Szlęzak: Dramat niewiary w PiS

Parę miesięcy temu w restauracji w Stalowej Woli, przysłuchiwałem się rozmowie Grzegorz Brauna i Sebastiana Pitonia. Panowie wymieniali uwagi na temat teorii Feliksa Konecznego, a konkretnie o cywilizacji łacińskiej. Byłem kiedyś dobry z Konecznego, ale pod wpływem tego, co obserwuję w polskim życiu publicznym, przestaje mnie to interesować. Walnąłem kielicha i powiedziałem obu panom, że zamiast Konecznego zostało mi napierdalanie się ze złodziejami. Przepraszam za ten wulgaryzm, ale w tamtym momencie i teraz dobrze pasował i pasuje do rozziewu jaki powiększa się między wyobrażeniami czym Polska jest albo nawet powinna być, a tym czym realnie jest i czym już nigdy nie będzie.
Jako radny różnych szczebli samorządu i prezydent miasta średniej wielkości, sporo czasu poświęciłem na wspomniane naparzenie się ze złodziejami. Jako prezydentowi Stalowej Woli szło mi nieźle. Za moich rządów złodziejstwo pod postacią korupcji, nepotyzmu i innych układów polityczno – biznesowych nie było w Stalowej Woli większym problemem. Jednak ani wówczas, ani teraz nie mam co do tego złudzeń, iż nie jest to istotny problem polskiego życia publicznego. Tym bardziej pod wpływem rządów PiS-u wyparowuje ze mnie nadzieja, że Polska będzie krajem, w którym cywilizacja łacińska jest choćby trochę modelem kształtującym różnego rodzaju normy wedle których funkcjonuje życie publiczne.
Ten rozziew między oficjalnie deklarowanymi przez pisowskich polityków zasadami funkcjonowania życia publicznego, a tym, czym się faktycznie kierują i co robią w życiu publicznym, dostrzegam w Sejmiku Województwa Podkarpackiego, w którym od kilku lat jestem radnym. Trzeba tu dodać, że ten rozziew między „deklarowanym”, a „praktykowanym” szczególnie uwidacznia katolicyzm na każdym kroku podkreślany oraz ostentacyjnie celebrowany i jednocześnie prawie całkowicie ignorowany, jeśli chodzi o przestrzeganie wymagań katolickich norm moralnych odnośnie polityki i szerzej, życia publicznego. Dość wspomnieć, że każda sesja Sejmiku rozpoczyna się odmówieniem modlitwy za ojczyznę autorstwa księdza Piotra Skargi. Z tej modlitwy trzeba przytoczyć jedno zdanie; Wszechmogący, mocny Boże, spuść nam szeroką i głęboką miłość ku braciom i najmilszej Matce, Ojczyźnie naszej, byśmy jej i ludowi Twemu, swoich pożytków zapomniawszy, mogli służyć uczciwie. Tyle co do deklaracji radnych z PiS-u przed każdą sesją. A teraz co do realnych czynów, a w tym przypadku bardziej ich braku.
Otóż na ostatniej sesji w dyskusji nad wotum zaufania dla Zarządu, czyli dla sposobu rządzenia przez PiS, wystąpiłem w imieniu klubu radnych Koalicji Obywatelskiej i przez ponad czterdzieści minut przedstawiłem aferę nazywaną już „podkarpacką aferą 2”. Nie będę tu prezentował jej szczegółów, bo nie o to chodzi. Dodam tylko, że przedstawiłem miażdżące dowody na łamanie prawa i krzywdzenie zasłużonych osób w celu realizacji mocno podejrzanych prywatnych interesów z wykorzystaniem milionowych kwot z publicznych środków. Wszystkie zarzuty, które przedstawiłem obciążały przede wszystkim marszałka województwa. I co? I nic! Odniosłem wrażenie, że ujawniając rozmiar bezprawia i wyrządzonych krzywd, stałem się dla radnych z PiS-u wrogiem publicznym. Dotychczas w przerwach sesji jakoś tam ze mną rozmawiali. Po tym moim wystąpieniu omijali mnie szerokim łukiem, jakbym był zadżumiony. Po takim wystąpieniu należało się spodziewać dziesiątków pytań, polemik i zaprzeczeń. Nic takiego nie miało miejsca! Nikt wśród radnych PiS-u nie przerwał obrad, nie zwołała posiedzenia klubu radnych, bo przecież mamy ogromny problem, bo prawo, bo sprawiedliwość, bo „swoich pożytków zapomniawszy” mamy „ludowi służyć uczciwie”.
Jak sądzę znam powód tej moralnej nikczemności i intelektualnego paraliżu. Na dwudziestu pięciu radnych PiS-u może tylko trzech – czterech nie ma dobrze płatnej posady od wspomnianego marszałka albo dotyczy to kogoś z rodziny lub bliższych znajomych tych radnych. Zatem nie ma mowy o „zapomnieniu swoich pożytków” i „uczciwej służbie ludowi”. W takiej sytuacji dywagacje o cywilizacji łacińskiej zdają się intelektualną igraszką, a tym, co dla minimalnej przyzwoitości pięścią wybija się na plan pierwszy, to zasada, że trzeba napier… się ze złodziejami. Gorzej jeśli się okaże, że te złodziejskie stosunki opanowały już prokuraturę, sądy, policję i inne służby. Oficjalnie większość tych instytucji powiadomiłem o „aferze podkarpackiej 2”, ale niestety nie mam pewności czy to, coś da.
I na koniec taka dramatyczna refleksja. Premier Mateusz Morawiecki powiedział, że w razie napaści Rosji na Polskę, opór stawi prawie czterdzieści milionów Polaków. Mniejsza o stopień kabotyństwa tego, co powiedział Morawiecki. Ja sobie zadaję pytanie czego miałbym bronić przed Rosjanami? Państwa PiS, w którym jestem obywatelem trzeciej albo czwartej kategorii? W którym mówię złodziejowi, że nie będziesz bezkarny, a ten złodziej śmieje mi się w twarz i bezczelnie pyta a co mi zrobisz, ponieważ wszyscy powołani do ścigania i karania złodzieja albo ironicznie pukają się w czoło, albo się z obojętnością odwracają. Po ostatniej sesji Sejmiku Województwa Podkarpackiego zastanawiam, co jeszcze musi się wydarzyć, żebym zaczął z nadzieją czekać na zewnętrzną siłę, która może sprawi, że sensem pracy dla pożytku publicznego będzie nie tylko napierdalanie się ze złodziejami.
A Państwo dostrzegacie ten dramat?
Andrzej Szlęzak
za: FB
Click to rate this post!
[Total: 30 Average: 4.9]
Facebook

5 thoughts on “Szlęzak: Dramat niewiary w PiS”

  1. Poblem polega na tym, że to co Koneczny definiował jako cywilizację łacińską było też tylko na papierze. Rzeczywistość wyglądała gorzej niz u nas obecnie. Znamienne jest, że nasze elity powołują sie na cywilizację łacińska a nie na Ewangelie.

  2. Polska od 33 lat rzadza Stany Zjednoczone. Metoda sprawowania tych rzadow jest tzw. demokracja , a celem rabunek polskich zasobow , eksploatacja naszego kraju i poswiecania go dla swoich interesow. Jesli dzisiaj ktos tego nie widzi , to dyskutowanie z nim jest bezcelowe. Deklaracje partyjne na zorganizowanej przez amerykanski rzad scenie politycznej sa w rzeczywistoci tematami kolejnych kampanii reklamowych majacych podniecic masy w czasie wyborow. Traktowanie ich serio moze wynikac tylko z nierozumienia sytuacji . Pewnosc , ze tak jest i pozbawienie zludzen co do istoty systemu demokratycznego zawdzieczamy PIS-owi , wiec rzady PIS-u maja jedna dobra strone. Zlodziejstwo i zdegenerowanie politykow demokratycznych jest podstawowym warunkiem dopuszczenia ich do udzialu w tzw. polityce. Korupcja , mozliwosc kradziezy i wynikajacy z tego szantaz jest jedynym narzedziem kontrolowania ich przez Amerykanow. Istnieje teoria o wplywie Kaczynskiego na decyzje podejmowane przez PIS . Moim zdaniem ona jest nieprawdziwa . To jest kukla niczym nie rozniaca sie Kwasniewskiego lub Leszka Millera , poslusznie wykonujaca polecenia . Opowiesci snute chetnie przez PO o dyktatorze Kaczynskim sluza tylko ukryciu faktu , kto naprawde decyduje o Polsce. Przez 7 lat rzadow PIS-u nie ma ani jednej decyzji korzystnej dla Polakow i niekorzystnej dla zagranicy , tej zachodniej, albo chociaz tylko korzystnej dla Polakow , albo tylko niekorzystnej dla zagranicy.

  3. „Gorzej jeśli się okaże, że te złodziejskie stosunki opanowały już prokuraturę, sądy, policję i inne służby.” – a to szanowny Pan ma jeszcze jakiekolwiek wątpliwości? Ktokolwiek, kto miał do czynienia np. z polskim wymiarem „sprawiedliwości” wie doskonale jaka to jest farsa i na czym oparta.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.