Symbolika 10 kwietnia

Podczas niedzielnych obchodów rocznicy katastrofy smoleńskiej domknął się bardzo ważny etap historii Polski. Jak to zwykle bywa, kwestie najbardziej doniosłe objawiają się niepozornie.

Kulminacją PiS-owskich obchodów rocznicy była partyjna Msza w Archikatedrze Warszawskiej. W procesji z darami Tomasz Sakiewicz ofiarował kielich i patenę. Tu właśnie historia Polski się domknęła.

Ponad cztery lata temu, dokładnie w tym samym miejscu, w warszawskiej Archikatedrze abp St. Wielgus zrezygnował z misji pasterza Warszawy. Człowiekiem, który miał niebagatelny wkład w uruchomienie nagonki, której celem było zaszczucie abpa St. Wielgusa, był właśnie T. Sakiewicz. To prowadzona przez niego Gazeta Polska uruchomiła ten proces.

Waga tych wydarzeń dla historii Polski i Kościoła w Polsce nie leży nawet w osobie abpa St. Wielgusa. Istota rzeczy jest w tym, że w ów styczniowy dzień 2007 roku udało się coś, czego nie zdołali do końca dopiąć władający Polską w okresie PRL-u, co wcześniej w historii też było bardzo często zapalnym punktem stosunków państwo – kościół. Władze Polskie występujące wówczas w osobach braci Kaczyńskich skutecznie wykonały prawo decydowania o obsadzie stanowiska biskupiego. To właśnie z powodu dokładnie takich zakusów władz wiele lat wcześniej kard. St. Wyszyński wypowiedział słynne: Non possumus.

Aby uzmysłowić sobie, jak daleko w ciągu ostatnich czterech lat zaszliśmy, wystarczy zauważyć, iż nieodróżnialny obecnie od Gazety Polskiej Nasz Dziennik jeszcze cztery lata temu /co ciekawe, w wydaniu z 10 kwietnia…/ frontalnie atakował T. Sakiewicza za taki drobiazg, jak chwalenie się swoim rozwodem na łamach gazet w Wielki Piątek. Dziś T. Sakiewicz składa mszalne dary, a odprawiający Mszę ks. B. Bartołd serdecznie dziękuje TV Trwam, że transmitowała to na cały świat. 

Ludwik Skurzak
[aw]

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Symbolika 10 kwietnia”

  1. Kaczyzm to cofnięcie historii do epoki sprzed reformy gregoriańskiej, gdzie król-kapłan jest częścią episkopatu (biskup zewnętrzny).

  2. Różnica między rzeczywistą i formalną ingerencją władzy świeckiej w obsadę stanowisk biskupich (czego słusznie nie mógł zaakceptować Wyszyński) a zrozumiałym sprzeciwem wiernych wobec mianowania arcybiskupa-kapusia jest zasadnicza. Niezależnie od słuszności krytyki postępowania sekty smoleńskiej – porównywanie tych dwóch rzeczy jest manipulacją.

  3. Co to jest „sprzeciw wiernych” ??? Jako katolik rzymski nie znam takiego pojęcia. „Sprzeciw wiernych” zakłada wcześniej zasadę powszechnego kapłaństwa = protestantyzm.

  4. „Sprzeciw wiernych” niczego takiego nie zakłada. Zakłada natomiast prawo do krytyki i zwracania uwagi na nieprawidłowości. Sam nieraz ostro wypowiadałeś się o niektórych biskupach (np.Życińskim) a nawet o papieżu. Czy jeśli parafianie będą np. głośno domagac się odwołania proboszcza – pijaka i dziwkarza, wyslą w tej sprawie list protestacyjny, zamieszczą apel na łamach prasy i urządzą pikiete pod siedzibą kurii to uznasz ich za heretyków ??? Czy tego rodzaju nacisk na władze kościelne ma cokolwiek wspólnego z ingerencją władzy państwowej w wewnętrzne sprawy Kościoła ???

  5. Co innego jakiś ksiądz na parafii z którym żyje się na codzień, a co innego Książę Kościoła. Dla mnie coś takiego jest nie wyobrażalne. Ja Życińskiego krytykowałem, ale nigdy mi nawet do głowy nie przyszło, aby nawoływać do jego usunięcia czy ustąpienia. W Kościele biskupi są bytami koniecznymi, a wierni bytami koniecznymi nie są.

  6. „Jakiś ksiądz” czy książe Kościoła to kwestia skali. (zresztą biskup nie jest księciem Kościoła – jedynie kardynał). A tak poza tym, to oczywiście zły biskup jest większym zagrożeniem niż zły proboszcz.

  7. Jak widzę wśród członków KZM można spotkać przeróżne ekscentryczne poglądy. To jakie są jeszcze przypadki, gdy władza świecka może decydować o obsadzie stanowisk biskupich? To jest jedyny wyjątek – że tylko wtedy, jak w swoich własnych archiwach znajdzie kwity, iż dany biskup jest agent, czy są jeszcze jakieś inne przypadki? Gdyby komuniści wiedzieli jakie to proste, to zamiast kard. St. Wyszyńskiego zamykać, też by ujawnili jego teczkę i zażądali od Ojca Świętego zmiany. Gupie te komunisty jednak były całkiem.

  8. Ludwiku, nie przeczytałeś komentarza. Więc jeszcze raz. Od kiedy to grupa rozgniewanych wiernych to „władza świecka” ? Wyraźnie napisałem, ze jest różnica między ingerencją władzy swieckiej a „gniewem ludu”. Zresztą, ten gniew wcale nie musi być uwzględniony.

  9. Może nie zrozumiałem. To na czym właściwie polega „Różnica między rzeczywistą i formalną ingerencją władzy świeckiej w obsadę stanowisk biskupich”? Dla mnie było tak, że władze świeckie dziwnym przypadkiem nagle „znalazły” kwity i równie niespodziewanie do nich „dotarli” wiadomi dziennikarze. Co czyni Twoim zdaniem ten przypadek moralnie i w świetle nauczania Kościoła uprawnionym dla ingerencji władzy świeckiej?

  10. Ale gdzie tu widzisz „ingerencję władzy świeckiej” ???? Czy Sakiewicz to „władza”? Czy stado pisowskich moherów to „władza” ??

  11. Kwestionujesz prawdziwość informacji, iż polskie władze świeckie interweniowały w tej sprawie w Stolicy Apostolskiej? Kwestionujesz fakt, że IPN jest częścią władzy publicznej w Polsce? A może wierzysz, że kwity w IPN zupełnie przez przypadek „znalazły” się wtedy, kiedy były im potrzebne? Jak rozumiem, dziennikarze całkiem przez przypadek przechodzili z tragarzami koło IPN i wcale nikt im tych kwitów nie podsunął?

  12. Tomku, jeśli IPN rozdaje kwity na abpa Wielgusa dziennikarzom, to jest to ingerencja władzy świeckiej, jeśli Kaczyński dzwoni do Rzymu aby cofnąć nominację, to jest to ingerencja i to bezczelna, na maxa. Ja tego zaakceptować nie mogę.

  13. „Różnica między rzeczywistą i formalną ingerencją władzy świeckiej w obsadę stanowisk biskupich” – może jakaś Adamie jest. Dajmy Tomkowi ją wykazać.

  14. Tomasz Sakiewicz redaguje tabloid, czyli tytuł jedno treść drugie. Zbija kaskę na ludzkiej naiwności. To wystarczy. Natomiast w kwestii biskupa Wielgusa po co iść w zaparte, jak sam biskup? Czy to taka perwersyjna przyjemnośc mieć biskupa TW. Nie relatywizować wszystkiego, bo to się robi obrzydliwe.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.