Tajny PLAN

Oczywiście przyłączając się do głosów oburzenia związanych z nadinterpretacją przyjacielskich stosunków łączących „Rudego”, „Zośkę” i „Alka” – nie mogę jednak ukryć uśmiechu. Jakoś na prawicowych portalach nie mogę znaleźć informacji do jakiej organizacji zbrojno-politycznej bohaterowie „Kamieni na szaniec” należeli początkowo podczas wojny. I nie mam na myśli Szarych Szeregów…

Otóż zostali zaprzysiężeni w PLAN-ie – jak najbardziej centrolewicowej Polskiej Ludowej Akcji Niepodległościowej. Tej samej, która z czasem weszła w składa Polskiej Armii Ludowej i podporządkowała się PKWN-owi. A opuścili ją ze względów raczej praktyczno-organizacyjnych, a nie ideowych. Co dowodzi zresztą tylko znanego mechanizmu: “Syn spojrzał na mnie i powiada, że chce Niemca bić I że Polaka powołanie dobrze zna. A w czyim spełni je imieniu – nie robi mu nic”. To zwłaszcza a’propos odsądzania od czci i wiary niektórych walczących tylko za to, co mieli na opaskach

A ponadto podoba mi się fakt takiego dyskretnego cenzurowania życiorysów bohaterów. Najpierw się Bytnarowi wycinało Grupy Szkolne, a teraz PLAN. I czym to się niby, Drodzy Koledzy-cenzorzy, różni? A przecież „krew polska przelana za Ojczyznę ma jedną wartość” – jak w swoim czasie trafnie mówił generał Tadeusz Wilecki (a przed nim także generał Mieczysław Moczar).

Oczywiście też pominąć należy fakt, że Akcja pod Arsenałem wykracza poza dyskusję o sensie, czy raczej jego braku konspiracyjnej roboty podczas okupacji niemieckiej. To był po prostu akt przyjacielskiego samobójstwa, a przyjaźni się na rozum mierzy. Niestety jednak też – za akcję odbicia „Rudego”, w której zginął „Alek”, a sam Bytnar również życia nie zachował – Niemcy zabili 140 zakładników. A to już wykracza poza zakres przyjaźni – a staje się elementem ekonomii krwi narodu. To jednak temat na inną opowieść.

Konrad Rękas

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

0 thoughts on “Tajny PLAN”

  1. 1. Trójka naszych bohaterów była w PLAN od dwóch do trzech tygodni, od przełomu listopada/grudnia 1939 r. do połowy grudnia tego samego roku i raczej nie została w nim zaprzysiężona, bo początek przynależności wiązał się z przystąpieniem do PLAN ludzi związanych z harcerskim kręgiem instruktorskim wraz z harcerzami z drużyny im. Bolesława Chrobrego 2. PLAN została rozbita przez gestapo w styczniu 1940 r. ocalała niewielka grupka, która przyjęła bardziej “lewicowy” kierunek i to ona później związała się z moskiewskim PKWN. Stara nazwa, nowsza ideologia, Alek, Rudy i Zośka nie mieli z tym nic wspólnego 3. Jak można wierzyć czy twierdzić, że kiedy M. Moczar mówił o Ojczyźnie, myślał o naszej Ojczyźnie – Polsce?

  2. Akurat to Moczar mówił o Polsce – mówiąc o AK-owcach nie miał chyba na myśli Związku Sowieckiego? A wracając do naszych bohaterów – z przyjemnością widzę Pana wpis, zwłaszcza, że nie dostrzegam w nim polemiki. Przysięgali w PLAN-ie? Przysięgali. Odeszli? Odeszli. PLAN podporządkował się z czasem PKWN-owi? I owszem. Jak dotąd więc wszystko się zgadza? Zdarzenia te dowodzą jedynie, że przysięgało się często gdzie bądź, gdzie się zdobyło kontakt – a zresztą dzisiejsza nazwy organizacji często niewiele mówiły samym zainteresowanym, używających kryptonimów i uważających się po prostu za część niepodległościowego wysiłku narodu. Nadal wszystko w porządku? No to jeszcze drobiazg – ponawiam pytanie, czemu o tym epizodzie w życiorysie Bytnara koledzy nie wspominają? Tylko ta jedna odpowiedź i będziemy mieli temat z głowy 🙂

  3. 1. może admin zrobiłby coś, aby nie resetowało sesji po paru minutach, bo naprawdę ciężko coś tu sensownego napisać. Równie ciężko pisać coś dwa razy. Teraz jeszcze raz krótko i łopatologicznie. 1. PLAN z 1939 r to nie ta sama organizacja co PLAN z lat 1943/44, która związała się z PKWN. Pańskie stwierdzenie – “Otóż zostali zaprzysiężeni w PLAN-ie – jak najbardziej centrolewicowej Polskiej Ludowej Akcji Niepodległościowej. Tej samej, która z czasem weszła w składa Polskiej Armii Ludowej i podporządkowała się PKWN-owi” jest zwyczajną NIEPRAWDĄ. Mógł się Pan oczywiście pomylić, ale teraz broniąc nieprawdy po prostu Pan kłamie broniąc swoich twierdzeń. To tak jakby Pan twierdził, że PPS WRN związała się potem z PWKN bo dogadali się z nim PPS- owcy z Odrodzonej PPS. 2. Niech Pan nie robi z rodaków idiotów, nawet jeśli o wstąpieniu do ZWZ potem AK, NSZ, BCh mogły decydować okoliczności ale do komunistycznych ugrupowań. Nawet w Polskiej Armii Ludowej (ramię zbrojne PLAN) doszło do rozłamu na tym tle i nie wszyscy poszli za PKWN. 3. Nikt nie zataja przynależności Z. A. i R. do PLAN bo to był w ich życiorysach wojennych mało znaczący epizod, jak mówiłem byli tam do kilkunastu dni. A nawet gdyby byli w PLAN (tej pierwszej, do której należał i G. Herlig – Grudziński) to nie można ich wiązać z PKWN bo to były INNE, RÓŻNE organizacje. Nikomu z portali antykomunistycznych zwłaszcza tych, gdzie się lubi Piłsudskiego i Kaczyńskiego taka przynależność trójki bohaterów nie przeszkadza. Nie piszą o PLAN, bo to nie jest ważne. 4. Naprawdę uważa Pan, że kiedy Moczar mówił o Ojczyźnie, to on i AK-owcy myśleli o tej samej Ojczyźnie tj. Polsce wolnej i niepodległej? Naprawdę uważali się za towarzyszy broni? Wierzyli, że walczyli o to samo i przelewali krew za to samo co Mykoła Demko? 5. Uważam, że nie warto, pisząc silić się na oryginalność i tak obniżać loty jak Pan to zrobił.

  4. Wie Pan, Panie Wojciechu – dyskusja o ciągłości PLAN to skądinąd sprawa ciekawa. Z punktu widzenia organizacji, po rozbiciu przez Gestapo pierwszego składu – ciągłość zapewniała osoba Cezarego Szemleya. Jak rozumiem – dla współczesnych rekonstruktorów NSZ też pewnie nie byłby to bohater bez skazy. Nadto – ok, zostańmy przy pierwotnym PLAN-ie. Kazimierz Kott “Światowid”, Jerzy Drewnowski “Stanisław”, Gustaw Herling-Grudziński – to ludzie bez wątpienia lewicy. Dla jasności – lożowej, nie komunistycznej. Nawet więc bez wymieniania strasznego słowa “PKWN” – i tak czegoś brakuje w charakterystyce trójki bohaterów lansowanej na “prawicowych” portalach, prawda? Pan stwierdza, że to epizod nieważny – OK, dokładnie to samo w oficjalnych pracach pisze się o związku Bytnara z Grupami Szkolnymi, z której to relacji zrobiono sztandar. Ja po prostu sugeruję całościowe i refleksyjne patrzenie na postaci historyczne, gdy nie chodzi o robienie flag na mecze, tylko o dyskusję polityczną. Skoro bowiem mówimy o kwestiach nieważnych – to przecież nie ma się też o co denerwować, prawda?

  5. Co zaś się tyczy Moczara – to zamiast skupiać się na jego życiorysie, może odniesie się Pan do przedstawionej w tekście tezy o “wartości polskiej krwi”?

  6. Chciałoby się rzec mądrej głowie dość dwie słowie. Napiszę jeszcze raz, ale ostatni. 1. Powtarzam, że PLAN z 1939 r. to nie jest ta sama organizacja co PLAN z lat 1943/44. Jedna osoba, kilka, kilkanaście ocalałych nie decyduje o ciągłości organizacji, została nazwa, zmieniły się okoliczności, zwyciężyły inne poglądy. Wskazałem Pan jako przykład PPS, Cyrankiewicz był i w PPS WRN i Odrodzonej PPS a potem PPS, która się zjednoczyła z PPR, ale nikt przy zdrowych zmysłach nie twierdzi, że to były te same partie. No chyba że jest durniem albo manipulatorem. To samo odnosi się do PLAN. 2. Już napisałem, nikt nie pisze o przynależności do PLAN Zośki, Rudego i Alka, bo te kilka – kilkanaście dni nic nie znaczy w ich życiorysie. Czy Pan tego nie pojmuje? Nie jest to wiedza tajna, ale nieistotna. Nikt niczego nie zataja… bo przynależność kilkunastodniowa nawet do PLAN to żaden wstyd. 3. Nie dyskutowaliśmy o wartości polskiej krwi, a o słowie Ojczyzna i co dla Moczara owo słowo znaczyło – nadal twierdzę, że dla niego i dla AK-owców nie było to samo, choćby z powodu narodowości. Ale jeśli Pan chce wiedzieć, co myślę o wartości przelanej polskiej krwi, to nie ma wartość. Ubek, który przelał swoją polską krew walcząc za komunistów przelał swoją krew za gnój, ze mierzwę, za ścierwo i ta jego przelana krew nic dla mnie dobrego nie oznacza. Nie zamierzam takiej ofiary, takiego czynu i takiego poświęcenia ani szanować, ani wspominać dobrze. Krew zdrajcy to nie krew bohatera. Piotr to nie Judasz, Ciołkosz to nie Cyrankiewicz, Herling Grudziński to nie Barcikowski, a Roman Dmowski i Stronnictwo Narodowe to nie Andrzej Lepper i Samoobrona, a endecy to nie endokomuniści. A oryginalność i pisanie byle czego na każdy temat to nie oznaka erudycji i wiedzy.

  7. Co do osobnika o ksywie “Moczar”: “Dla nas partyjniaków prawdziwą ojczyzną jest Związek Radziecki” – ten cytat chyba najlepiej oddaje stosunek do Polski jego autora.

  8. Nie bardzo rozumiem dlaczego przynależność Bytnara do Grup Szkolnych ma być istotniejsza od jego zaprzysiężenia w PLAN-ie, ale niech… Jakoś byłem dziwnie spokojny, że samo wymienienie nazwiska Moczar przesunie ciężar dyskusji na jego osobę – ciekawe jedynie, że cały czas pomijacie w niej Panowie jeden aspekt. Że teoria i praktyka działania “partyzantów” opierała się na włączeniu szerokich środowisk kombatanckich, w tym AK-owskich do normalnego życia, w tym także życia publicznego. Bynajmniej nie w Związku Sowieckim, ale w Polsce. I to jest pewien niepodważalny fakt, niezależnie od oceny innych poglądów i działań Moczara i jego ludzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *