Terroryzm: rodzaje i przyczyny

Terroryzm. To zjawisko występuje dzisiaj częściej niż niegdyś. W najprostszej definicji jest to wymuszanie siłą swoich postulatów. Powodem terroryzmu może być nie tylko ekstremizm polityczny lub religijny, jak naświetlają nam lewackie bądź republikańskie tuby propagandowe. Powodowany może być także chciwością, żądzą władzy lub z drugiej strony desperacją i brakiem możliwości zrealizowania swoich podstawowych potrzeb (nawet nie praw) innymi metodami.

            Propagandowa „wojna z terroryzmem” prowadzona przed polityczny sojusz NATO – USA – Izrael jest w rzeczywistości nastawiona jedynie na zwalczanie terroryzmu wynikającego z polityczno-religijnego fundamentalizmu. Rosyjska „walka z terroryzmem” polega na eliminacji muzułmańskiego lobby w obrębie terytorium własnej strefy wpływów. Z terrorystami żydowskimi swego czasu zmagali się muzułmańscy mieszkańcy Bliskiego Wschodu podczas pierwszych prób budowy Izraela w tamtym rejonie. Terrorystami byli jakobini i karbonariusze w XVIII i XIX wieku, choć rządzący dziś republikanie (uchodzący za „pogromców terroryzmu”) uznają ich bezdyskusyjnie za „humanitarian”. 

            Tak oto można telegraficznie zrelacjonować znane przykłady terroryzmu „wczoraj i dziś”. Czy są jednak one główne w obrębie opisywanego zjawiska? Tutaj już można mieć wobec tego poważne zastrzeżenia. Bardzo mocne są chociażby: terror medialny demoliberałów, terror finansowy klanów bankierskich, terror społeczny radykalnych grup lewicowych, oraz wszechobecny terror ideologiczny spadkobierców republikańskich rewolucji.

            Jak mamy kilka rodzajów przemocy (fizyczna, werbalna, psychiczna itd.), tak mamy kilka rodzajów terroryzmu. Dzięki zabiegom różnego rodzaju psychologów, pojęcie przemocy zostało rozciągnięte na inne sfery niż fizyczna. Niestety pojęcie terroryzmu nadal utożsamiane jest jedynie z działaniami militarnymi. Realnie możemy wyróżnić takie rodzaje terroryzmu:

·         Zbrojny Najczęściej kojarzony z pojęciem „terroryzm”. Polega na fali ataków sabotażowych, dywersyjnych lub zaczepnych, mających na celu zaszantażowanie lokalnej społeczności lub administracji w celu spełnienia swoich żądań. Jego zaprzestanie jest związane ze spełnieniem postulatów terrorystów. Popularny pośród skrajnych grup fundamentalistycznych lub politycznych (IRA, ETA, Al-Kaida, Bejtar), które nie są w stanie dojść do realizacji swoich postanowień innymi metodami.

·         Ekonomiczny Ten typ terroryzmu to szantażowanie danej grupy społecznej poprzez restrykcje finansowe, kontrybucje, lichwę lub wszelakie należności materialne. Powszechnie jest praktykowany przez bankierskie gangi, nieuczciwe międzynarodowe koncerny, bądź przez zwyczajnych „podwórkowych naciągaczy”. Często wiąże się z groźbami kary sądowej za niespłacenie swoich żądań. Terroryści ekonomiczni, aby działać skuteczniej, zazwyczaj przekupują aparat prawniczy, bądź działają na krawędzi prawa wykorzystując luki w ustawach.

·         Ideologiczny To szantażowanie danej społeczności w celu przyjęcia określonej ideologii, doktryny politycznej lub wyznania. Polega on na fali oszczerstw przeciwko osobom spoza „pożądanego” „kręgu ideowego”. Kłamstwa mają wywołać negatywne skojarzenia wobec szkalowanej grupy, często oskarżając je o przyczynianie się do terroryzmu „zbrojnego”. Popularnie stosowany pośród lewackich organizacji takich jak „Antifa” czy „Nigdy Więcej”, modernistów, socjalistów czy republikanów.

·         Medialny Często jest związany z terroryzmem ideologicznym. Mechanizm jego jest w zasadzie podobny do ideologicznego z tą różnicą, że tutaj hasła są przesyłane drogą przekazu medialnego wprost, lub przy użyciu ukrytych symboli w nadawanych audycjach. Stosowany jest przez samodzielne wielkie koncerny medialne, wpływowe grupy z dostępem do popularnych środków masowego przekazu, lub mniej wpływowe grupki przy pomocy własnych, niskobudżetowych mediów.

·         Społeczny Pewna hałaśliwa część społeczności próbuje wymusić na „reszcie” swoje poglądy, zamiłowania, sympatie czy opinie. Jest często związany z terroryzmem medialnym i ideologicznym, czasem też ze zbrojnym. Popularny pośród sekt, grup religijno-politycznych (takich jak SS – Sekta Smoleńska), działaczy LGBT, feministek, lewaków czy modernistów.

Terroryzm „zbrojny”

Najczęstszą przyczyną terroryzmu jest odpowiedź na występujący już terroryzm szantażujący społeczność sięgającą po mocniejsze środki.

Palestyńczycy rozpoczęli serie zamachów przeciw Izraelowi w odwecie za ich wcześniejsze brutalne akcje. W takim wypadku mamy do czynienia z kontratakiem przy użyciu tej samej metody, co napastnik. Popularne w demoliberalnych mediach szufladkowanie Palestyńczyków jako „terrorystów”, a Izraelitów jako „niewinne ofiary”, jest błędne, i wynika bądź z dyletanctwa historycznego, bądź z celowego wprowadzania odbiorców w błąd. Na takie ich opinie składać się mogą raz, mocne żydowskie lobby wielu środkach masowego przekazu a dwa, związki ideologiczne koncernów medialnych z sojuszem USA-Izrael. W tym drugim przypadku wiąże się to z liczną obecnością ideowych spadkobierców XVIII wiecznych rewolucji w mediach (wielu z nich dodatkowo deklaruje pochodzenie żydowskie). Podobną do Palestyńczyków postawę przyjęli Arabowie w Iraku i bojownicy w Afganistanie. Przyczyny zamachów terrorystycznych wynikają z wcześniejszej agresji NATO.

Ofiary w postaci osób trzecich, są tam przypadkowe, i wynikają z konieczności uniknięcia strat własnych. Dla normalnego dowódcy, odpowiedzialnego za własnych ludzi, nie ma nic szokującego. Szokujące jest to przede wszystkim dla „obrońców praw człowieka”. Dlaczego? Dlatego, że owi „obrońcy” to zazwyczaj hippisowskie ciamajdy niezdolne do walki lub rozwydrzone majętne kobiety. Oni bowiem najgłośniej krzyczą o „potrzebie walki w obronie praw człowieka” w pewnym kraju.  Sami jednak nie wybierają się na tę wojnę. Wysyłają na nią za to (często wbrew przekonaniom politycznym) rzesze mężczyzn zobowiązanych do służby wojskowej oraz kobiety służące w wojsku jako ochotniczki. Główni winowajcy przelewu krwi, czyli lobbyści na rzecz wojny, posiadają status „niewinnego cywila”. A ci „niewinni” de facto posyłają na rzeź setki tysięcy ludzi. Przeróżne „międzynarodowe prawa humanitarne” nie chronią interesów faktycznie „niewinnych” ludzi. Dają jedynie parasol bezpieczeństwa lobbystom wojennym czerpiącym z wywołanego konfliktu największe profity. Człowiek o zdrowym kręgosłupie moralnym powinien takie „konwencje” za przeproszeniem olać, i w zamian za to kierować się zdrowymi zasadami moralnymi.

Istnieją jednak akcje zbrojne mające uzasadnione podstawy. Taką była choćby interwencja Rosji przeciwko Gruzji. Dzięki niej Rosjanie stłumili potencjalne ognisko agresji przeciwko własnemu państwu. Identycznie,  podczas wojny w Jugosławii, zgrupowania Serbów zdusiły w zarodku ogniska agresji bałkańskich islamistów. Swoją drogą wojna Rosji z Gruzją miała drugie dno. Znajoma korespondencyjnie opisała mi szczegóły izraelskiego dozbrajania gruzińskich wojsk w broń ciężką oraz helikoptery. Ponadto na terenie USA oraz Izraela przez lata szkolono elity polityczne Gruzji. Do takich właśnie „polityków” zalicza się wspierany przez neokonserwatystów Micheil Saakaszwili. Temat ten zgłębiłem przeglądając wiele witryn o wspomnianym konflikcie. Wszystkie przedstawione fakty dowodzą, że terroryzm „zbrojny” zazwyczaj nakręcany jest przez działania żydowsko-amerykańskie. Mit o „wszechobecnej agenturze KGB wszczynającej konflikty” można wsadzić sobie między bajki.

Terroryzm „zbrojny” ma więc różne podłoża. Na każdy z nich zatem musimy spoglądać inaczej. Odpowiedzialność zawsze powinien ponosić faktyczny inicjator terroru, a nie społeczność zmuszona do kontrataku. W przypadku islamistów na terenie Azji mamy do czynienia ze zbrojną odpowiedzią na militarną agresję. Z kolei w Europie ataki islamistów przybierają charakteru agresywnego. Na Bliskim Wschodzie winni kampanii terroru są agresorzy prowokujący do przemocy. Natomiast gdy podłożem terroryzmu jest chęć dominacji, wtedy należy jednoznacznie go zdusić. Stąd trzeba uznać za słuszną akcję Serbów na Bałkanach. Zgnietli w zarodku agresywną falę islamistów. Tego zabrakło elitom w Hiszpanii, czego konsekwencją był krwawy zamach w Madrycie z 2004 roku.

Przypadek Teda Kaczyńskiego (Unabombera). Czy był jednoznacznie agresorem, czy został do przemocy zmuszony? Po gruntownej analizie można dojść do wniosku, że to drugie. Zacznijmy od kilku wątków z jego życiorysu. Nie pochodził, wbrew stereotypowi, ze społecznych nizin. Miał wysoki tytuł naukowy, ogromny iloraz inteligencji, oraz pracował przez wiele lat na uczelni. Uważał, że zbyt duży postęp techniczny i natłok wynalazków niesie za sobą zagrożenie społeczne. Było w tym dużo racji, gdyż tempo rozwoju rozpoczęte od połowy XX wieku przyczyniło się do rozwoju chorób cywilizacyjnych oraz de facto dawało nowe metody inwigilacji społeczeństwa. Agresywna propaganda w środkach masowego przekazu, oraz nachalne naciski lobbystów, przybrały postać terroryzmu „medialnego” i „społecznego”. Ludzie o poglądach „Unabombera” byli niedopuszczani do głosu, zaś w mediach dominował jedynie trend przedstawiający w pozytywnym świetle szybki progres technologiczny. Brak możliwości legalnych metod działania pchnął Teda Kaczyńskiego do terroryzmu „zbrojnego”.  Działania jego były więc nie tyle samowolnym aktem terroru, co odpowiedzią za stosowany przez zwolenników „postępu” terroryzm „społeczny” i „medialny”.Jednoznaczne potępianie Teda Kaczyńskiego jest więc bezpodstawne. Terror zwyczajnie zrodził terror. Głupkowata opinia publiczna reaguje tylko na przypadki „zbrojnego” terroryzmu. Jest oporna wobec faktu, iż ten typ terrororu jest najczęściej konsekwencją pozostałych „społecznie akceptowalnych” form. Zamachy „Unabombera” bowiem nie miałyby miejsca, gdyby do głosu dopuszczano także osoby o jego poglądach. Dziwi mnie, że ogrom „litościwych psychologów” jeszcze do tego nie doszedł.

Zamachy w Norwegii z 22 lipca 2011 roku. Z góry uprzedzam, że nie popieram neokonserwatywnych sympatii ich sprawcy, co wyraziłem nie raz. W kwestii islamizacji Europy miał jednak rację. Anders Breivik dopuścił się aktów terroru „zbrojnego”. Jednakże od wielu lat w socjalistycznej Norwegii panuje akceptowalny przez masy terroryzm „ideologiczny”, „społeczny” i „medialny”. Prowadzą go choćby lewackie organizacje, które zaszantażowały Skandynawię do tego stopnia, że w niektórych jej krajach „sikanie na stojąco” jest publicznie nielegalne! Czy to skecz Monty Phytona? Nie, to rzeczywistość! Skandynawski socjalizm narzuca już nie tylko sposób myślenia, ale nawet narzuca wytyczne dotyczące strefy intymnej każdego człowieka. To też jest terroryzm! Takie regulacje są typową formą terroru „społecznego” i „ideologicznego”. Autorzy takich ustaw są podobni do islamskich watażków rządzących przy pomocy zamachów bombowych. Bombami lewaków są ustawy ograniczające ludzkie bytowanie. Aktualnie trwają debaty o tym, czy można było zapobiec atakom Andersa Breivika. Wszyscy skupiają się jedynie na kwestii kompetencji policji w tej dziedzinie. Jednak nikt nie chce dojść do prawdy, że tragedii tej można było uniknąć jedynie poprzez zaprzestanie nachalnej propagandy „państwa otwartego”, przy użyciu terroru „medialnego” i „ideologicznego”. W konsekwencji szantaż psychologiczny doprowadził do odwetu w wyniku czego zginęło kilkadziesiąt osób. Oczywiście o tych ofiarach mówi się publicznie, gdyż zginęły w jednym miejscu i w tym samym czasie. Nie wspomina się jednak o ilości śmierci i załamań nerwowych osób którym nie umożliwiono legalnych metod sprzeciwu wobec socjalistycznej nagonki. Kolejny raz terroryzm zrodził terroryzm. Sprawa tak, jak w przypadku „Unabombera”, musi być rozpatrzona obiektywnie. Tylko ślepy nie zauważy, że napływający do Europy islamiści powodują agresywne występki terrorystyczne. Mordowali ludzi w Jugosławii, wysadzali w Hiszpanii, i być może mogliby powtórzyć „krwawy spektakl” w Norwegii. Nikt jednak takiej możliwości nie rozpatrzył, tylko każdy „otwarty demokrata” biadoli, że ten czy tamten jest „nietolerancyjny”. To normalne, że ktoś nie akceptuje rozwiązań ocenionych przez historię jako tragiczne. Taką tragedią była mieszanka społeczności europejskich i islamskich na Bałkanach. Taką tragedią z pewnością będzie „otwarte społeczeństwo” skandynawskie. Zamachowiec z 22 lipca 2011 roku doprowadził do śmierci kilkudziesięciu osób. Mniejszości skandynawskie mogą doprowadzić do zamachów niosących za sobą setki a nawet tysiące ofiar. Różnych ofiar, nawet „działaczy humanitarnych”. Pewne środowiska są z natury zwyczajnie agresywne, i perfidnie wykorzystują chwilowy status „biednego i pokrzywdzonego”. Należy mieć to na uwadze po analizie wcześniejszych doświadczeń na ten temat. Tymczasem bezmyślni decydenci po zamachach w Norwegii zamiast zapobiegać przyczynom terroryzmu radykalizują środowiska anty-imigracyjne . Póki nie zostaną odsunięci od władzy, będziemy świadkami budowy europejskich społeczeństw skonfliktowanych różnicami kulturowymi. Europa Europejczyków, wierna tradycjom sięgającym średniowiecza, nie znała terroryzmu „zbrojnego”. Jak tylko przekształcono „społeczności europejskie” na „społeczeństwa otwarte”, zrodziło to przemoc w ramach ich zróżnicowania. Wniosek z tego jest taki, że „państwo otwarte” jest złe, gdyż jest źródłem konfliktów na tle różnic wszelkiego typu. Należy więc je zlikwidować, i przywrócić tradycyjny model narodowy zapewniający bezpieczeństwo społeczne. Tylko takim działaniem zapewnimy „Polskę i Europę bez zamachów terrorystycznych”.

Terroryzm inny niż „zbrojny”

Terroryzm przybiera różne oblicza, nie tylko „zbrojne”. Umożliwia to dochodzenie swego przez szantażowanie społeczności nie tylko przy użyciu broni i amunicji. W XXI wieku terror „zbrojny” jest nieopłacalny, szczególnie dla grup najbardziej wpływowych. „Klasyczne zamachy” są już dokonywane jedynie przez ugrupowania które nie mogą sobie pozwolić na bardziej wyrafinowane i „akceptowalne” formy terroru. Współczesna opinia publiczna błyskawicznie niszczy wszystkich „terrorystów sięgających po broń”. Dlatego też majętniejsze środowiska preferują terror nie przynoszący „dostrzegalnych” ofiar śmiertelnych. Nie znaczy to jednak, że jest „bardziej humanitarny”. Terroryzm inny niż „zbrojny” niesie za sobą ofiary „niedostrzegalne”, czyli takie, które nie giną błyskawicznie w wyniku jego stosowania, ale po czasie, w wyniku skutków jakie za sobą pociąga. Posłużę się tutaj przykładami nie podawanymi, z przyczyn ideowych, w popularnych środkach masowego przekazu.

Przyczyny terroryzmu „ekonomicznego” dotyczą przede wszystkim chciwości. Ten terroryzm zakłada maksymalny zysk, w jak najkrótszym czasie, przy minimalnym ryzyku własnym. Celem jego jest pozbawienie „ofiary” środków materialnych. Zagarnięcie wszystkich funduszy każdej jednostki jest de facto całkowitym pozbawieniem jej mocy nabywczej jakichkolwiek zasobów. Jednostka nie może nić kupować ani wytwarzać. Skazana zostaje w ostateczności na łaskę lub niełaskę społeczności pośród której obcuje. Jest to szkodliwe ekonomicznie zarówno dla pokrzywdzonej jednostki, jak i dla całej społeczności. Zmusza bowiem „ofiarę” do korzystania z kosztownej opieki socjalnej. Ponadto pozbawia ją możliwości kupna lub wytwarzania surowców, co powoduje dodatkowe szkody ekonomiczne dla całej społeczności. Osoby mniej zasobne w takiej sytuacji mogą stracić wszystko. To prowadzi je do degradacji społecznej, a nawet śmierci z powodu braku środków na żywność, opiekę medyczną, odzież czy środki higieniczne. Ten typ terroryzmu może nieść za sobą o wiele więcej ofiar śmiertelnych niż terror „zbrojny”. Przyczynia się do tego możliwość stosowania go z dużo większym rozmachem. Potencjalnie jawi się jako najgroźniejszy typ „terroryzmu” spośród pięciu wyróżnionych. Terroryzm ten stosowany jest przez: fikcyjne „firmy” wyłudzające pieniądze za wyimaginowane usługi, banki uprawiające wysokoprocentową lichwę, klany finansowe żerujące na bogactwach społeczeństw, grupy nadużywające prawa do czerpania własnych korzyści oraz szantażystów. Terror „ekonomiczny” może być prowadzony zarówno przeciwko jednostkom, jak i przeciwko wielkim społecznościom.

Ataki na jednostki przeprowadzają najczęściej szantażyści żądający okupu. Szantażyści działają niezgodnie z prawem. Przy prawidłowej pracy organów ścigania nie stanowią poważnego zagrożenia społecznego. Gorzej jest, gdy padnie się ofiarą oszustów. Działają na dużo większą skalę. Są mistrzami w omijaniu prawa. Znajdują luki prawne. Dzięki temu zastraszają ofiary przy cytowaniu wygodnych im fragmentów rozporządzeń, po czym zmuszają do uiszczenia na ich konto żądanej sumy pieniędzy. Przeważnie domagają się zapłaty za wyimaginowane usługi. Dzięki lukom prawnym, powstającym na skutek niedoskonałości republiki, mogą być w takim systemie prawie nietykalni. W państwie autorytarnym walka z nimi jest dużo prostsza, dzięki stosowaniu odgórnych rozkazów wydawanych z potrzeby chwili przez Władzę. Przykładem oszustów są choćby strony internetowe udające popularne serwisy oferujące darmowe programy powszechnego użytku. Proponowane przez oszustów „kluby programów” oferują pliki dostępne w sieci za darmo. Wymagają jednak opłaty za członkostwo w de facto nie istniejących „klubach”. Działalność ich jest niezarejestrowana, a uczestnictwo w nich przynosi członkom tylko straty. Taką możliwość kombinacji daje między innymi prawo UE, a konkretnie stworzona przez nią możliwość zawierania umowy na odległość bez podpisu. Pozwala to oszustom brać zwykłą rejestrację na portalu za zawarcie z nimi umowy. Kolejny problem związany z tymi oszustami to opłata za „ich unikatową ściągarkę”, której nie ma w spisie zarejestrowanych programów tego typu. To stwarza podejrzenie, że korzystają z istniejącego już programu na którym nie wolno im zarabiać. Jednak dzięki niedoskonałościom republiki nie można ich zrewidować, więc swoją złodziejską działalność mogą ciągnąć latami bez żadnych konsekwencji. Zastrzeżenia budzą również metody egzekwowania przez nich pieniędzy. Normalnie każdy, kto nie zapłaci rachunku za usługę, choćby za wodę, zostaje od niej odcięty. Oszuści jednak wymuszają zapłatę pod groźbami konsekwencji prawnych za „bezpłatne nadużywanie ich ściągarki” pomimo, że sami blokują możliwość skorzystania wtedy z ich usługi. Na tym polega terroryzm tych oszustów. Mamy tu szantaż obowiązku zapłaty pod groźbą kary za coś, czego nie ma. Nie można bowiem „nadużywać ich ściągarki” gdy de facto, możliwość korzystania z niej jest wyłączona. Służby państwowe mogą w prosty sposób ukrócić ich złodziejską działalność.Wystarczy po każdej aferze systematycznie wypełniać „luki prawne”. Ten rodzaj przestępczości w sieci niesie za sobą wiele ofiar, i bezzwłocznie trzeba go wyeliminować, a nie skupiać się jeno na zwalczaniu tzw. „pedofilów internetowych”.

W podobny sposób działają „telefonowi sprzedawcy”. Namolnie wciskają swoje produkty pomimo braku na nie zapotrzebowania. Powtarzające się serie telefonów, oferujących przeróżne badziewie (zazwyczaj książki), mają za zadanie zmęczyć „ofiarę” ciągłym, nachalnym nagabywaniem i w konsekwencji zmusić ją do zakupu. W takim wypadku mamy do czynienia z „finansowym” i „psychologicznym” terroryzmem. Jest jednak na nich lekarstwo. Należy „na poczekaniu” wymyślać powody wobec których będą zmuszeni uznać swoje „produkty” za zbędne. Na pewien czas powinni dać nam spokój. Zalecane metody walki z „drobnymi terrorystami ekonomicznymi” są na dalszą metę nieskuteczne. Należy podjąć się metody niekonwencjonalnej. Nie należy oskarżać ich o „oszustwa finansowe”, nie o „wyłudzanie pieniędzy”, ale o „terroryzm”! Na tej podstawie będzie można ich zamknąć, a pieniądze oddać poszkodowanym i wszystko będzie dobrze.

            Terror „ekonomiczny” wymierzony w większe społeczności prowadzony jest przez wpływowe grupy lobbystyczne o silnej pozycji w przynajmniej kilku silnych krajach. Na to mogą sobie pozwolić właściciele potężnych sieci bankowych, koncernów czy „krwawi biznesmeni” żądający pieniędzy w ramach „odszkodowania za krzywdy”. Większość światowych sieci bankowych na zachodzie jest zarządzanych przez skoligacone ze sobą klany żydowsko-amerykańskie. Te familie zamiast zajmować się zwykłą działalnością finansową bardzo często prowadzą brudną grę w wyniku której powodują sztuczne kryzysy ekonomiczne. Na takich gagatków Leon Degrelle wykreował określenie „banksterzy”. Ich pseudo-ekonomiczna działalność powoduje zadłużanie się u nich całych państw, z których za pomocą wygórowanej lichwy, wyciągają fundusze na własny użytek. W ten sposób budują nieuczciwie światową dominację na polu finansowym. Jest to jeden z najbardziej trudnych do pokonania przykładów terroryzmu „ekonomicznego”. Powodem tego jest zadłużenie największych państw zachodnich u „banksterów”. Lekarstwem na to może być wpuszczenie na zachodni rynek innych sieci bankowych, choćby chińskich, które będą niezależne od tej grandy i tworzą wobec nich silną konkurencję. Prowadzony przez bankowych terrorystów proceder jest świętokradztwem z tradycjonalistycznego punktu widzenia. Legalna Władza (namaszczona) traci bowiem status Suwerena narodowego i degradowana zostaje do roli podmiotu wobec pewnej grandy finansowej.

Osobliwy przypadek terrorystów „ekonomicznych” stanowią „krwawi biznesmeni”. Bazują na historycznej krzywdzie grupy z której się wywodzą. Domagają się żywej gotówki od państwa, oskarżanego przez nich o „winę w wyrządzeniu krzywdy ich społeczności”. Znanym przykładem takiego terroru są amerykańskie i zachodnioeuropejskie organizacje żydowskie domagające się pieniędzy za „krzywdy wymierzone im podczas holokaustu” przez inne państwa. Problem w tym, że odszkodowania te zaczynają już płacić, obok „winnych”, kraje okupowane przez III Rzeszę. Proceder ten jest nieuczciwy wobec Polski, Norwegii czy Czech, gdyż tym krajom również należałoby zaoferować identyczną pomoc. Sprawa ta ma drugie dno. Zazwyczaj ci naciągacze bywają niespokrewnieni z ofiarami „holokaustu”. Nie przeszkadza im to wcale w żądaniu pieniędzy od upatrzonego sobie państwa. W ten sposób przypadkowa grupa żydowskich cwaniaczków zdobywa pieniądze kosztem rodzin rzeczywiście pomordowanych Żydów. Państwa związane z „holokaustem”, jak Niemcy czy Francja, również w wyniku tego procederu płacą wygórowaną cenę. Cierpią na tym dziś nie tyle winowajcy co ludzie zwyczajnie urodzeni na terenie tych państw.To może spowodować w tych krajach fale niezadowolenia, która może poskutkować powtórką z historii. Winni masakry wtedy będą nie tyle obywatele niemieccy, co ci, którzy przez pazerność doprowadzili ich do skrajności. Żerowanie na statusie „pokrzywdzonego historycznie” celem pozyskania od danego państwa pieniędzy posiada znamiona terroryzmu „ekonomicznego”. Procedura taka okrada z pieniędzy dotknięte nią kraje, co może spowodować z czasem zubożeniem wielu ich mieszkańców. Wtedy zamiast rekompensaty za krzywdę będziemy mieli do czynienia z kolejnymi ofiarami pazerności chciwców.

Terroryzm „ekonomiczny” w swej naturze kierowany jest bezwzględną chęcią zysku. Nie jest opiera się o żadne prawa ekonomiczne, ale o interpretowanie ich pod własny użytek. Ci  terroryści  nie przejmują się losem ofiary z której wyduszają ostatni grosz. Nie patrzą na to, że ktoś będzie głodować lub straci cały swój dobytek. Obchodzi ich jedynie własna kieszeń. Niczym się nie różnią od psychopaty podkładającego bomby. Zamachowiec zabija przy pomocy bomb, terrorysta „ekonomiczny” zabija przez wyssanie resztek funduszy. Skuteczna metoda walki z terrorem „ekonomicznym” jest bardzo prosta. Należy aresztować wszelkich naciągaczy, oszustów, „banksterów” i szantażystów. Skasować wszystkie luki prawne umożliwiające ich działalność. W razie oporu spałować ich i skonfiskować to, co nakradli! Inaczej ci terroryści zatryumfują, i będą nadal na nas pasożytować.

Terrory „społeczne”, „ideologiczne” i „medialne” mają takie same podłoże. Wynikają z chęci dominacji na maksymalną skalę w jak najkrótszym czasie. Wszelkie grupy dążące do uznania własnej ideologii za „jedyną słuszną”, dyskredytują wszystko to, co jest im przeciwne. Taki terroryzm prowadzą choćby: propagatorzy „nowych ideologii”, sekty, rewolucjoniści, bojownicy o „prawa czegoś tam”, pseudonaukowcy, lobbyści czy wariaci ogarnięci przeczuciem „misji zbawienia świata”. Istotą tego terroru jest kontrola umysłu ofiary. Wpojenie mu własnej wizji świata bez względu na to, czy jest dobra, czy zła. Często ci terroryści stosują krypto-propagandę w formie ukrytego przekazu. Jej celem jest przedstawienie jako „złe” wszystkiego tego, co choćby tylko w drobnym punkcie jest przeciwne wobec ich wizji świata. Skuteczną metodą zwalczania tych terrorystów jest infiltracja ich środowisk i rozkład od środka. Warto też nastawiać wszelkiej maści sekciarzy i rewolucjonistów przeciwko sobie. Wtedy szuje sami się powykańczają bez naszego udziału.

Terroryzm „ideologiczny”, podobnie jak „medialny”, także niesie za sobą „ukryte ofiary”, często wedle podobnego mechanizmu jaki towarzyszy terrorowi „ekonomicznemu”. Przodownictwo w jego praktykowaniu mają ideolodzy „politycznej poprawności”. Prowadzenie społecznej nagonki spowodowanej odstępstwami od tej doktryny doprowadziło do społecznej degradacji wielu znanych i cenionych ludzi. Publicysta doktor Dariusz Ratajczak, wyrażający się sceptycznie co do podawanej liczby ofiar holokaustu, stracił pracę na uczelni, po czym zmarł w wyniku utraty środków do życia (według oficjalnych źródeł). Terroryzm „medialny” zastosowała „Gazeta Wyborcza” wobec ratownika,  który stracił przez nią pracę z powodu zarzucania mu przypuszczanego (nie faktycznego) „nieudzielania pomocy mniejszościom”. Terroryzm „ideologiczny” czy „medialny” posługuje się przypisywaniem łatki „antysemity”, „rasisty”, „homofoba” czy „przemocy wobec kobiet” w zależności od zaatakowanej osoby. Do tego dochodzi lobbing na rzecz odebrania im (dobrej) pracy, pozbawienia ich (znacznej części) majątku i zablokowania możliwości odzyskania go w legalny sposób. W przypadku państw nie skażonych polityczną poprawnością, oraz demoliberalizmem, praktykowane jest dodatkowo oskarżanie ich o „łamanie praw człowieka”, „prześladowanie opozycji”, oraz „stosowanie tortur”. Jednakże same te kraje oskarżające nie są lepsze w tej dziedzinie. Na ich terenie także mają miejsce represje polityczne (zazwyczaj pod inną postacią). Często także są w sojuszu z innymi krajami, w których prześladowania czy mordy to codzienność. Dla przykładu USA, pod pretekstem „represji wobec opozycji”, szantażują państwa w celu wprowadzenia w tychże amerykańskiego modelu republikańskiego kosztem ich tradycji. Irak, Niemcy, Jugosławia, Hiszpania, Japonia to ofiary tego  terroru „ideologicznego”. W sojuszu z UE i Izraelem prowadzą nagonkę wobec Iranu, Białorusi czy Rosji. Jednakże te same USA nie reagują na egzekucję protestujących górników w RPA. Dla USA kraj tamten wprowadził już „system demokratyczny”, i gdy tylko od niego nie odstąpi, dalej legalnie będzie tam można mordować kogo się tylko zechce.

„Liga Przeciw Zniesławieniu”, znana jako ADL (z ang. Anti-Defamation League), wykorzystuje ten mechanizm do wymuszania na całych państwach pozytywnego postrzegania polityki żydowskiej często wbrew ich interesom. Wiele państw europejskich padło ofiarą wyssania funduszy ze strony środowisk żydowskich domagających się odszkodowań za „holokaust”.  Na Węgrzech jednak wprowadzono ustawy ukrócające ten de facto „terrorystyczny proceder”. Szybko po tym ze strony zachodnich państw (głównie USA) padła nagonka na Węgry. W ten sposób widzimy jawne powiązania USA i UE ze światowym terroryzmem „medialnym” i „ideologicznym”. Prowadzona przez te systemy zła „kampania walki z terroryzmem” to zwykła przykrywka maskująca ich prawdziwe oblicze. Terror „ideologiczny” także niesie za sobą ukryte ofiary. Prowadzi bowiem do ataków przeciwko jednostkom, państwom lub społecznościom poddanym politycznej bądź medialnej nagonce.

Terroryzm „społeczny” niesie za sobą szkody materialne, degradację otoczenia, oraz niszczy samych ludzi. Sekty stosujące ten typ terroru często dodatkowo dopuszczają się aktów „zbrojnych”. Tajne stowarzyszenia, organizacje syjonistyczne i masońskie (jak chociażby „karbonariusze”) pokazały w XIX i XX wieku do jakich okrucieństw są zdolne w ramach społecznej nagonki. „Sekta Smoleńska” (SS) szkaluje swoich przeciwników, manipuluje faktami historycznymi i buduje fałszywy mit „bohaterów narodowych” wobec ludzi którzy wcześniej działali na szkodę Polski. Feministki profanują świętości religijne, tradycje narodowe i grożą śmiercią wobec liderów politycznych przeciwnych ich wywrotowej ideologii. Lewacy i działacze LGBT działają w podobny sposób mocno degradując społeczeństwa światopoglądowo. Samozwańczy „ekolodzy”, czyli „zieloni”, w ramach „walki o przyrodę” gotowi są poświęcić ludzi dla dobra pomniejszych gatunków. Litują się nad robalami przy jednoczesnej propagandzie potrzeby redukcji ludzkości z powodu rzekomo produkowanej przezeń „dużej ilości CO2”. Stosowana przeciw energetyce jądrowej propaganda „zielonych” posługuje się manipulowaniem faktami na jej niekorzyść. Zawyżają wielokrotnie cenę produkcji elektryczności w tych jednostkach, oraz wyolbrzymiają negatywne „skutki działania” ich na środowisko. Pisałem na ten temat pracę inżynierską. Przytoczę jeden fakt odnośnie „ekoterrorystów”. Niemieccy  „zieloni” w swym sprzeciwie byli zacietrzewieni do tego stopnia, że zablokowali drogę składu wiozącego radioaktywne odpadki. Wykolejenie takiego transportu może doprowadzi do rzeczywistego skażenia znacznej części obszaru. Elektrownia atomowa działająca prawidłowo nie zagrozi środowisku naturalnemu. Protesty „zielonych” natomiast, są dla niego bardzo niebezpieczne.

Jak widać, terroryzm jest zjawiskiem powszechnym. Ma swoich przedstawicieli w mediach, rządach, opozycjach, przedsiębiorstwach, usługach, sądownictwie a nawet (o zgrozo) w instytucjach religijnych i charytatywnych. Powszechna propaganda na nieszczęście piętnuje jeno zbrojne występki, jakby „przemoc” mogła być tylko w sferze fizycznej, a nie psychicznej czy werbalnej. Z tego względu, idąc w zgodzie z faktami, musimy z całą stanowczością przestąpić do zmasowanego oporu wobec wszelkich aktów terroru. Powstrzymanie agresywnej polityki mesjanistycznej państw i bloków politycznych (USA, NATO, UE), zapobieganie sekciarstwu, likwidacja monopoli pewnych grup i poszanowanie tradycji to  główne klucze do sukcesu. Gdy tego nie zrobimy, przegramy w tej walce.

Podsumowując, zjawisko terroryzmu jest bardzo zróżnicowane. Należy więc rozumowo przeanalizować przyczyny każdego z nich. Wiele przypadków terroryzmu powstaje w skutek odwetu za wcześniejszy terror. Stąd winy zawsze musimy szukać u tych, co zainicjowali sytuację konfliktogenną. Musimy więc nie tylko napiętnować agresywny terroryzm „zbrojny”, ale zwalczać też terrory „ekonomiczne”, „społeczne” i „ideologiczne”. Te trzy ostatnie bowiem są najczęściej źródłami konfliktów, wojen oraz śmierci milionów istnień. Terroryzm „zbrojny” nie jest jedynym niosącym za sobą ofiary śmiertelne. Stosowanie terroru „społecznego”, „medialnego”, „ideologicznego” a w szczególności „ekonomicznego” także prowadzi do zabójstw. Terrory inne niż „zbrojny” same z siebie niosą ofiary „ukryte”, spowodowane pozbawieniem funduszy oraz degradacją społeczną zaatakowanych grup lub jednostek. Wielu terrorystów preferujących „alternatywne metody” często wysługuje się klasycznymi zabójcami, stąd także przyczyniają się do rozwoju „zbrojnego” terroryzmu. Kampanie terroru „społecznego” przynoszą dodatkowo straty materialne, zagrażają otoczeniu, ludziom oraz depczą wielowiekowe tradycje kształtujące naszą tożsamość, duchowość i odrębność.

Piotr Marek

Click to rate this post!
[Total: 6 Average: 5]
Facebook

9 thoughts on “Terroryzm: rodzaje i przyczyny”

  1. Artykuł bardzo ciekawy. Z tym, że autor niepotrzebnie w to wcisnął konflikt gruzińsko- rosyjski o Osetię Południową… bo to z terroryzmem „zbrojnym” nie ma nic wspólnego. W kwestii palestyńsko- żydowskiej warto przypomnieć o terroryzmie żydowskich organizacji paramilitarnych (jedna z takich zwała się Lohemai Herut) z okresu z przed 1948 roku.

  2. @Piotr Marek: W porównaniu do terroryzmu XIX-wiecznego, współczesny „terroryzm zbrojny” jest zadziwiająco nieprecyzyjny. O ile w XIX wieku norma były ataki na elity, np. na cara czy oberpolicmajstra, o tyle obecnie atakuje sie na ślepo tzw. zwyczajnych ludzi. Interesuje mnie zdanie Pana na ten temat. Czy elity są obecnie lepiej pilnowane, czy obecni terroryści – relatywnie gorzej uzbrojeni wzgledem ochrony osobistej / policji / wojska? A może obecny terroryzm ma inne cele, np. raczej pijarowsko-medialne (wpływanie przez przerażone masy na elity) niż ścisle terrorystyczne (sianie postrachu w samych elitach)?

  3. @ Piotr Kozaczewski: Wyjaśnienie jest proste – system demokratyczny. Zamachy na elity byłyby zbyte wzruszeniem ramion przez gawiedź, może nawet z mniej lub bardziej ukrytą sympatią. A 'elit’ jest na tyle dużo, że zawsze ktoś zajął by miejsce poległych. No i do tego dochodzi trudniejsza dostępniść do tychże 'elit’ dzisiaj niż w XIX wieku. Natomiast jeśli szeregowy głosujący żyje codziennie w strachu, bo nie wie czy nie będzie następnym przypadkowym celem, staje się łatwą do manipulowania jednostką. Rozszerzmy ten paradygmat na lud, czyli masę kierującą się instynktem stadnym, i skuteczność tego typu działań terrorystycznych staje się oczywista. Trzeba mieć również na uwadze, że niektóre działania terrorystyczne są 'elitom’ na rękę, usprawiedliwiają bowiem rozrost władzy.

  4. @ElDesmadre : Obecny system to oligarchia pod płaszczykiem demokracji. Realne elity to nie elity polityczne lecz finansowe, tych „500 najbogatszych osób fizycznych”, spotykajacych się np. w Davos. Nie jest to liczba osób przekraczająca liczność „starej arystokracji krwi”, przeciw której walczył XIX-wieczny terroryzm. A to, moim zdaniem, moze dowodzić, że obecny „terroryzm zbrojny” to „operacje fałszywej flagi”.

  5. @ Jacek L. Dziękuję za uzupełnienie. Szczegóły żydowskiego terroryzmu na Bliskim Wschodzie nie są mi znane do końca. Wiem tyle co od bliskich i znajomych, ale niestety większość takich ludzi umie jedynie „żydostwo to i tamto”, ale nie podać nigdy konkretnego faktu, przykładu czy organizacji, aby móc tezy wypowiadać w oparciu o argumenty naukowe i historyczne, a nie emocjonalne (zazwyczaj zakończone w sądzie). Moje pisarstwo zbliżam właśnie w kierunku naukowego, staram się operować jak największą ilością faktów i organizacji, a nie ogólników. Niestety wiedza na ten temat dalej jest wątła, więc warto dodać jakieś źródła w celu zgłębienia tematu. A wątek rosyjsko-gruziński jest jak najbardziej na miejscu, i błędem byłoby jego przemilczenie. Musiałem wykazać mityczność działań rosyjskich w podsyceniu konfliktu i skontrastować z realnym podżeganiem ze strony układu USA-Izrael-UE.

  6. „W porównaniu do terroryzmu XIX-wiecznego, współczesny „terroryzm zbrojny” jest zadziwiająco nieprecyzyjny. O ile w XIX wieku norma były ataki na elity, np. na cara czy oberpolicmajstra, o tyle obecnie atakuje sie na ślepo tzw. zwyczajnych ludzi. Interesuje mnie zdanie Pana na ten temat.” @Piotr Kozaczewski Jesli śledził Pan mój blog i 4 lata pisania na innych portalach, zdanie byłoby znane. Terroryści z XIX wieku sami teraz są w większości „elitami” i bierze się właśnie to stąd. Rewolucjoniści, jakobini, karbonariusze, byli oprawcami w Rosji, Austrii, Prusach, Francji i Rzymie. Obalili przy pomocy terroru, powiązań w rządach krajów anglosaskich, i mediów systemy tradycyjne, reakcyjne, i zastąpili republikańskimi „państwami otwartymi”. Teraz ci ludzie rządzą, i za pewne w większości przypadków nieprecyzyjny, nie zagrażający im terror wykorzystują do swoich celów. Wiele przypadków terroru z pewnością mogą podsycać sami. Weźmy ostatni mechanizm. USA i neokoni chcieli wzmocnić udziały w państwach. Za pomocą filmiku (autor żydowski finansowany przez klany finansowe, nawet „Wiadomości” o tym wspominały) podburzyli „arabskich lemingów”, ci zabili znanego ambasadora co dało im pretekst neokonom pretekst do wzmocnienia ambasad. Tak to mniej więcej działa. Tak samo jak zamachy na WTC. Jak nie były spreparowane, to na pewno na nie przyzwolili (G.W.Bush o nich wiedział i nic nie zrobił).

  7. Witam. Bardzo spodobał mi się ten artykuł. Chciałabym zgłębić wiedzę na ten temat. Z jakich źródeł Pan korzystał pisząc go? Pozdrawiam.

  8. Wiem, wiem. Typiara nie powinna się truć bo ”głupia baba się nie zna”, aczkolwiek! Nie rozumiem autora artykułu, który napisał, że przecież terroryzm społeczny to feministki, LGBTQ+ i lewaków. Nie wiem czy to już przykład jakiegoś rasizmu, nietolerancji czy czegoś innego, ale coś takiego jest po prostu idiotyczne. A później się dziwić, że stare pokolenie nie ma tolerancji i „uga buga, jak to istnieje inna płeć niż kobieta i mężczyzna”, „no ale kobiety to tylko do rodzenia dzieci i mycia garów”, „no, bo na ulicach to tylko pedały i inne dziwolągi”.
    Serio, warto się zastanowić co jest terroryzmem społecznym. Marsze, owszem, nie zawsze są idealne i bywa, że niektórzy pod wpływem nerwów, etc. coś zniszczą. Ale to nie powód, aby zaraz wyjeżdżać z czymś takim.

    Pozdrawiam gorąco i zachęcam do przemyślenia,
    Osoba nowego pokolenia, a na dodatek biseksualna.

    1. Komentowanie tego wpisu i walkę z bełkotem o istnieniu innych płci czy płynnej podmiotowości, które nie mają żadnych podstaw logicznych i naukowych zostawię może bardziej cierpliwym, ale rzucę pewną uwagę – jestem pod ogromnym wrażeniem, że wytrzymała Pani przez cały komentarz i dopiero na sam koniec napisała Pani, że jest osobą „nowego pokolenia, a na dodatek biseksualną”. Sukces niczym u studenta prawa czy wegetarianina, który przedstawiając się, najpierw mówi jak się nazywa a dopiero potem dodaje co studiuje/co je. Aż mi się przypomniała komiczna sytuacja, której byłem świadkiem kilka lat temu – jeden z „naukowców” przedstawiał się w luźnej rozmowie nowo poznanej osobie w taki sposób: X.Y – homoseksualista i mason. Kino.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.