,,Szpiedzy Stalina” w Polsce

W radzieckiej ideologii wpisane było wywołanie ogólnoeuropejskiej rewolucji. Rosja Radziecka nie miała wówczas wspólnej granicy z Niemcami. Aby, więc, przenieść rewolucję do Niemiec należałoby podjąć jeden z dwóch kroków: albo wywołać rewolucję w Polsce, albo, co wydawało się wówczas znacznie łatwiejsze, zdobycie Polski, i już prostą drogą przeniesienie rewolucji do Niemiec. Za pierwszym razem nie udało się zdobyć Polski. Jak wiemy, przyczynę klęski widziano w wywiadzie. Na przyszłość postanowiono się zabezpieczyć. Rozpoczęto więc tworzenie siatek wywiadowczych, i nic dziwnego w tym, że te siatki rozpoczęto od tworzenia na terenie II Rzeczpospolitej.

Centrala wywiadu radzieckiego w Moskwie, słusznie widziała, wśród ludności białoruskiej i ukraińskiej, która zamieszkiwała w granicach Polski po traktacie ryskim, potencjalnych współpracowników. W tym celu, aby ludnością poczuła się w Polsce mało pewnie, i szukała zbliżenia z ZSRR, powołano specjalny oddział tzw. Zakordonnyj Otdieł (Zakordot). Prowadził on działalność wywrotową na całym pograniczu polsko-radzieckim, dyskredytując władze polskie. Zakordot posiadał swoje ekspozytury m.in. w Mińsku, Smoleńsku oraz w Kijowie. Wywiad polityczny (podległy WCZEKA i jej następcom) prowadził na terenie Polski tzw. wywiad płytki. Jego celem był rozpoznanie przyszłego terenu koncentracji wojsk nieprzyjaciela i jego pierwszych działań wojennych. Wywiad płytki starał się rozpracowywać strażnice KOP-u

Z drugiej strony wywiad radziecki dążył do rozbicia ukraińskich nacjonalistów. Dążenia narodowców na Ukrainie, inspirowane przez wywiad niemiecki, zagrażały jedności państwa radzieckiego. Wywiad sowiecki doprowadził do usunięcia Eugeniusza Konowalca, przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Tym samym, wywiad radziecki, pomagał Polsce (pośrednio) rozwiązać problem nacjonalistów.

Siatki wywiadowcze w Europie Środkowej miały zbierać wszelkie informacje dotyczące sił zbrojnych państw środkowoeuropejskich oraz możliwości ich współdziałania w przypadku agresji ZSRR. Aby zdobyć te informacje werbowano agentów wśród ludności województw wschodniej Polski, ale także próbowano przejmować takie informacje poprzez tworzenie uzbrojonych grup, które miały zdobywać taką dokumentacje w lokalnych ośrodkach wojskowych.

Zdobyte dane na terytorium Polski przekazywano do I Oddziału (Oddział Operacyjny) Sztabu Generalnego Armii Czerwonej. Tam, na ich podstawie, ustalano wszystko co można było ustalić o wojsku polskim (strukturę, plany mobilizacyjne, liczebność, sztab, uzbrojenie, plany obronne itd.). Ekspozytury wojskowego wywiadu radzieckie przy wschodniej polskiej granicy podlegały sztabom Białoruskiego i Ukraińskiego Okręgów Wojskowych.

Agenci działający przeciwko Polsce szkolili się głównie w Kijowie, Mińsku i Charkowie. Stamtąd wysyłano ich do Polski. Przyszli agenci poddawani byli bardzo ostrej selekcji i szkoleni bardzo wszechstronnie. Uczono ich języka polskiego (właściwie sprawdzano ich znajomość), historii, kultury Polski. Zaznajamiano ich z instytucjami polskimi pod przykrywką, których mieli służyć, ale oprócz tych podstawowych umiejętności, dzięki którym mogli funkcjonować w Polsce, uczono ich np. wykonywania zdjęć aparatami ukrytymi w teczkach, zapalniczkach czy przyborach do pisania. Aby tego dokonać, ośrodki szkoleniowe, musiały dysponować szeregiem specjalistów: od psychologów do fachowców od włamań.

Na terenie Polski istniały także tzw. ,,uśpione’’ grupy agentów. Nie otrzymywały one żadnych zadań. Po prostu istniały, i w razie konfliktu zbrojnego, miały się uaktywnić organizując akcje sabotażowe oraz przygotowując zaplecze dla grup desantowych.

Najważniejszymi placówkami wywiadu były rezydentury działające pod przykrywką firm, czy ambasad w ważniejszych miastach kraju, i mające dostęp do ściśle tajnych planów wojskowych czy politycznych.

Najważniejsza sowiecka placówka znajdowała się w ambasadzie radzieckiej w Warszawie. Jej kierownikiem był Mieczysław Łoganowski (bliski współpracownik Feliksa Dzierżyńskiego, poprzednio na analogicznej placówce w Wiedniu). Przesyłał on, co tydzień do Moskwy, szczegółowe raporty o sytuacji politycznej w Polsce. Łoganowski miał rzekomo zamiar zorganizować zamach a Józefa Piłsudskiego, ale zorganizował z niego, po rozmowie z Dzierżyńskim (według wspomnień, innego pracownika placówki, Grigorija Biesiedowskiego).Niedługo po tym wydarzeniu (raczej nie z powodu odmowy Dzierżyńskiego) Łoganowski został przeniesiony w inne miejsce, a rezydenturę w Polsce objął, jego dotychczasowy zastępca, Kazimierz Kobecki. Po wpadce Kobeckiego, w 1924 roku (został on złapany przez policję z tajnymi dokumentami), na żądanie polskiego MSZ-u, wydalono go z Polski. Jego następcą został Wiktor Orłowski.

Wraz z dojściem narodowych socjalistów do władzy, w Niemczech, i proklamowaniu przez nich zdobycia przestrzeni życiowej na wschodzie (wyrażającej się w haśle ,,Drang nach Osten’’) przed wywiadem sowieckim, w Polsce, stanęły inne priorytety. Mianowicie, wywiad miał starać się nie dopuścić do polsko-niemieckiego sojuszu skierowanego przeciw ZSRR, a w razie powstania takiego sojuszu starać się go rozbić jakimiś zakulisowymi działaniami. W tym celu, do Polski w roku 1933,oddelegowano niemiecką dziennikarkę Ilsę Stobe. Rozpoczęła ona współpracę z Rudolfem Hernstadtem, radzieckim rezydentem, który blisko był związany z ambasadorem niemieckim w Polsce (od roku 1934) Hansem von Moltke. Grupa ta (wraz z Helmutem Kindlerem, Gerhardem Kegelem i Rudolfem von Schelihy) została ulokowana w środowisku pracowników niemieckiej ambasady. Stamtąd miała przesyłać, tak ważne, zwłaszcza po 26 stycznia 1934 roku (podpisanie polsko-niemieckiego paktu o niestosowaniu przemocy), informacje o stosunkach polsko-niemieckich. Po zajęciu Polski ,,grupa warszawska’’ uległa rozsypce. Jej szef, Rudolf Hernstadt, dwa dni przed wybuchem wojny, wyjechał do Moskwy. Podobnie uczynił Gerhard Kegel (na polecenie centrali). W Moskwie został oddelegowany do ambasady niemieckiej, gdzie znalazł się u boku von Schulenberga, skąd dostarczał bardzo ważne informacje.

Obok rezydentury warszawskiej ważniejsze siatki wywiadowcze w Polsce znajdowały się również w Krakowie oraz Wolnym Mieście Gdańsku.

Agentura w Krakowie zwerbowała m.in. Piotra Demkowskego, funkcjonariusza Oddziału IV Sztabu Głównego Wojska Polskiego oraz generała Michała Żymierskiego. Wojskowi ci, przekazali bardzo ważne informacje o organizacji WP. (Demkowski został skazany przez Sąd Wojskowy na karę śmierci. Został stracony w 1931 roku).

Specjalny statut posiadała siatka gdańska. Była ona przeznaczona do infiltracji opozycyjnej emigracji rosyjskiej. Działała jako firma handlowa (Rosyjsko-Gdańskie Biuro Handlowe ,,DAR’’). Penetrowała ,,Związek Byłych Obywateli Rosyjskich Pragnących Powrócić do ZSRR’’. Specyficzny statut placówki gdańskiej polegał na tym, że znajdowała się ona właśnie w wolnym mieście .Taki statut Gdańska stwarzał do godne warunki do przekraczania granicy. Przepisy gdańskie nie przewidywały sankcji za szpiegostwo. Taki układ stanowił idealny świat dla działalności szpiegowskiej.

Rezydentury sowieckiego wywiadu w Polsce, dostarczały do centrali bardzo dużo ważnych informacji. Informacje siatek wywiadowczych, głównie bezcenne informacje von Scheliha, jak i działalność wywiadu płytkiego, skierowana na pogranicze polsko-radzieckie, walnie przyczyniły się do przeprowadzenia agresji Armii Czerwonej na Polskę, a działalność grup dywersyjnych, sterowanych przez wywiad, tylko pomogła Sowietom w odniesieniu zwycięstwa nad Polską.

Patryk Pietrasik
Opracowano na podstawie:

K. Grunberg, Szpiedzy Stalina: z dziejów wywiadu radzieckiego, Warszawa 1996
aw

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *