Surkow redivivus

Majowe odejście Surkowa traktowane było jako symboliczne zwycięstwo narodowo-imperialnego skrzydła obozu putinowskiego, ciepło przyjęte też przez nie-liberalną opozycję. Już wówczas jednak część analityków, jak Aleksander Dugin – nawoływała do wstrzemięźliwości wskazując, że nici powiązań dawnej szarej eminencji Kremla sięgają zbyt głęboko, by na Surkowie całkowicie stawiać krzyżyk.

Sceptycy mieli rację. Surkow powraca na Krem, zajmując miejsce Tatiany Golikowej, która przeszła do pracy w Izbie Obrachunkowej Federacji. Oficjalnie nowy asystent prezydenta W. Putina zajmować się będzie pomocą społeczno-gospodarczą dla Abchazji i Osetii Południowej. Nie sprawdziły się więc pogłoski, że głównym zadaniem ex-wicepremiera miałoby być wytyczenie nowej linii stosunków rosyjsko-ukraińskich. Z drugiej jednak strony służba prasowa zastrzegła, że zakres kompetencji Surkowa może ulec zmianie. Analitycy dociekają więc na razie co skierowanie technokraty na odcinek abchaski i osetyński może oznaczać dla planów normalizacji relacji z Gruzją. Surkowa jako pragmatyk, uchodzący za najbardziej zapadnickiego spośród członków obozu władzy miałby mniej drażnić Tbilisi, reorientujące swą politykę, niż otaczający Putina wielkorusowie.

Powrót Surkowa, na razie na marginalne formalnie stanowisko otwiera dyskusję na temat przyszłości zmartwychwstałego powrotu. Obserwatorzy kreślą wizje zdominowania przez niego całego segmentu kaukaskiego polityki Federacji, a nawet przejęcia całokształtu stosunków z Azją Środkową. Inni widzieliby w Surkowie następcę jego głównego podopiecznego – prezydenta Czeczenii Ramzana Kadyrowa, który w tych spekulacjach mógłby przez Kreml zostać delegowany jako przedstawiciel przy Organizacji Współpracy Islamskiej. To Surkow w takiej sytuacji stanąłby przed fundamentalnym dla Rosji zadaniem pacyfikacji Kaukazu, być może federalizacji Czeczenii i Inguszetii – i na fali tego sukcesu zapewnienia triumfalnej reelekcji W. Putina w 2018 r.

I choć prognozy te wydają się być na razie mocno na wyrost, to przywracając do łask 49-letniego zaledwie polityka Putin pokazał po raz kolejny, że nadal umie grać skrzydłami i choć pozornie daje dowód na krótkość ławki kadrowej Kremla – to jednocześnie pokazuje, że niczym Stalin umie sięgać nawet po przedwcześnie spisanych na straty wtedy, gdy wydają się potrzebni w imię nadrzędnych interesów Federacji i obozu władzy.

Konrad Rękas

Zapraszam też na Geopolityka.org

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *