Szlęzak: Czy chodzi za mną CBA?

Znajomy radny z klubu radnych PiS-u w sejmiku województwa podkarpackiego, pół żartem, pół serio powiedział mi, że w zarządzie województwa boją się mnie i obawiają się, że będę rozrabiał politycznie. Mam do tego wykorzystywać stanowisko przewodniczącego komisji rewizyjnej. Tak się jakoś złożyło, że po tej informacji dostałem kolejną, o tym, że funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego usilnie szukają na mnie jakiegoś haka z czasów, gdy byłem prezydentem Stalowej Woli. Mimo że jestem umiarkowanym zwolennikiem teorii spiskowych, to i tak te dwie informacje mi się zazębiają i nie widzę tu przypadkowego zbiegu okoliczności. Uważam, że te fakty antycypują – jak ja kocham to słowa – to, co będzie regułą pisowskich rządów po kolejnych wygranych wyborach parlamentarnych. Wyobrażam sobie, że kolejna kadencja rządów PiS-u będzie się opierała na dwóch bezpiekach. Jedna to IPN, a druga to CBA. IPN będzie tłamsił niepokornych moralnie, a CBA fizycznie. Jestem przekonany, że będą to metody bardzo skuteczne. Nie trzeba będzie nawet nikogo zamykać. Sądzę, że większość potencjalnych przeciwników uzna, że nie ma co się kopać z koniem i po prostu wyjedzie z Polski. Największy paradoks tego systemu represji rodem z PRL-u, będzie tkwił w tym, że będzie on dotykał w większości albo nawet wyłącznie przeciwników PiS-u z tak zwanej prawicy. Tych z lewej strony będą chronić różne międzynarodowe instytucje i kilka warszawskich ambasad. Jak już pisałem, PiS po cichu albo mimochodem zrealizuje większość ich postulatów obyczajowych i światopoglądowych, więc nie będą tak agresywni, a poza tym i tak nie będą politycznie zdolni, żeby odsunąć PiS-u od władzy.

Z obecnej perspektywy wygląda na to, że PiS od władzy może odsunąć tylko on sam. Może to się stać szybciej niż się ktokolwiek spodziewa. Już teraz słychać tego pomruki. Wspominałem przed paroma miesiącami o przejmowaniu PiS-u od strony sądów i prokuratur przez Zbigniewa Ziobro. Zaczyna wyglądać na to, że robi to na tyle nieudolnie, że jego przeciwnicy w PiS zaczęli się w tym orientować. Pewnie niektórzy poczuli albo tylko zobaczyli smycz, którą poprzez dyspozycyjne prokuratury i sądy próbuje im założyć minister Ziobro. Bystrzejsi zorientowali się, że ta smycz może się szybko i łatwo zamienić w sznur, na którym Ziobro powiesi każdego swojego konkurenta.

Przecieki o wewnętrznych konfliktach w PiS mogą świadczyć, że w tej partii narasta przekonanie o nieuchronności wygrania wyborów i w zasadzie braku konkurencji po nich. Pozostanie tylko walka wewnątrz. Na dobrą sprawę PiS to formacja, której wyłącznie chodzi o utrzymanie władzy i dlatego w takich partiach, wewnętrzne walki o tę władzę, toczą się na śmierć i życie. Przewiduję, że będzie to mieć fatalne skutki dla państwa. Wybiegając w przyszłość, zastanawiam się, czy powrót do normalności będzie wymagał “depisizacji” na kształt dekomunizacji? Obawiam się, że tak. PiS jak korozja przeżera struktury państwa i nie da się inaczej wrócić do normalności. Pytanie tylko, kto miałby ten proces przeprowadzić i czy nie skończy on się porażką, jak dekomunizacja?

A Państwo uważacie, że potrzebna będzie “depisizacja” na kształt dekomunizacji?

Andrzej Szlęzak

za: FB

Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *