o pomoc. Okazuje się, że są dwie wersje tego protokołu – w jednej jest zdanie na ten temat, w drugiej nie. W jednej jest informacja, że Jaruzelski stanowczo odrzuca myśl o jakiejkolwiek interwencji z zewnątrz, a w drugiej jest zadanie wręcz odwrotne. Autorka tekstu tłumaczy to tak – pierwsza wersja jest prawdziwa, druga była przygotowana na wypadek interwencji, gdyby Jaruzelski nie zrobił stanu wojennego. Miała usprawiedliwiać atak.

To tylko niektóre z ustaleń. Są one poparte przypisami, odwołaniami do materiału archiwalnego, autorka nie pomija niczego, co jest w tej chwili dostępne. Pytam więc raz jeszcze – dlaczego autorzy „Uważam Rze” konsekwentnie pomijają w swoich tekstach niewygodne dla nich fakty i ustalenia? Co to ma wspólnego z „walką o prawdę”? Dlaczego historycy zamiast pisać historię uprawiają tanią propagandę? I dlaczego wciskają kit o tym, jak to Moskwa rządzona przez starców rodem z czasów Stalina łaskawym okiem patrzyła na polskie aspiracje wolnościowe i była gotowa pogodzić się z upadkiem rządów PZPR?

Ta sama władza w Moskwie, którą Musiał oskarża w sowich książkach o to, że od samego początku, tj. od 1918, nie myślała o niczym innym, tylko o napaści na Polskę. I nagle w 1981 zmieniła się w baranków pragnących pokoju? Jaruzelski w to nie uwierzył – i czyż nie miał racji? Nie chciał nawet sprawdzać, czy to bluff czy nie. Byli tacy, którzy chcieli to sprawdzić, tylko że na tym stole gry w pokera zamiast kart był los narodu polskiego.

Jan Engelgard
http://blog.engelgard.pl

[aw]
Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Stalinowskie gołąbki pokoju”

  1. Tow.Generał w swej nieskończonej mądrości, patriotyzmie, realizmie i poczuciu odpowiedzialności poparł tow.Palikota. To jasny sygnał dla wszystkich realistów, by w oparciu o Palikota budować konserwatywną prawicę. Można wykorzystać dotychczasowe pozytywne doświadczenia klubowiczów ze współpracy ze skrajną lewicą od tow.Ziętka i tow.Leppera. Towarzysze Leppera już poparli Palikota – teraz czas na prawdziwych,realnych konserwatystów. W najważniejszej kwestii ideowej- stosunku do PiS – jest przecież pełna zgoda.

  2. Piękne zdanie: „Byli tacy, którzy chcieli to sprawdzić, tylko że na tym stole gry w pokera zamiast kart był los narodu polskiego.”. Ja też nie ryzykowałby radzieckiej interwencji w Polsce. Gen. Wojciech Jaruzelski miał rację, że wprowadził stan wojenny w grudniu 1981 r. Zachował się odpowiedzialnie. W przeciwieństwie od sanacyjnych oficerów z AK, którzy podjęli decyzję o wybuchu powstania warszawskiego. Oni podjęli grę w pokera, postawili los miliona ludzi na niepewne karty i skończyło się ponad 200 tysiącami ofiar śmiertelnych i zniszczeniem stolicy. Teraz tym wariatom z AK stawia się pomniki. A odpowiedzialnego, starego generała ciąga po sądach. Pozdrawiam Jerzy Krajewski

  3. Szanowny Panie Janie! Bardzo dobry tekst. Zgadzam się i dodam, że ludźmi Moskwy w 1981 r. byli sekretarze KC PZPR i członkowie Biura Politycznego gen. Mirosław Milewski, Tadeusz Grabski i Stefan Olszowski. Byli zaliczani byli do partyjnego „betonu”. Gen. Jaruzelski nie mógł być człowiekiem Moskwy, gdyż miał być obalony właśnie z inspiracji Moskwy. Gen. Milewski chciał rozegrać sprawy zgodnie z wytycznymi Moskwy i w czerwcu 1981 r. na plenum KC miał obalić Kanię i Jaruzelskiego. Przeciwko Jaruzelskiemu i Kani między innymi wystąpiło też dwóch generałów, a mianowicie gen. broni Włodzimierz Sawczuk, członek KC PZPR, wcześniej szef Głównego Zarządu Politycznego WP i gen. broni Eugeniusz Molczyk, zastępca naczelnego dowódcy Zjednoczonych Sił Zbrojnych Układu Warszawskiego. Z tamtych czasów pamiętam też, że jesienią 1981 r. nie mówiło się już w Solidarności o interwncji sowieckiej, ale wojsk Czechosłowacji i NRD. Byłem członkiem Solidarności, i w tamtym czasie potępiałem gen. Jaruzelkiego za wprowadzenie stanu wojennego. Po kilku latach doszedłem jednak do wniosku, że stan wojenny był słusznie wprowadzony. Co u Bogusława? Pozdrawiam serdecznie. Stanisław Bulza.

  4. @ Rusofil 1956 Dziękuję za miłe słowa. Chcę jednak wyjaśnić, że w Salonie 24 zostałem zablokowany. Cenzura tego serwisu blokuje nie tylko publikacje moich artykułów, ale również komentarze pod nimi. To jest specyficzny przejaw szacunku dla innych poglądów reprezentowany przez szefów Salon 24. Oni też kierują się ideologią, a nie ideami wolności, czy interesem ekonomicznym. To są agenci wpływu USA, zwolennicy PiS (który jest bardzo proamerykański i proizraelski), sanacji i Piłsudskiego. W Polsce, tak jak w innych krajach, toczy się ciągła wojna ideologiczna i propagandowa. Ona ma wielkie znaczenie, bo to wojna o dusze wyborców, o to, kto będzie rządził. W tej wojnie kluczową rolę odgrywają media, system edukacji i wymiar sprawiedliwości. W procesie socjalizacji dzieci i dorosłych lewica ma zdecydowaną przewagę. Problem prawicy polega na tym, że brakuje jej wielkich świeckich postaci, do których mogłaby odwołać się. Romana Dmowskiego odrzuca ze względu na jego nacjonalizm. Sięga więc do Piłsudskiego i zapomina o jego grzechach: wariackiej wyprawie kijowskiej, zamachu majowym, obrzydliwej dyktaturze z mordowaniem przeciwników politycznych, obozami internowania dla opozycji politycznej, tworzonymi tylko po to, by możliwe było utrzymanie władze sanacji. Generał Jaruzelski wprowadził stan wojenny i internował opozycjonistów, by chronić Polskę przez zewnętrzną interwencją, dyktatura PZPR była utrzymywana w imię polskiej racji stanu, dla której sojusz z ZSRR miał kluczowe znaczenie. Sanacyjna dyktatura z obozem internowania utrzymywana była tylko po to, by członkowie sanacyjnej grupy interesu mogli utrzymać się przy władzy, mieć dobre posady. PiS broni jednak sanacji, bo inaczej nie ma do czego odwołać się w naszej tradycji. Nowym królem Polski jest jednak Donald Tusk. Wygrał zdecydowanie w wolnych wyborach. On będzie prowadził nasz kraj przez burzliwe wody globalnego kryzysu gospodarczego. Co powinien robić konserwatysta? Modlić się za króla i wodza, by postępował rozsądnie. No i radzić mu, co jest dobre dla kraju. Moje rady: 1. Dać wybór ZUS i OFE czy sam ZUS. 2. Dać więcej możliwości wyboru w ubezpieczeniach społecznych. 3. Zmniejszyć wydatki socjalne. 4. Zmniejszyć dotacje do biznesu. 5. Zlikwidować gimnazja. 6. Zlikwidować powiaty. 7. Zracjonalizować wydatki na ochronę zdrowia. 8. Utrzymywać złotego tak długo, jak się da. Pozdrawiam Jerzy Krajewski

  5. Uzupełnienie do poprzedniego mojego komentarza. Przed tym słynnym plenum KC PZPR, które odbyło się w czerwcu 1981 r., z Moskwy przyszedł list do Komitetu Centralnego. Była to bardzo surową krytyką tego, co się w Polsce wówczas działo, a mianowicie, że dopuszcza się do głosu opozycję, że grozi utrata władzy, że toleruje się wrogą działalność Kościoła, i wiele innych uwag. W liście były wymienione tylko dwa nazwiska Jaruzelskiego i Kani, jako osoby odpowiedzilne za ten stan rzeczy. Dlatego gen. Milewski na rozkaz Moskwy miał ich obalić na plenum w czrwcu 1981 r. Wystąpienie Milewskiego zostało zblokowane przez zwolenników Jaruzelskiego, i agenci sowieccy przegrali. Milewski był kandydatem niektórych sił w Moskwie na I sekretarza PZPR. Za chwilę o gen. Milewskim. Stanisław Bulza.

  6. Od 1990 roku jeździłem często do Lichenia. Pomagałem społecznie na terenie Sanktuarium. Osobiście poznałem ks. Eugeniusza Makulskiego, który był kustoszem Sanktuarium Maryjnego w Licheniu. Z żoną należeliśmy do Rodziny Licheńskiej. Ks. Makulski pisał, redagował i wysyłał członkom „Listy do Rodziny”. W jednym z listów z 1990 roku napisał, że „4 października 1990 roku klęczał przed Cudownym Obrazem sam Pan Prezydent Wojciech Jaruzelski. Głowa Państwa – dostojny pielgrzym, wiele godzin spędził najpierw na miejscu objawień w lesie grąblińskim, a potem w samych Licheniu. Pan Prezydent oddał hołd i złożył wieniec przed pomnikiem swego nauczyciela i wychowawcy ks. Józefa Jarzębowskiego, a potem dokładnie zwiedzał całe Sanktuarium, wszystkie jego obiekty. Z kościoła Pan Prezydent zabrał piękny obraz Matki Bożej Licheńskiej i zawiesił go w jednej z reprezentacyjnych sal w Belwederze. Maryja – Bolesna Królowa Polski zamieszkała w Belwederze, w domu Prezydenta Polski, aby jeszcze bardziej ogarnąć opieką swój Naród, jego prezydenta i cały Rząd, sprawy całego państwa. Maryjo! Króluj nam na wieki! Maryjo! Pod Twoimi rządami czujemy się bezpieczni”. Pisał ks. Makulski. Byłem przy grobie ks. Józefa Jarzębowskiego. Gen. Jaruzelski nigdy nie twierdził, że był komunistą. Mówił o sobie, że jest socjalistą. Jak już pisałem, to w latach 1980-1981 nie byłem zwolennikiem gen. Jaruzelskiego, choć ceniłem go bardzo wysoko za reformy w armii w latach 70. XX w. Stanisław Bulza.

  7. @Stanisław B. – doprawdy, wzruszył mnie pan tym opisem religijności tow.Czerwonego Bandyty. Jak rozumiem, jego dzisiejsze poparcie dla Palikota też wypływa z głębokiego przywiązania do religii. Podobnie jak wspólpraca z Urbanem i morderstwa księży. Tygodnik „Nie” jest zapewne wydawany dla chwały Bożej, gumowy penis Palikota w sejmie też na pewno jest wyrazem religijnej ekstazy. A tych paru zabitych księży – cóż, to na pewno byli jacyś „moderniści”… Pańska miłość do tzw. „Generała” przekroczyła granice absurdu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.