Szlęzak: 550.000 plus Jana Rokity

Jan Rokita wystąpił do sądu o odszkodowanie w wysokości 550000 złotych za kilka miesięcy internowania w 1982 roku. Uważałem Rokitę za jednego z najinteligentniejszych i najbardziej przenikliwych polityków. Uważałem również, że jest w polityce ze względu na zasady, a nie osobiste korzyści. Dodatkowo przekonała mnie o tym jego rezygnacja i odejście z polityki. Nie udało mu się zrealizować największego marzenia o premierze z Krakowa, a słynny okrzyk „ratunku, Niemcy mnie biją!” był oznaką, że politycznie zjeżdża w dół. Mimo wszystko nie dał się upokorzyć Donaldowi Tuskowi i odszedł sam. To kontrast w stosunku do postawy Grzegorza Schetyny, który wręcz skamlał, żeby go Tusk politycznie nie wykańczał.

Co się teraz stało? Czy Rokita znalazł się w tak trudnej sytuacji materialnej, że zniżył się do tego? Czy może były inne względy? Czyżby był to symboliczny koniec „styropianowego etosu”? Polska jest jaka jest i lepsza nie będzie, więc na bok etos i zasady, a trzeba ile się da wyciągnąć dla siebie, bo niedługo i tego może zabraknąć. Skoro rozdają 500+, to dlaczego Rokita ma nie wyciągnąć swojego 550+ tyle tylko, że w tysiącach złotych. Wygląda na to, że Rokita „otrzeźwiał” i zrozumiał, że to może ostatni moment, żeby wyszarpać coś dla siebie. Przecież ogromna większość ludzi w polityce jest w niej po to, żeby wyszarpać dla siebie jak najwięcej.

Bardzo wielu wyborców miało nadzieję, że jak PiS dojdzie do władzy, to będzie inaczej. Nie jest inaczej, a politycy PiS-u są co najmniej tak pazerni, jak ich poprzednicy. Ideał sięgnął bruku i być może Jan Rokita pozbył się resztki złudzeń co do charakteru polskiego życia politycznego. Ideały zbrukane, etos w strzępach, a polityczna przyszłość jak kosmiczna czarna dziura. Jak nie może być Polski z marzeń, to niech przynajmniej będzie kasa z tej Polski, póki jakaś Polska jeszcze jest. Smutne i przygnębiające.

A Państwo rozumiecie motywy takiego zachowania Jana Rokity?

Andrzej Szlęzak

za: facebook

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.