Sułkowski: Pius XII znów pod obstrzałem

2 marca 2020 roku dostępne dla badaczy stały się watykańskie archiwa zawierające dokumenty z czasów pontyfikatu Czcigodnego Sługi Bożego – papieża Piusa XII. Decyzją papieża Franciszka stało się to 10 lat wcześniej niż według standardowej praktyki. Czy to decyzja dobra czy nie, poznamy dopiero po owocach. Jednakże już teraz możemy być prawie pewni, że zupełnie nie zmieni to optyki ani obozu zwolenników ani przeciwników decyzji Piusa XII z czasów II wojny światowej. Ci pierwsi, opierając się na faktach i analizach od dawna twierdzą, że papież zrobił wiele dla ratowania żydów, delikatnie i wręcz ekwilibrystycznie balansował na, jak się zdaje cienkiej linii między ostrym werbalnym potępieniem działań Hitlera, które mogłoby spowodować katastrofalne skutki dla katolików na terenie Rzeszy oraz terenach okupowanych a aprobatą dla niezgodnej z nauczaniem Kościoła ideologii nazizmu. Tym samym dostrzegają w działaniach Piusa XII pewien kunszt polityczny, który pozwolił na cichą pomoc.

Zupełnie odwrotnie sprawę postrzegają przeciwnicy pontyfikatu Piusa XII. Raz po raz padają zarzuty bardzo ciężkie w postaci znikomej pomocy papieża, ale również i zarzuty kompletnie fałszywe w postaci zupełnego braku pomocy, sprzyjaniu Hitlerowi czy nawet współpracy z jego reżimem. Argumenty te, choć nie wytrzymują ciężaru dowodów, są bardzo popularne i w ustach nieprzychylnych Kościołowi, od lat próbują rzucać cień zarówno na osobę Piusa XII jak i sam Kościół. Przykładem może być choćby argumentacja jednej z ikon ateizmu – Christophera Hitchensa, który stawiał odważne tezy o współpracy papieża z III Rzeszą twierdząc, że Pius XII pomagał niemieckim oficerom w ich ucieczkach do Ameryki Południowej pod koniec II wojny światowej.

W tę drugą optykę, zaledwie dzień po otwarciu archiwów wpisał się główny rabin Rzymu – Riccardo di Segni. Twierdzi on w swoim komentarzu: „Widać jasno, że nie było woli zatrzymania pociągu 16 października 1943 roku, a pomoc była skierowana w trosce o ochrzczonych” (por. [1]). Oczywiście brak tutaj jakichkolwiek choćby przesłanek na poparcie tej dość dziwnie sformułowanej tezy. Jak w dokumentach miałaby się przejawiać wola Piusa XII? W jaki sposób zweryfikowano intencje następcy św. Piotra? Dlaczego jako głowa Kościoła papież miałby się nie troszczyć o ochrzczonych? Czy a contrario, rabin chce powiedzieć: „widać jasno, że była wola Piusa XII aby pociąg 16 października 1943 roku dowiózł ludzi ku zagładzie”? I czy fakt, że Pius XII w tym konkretnym przypadku nie postąpił tak, jak chciałby tego główny rabin Rzymu wynikał z woli ówczesnego papieża czy z czynników zewnętrznych? Należy przecież pamiętać, że Kościół nie dysponował podówczas swoimi wojskami, co przecież podsumował Stalin w słynnej anegdocie: „ile dywizji ma papież?”, więc i siła polityczna była znikoma – wszystkie sukcesy Watykanu w ratowaniu ludzkiego życia w tych okrutnych czasach były wynikiem sprawnej dyplomacji i cichego działania. Ignorowanie tego faktu pozwala oczywiście dojść do konkluzji – Kościół nic nie zrobił, tyle tylko, że jest to konkluzja nonsensowna.

Otwarcie archiwów rzecz jasna nie przekona nieprzekonanych – ci mieli dość materiałów źródłowych aby zweryfikować swoje zdanie i kolejne dokumenty raczej niewiele tu zmienią, choć życzę sobie abym się mylił. Należy jednak zwrócić uwagę, że znamienne są ciągłe pretensje środowisk żydowskich i lewicowych do tych, którzy niejednokrotnie z narażeniem życia pomagali żydom w trakcie II wojny światowej. Atakowany jest Kościół, Pius XII i rzecz jasna atakowani są Polacy. Nie jest istotne, że istnieją dowody na to, że urzędnicy Kościoła fałszowali dokumenty aby ratować żydów. Nie jest istotne, że Polacy oddawali swoje życie próbując pomóc, co ma swoje odbicie w Yad Vashem i bezgranicznej wdzięczności uratowanych. Bezustannie podkreślone jest albo to, że Kościół nie pomógł a Polacy to naród antysemitów, albo że tej pomocy udzielono za mało. I to ten drugi zarzut jest o wiele groźniejszy, bo tak naprawdę trudno z nim dyskutować, szczególnie gdy przypomnimy sobie ostatnie sceny „Listy Schindlera”, w której tytułowy bohater ubolewa, że zrobił za mało, bo mógł jeszcze sprzedać samochód czy zegarek i uratować więcej istnień. Trudno przecież zważyć czy zrobiono za mało, za dużo czy odpowiednio i dyskusja przy obraniu którejś z tych opcji jest raczej emocjonalna niźli merytoryczna. Jednakże ani katolicy ani Polacy nie mogą dać sobie wmówić winy tylko dlatego, że być może można było zrobić więcej. Te dwie grupy są akurat ostatnimi, do których należy mieć pretensje, bowiem wykazały się wielkim bohaterstwem. Należy szczególnie podkreślać zaniechania amerykańskiego rządu, biznesu i mieszkających w USA żydów, które to środowiska nie tylko przez swoje zaniechania ale i konkretne działania mają na sumieniu wiele ludzkich istnień – przypomnieć należy, że w maju 1939 roku prezydent USA odmówił przyjęcia blisko 1000 żydowskich uchodźców z terenów III Rzeszy. Nie pozwólmy aby ci, którzy nie zrobili nic narzucali fałszywą optykę wszystkim dookoła – łącznie z tymi, którzy poświęcili wszystko.

 

Marcin Sułkowski

[Głosów: 14   Average: 4.7/5]
Facebook

1 thought on “Sułkowski: Pius XII znów pod obstrzałem”

  1. (…)Czy to decyzja dobra czy nie, poznamy dopiero po owocach.(…)
    Kto wierzy w Chrystusa wie, że nauka chrześcijańska nie ma żadnych tajnych protokołów… A tłumacząc z polskiego na polski to Watykan nie CIA czy innym KGB, żeby bawić się w tajne archiwa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *