Trzy rewolucje cz. 1

Duchowieństwo

Duchowieństwo dzieli się na kler diecezjalny i duchowieństwo zakonne. Kler diecezjalny to ten, który bezpośrednio podlega biskupom i żyje w parafiach. Duchowieństwo zakonne składa się z księży, którzy żyją w klasztorach i tworzą różne zakony religijne.

Hierarchia kościelna jest złożona, w ścisłym znaczeniu tego słowa tylko z trzech stopni: pierwszy: papież; drugi: biskup; trzeci: ksiądz wikariusz, proboszcz. Te trzy stopnie tworzą tzw. hierarchię kompetencyjną w obrębie Kościoła Katolickiego.

Zdarza się jednak, że Kościół wprowadza jeszcze inne szczeble czy stopnie w tej hierarchii, które jednak bardzo się nie różnią. Stosunek (relacja) istniejący między tymi elementami, a odnoszący się do tych stopni, (np. patriarchowie i kardynałowie, arcybiskupi i biskupi), jest po prostu prymatem honorowym, który wyraża się w pewnym rodzaju kierownictwa, ale nie jest to jurysdykcja (kompetencja, zakres władzy).

Nie jest to dominacja, ale jest raczej wyższość honorowa, która daje w rezultacie rodzaj naturalnego pełnomocnictwa w pewnych nagłych okolicznościach, np. prawo do zwoływania zebrań duchowieństwa. Te niewielkie godnościowe różnice są tymi, które zauważają zwykli ludzie. Stąd, możemy powiedzieć, że hierarchia kościelna składa się z:

– kardynałów
– patriarchów (rodzaj arcybiskupa, który usytuowany jest jako przywódca w Kościele Katolickim w niektórych państwach, mniej lub bardziej symbolicznie w niektórych miejscach, ale bardzo istotny w kościołach Wschodnich, a przez pewien czas także w Średniowieczu)
– Prymasów (właściciel największego dawnego biskupstwa w kraju. Np. arcybiskup diecezji Salvador w stanie Bahia jest prymasem Brazylii, ponieważ było to pierwsze biskupstwo w Brazylii. Słowo prymas oznacza „pierwsze miejsce” pośród innych arcybiskupów w kraju)

– arcybiskupów
– biskupów
– kanoników
– proboszczów i księży wikariuszy.

A teraz przeanalizujmy duchowieństwo zakonne. Organizacja różnych zakonów religijnych różni się, ale jeśli weźmiemy pod uwagę organizację benedyktynów z Cluny, organizację dominikanów i franciszkanów, które są typowymi średniowiecznymi zakonami i między nimi najważniejszymi, możemy powiedzieć, że mogłaby być ona opisana jak ta, mniej więcej podobna obecnie do organizacji jezuitów:

– generał lub prowincjał zakonu
– przełożony różnych domów
– zwykli ojcowie
– bracia zakonni.

W tym punkcie musimy także rozważyć różne hierarchie, które mają swoje interpretacje. Nie we wszystkich zakonach generał ma całkowitą władzę: w niektórych tak jest, w innych ma zwyczajnie prymat (pierwszeństwo). W jeszcze innych jak np. u jezuitów, który nie jest średniowiecznym zakonem, generał ma władzę absolutną. Także u dominikanów i franciszkanów.

Szlachta

A teraz rozważmy drugą klasę społeczną, szlachtę.

Ważne jest, aby zauważyć, że szlachta tworzy DRUGĄ klasę społeczeństwa. Ma organizację bardzo podobną do pierwszej klasy, ale nie dlatego, że została skopiowana, lecz ponieważ odpowiada idealnemu modelowi organizacji.

Na samym szczycie jest korona króla, ponieważ król jest głową państwa. Od korony króla wychodzą dwie linie.

Jako głowie królestwa podlega mu szlachta, ponieważ król jest uznawany za pierwszego pośród wszystkich panów.

Inna linia biegnie do ludu, ponieważ jest on oczywiście królem ludu.

Pośród szlachty także istniała hierarchia: książęta, markizowie, hrabiowie, baronowie itp.

Niemniej jednak stopnie szlachty nie ograniczały się we wszystkich państwach tylko do tych tu wymienionych. W Niemczech na przykład nie było markizów, ale analogiczny tytuł margrabiego czy burgrabiego. Był tam także tytuł, który nie istniał w krajach łacińskich – Wielki Książę lub Arcyksiążę (Arcyksiążę jest austriackim tytułem, który był spotykany bardzo często w Niemczech). Istniały także wielkie księstwa we Włoszech, jak np. Wielkie Księstwo Toskanii. Wciąż istnieje jedno Wielkie Księstwo Luksemburga.

Królowie powiązani byli ze sobą przez podległość Świętemu Cesarstwu Rzymskiemu. Stojący na czele tegoż cesarstwa władca posiadał najwyższy tytuł w świecie chrześcijańskim. Cesarz zaś podlegał papieżowi.

Lud

A teraz przechodzimy do trzeciej klasy społeczeństwa, którą stanowił lud. Lud podzielony był na dwie kategorie, ale nie był to podział bardzo precyzyjny.

Podczas gdy w przypadku duchowieństwa czy szlachty, linie są liniami prostymi, wskazując jasno podziały: ktoś jest szlachcicem lub nie, ktoś jest duchownym, a nie członkiem ludu, to tutaj to rozróżnienie jest trochę mniej precyzyjne.

Ostatecznie kryterium jest następujące: jedną klasę stanowią ci, którzy w taki czy inny sposób w swojej pracy wykorzystują umysł, a drugą – ci, którzy wykorzystują ręce.

W pierwszej grupie są głównie: kupcy, wytwórcy czy przemysłowcy, ale nie odpowiada to całkowicie naszym wyobrażeniom dzisiejszego biznesmena czy przemysłowca.

Najbardziej charakterystycznym przykładem tego nieprecyzyjnego podziału jest położenie studenta uniwersytetu i profesora. Oczywiście jego sytuacja jest zasadniczo różna od pracownika fizycznego. Uniwersytet był podporządkowany Kościołowi, ale nikt też nie może powiedzieć, że profesor był duchownym, chociaż zazwyczaj profesorów, którzy byli duchownymi było wielu.

Nikt też nie może powiedzieć, że profesorowie uniwersyteccy i studenci byli szlachtą. Było wiele osób studiujących, wywodzących się ze zwykłego ludu, którzy pracowali na uczelniach. W niektórych państwach, ze względu na pracę na uniwersytetach, uzyskali szlachectwo. Jednakże status uniwersytecki jako taki nie był tym, czym szlachecki.

Jeśli ta różnica jest przyczyną istnienia ograniczeń, to już wiadomo, że duch jest ważniejszy od materii. Ten, kto świadczy pracę duchową dostarcza pracę cenniejszą niż ten, który świadczy pracę materialną. Praca duchowa ma wyższą godność od pracy materialnej, ponieważ dusza ma wyższą godność od ciała. W tym jest rzecz.

Ale w tamtych czasach podział między pracowników na umysłowych i fizycznych był bardzo nieprecyzyjny, gdyż właściciel zakładu także sam pracował fizycznie.

Stąd, więc to, co powinno być nazwane burżuazją, w obecnym znaczeniu tego słowa jest czymś trudnym do zdefiniowania. Są charakterystyczne przypadki burżuazji, pracowników fizycznych i pośrednich, trudnych do zdefiniowania stanowisk, których było sporo.

Symbolika

Wszystkie elementy porządku średniowiecznego zostały wzbogacone przez wyraźne symbole, które nadawały mu jeszcze większe znaczenie.

Np. wszyscy panowie używali korony, symbolu terytorialnej jurysdykcji. Od najmniejszego barona aż po króla, suwerena władzy, wszyscy używali diademu, który zwiększał ilość symboli i pokazywał, kto wspiął się wyżej w tej hierarchii. Zwyczajnie diadem oznaczał władzę, a symbolami terytorialnej jurysdykcji były: gruszki i wiązka liści dębu. Korona króla była umieszczona na szczycie, aby wskazywać suwerena władzy. Korona cesarza wyglądała jak korona króla.

Każdy z tych stopni uczestniczył w stopniu bezpośrednio poniżej jako że każda z koron była zbudowana na koronie zaraz pod nią, do której symbol wyższej godności (rangi) został po prostu dodany. To jest ideał perfekcyjnej drabiny.

W każdej doskonałej skali, a ta skala jest filozoficznie doskonała, nie może być przerw. To jest jak drabina, w której nie może brakować żadnego szczebla. Tak, więc w drabinie jest praktyczna konieczność, zaś w hierarchii metafizyczna.

Proszę zauważyć także, że między baronami a ludem nie ma przejść. Jest pewna znacząca różnica. Są pomniejsi panowie, niżsi od baronów, ale oni już nie mają prawa do korony i są nazywani raczej village nobles (szlachta zaściankowa). Są oni usytuowani w skali godności tak nisko, że żyją pośród ludu, zmieszani z nim, i ktoś mógłby powiedzieć, że są jego częścią.

Tak, więc mamy idealne przejście – jak kolory tęczy, które mieszają się ze sobą i jak wszystkie hierarchie, które są wynikiem naturalnego porządku rzeczy.

To samo jest w przypadku hierarchii kościelnej. Papież ma specjalną koronę, tiarę, która góruje nad trzema innymi koronami w zupełnie zamkniętej strukturze.

Poniżej niego są kardynałowie ze swoimi czerwonymi kapeluszami z pięcioma rzędami ozdobnych frędzli, a schodząc w dół hierarchii mamy coraz mniej frędzli. Kapelusz (czapka) biskupa jest zielony; monsingiora i księdza jest czarny z odpowiednio jednym lub dwoma rzędami frędzli.

Jest to ogólny zarys, gdyż w hierarchii kościelnej jest bardzo dużo drobnych różnic. Nawet wśród monsigniorów jeszcze do niedawna istniało pięć różnych kategorii, z których pierwsza, „protonotariusz apostolski” miała przywilej używania insygniów biskupich. Nawet wśród kanoników są nauczyciele z katedrą i kanonicy honorowi.

Prawdopodobna przyczyna różnicy między prałatami i szlachtą wynika z pasterskiego charakteru duchowieństwa. Prałaci mają owcze czapki zamiast korony, pasterskie laski, płaszcze itp. W każdym razie dobrze, że są różnice między dwiema hierarchiami.

Oprócz tego mamy jeszcze inne symbole: laska opata (przełożonego klasztoru) i przełożonej klasztoru (ksieni). Używana przez nich laska jest zakrzywiona do środka, co ma symbolizować, że ich władza rozciąga się na terenie (WEWNĄTRZ) opactwa i różni się od władzy biskupa, który używa laski odkręconej na zewnątrz, co wskazuje na jego władzę ZEWNĘTRZNĄ.

Zakrzywienia na szczycie laski wskazywały, że powinni oni byli zginać głowy w swojej podległości papieżowi. Papież używał berła bez zakrzywień na końcu, gdyż ponad nim był tylko Bóg.

To są piękne symbole, których znaczenie świat nowoczesny zupełnie utracił.

Proporcjonalność

Następna rzecz, którą musicie rozważyć jest uzasadnienie tego porządku i dlatego powinniśmy rozważyć zasadę proporcjonalności.

Po krótkim opisie średniowiecznego porządku, konieczne jest, aby dostrzec prawo proporcjonalności.

Aby zrozumieć znaczenie pojęcia proporcjonalności bez konieczności odnoszenia wszystkiego do metafizyki, należy zrozumieć, czym jest jej przeciwieństwo. Jeśli rozpatrzymy obrzędy powszechne wśród narodów pogańskich i porównamy go z ceremoniami popularnymi wśród narodów chrześcijańskich, zauważymy ogromną różnicę.

Ceremoniał to wszystkie obrzędy, które wyrażają społeczne różnice rozważane jako całość, jak np. relacje między panami, czy kimś z ludu a królem.

Klasycznym przykładem starożytnym, który tu podam jest formuła pozdrowienia, którą zwykli przytaczać Egipcjanie. Formuła ta została znaleziona w liście skierowanym do faraona, napisanym przez agenta handlowego Syrii na cegle. Proszę zauważyć, że agent handlowy był człowiekiem znaczącym, odpowiadałby on mniej lub bardziej współczesnemu konsulowi.

Zwraca się On do faraona w następujący sposób: „Ja itd., niegodny całować twoich stóp, ani kopyt Twojego konia, ani ziemi, po której on stąpał…”

Jeśli ktoś porówna to pozdrowienie z pozdrowieniem króla Ludwika XIV, Króla Słońca, który posunął się aż tak daleko, że zdejmował kapelusz przed każdą napotkaną kobietą ze służby, zrozumie ogromną dysproporcję występującą w pierwszym przypadku i proporcję, jaka występuje w drugim przypadku.

W pierwszym przypadku jest aberracja. Człowiek, który określa siebie jako niegodnego pocałowania kopyt konia, ani nawet ziemi, po której on stąpał, kurzu, który on wzniecał, bo na grzbiecie konia siedział faraon. To jest właśnie ubóstwienie króla.

W większości państw starożytnych królowie uważani byli za bogów. Na przykład w Japonii, aż do zakończenia drugiej wojny światowej, cesarz był uważany za bóstwo. Generał MacArthur myślał, że zniszczył ideę boskości cesarza Mikado, zmuszając go do pojawienia się na balkonie i oświadczenia narodowi, że nie jest prawdą, że jest bogiem. Zdarzenie to, jak powszechnie myślano, nie miało żadnego znaczenia. Odnieść można bowiem wrażenie, że cesarz Mikado sam więcej zdziałał przeciwko sobie, aniżeli MacArthur.

Łatwo jest zrozumieć dysproporcje między tymi boskimi godnościami, przypisywanymi człowiekowi i sposobami, w jaki byli traktowani władcy na Zachodzie.

Królowie Francji, podobnie jak inni władcy europejscy przyjmowali plebejuszy bezpośrednio na audiencjach. Tam ludzie klękali, całowali rękę króla, rozmawiali z nim, przedstawiali swoje prośby.

Pałac Wersalski był stale najeżdżany przez tłumy ludzi z całego świata, którzy chcieli wejść do środka, a obecnie ludzie nie mogą wejść do domu jakiejkolwiek głowy państwa.

Zatem proszę sobie wyobrazić jak bardzo różniło się to od sytuacji faraona!

Święty Ferdynand Kastylijski, który żył w XIII wieku, kiedy przejeżdżał przez jakieś miasto, mógł wejść do pewnego domu, usiąść przy oknie wychodzącym na ulicę tak, że był w zasięgu każdego plebejusza, który właśnie tam się zjawił.

Święty Ferdynand Kastylijski siedział przy oknie, był w zasięgu ludu, jakie to cudowne.

A teraz znany przypadek świętego Ludwika IX, króla Francji, który nakazał umieścić tron obok wielkiego dębu w mieście Vincennes po to, aby był w zasięgu ludu. Jakie to jest ojcowskie i cudowne. Jakże różne od przypadku faraona.

Król Francji był konsekrowany w przepięknej ceremonii. Po niej przed katedrą czekały tłumy ludzi z trądem, z obrzydliwą chorobą skóry. Mówiło się, że król Francji uzyskał charyzmat, dzięki któremu przez dotknięcie mógł uzdrowić ludzi, którzy byli dotknięci tą chorobą.

Tak więc ten człowiek ze swoją koroną, berłem, swoim imponującym, królewskim płaszczem i całym swoim majestatem podchodził do każdego chorego. Dotykał ich ran i mówił: „Król Cię dotyka, ale Bóg Cię uzdrowi”.

I wielu było uzdrowionych. Tak wielu, że, kiedy Jan Wielki, król Francji został uwięziony w Anglii, trędowaci Anglicy wypełnili więzienie, aby ten ich uzdrowił.

To jest monarchia chrześcijańska w swoim ojcostwie, dobroci, jakże inna od monarchii faraonów i monarchii wschodnich.

To, co istniało między królem a ludem, istniało także w stosunku pana do służby.

Rozważmy teraz sytuację starożytnych niewolników i poddanych uprawiających ziemię.

Niewolnik w starożytności nie miał żadnych praw i zgodnie z doktryną prawa rzymskiego był na równi z rzeczą. A rzecz nie ma żadnych praw. Niewolnik mógł być pozbawiony życia przez swojego przełożonego, kiedy ten tylko miał na to ochotę. Panowie rzymscy nawet eksperymentowali na nich z truciznami. Obserwowali, w jakiej sytuacji dana trucizna działa zabójczo.

Stąd panowie rzymscy mieli prawo do decydowania o życiu i śmierci swoich niewolników, kiedy tylko chcieli. Niewolnik nie miał rodziny ani prawa do swoich dzieci. Jeśli urodził się syn kobiety niewolnicy, ona mogła być odsprzedana lub odesłana do innego miejsca – bez swojego dziecka. Nawet jeśli niewolnik był (tak się często zdarzało) wielkim artystą, literatem czy naukowcem, to wciąż był traktowany jak rzecz.

Pod koniec epoki Cesarstwa Rzymskiego niewolnikom przyznano prawo zawierania małżeństw. Ta część, nazywana „humanizacją prawa rzymskiego”, w ostatnich wiekach przypisywana była przez Romanistów wpływowi Chrześcijaństwa. Jednak to prawo nie chroniło par od bycia rozdzielonymi i sprzedanymi itp. Zwyczajnie to prawo nie funkcjonowało, gdyż nie było to małżeństwo wolnych ludzi.

Kiedy epoka pogańska się skończyła i wyrosło Wczesne Cesarstwo Chrześcijańskie, pod wpływem Kościoła małżeństwo niewolników i prawo do decydowania o ich śmierci czy życiu zostało zniesione.

A teraz rozważmy Średniowiecze.

To w średniowiecznej Europie, po raz pierwszy w historii, cały kontynent był pozbawiony niewolnictwa.

Chłop był poddanym, który nie miał prawa do opuszczania swojej ziemi, na której pracował. On był przywiązany do ziemi, dlatego nie możemy powiedzieć, że był wolnym człowiekiem w pełnym tego słowa znaczeniu.

Niemniej jednak, nie będąc wolnym człowiekiem, cieszył się wieloma prawami. Miał prawo do ziemi, a jego pan nie mógł go odesłać. Miał on dlatego więcej praw aniżeli dzisiaj mają rolnicy czy pracownicy. Miał coś w rodzaju własności, miał prawo do swojego domu, do ziemi, którą uprawiał.

Odpłacał się za to w następujący sposób: generalnie pracował na swojej ziemi, z której owoców żył, ale część czasu poświęcał na pracę na ziemi pana i bardzo często część tego, co wyprodukował na tej ziemi należało do niego. Jego wynagrodzenie było zorganizowane na zasadzie kontraktu, który był dziedziczny i nienaruszalny. Tak więc mógł on żyć z własnej pracy. Nie był on pracownikiem etatowym, ale jego położenie było znacznie lepsze od dzisiejszych rolników.

Z drugiej strony, jeśli pan sprzedał ziemię, to razem z nią sprzedawał chłopa. On nie mógł być odesłany. Miał prawo do rodziny. Nie mógł być uśmiercony. A co się tyczy kary fizycznej, to mniej złego doświadczył aniżeli niejeden nieszczęśnik dzisiaj z rąk policji.

Skutki

Chłop był stanem pośrednim między niewolnictwem a „wolnością”. Kiedy skończyło się Średniowiecze, nie było praktycznie chłopów w Europie. To jest właśnie to, o czym się mówi, że Średniowiecze stworzyło klasę dostatecznie wolnych ludzi.

Ta klasa w starożytności nie była liczna. Tam byli niewolnicy, a ludzie wolni należeli do rzadkości. Co więcej, pod koniec Średniowiecza wolny człowiek stawał się generalną zasadą. Były jeszcze takie miejsca, w których niewolnictwo pozostało, ale chłopów było więcej.

Nazwa „chłop” utrzymywała się aż do Rewolucji Francuskiej, a później, ci, którzy nazywani byli chłopami uzyskali ziemię na własność i zaczęli dawać panom roczną niewielką sumę, którą można porównać do rocznej renty. Działo się tak, ponieważ te ziemie pierwotnie należały do panów.

Z czysto prawnego, instytucjonalnego poziomu położenie chłopów zrodziło pewną analogię do położenia sędziów pokoju obecnie, którzy nie mogą być usunięci ze swoich hrabstw. Jeśli hrabstwo jest przenoszone do innego stanu on towarzyszy hrabstwu i prawnie ów sędzia nie może się zrzec tego stanowisko pod groźbą uwięzienia (to jest oczywiście prawo brazylijskie). Dzisiejszy sędzia mógłby być kimś w rodzaju sędziego ziemskiego. Uzasadnienie zarówno doktrynalne jak i historyczne dla istnienia chłopów jest następujące:

Cesarstwo Rzymskie z powodu najazdów rozpłynęło się, a barbarzyńcy zaczęli niszczyć i zmiatać wszystko z powierzchni ziemi.

Co zamożniejsi właściciele zaczęli budować fortyfikacje z drewna, aby chronić się przed najeźdźcami. Następnie wielu wolnych mężczyzn, którzy nie mieli miejsca, które by ich chroniło przed barbarzyńcami, prosili o pozwolenie na schronienie się w fortyfikacji budowanej przez bardziej zamożnego od nich człowieka. Były to prymitywne formy zamków, a z czasem rozwinęły się one w dzisiejsze zamki z kamienia.

Właściciel zamku stawiał jeden warunek: mężczyzna będzie chroniony dopóki, dopóty będzie walczył z nim na wojnie. To jest tak jakby powiedział: „Wejdziesz tutaj, ale po to, aby walczyć z wrogiem. Nie możesz być bezużytecznym mieszkańcem, stojąc z założonymi rękami. Wchodzisz tutaj z żoną za tę cenę. I od momentu schronienia się w tym miejscu, nawet żyjąc w biedzie z powodu inwazji koniecznie trzeba produkować żywność, aby nikt nie umarł z głodu. Dam ci moją ziemię, ale ty musisz pracować na niej, aby wytwarzać żywność”.

W ten sposób został stworzony kontrakt wolnych ludzi: służącego i właściciela.

W ten sposób uprawianie ziemi zostało zinstytucjonalizowane i okazało się naturalną rzeczą. Pan, w obliczu ogromnych hord wściekłych barbarzyńców, musiał mieć pewność, że jego zamek będzie miał wystarczającą liczbę obrońców. Dla niego była to sprawa życia i śmierci po to, aby móc się bronić przed wrogiem i po to, aby móc uprawiać ziemię. Musiał stworzyć kontrakt na całe życie i musiał on być dziedziczny.

Poddany z kolei mówił do pana: „Oddaję Ci siebie, ale w zamian stanę się właścicielem kawałka ziemi, domu, a moja rodzina pozostanie tutaj przez całe życie”.

Była to umowa, która miała zalety dla obu stron.

Zdarzały się jednak przypadki, że poddani nie byli wolnymi ludźmi, którzy dobrowolnie stali się poddanymi, lecz byli rzymskimi niewolnikami, których położenie zmieniło się pod wpływem Kościoła, który przekształcił ich w chłopów jeszcze przed całkowitym zniesieniem niewolnictwa.

Korporacje (gildie, cechy)

Po to, aby zrozumieć położenie wolnych ludzi, koniecznie trzeba powiedzieć słowo o korporacjach, które skupiały w swoim łonie zarówno właścicieli, jak i pracowników fizycznych. Są to instytucje, które wyrosły w Wiekach Średnich i są stricte średniowiecznymi.

Jak powiedziałem, podział nie jest tak ściśle określony jak obecnie. Pomiędzy handlowcem a przemysłowcem czy kapitalistą naszych czasów jest zauważalna różnica.

Korporacje skupiały wolnych plebejuszy z ogromną ilością praw. Było tak, że tworzyli własne prawodawstwo. Co więcej, część z tych korporacji rozciągało swoją jurysdykcję na sąsiedztwo, w którym dany fach czy warsztat istniał. W sąsiedztwie, na przykład, murarzy czy jubilerów korporacja pełniła coś w rodzaju władzy policji, wykonywała władzę samorządową, a w miastach członkowie korporacji zasiadali w lokalnych rządach. Stąd był to rząd plebejuszy, zwykłych ludzi.

Proszę porównać tę sytuację do prawa rzymskiego w czasach Cesarstwa, gdzie cesarz był wszystkim, a każdy inny niczym – praktycznie mówiąc, był niewolnikiem cesarza.

Przywołam tutaj bardzo ciekawy przypadek: cesarz rzymski wybrał się do teatru, a tam w jednej z głównych lóż zasiadali przedstawiciele arystokracji. Cesarz wypatrzył tam starszą, tęgą kobietę i rozkazał jej: „Idź i zatańcz na scenie”, ponieważ jego bawiło oglądanie tańczącej, starszej pani… Biedna, stara kobieta musiała pójść i tańczyć ku uciesze wszystkich zgromadzonych w teatrze, ponieważ to radowało cesarza.

To samo było w przypadku walk na arenie. Kiedy lew został wpuszczony na arenę, cesarz mógł wydać komukolwiek polecenie, wskazując palcem i mówiąc: „Weź miecz i idź tam walczyć z lwem”.

I ten, którego wskazał musiał iść i walczyć, bez względu na to, czy był szlachcicem czy bardzo zamożnym człowiekiem.

Jeśli porównacie to z monarchią średniowieczną, to zauważycie proporcjonalność, jaka tam istniała. Zobaczycie, że relacje opierały się na ludzkiej proporcji i jak bardzo pozbawione były nieludzkiego charakteru.

Specyfikacja funkcji

Następną rzecz, którą musimy rozważyć, to specyfikacja funkcji (zadań, stanowisk), o której mówi się, że jest specyfikacją godności i przywilejów. Innym uzasadnieniem jest specjalizacja stanowisk.

Duchowieństwo i szlachta nie płacili podatków. Klasą społeczną płacącą podatki był lud.

Łatwo jest przedstawiać ten fakt w wstrętny sposób: bardzo bogaty duchowny nie płaci podatków. Bardzo zamożny, gruby, dobrze ubrany szlachcic także nie płaci podatków, ale płacą je biedni plebejusze, którzy pracują od świtu do zmroku po to, aby bogaciła się szlachta i duchowieństwo. Przedstawianie tego w ten insynuacyjny sposób jest bardzo niesprawiedliwe. Wystarczy dobrze zrozumieć istotę rzeczy po to, aby dowieść, że sytuacja ta była sprawiedliwa.

To jest takie proste. Duchowieństwo stanowiło pierwszą klasę społeczeństwa. Każdy spośród szlachty lub ludu mógł wstąpić do stanu duchownego i dostąpić wielkich godności. Znane są liczne przypadki papieży (np. św. Pius X), którzy byli synami robotników, a którzy stali ponad królami i cesarzami Cesarstwa Chrześcijańskiego.

Duchowieństwo było uważane za fundament cywilizacji. Nasz Pan, Jezus Chrystus powiedział: „Jesteście solą tej ziemi i światłem tego świata”. Ze względu na ich święty stan, byli uważani za najważniejszą klasę społeczną. W dodatku duchowieństwo, oprócz wypełniania swojej zasadniczej misji – wyzwalania dusz – było odpowiedzialne także za dwie działalności, które przejęło obecnie państwo, a które odpowiadają pracy dwóch ministerstw, czy departamentów z ogromnymi budżetami: edukacji i zdrowia publicznego.

Zarządzanie i bardzo często nauczanie należało do duchowieństwa.

Aby być wychowawcą, nawet prywatnym, trzeba było mieć pozwolenie kościelne, ponieważ wiązało się to z nauczaniem ortodoksyjnym (duchownym). Aby móc nauczać w ten sposób, trzeba było być pod czujnym okiem Kościoła. Co więcej, duchowni musieli uczyć się nauczania. Nasz Pan powiedział: „Idźcie i nauczajcie narody”. Stąd więc posiadanie szkół jest czymś bardzo bliskim ich misji: miało bardzo bliski związek z ich misją.

Wszystkie obciążenia, jakie obecnie ponosi ministerstwo edukacji były ponoszone przez duchowieństwo, które na te cele nie uzyskiwało żadnej pomocy od króla. Z tego powodu duchowni nie płacili podatków, co jest bardzo rozsądne. Propaganda rewolucyjna przedstawia obraz śpiącego opata, niesionego w lektyce ulicami przez dwóch, biednych plebejuszy, płacących podatki. Wiele jest takich antyklerykalnych wyobrażeń, ale ten obrazek jest wynikiem kompletnej ignorancji rzeczy.

Innym zajęciem duchowieństwa było dbanie o zdrowie publiczne i ponoszenie wszelkich z tym związanych wydatków.

W jaki sposób duchowni spełniali swoje funkcje?

Kiedy zakończyły się najazdy i padło Cesarstwo Rzymskie na Zachodzie, Europa była całkowicie pogrążona w analfabetyzmie. Jedynymi miejscami, w których ludzie kontynuowali naukę czytania i pisania były zakony, w których zachowała się część zbiorów bibliotek rzymskich.

Kiedy skończyło się Średniowiecze, duchowieństwo wypełniło Europę szkołami podstawowymi i uniwersytetami.

Oszczercy Średniowiecza robią coś bardzo absurdalnego, kiedy mówią, że była to epoka analfabetyzmu. A następnie dodają, że dopiero wynalezienie w XV w. prasy drukarskiej przez Gutenberga natychmiast zmieniło panoramę Europy, ponieważ zaczęły krążyć książki, co dało kres zacofaniu.

W jaki sposób książka mogła natychmiast zmienić fizjologię kontynentu analfabetów, jeśli nikt nie wiedział jak tę książkę czytać?

Wyobraźcie sobie samolot, który przelatuje nad indiańską wioską i zrzuca tony książek. Czy zmieniłoby to znacznie sytuację Indian? Czy ci Indianie zamierzaliby je przeczytać czy może zrobić z nimi coś innego? Jest to tak głupie, że ja nie wiem, co o tym sądzić.

Prawda jest inna. Jest dowiedzione, że cała Europa była piśmienna. We wszystkich kościołach były grube modlitewniki, napisane na specjalnym pergaminie (papierze, który był używany tylko w Średniowieczu), i były one połączone ze sobą łańcuchami. Książkę można było skopiować ręcznie, ale było to bardzo rzadkie i drogie. Modlitewniki były spięte łańcuchami, aby ludzie mogli przyjść i je przeczytać. Jakimi analfabetami oni byli?

Do dziś zachowały się w kościołach europejskich krzesła, na których wystawiana była Biblia, po to, aby ci „analfabeci” mogli przyjść i ją poczytać.

Wszędzie w kościołach, na oknach itp. zachowały się inskrypcje. Jaki to był analfabetyzm?

Wiele bardzo znanych uniwersytetów było założonych w Średniowieczu. W rzeczywistości uniwersytet jest instytucją średniowieczną, on wcześniej nie istniał. Widać, w jaki cudowny sposób odbywało się nauczanie.

W jaki sposób wykonywano funkcję troszczenia się o zdrowie publiczne? Także w znaczący.

Wszystko wskazuje na to, że pierwszy szpital na Zachodzie pojawił się jeszcze przed Średniowieczem i był założony przez chrześcijankę Fabiolę w roku 400 (to nie jest nazwisko osoby ze znanego romansu, napisanego przez kardynała Wisemana).

Instytucja szpitali była zapoczątkowana przez akcję Kościoła w Cesarstwie Zachodniorzymskim. Ale z jego upadkiem znikły także szpitale.

To właśnie w Średniowieczu duchowieństwo wypełniło Europę szpitalami. To tam zaczęły być stosowane zasady nowoczesnej higieny takie jak: przemywanie ran czystą wodą, robienie bandaży z ubrań, stosowanie szycia ran, używanie szyn, stosowanie diet, ogrzewanie pomieszczeń, w których przebywał chory – były to rzeczy zupełnie nieznane wcześniej. Nowoczesna medycyna zrodziła się w średniowiecznych szpitalach. Ten, kto choć trochę zna historię medycyny musi uznać ten fakt. W starożytności pierwsze zasady medycyny były znane, ale dopiero w Średniowieczu zostały one wyartykułowane i dobrze opracowane.

To jest ten znaczący sposób, w jaki duchowieństwo wypełniało swoją funkcję. Z tego powodu księża wyrzekali się wszystkiego, łącznie z rodziną i własnym zdrowiem.

W Średniowieczu mówiło się o pewnego rodzaju epidemii trądu, ale nie był to trąd w dzisiejszym znaczeniu, lecz tę chorobę tak nazwano. I ksiądz musiał iść i zamieszkać w kolonii (w miejscu odseparowanym) pośród trędowatych i ich tam leczyć. Pierwsze leprozorium zostało stworzone przez chrześcijan po to, aby uniknąć zarażenia.

Tak więc trąd, który istniał wszędzie, zniknął z Europy, gdyż duchowni przekonali trędowatych, że życie pośród innych ludzi i ich zarażanie jest grzechem śmiertelnym. W kościele była nawet piękna ceremonia, podczas której rodzina żegnała jakiegoś chorego na trąd członka, który musiał wyjechać.

Co się tyczy wyłączenia szlachty z płacenia podatków, to łatwo odrzucić nonsens, jaki przytaczają w związku z tą kwestią rewolucjoniści.

Szlachta była klasą militarną w czasie wojny. Panowie byli zobowiązani do wspólnej walki w obronie własnych ziem i całego królestwa.

Zwykli ludzie, upraszczając obraz, brali udział w wojnie obronnej. Kiedy jakiś dany obszar został zaatakowany, oni musieli go bronić. Byli także zobowiązani do tego, aby pójść walczyć w miejscu oddalonym o kilka dni marszu od ich domu, zgodnie z umową, którą zawarli ze swoim panem. Ale nawet wtedy, na czas żniw wojna była przerywana i wracali do domów, do pracy.

W kontraktach feudalnych każdy pan musiał przyprowadzić do walki odpowiednią ilość mężczyzn. Ale mężczyźni w wieku od 15 do 20 lat często nie mieli obowiązku walczyć. Oni byli płatnymi ochotnikami, którzy uznawali walkę za dobry interes. Na wojnie mogli wzbogacić się w łupy wroga.

Panowie nie mogli być ochotnikami. Oni byli zobowiązani walczyć i płacili podatek z własnej krwi. Wyobraźcie sobie dzisiaj, żeby ktoś tak powiedział: „Jest klasa społeczna plebejuszy, którzy nie chcą iść na wojnę, chociaż mogą nawet używać specjalnych masek chroniących przed bombą atomową. Ale kto by walczył na tej wojnie, cóż, nie mógłby to być szlachcic”. Czy byłoby tam wielu panów? Wątpię w to. Któż by chciał być panem za taką cenę, kiedy co chwilę w Europie wybuchały wojny bez powodu.

Szlachta płaciła podatek krwi, który był kolosalnym obciążeniem. Na wojnie w tamtych czasach człowiek pozostawiony był z wieloma ranami. W jaki sposób wykonywano amputację? Przy amputacji nogi, na przykład, umieszczano chorego do góry nogami, przywiązanego do pali po to, aby uniknąć krwotoku. Następnie obcinano nogę piłą i aby uniknąć gangreny przykładano rozgrzane żelazo do świeżej rany. Nie wiem, jakim cudem taka osoba nie umierała. Dla porównania: czym jest dzisiaj usunięcie migdałków, podczas którego stosuje się całkowite znieczulenie, a czym była amputacja przeprowadzona w wyżej opisany sposób?

Średniowieczny szlachcic był kimś w rodzaju właściciela rancza, zobowiązany do pracy na swojej ziemi, dobrowolnie, a także do pełnienia funkcji zbliżonych do tych, jakie wykonuje: burmistrz, sędzia pokoju czy szef policji.

Maluje się obraz przedstawiający pana feudalnego, siedzącego na tronie w swoim zamku, który sądzi innych i wykrzykuje się: „Co za życie, być właścicielem i móc sądzić w sprawach zanoszonych przed jego oblicze”.

Czy byłoby dobrym zajęciem bycie sędzią na własnych ziemiach? Czy właściwie byłaby wykonywana funkcja sędziego przez kogoś, kto ma obowiązek bezpłatnie sądzić i jeszcze wymierzać sobie kary w sprawach, w których byłby on stroną? Wyobraźcie sobie dzisiejszego ranczera. Czy wziąłby on na siebie takie obciążenie? Dodatkowy ciężar?

Innym zobowiązaniem pana feudalnego było odławianie dzikiej zwierzyny, niszczącej uprawy, której było bardzo dużo w ówczesnej Europie: dziki, dzikie świnie, niedźwiedzie, lisy, wilki itp. Polowanie zorganizowane było jak piękny sport, ale był to obowiązek. W końcu Europa została wyzwolona od dzikich bestii, gdyż panowie w sposób należyty wypełniali tę funkcję.

A teraz, czy nie jest rozsądne to, że panowie, którzy wypełniali wszystkie te funkcje byli wyłączeni z płacenia podatków? Czy nie jest rozsądne to, że ktoś, kto dźwiga ciężar ministerstwa wojny, ponosi obciążenia z tytułu utrzymywania dróg, mostów, ma obowiązek ścigania przestępców nawet poza swoim terytorium, obowiązek utrzymania więzienia, utrzymywania funkcjonariuszy sędziowskich, egzekutorów i tego wszystkiego bez środków od króla nie powinien być zwolniony od płacenia podatków? Oczywiście, że jest to rozsądne.

Powiedzenie, że tylko biedny lud płacił podatki jest kolejnym fałszem naszych czasów. Były dwa rodzaje podatków: jeden odnosił się do osób, drugi do ziemi. Tego drugiego duchowieństwo i szlachta nie płacili. Ale PŁACILI oni podatek od towarów. A ponieważ oni byli głównymi konsumentami, to też byli głównymi płatnikami.

Najbardziej lukratywne stanowiska nie były związane ze stanowiskami szlacheckimi, ale były związane z handlem i przemysłem. Często kupcy gromadzili tak wielkie fortuny, że aż pożyczali pieniądze królom. Królowie bez ich pomocy nie mogliby pokryć wydatków związanych z prowadzeniem wojny. Często oni byli bogatsi niż wielu szlachciców.

Kupiec nie szedł na wojnę, stąd nie odnosił ran. Wiódł spokojne życie. Nie uprawiał sportu. Stąd w Średniowieczu przedstawiciele burżuazji przedstawiani byli jako otyli mężczyźni.

Oczywiście, wełna bierze się z owcy. Stąd klasa produkcyjna par excellence była tą, która musiała płacić podatki.

Mamy tutaj rozróżnienie funkcji:
– produkcja gospodarcza: plebejusze,
– wojna i administracja: szlachtę
– edukacja i zdrowie publiczne: duchowieństwo.

Jeszcze jedna uwaga musi tutaj być poczyniona. Obecnie pierwsza klasa społeczna jest najbogatsza. W tamtych czasach pierwsza klasa społeczna nie była najbogatsza, ale za to najbardziej cnotliwa – to byli ci, którzy poświęcili siebie Bogu. Najbogatszy plebejusz musiał kłaniać się pierwszej klasie społecznej. Czyż nie było to niezrównanie bardziej wartościowe i rozsądne? Czy Średniowiecze nie zmieniło zupełnie tego aspektu?

Duchowieństwo i szlachta cieszyły się wieloma honorowymi, administracyjnymi, politycznymi i ekonomicznymi przywilejami, które wypływały z ich funkcji. I było to naturalne, organiczne i sprawiedliwe.

Jest jeszcze jedna ważna rzecz, która zmieniała się w Średniowieczu. W miarę jak nauczanie, struktura i ekonomiczne stosunki nabrały większego znaczenia i stały się bardziej złożone, także funkcja sądzenia stała się bardziej złożona i skomplikowana.

Panowie i szlachta zaczęli zawierać kontrakty z fachowcami, którzy mieli pomóc im w dobrym rozstrzyganiu spraw. Stopniowo sądzenie stało się tak złożone, że brakowało sędziów w trybunałach, którzy rozstrzygali tylko w wyjątkowych sprawach.

Tak więc tworzyła się wyjątkowa klasa sędziowska, która była wyspecjalizowana w sądzeniu i która cieszyła się gwarancjami, związanymi z wykonywaniem zawodu, nieusuwalnością ze stanowiska, podobnie jak cieszy się tym dzisiejszy sędzia.

Dlatego pojawiły się trybunały niezależne od króla i zdolne do rozstrzygania w procesach, w których jedną ze stron był król. Jakie to były gwarancje dla reprezentowanych stron!

System ten ze swoją wielkością był nowością na świecie. On dawał gwarancję ochrony słabszego przed mocniejszym, maluczkiego przed wpływowym. I to właśnie w tej klasie, w większości przypadków, jej przedstawicielowi nadawany był tytuł szlachcica, ze względu na szacunek, jakim cieszył się dany mężczyzna.

Następna rzecz: stanowiska sędziowskie były dziedziczone. Jest to zrozumiałe, bo aby być niezależnym sędzią nie wystarczyło mieć tylko dobrą pensję, z której można było żyć, ale synowie sędziów także musieli mieć zapewnioną dobrą przyszłość, dobre kariery. Bogaty sędzia, który jest ojcem biednego syna jest sędzią, który może być przekupiony. Syn sędziego nie był zobowiązany do bycia sędzią, ale mógł odziedziczyć stanowisko, jeśli tylko ukończył odpowiednie studia.

Regionalizm

Jedną z bardziej wartościowych form wolności jest to, że każdy region pozostaje taki, jaki jest.

Nie jest tym samym bycie mężczyzną z Texasu, a z Nowego Yorku. Zawdzięczamy to w dużej części temu, że jesteśmy federacją, która szanuje autonomię stanów (mowa o Brazylii – przyp. red.).

Ta federalna decentralizacja była tworem Średniowiecza. Każde latyfundium, folwark, obszar należący do pana stanowił całość z własnymi zwyczajami, atmosferą, prawami, sztuką i kulturą. I wybiegało to znacznie dalej aniżeli to, czym jest dzisiejsza wolność. Te swobody, którymi cieszyły się miasta i prowincje w tamtej epoce mogły swobodnie rozprzestrzeniać się.

Nowoczesne państwa mają jedną konstytucję, która obowiązuje w całym kraju. A w Średniowieczu nie było tylko jednego prawa, ustanowionego dla całego kraju. Każda część miała własne prawa, a podległość królowi łączyła wszystkich panów feudalnych. Każdy z nich był organicznie bardziej wolny aniżeli w dzisiejszej standaryzacji. Była to zdobycz Średniowiecza.

Rola ludu w stanowieniu prawa

Czy lud miał jakikolwiek udział w rządzie? Czy lud stanowił prawo w Średniowieczu?

Odpowiadam dumnie: „Tak”.

Nie ma żadnego historyka, który by temu zaprzeczył. Oni milczą bardzo często, ale nie zaprzeczają.

Prawo zwyczajowe

Lud stanowił prawo poprzez prawo zwyczajowe. Consuetudo jest łacińskim słowem oznaczającym zwyczaj. Znaczna część praw, które istniały w Średniowieczu nie była wynikiem pracy rządu, ale owocami powtarzających się zwyczajów, które zostały zamienione w prawo. (W Stanach Zjednoczonych odpowiada temu termin common law). Na przykład sposób tworzenia kwitów, deklaracji podatkowych, niektóre aspekty ceremonii ślubu, zasady dziedziczenia, kupna, sprzedaży były uregulowane przez prawa, które znacznie różniły się między obszarami, gdyż narodziły się ze zwyczajów ludu.

Prawo pracy

Wszystkie prawa związane z handlem, przemysłem i pracą narodziły się z relacji panujących w pracy. Królowie zwyczajnie nakazywali, aby spisać te prawa, przejrzeć je, poprawić to, co w nich było złe, niesprawiedliwe lub sprzeczne z doktryną prawa Kościoła i… przepis był gotowy. Przykładem może być Establissements świętego Ludwika IX, który jest spisanym przez jurystę przed 1273 r. zbiorem zwyczajów, do którego dodano rozporządzenia króla.

Czy istnieje wolność cenniejsza od tej, polegającej na uprawnieniu do stanowienia prawa? A tym właśnie cieszył się lud w Średniowieczu.

Zatem istniał w tamtym czasie sprawiedliwy porządek rzeczy, w którym wszyscy mieli udział we władzy, ale pełniąc różne funkcje – proporcjonalnie, na podstawie nowoczesnej zasady specjalizacji z jasno określonymi obowiązkami i przywilejami, z autonomią sędziów, którzy gwarantowali powszechny ład, regionalizmem i rozległą rolą przypisaną ludowi. To jest średniowieczny porządek.

Wybory komunalne i administracyjne

Europejskie miasta w Średniowieczu były znacznie mniejsze aniżeli obecnie. Chociaż nie ma statystyk, które dawały by całkowitą pewność w tej sprawie, rozmiary tych miast znamy tylko z pozostałości murów itp. Stąd wszystko odbywało się w atmosferze, która była o wiele bardziej organiczna aniżeli odpychająca atmosfera wielkich, współczesnych miast.

W korporacjach (gildiach, cechach), które miały tak znaczący wpływ na życie w kraju, stanowiska kierownicze były obieralne i sprawowane przez pewien czas. W gminach miejskich wybierali oni radę miasta i prefekta lub burmistrza.

W wyborach zwykle brali udział wszyscy wolni mężczyźni, zwykle byli to wszyscy członkowie korporacji. (Różniło się to w zależności od miejsca).

Ten, który pracował w mieście był wolnym człowiekiem. Chłop mieszkał na wsi. W ten sposób miasto było rządzone przez mieszkańców i korespondowało to z naczelną zasadą Średniowiecza, którą nazywamy zasadę uniwersytecką.

W niektórych miastach panowie feudalni wystawiali swoich przedstawicieli w wyborach samorządowych. W innych – nie. W niektórych miastach pan zostawał burmistrzem, w innych – prefektem. W innym mieście, jeśli brakowało mu pieniędzy, odsprzedawał swoje prawa plebejuszom. Jednak w wielu miastach lud miał prawo zasiadać w radach miejskich. Jak widać, bardzo to się różniło, ale w zasadzie miasta były autonomiczne, nawet jeśli pan feudalny dzierżył tam resztę władzy.

Zasada uniwersytecka (zupełności, organiczności)

A teraz przejdźmy do zasady uniwersyteckiej. Najpierw powinniśmy zobaczyć, co to słowo oznacza.

Universitas to nie to samo, co uniwersalność, powszechność w obecnym znaczeniu tego słowa, ale jest to adaptacja łacińskiego słowa universus, które oznacza całkowity, cały, zupełny.

Na przykład, Sekwana jest prawdziwie głównym szlakiem. Nie ma żadnych wodospadów. Płynie ona przez bardzo bogaty obszar. Był to bardzo ceniony szlak w tamtych czasach. Podróżujący po Sekwanie kupcy stanowili z nią całość. Ta całość rządziła się przy pomocy wewnętrznych wyborów. To była zasada uniwersytecka.

Profesorowie na uniwersytetach także stanowią całość.

Także każda grupa społeczna tworzyła całość. Miasto, które stanowiło całość rządziło się poprzez wybieranie swoich przedstawicieli w wyborach wewnętrznych, spośród swoich mieszkańców.

Ale czym był ten rząd?

To był lokalny rząd ze sprawami wewnętrznymi i nie był powiązany z rządem królestwa. Lokalne rządy (samorządy) należały do tych miast, tak jak samorządy korporacji należały do tych korporacji. Samorząd uniwersytetu należał do profesorów uniwersyteckich.

Przykładem może być także bardzo ciekawa rzecz. W Brazylii, jeszcze do niedawna, w Sao Paulo policja nie mogła wkroczyć na wydział prawa. Dziekan wydziału od czasów cesarstwa miał uprawnienia szefa policji w stosunku do swoich studentów.

Tak więc, ta zasada nazywana jest zasadą uniwersytecką, ponieważ każda grupa jest nazywana universitas. Na przykład korporacja handlowców mogłaby być nazwana universitas mercatorum. Ktoś mógłby zapytać w jaki sposób zasada pomocniczości (subsydiarności) była stosowana w universitas mercatorum? Była ona stosowana w odniesieniu do każdego członka universitas, do każdego handlowca, który nie był w stanie sam pełnić określonych funkcji. Tak więc zasada pomocniczości była stosowana wspaniale.

Sakralność

Hierarchiczny charakter był dominującą cechą w Średniowieczu. I ten hierarchiczny charakter, ponieważ został stworzony na podstawie proporcjonalnej nierówności, był całkowicie zgodny z prawem i zasadami sprawiedliwości.

Powinienem teraz wskazać inną cechę średniowiecznego charakteru. Jest nią sakralny charakter.

A teraz określmy to, co jest nazywane sakralnym charakterem czegokolwiek. Jak się powszechnie uważa, słowa sakralny i święty, poświęcony są współzależne, tak więc możemy powiedzieć, że rzecz, która jest sakralną jest rzeczą poświęconą.

Dlatego Średniowiecze było sakralnym porządkiem, o którym mówi się, że jest uświęcony. Chciał być uświęcony i Kościół uważał go za święty i poświęcony. On był święty w zamiarze tych, którzy go tworzyli i święty w zamiarze Kościoła, który używając swojej władzy nadał mu charakter święty, sakralny.

Na czym, zatem polega sakralność określonego porządku rzeczy?

Polega to w rzeczywistości na tym, że wszystko jest skierowane ku Bogu i uważa się, że zostało stworzone po to, aby służyć religii.

Służenie religii należy tutaj rozumieć inaczej niż obecnie rozumie się to pod tym pojęciem. To nie oznacza pewnych wzorów zniekształconej formy pobożności.

Analizując Średniowiecze i uważając porządek średniowieczny za porządek zrodzony z porządku w Cluny (kongregacji benedyktyńskiej, która miała duży wpływ na chrześcijański świat – przyp. red.), możemy powiedzieć, że realizuje on motto św. Benedykta: „Bóg jest sławiony we wszystkich rzeczach”. Ale Bóg sławiony w taki sposób, w jaki chce Kościół, zgodnie z tym, co jest głoszone w Gloria Patri: „Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu jak było na początku, teraz i zawsze, i na wieki wieków”.

W ten sposób, w Średniowieczu każda ludzka organizacja była zobowiązana do oddawania czci Bogu, w taki sam sposób, z taką samą chwałą, jaką miał Bóg na początku, kiedy stwarzał wszystkie rzeczy i miała być ona oddawana w każdym momencie: teraz, zawsze, przez cały bieg historii, przez wszystkie wieki, zawsze, aż do wieczności.

Co oznacza gloria w koncepcji Kościoła? Gloria jest formą oddawania hołdu przez stworzenia Stwórcy poprzez stawanie się do Niego podobnym.

Człowiek osiąga to w wyniku procesu złożonego z trzech stopni: pierwszy – poznanie, drugi – pokochanie, trzeci – służenie.

Tak więc chwała, jaką człowiek musi oddać Bogu na tym świecie, będzie oddawana poprzez bycie w zgodzie z Bogiem i budowanie cywilizacji – państwa, społeczeństwa, rodziny, kultury, wszystkiego – zgodnie z Jego prawami i duchem, zgodnie z tym, co moglibyśmy nazwać mentalnością Boga.

To powinno być tak zrobione, aby Bóg mógł już teraz odbierać chwałę na ziemi, ale także, aby zobowiązać pokolenia, żyjące w przyszłych wiekach do życia zgodnie z Nim, tj. do oddawania Mu czci.

Średniowiecze było takim porządkiem i chciałoby być epoką, która pociągnęłaby wszystkich innych do naśladowania, podążania w tym kierunku. Pożądane było wyzwolenie dusz i oddawanie czci Bogu na ziemi aż do końca świata. W tej epoce dwie wielkie wspólnoty były odpowiedzialne za oddawanie czci Bogu: Kościół i państwo.

Dowód prawdomówności Kościoła

Mediewiści uznają to za „oczywiste”, że Kościół jest prawdziwy. Używam słowa „oczywiste” w cudzysłowie, gdyż nie jest to dociekanie oczywistości w sensie filozoficznym, ale jest to pewien rodzaj oczywistości, poprzez którą wszystkie osoby uznają Kościół za prawdziwy. Ludzie, żyjący w tamtej epoce nie mieli wątpliwości, że Kościół jest prawdziwy. Z tego powodu zaaprobowali Kościół całkowicie. To jest to, co miało miejsce w cywilizowanym świecie w tamtych czasach. (Oni nie uważali, aby Rosja należała do świata cywilizowanego, ponieważ był to rodzaj tworu o charakterze barbarzyńskim i schizmatyckim. Podobnie nie uznawano, aby Konstantynopol należał do Kościoła, był to super cywilizowany świat, ale do którego ma się pogardę, tak jak ludzie mają pogardę do dekadenta. Konstantynopol musiał paść ofiarą własnej dezintegracji.)

Za świat cywilizowany uważano Europę – od Polski, przez Węgry, do Hiszpanii i Portugalii, od Szwecji i Norwegii, Anglii i Szkocji aż po Włochy. To była Europa uważana za prawdziwie cywilizowaną. Cała ta Europa była katolicka i nikt w niej nie podawał w wątpliwość prawdziwości wiary katolickiej.

Oczywiście zdarzały się wybuchy herezji, które oddziaływały na pewne regiony. Ale te herezje były bardzo szybko niszczone. Były to zjawiska krótkotrwałe, jak krótkotrwała choroba w życiu człowieka, ale nie choroba chroniczna. Od czasu do czasu dotykały ciała chrześcijańskiego królestwa, ale po pewnym czasie walki były eliminowane.

Tak więc wszyscy przyznawali, że Kościół jest tak prawdziwy jak oczywista, nie podlegająca dyskusji prawda. I od tego momentu, kiedy to uznali, uznali także za całkowicie naturalny pogląd, który tutaj przedstawię:

Podstawą wszelkich praw był Dekalog. Dziesięć przykazań, które dał Bóg zawierały zgodnie z doktryną św. Tomasza i innych doktorów Kościoła podstawy naturalnego porządku. To znaczy, że jeśli człowiek działał zgodnie z własną naturą (jej przeznaczeniem) i naturą rzeczy, przez ten prosty fakt, nawet nie zdając sobie sprawy, będzie realizował Dziesięć Przykazań, które dał Bóg.

Zatem, jeśli człowiek działa zgodnie z prawem naturalnym, wszystko się udaje. Należy wywnioskować, że kiedy cywilizacja przestrzega Dziesięciu Przykazań w życiu prywatnym i w innych dziedzinach – od najniższej po najwyższą – i tak samo Kościół przestrzega te Przykazania, to wówczas osiąga się idealny porządek ludzki, a z idealnym porządkiem ludzkim osiąga się idealną cywilizację i prawdziwy postęp.

Co to jest prawdziwa cywilizacja? To jest dokładnie dysponowanie wszystkimi rzeczami zgodnie z ich własną naturą i dlatego zgodnie z prawami boskimi.

Czym jest prawdziwy postęp? Jest to rola, jaką pełnią rzeczy, aby się doskonalić w zgodzie z Przykazaniami Bożymi i naturalnym porządkiem po to, aby stać się jeszcze bardziej wybitnym, doskonałym.

To jest prawdziwa cywilizacja i prawdziwy postęp.

Ten sposób myślenia zaowocował w rzeczywistości ogromnym postępem we wszystkich dziedzinach życia w Średniowieczu, łącznie z dziedziną techniczną.

Królestwo Chrześcijańskie

W Średniowieczu prawo naturalne było prawem uniwersalnym we wszystkich państwach europejskich i Królestwie Chrześcijańskim.

Kodeks Prawa Rzymskiego

Ponieważ Rzymianie poznali ogromną część naturalnego porządku, Kodeks Prawa Rzymskiego, oczyszczony z elementów pogańskich i uzupełniony przez Kościół w czasach Chrześcijańskiego Cesarstwa Rzymskiego, uchodził za kodeks doskonałego prawa naturalnego. To prawo było uważane za drugie obowiązujące we wszystkich państwach chrześcijańskich. W konsekwencji narodziło się Królestwo Chrześcijańskie.

Królestwo Chrześcijańskie było rodziną bratnich narodów, ludzi zgromadzonych wokół Kościoła Katolickiego, którzy patrzyli na Niego jak na Damę, której wszyscy pragną służyć. Należy zauważyć, że służba oferowana przez chrześcijan Kościołowi Katolickiemu odnosiła się do obszaru duchowego, ale także do spraw doczesnych.

Z tego względu, kiedy pojawiała się herezja, Kościół miał prawo prosić państwo, aby ją wykorzenić.

Kiedy Kościół zachęcał do prowadzenia wypraw krzyżowych, również miał prawo domagać się, aby państwo brało w nich udział. Kiedy pojawiła się schizma, Kościół miał prawo nakazać państwu ją zdusić. Kiedy Kościół potrzebował pomocy państwa, aby wykonywać swoje funkcje, np. po to, aby wysłać do jakiegoś miejsca misjonarzy, aby wykonać tam pracę, lub zrobić jakąkolwiek rzecz, miał prawo prosić o to państwo.
Uzasadnieniem tego jest fakt, że celem ostatecznym państwa jest służenie i chronienie Kościoła.

Harmonia dwóch sfer

Konsekwencją tej koncepcji było pojawienie się dwóch odmiennych sfer: duchowej i doczesnej.

Czym jest sfera duchowa? Sfera duchowa dba o to, co ma bezpośredni związek z wyzwoleniem dusz.

Kościół jest wspólnotą założoną przez Jezusa Chrystusa, aby dbać o wyzwolenie dusz. W tym zadaniu Kościół jest suwerenny i nikt nie może być ponad Nim. Państwo nie może interweniować w wybór papieży, nadawanie lub pozbawianie godności biskupich – wszystkie te rzeczy są szczególnymi zadaniami Kościoła.

Obok, jednak zadań duchowych są także zadania doczesne. A to należy do państwa i polega na organizowaniu dobrze prosperujących obywateli i państwa zgodnie z nauczaniem Kościoła. Jest to autonomiczne zadanie, więcej nawet – suwerenne. Dam tu przykład świętego Ludwika, króla Francji. On wykorzystywał wszystkie siły, aby jego państwo mogło służyć Kościołowi. Ale z drugiej strony zajmował się pewną działalnością, która ze swej natury była niezależna od Kościoła. Budował ulice, organizował komunikację, mianował i odwoływał ambasadorów, nadawał lub odbierał tytuły szlacheckie, mianował przełożonych prowincji, organizował armię itp. Wszystko to były zadania doczesne, w których państwo jest suwerenne, także jest suwerenne w ich wykonywaniu, ale musi brać pod uwagę zawsze tam, gdzie mogą się pojawić, interesy Kościoła.

Interesy te istnieją, zarówno w odniesieniu do spraw, które są stricte duchowe lub doczesne, albo mieszane.

Na przykład nauczanie. Kościół naturalnie interesował się tym, aby nie zabrakło w nim Jego poglądów i właściwych racji. Państwo, które promuje nauczanie musi dojść do porozumienia z Kościołem.

W organizowaniu nauczania te dwie władze muszą ze sobą harmonijnie współpracować.

Analogiczną sprawą jest małżeństwo. Jako sakrament pozostaje we władzy Kościoła. Ale istnieją także inne, nie sakramentalne aspekty małżeństwa, które pozostają w jurysdykcji państwa np. formy, poprzez które umowa istnienia wspólnoty majątkowej lub umowa o rozdziale majątkowym jest realizowana.

Niemniej jednak, w każdej materii, w której państwo jest suwerenne, Kościół ma coś do powiedzenia, gdziekolwiek pojawi się granica okoliczności, wymaganej przez kanonistów, a która nazywa się „z mocy grzechu” („za sprawą grzechu”).

Wszędzie tam, gdzie pojawi się wątpliwość dotycząca tego, czy państwo jest niesprawiedliwe czy też nie, Kościół ma coś do powiedzenia.

Na przykład, jeśli państwo chce wybudować autostradę z Dallas do Ft. Worth może to zrobić lub nie – i Kościół nie ma tu nic do powiedzenia.

Ale jeśli będzie bezprawnie wykorzystywać ten obszar, aby wybudować tę autostradę, wówczas Kościół ma tu coś do powiedzenia, gdyż wchodzi w grę grzeszny sposób realizacji tego przedsięwzięcia. Grzech został wykorzystany, aby wybudować autostradę, a to jest zakazane. Tego typu kwestie są przedmiotem do rozsądzania przez Kościół. Jest to porządek rzeczy zaszczepiony w religii, z nadprzyrodzonością we wszystkim, ponieważ wynika to z wiary. Wszystko ma swoje podstawy w religii – koronacja króla, inwestytura.

Oto znany tekst papieża Leona XIII, zawarty w encyklice Immortale Dei (1885 r.) na temat tego, czym było średniowieczne społeczeństwo sakralne, które stanowiło fundament życia politycznego owego czasu: „Były niegdyś czasy, kiedy filozofia Ewangelii sterowała państwami, kiedy Boża moc chrześcijańskiej mądrości przenikała ustrój prawa, instytucje, obyczaje ludów, wszystkie warstwy i sprawy państwa; kiedy religia przez Chrystusa ustanowiona, należne sobie zajmując stanowisko, cieszyła się wszędzie przychylnością panujących i władz opieką, kiedy między kapłańską a świecką zwierzchnością kwitła zgoda i przyjazna usług wymiana. W takim stanie rzeczy świecka społeczność błogie nadspodziewanie rodziła plony, których pamięć żyje i żyć będzie tak licznymi dziejów stwierdzona pomnikami, że ich żadne wymysły przeciwników nie zniszczą ani przygłuszą”.

Prawo naturalne i powszechność prawa rzymskiego jest zastosowaniem tego, co tu właśnie widzieliśmy.

Ponieważ Kościół i państwo przepojone były duchem Ewangelii, to obie te władze dbały w szczególny sposób o pewne zadania. Na przykład ochrona najuboższych, co należało do szczególnych zadań Kościoła we wszystkich epokach, w Średniowieczu było uznawane także jako szczególne zadanie króla, który był uważany za naturalnego obrońcę ludzi biednych, wszystkich sierot i innych grup społecznych.

Co więcej, król katolicki, najbardziej chrześcijański, król, który popierał Inkwizycję – ten król był także obrońcą Żydów, którzy byli uważani za społeczność prześladowaną, którą bardzo łatwo mogła dotknąć niesprawiedliwość, ponieważ nie miała ona środków obrony.

Zatem byli oni pod czujnym okiem króla, mimo że sekta ta czuła nienawiść do Kościoła i cywilizacji chrześcijańskiej. Byli chronieni przed złym traktowaniem lub eksterminacją, bo byłoby to niezgodne z duchem Ewangelii.

Łatwo w tej koncepcji dojrzeć prawdziwą równowagę.

Walka z herezjami

W walce z herezjami państwo bardzo pomagało Kościołowi. I nie chodzi tutaj zwyczajnie o sprawę wypraw krzyżowych czy Inkwizycję, o których już wspominaliśmy tutaj kilka razy, ale państwo pomagało poprzez instytucję różnych praw. Te prawa, nawet jeśli tolerowały herezje, które czasami, w pewnych okolicznościach dopuszczał Kościół, były stawiane w sytuacji represyjnej.

Z zasady heretyk nie uczestniczył w życiu państwa, ponieważ Kościół nakładał na niego ekskomunikę. Był uważany za obcego, pariasa, nie należącego do żadnej klasy społecznej.

Heretyk nie mógł pełnić żadnych funkcji publicznych. Jeśli spadkobierca tronu był heretykiem, to nie mógł go odziedziczyć. Jeśli był heretykiem, to był poza Kościołem. A skoro był poza Kościołem, to także był poza państwem, ponieważ państwo, mając charakter sakralny, nie mogło mieć króla heretyka. Król heretyk był potwornością.

Z tego powodu papież Pius V wysłał żołnierzy do walki z pretendentem do tronu po królu Henryku III z Nawarry. Mógł on zostać królem Francji jako Henryk IV dopiero wtedy, kiedy wyrzekł się kalwinizmu, do którego należał.

Papież mógł także usunąć ze stanowiska heretyckich królów. Kiedy Filip II wykorzystał swoją Niezwyciężoną Armadę do walki z królową Anglii Elżbietą, ładownie statków wypełnione były pamfletami, w których papież Pius V pozbawił Elżbietę jej charakteru „Obrońcy Wiary”, ponieważ, będąc heretykiem, nie mogła być królową Anglii.

Pamflety miały być rozpowszechnione pośród ludu, ponieważ istniała nadzieja, że tam wciąż ukrywało się wielu katolików, którzy wznieciliby powstanie, gdyby wiedzieli, że królowa nie jest prawdziwą królową.

Jestem przekonany do tej hipotezy: mogłaby to być pierwszej klasy insurekcja w tamtych czasach, co było całkiem prawdopodobne.
Rozdziera mi duszę na samą myśl, że taka wspaniała inicjatywa nie osiągnęła końca. Powiem więcej, nie lubię nawet mówić o „Niezwyciężonej Armadzie”, gdyż rani to moje serce, jakby się to zdarzyło wczoraj.

Żydzi i heretycy nie mogli pełnić pewnych funkcji. Na przykład Żyd nie mógł być sędzią katolików. Dlatego nie mógł on być sędzią nikogo. Mógł być sędzią między Żydami, ale nie katolikami. Żydówka nie mogła być mamką dla niemowląt katolickich, z wyjątkiem dzieci żydowskich, ponieważ krew katolicka nie mogła być wykarmiona z mleka osoby, która zaprzecza Chrystusowi.

To nie były prawa rasistowskie. Jeśli Żyd się nawrócił, wszystko to się zmieniało.

Kościół, który zawsze zakazywał przymusowego nawracania heretyków pod groźbą śmierci, także zakazywał i państwo to podtrzymywało, jakiegokolwiek prozelityzmu przez heretyckie sekty.

Co więcej heretycy, którzy mogli mieć kościoły w miejscach, gdzie mieszkali (Żydzi np. mieli synagogi), nie mogli budować wież wyższych, a nawet tak samo wysokich jak miał lokalny kościół katolicki.

Każdy Żyd, który przywiódł katolika na judaizm, mógł być pozbawiony życia. W Rzymie, w każdą Sobotę, która była i jest poświęcona na chwałę Matki Bożej, heretycy, zwłaszcza Żydzi byli zabierani do kościołów i musieli być obecni na kazaniu, dowodząc, że religia żydowska jest fałszywa, a Jezus Chrystus jest Bogiem. Potem byli usuwani. Oni NIE byli zobowiązani wierzyć, ale BYLI zobowiązani do poznania argumentacji, i dlatego musieli słuchać z szacunkiem.

Zasada Reductio Ad Unum

Papież i Cesarz, Słońce i Księżyc, dwa miecze, święte cesarstwo, ta monarchistyczna zasada, która jest także nazywana zasadą reductio ad unum tłumaczy się jako dążenie całego świata, całego społeczeństwa do tego, co jest najdoskonalsze.

Kiedy społeczeństwo jest katolickie, pożąda doskonałości we wszystkim. Normalnie to wypływa z arystokracji, daje monarchę i dynastię.

Tak więc to wznoszenie się ku górze w społeczeństwie doprowadza do tego, że chociaż jest prawdą, że republikańska forma rządów nie jest niesłuszna, monarchia jest idealną formą rządów, która najbardziej koresponduje z metafizycznym porządkiem.

Nasz Pan, Jezus Chrystus ustanowił Kościół jako monarchię. Papież jest królem Kościoła katolickiego, jest najwyższym hierarchą na ziemi. Nad nim nie ma żadnego przełożonego.

Nawet mogłoby być, w tej historycznie określonej epoce, stanowisko ważniejsze od papieża, jak np. stanowisko św. Ignacego. Ale nawet tutaj podległość papieżowi jest zachowana.

Z drugiej strony, biskupi są panami feudalnymi. Biskup w tej relacji do papieża pozostaje w położeniu podobnym do tego, jakim była szlachta w stosunku do króla.

Jest to dlatego kwestia dwóch równoległych i podobnych organizacji. Społeczeństwo było TAK chrześcijańskie, że było zbudowane na podobieństwo idealnej organizacji, którą Jezus Chrystus dał swojemu Kościołowi.

Na samym szczycie każdej z tych suwerenności i doskonałych społeczności jest monarcha. Z jednej strony jest król, z drugiej – papież. A ponad królem jest cesarz Świętego Cesarstwa Niemieckiego.

Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego było bytem, utworzonym przez Kościół po to, aby nie tylko mieć władzę powszechną, ale także był to rodzaj przywództwa nad wszystkimi królami Zachodu. Cesarz nie mógł wydawać rozkazu królowi Francji, ale był naturalnym przywódcą w walce przeciwko herezjom, w panowaniu nad wrogami Kościoła.

Zatem były dwie najwyższe monarchie. Pierwsza – papież, a następna – cesarz. Pod papieżem była cała hierarchia kościelna. Pod cesarzem wszyscy monarchowie, a następnie wszystkie struktury feudalne i samorządowe Średniowiecza.

Ktoś mógłby zapytać: kto był zatem większy: papież czy cesarz? Ponieważ jest ich dwóch, to jeden powinien panować. To jest moc zasady monarchistycznej.

Odpowiedź jest następująca. Ponad wszystkimi był papież. Ale nie w taki sposób, że wchodził w kompetencje cesarza, ale w taki sposób, że jego godność była wyższa od cesarskiej, bardziej sakralna i bardziej duchowa niż godność cesarska. Ojcowie Kościoła używali porównania. Jeśli się nie mylę, to św. Augustyn jej użył. Zależność istniejąca między Kościołem a państwem była taka, jak zależność między Słońcem a Księżycem. Zgodnie z koncepcjami tamtych czasów, Księżyc obracał się wokół Słońca, nadając mu cały swój blask. Podobnie państwo, porównując do Księżyca otrzymuje cały swój blask od Słońca, którym jest Kościół i krąży ono wokół Kościoła. To jest system eklezjocentryczny.

Cesarstwo sakralne było stworzone przez Kościół.

Wiele królestw nie było utworzonych przez Kościół, ale były przezeń uświęcone, jak np. Węgry. Król Węgier św. Stefan najpierw był przywódcą barbarzyńskich hord, które były jakimś tam związkiem. I był nazywany królem przez analogię do tego, jak nazywa się kogoś, np. przemawiającego w imieniu Zulusów. Ale nie był on królem w właściwym tego słowa znaczeniu.

Po przyjęciu chrztu, poprosił on papieża, aby uznał go za króla. Papież go uznał, przesłał koronę św. Stefana, którą monarchowie Węgier nosili, aż do ostatniego, który był królem-cesarzem Austro-Węgier. Ta korona w bardzo tajemniczy sposób zaginęła i nikt nie wie, gdzie ona jest (od 2000 roku znajduje się w Sali pod Kopułą Parlamentu Węgier – przyp. red.). Korona św. Stefana z nieco pochylonym krzyżem, jest symbolem władzy Węgier, któremu mieszkańcy Węgier oddawali cześć jako najwyższemu ucieleśnieniu suwerenności narodu.

Z tego powodu król Węgier nosił tytuł Rex Apostolicos, ponieważ był on królem, któremu powierzono apostołowanie na tych barbarzyńskich regionach.

Król Francji był uświęcony i namaszczony przez władzę kościelną. Historia mówi nam, że kiedy pierwszy król Francji, Chlodwig był ochrzczony w 496 r. w Reims, to biskup Reims, św. Remigiusz, który ochrzcił jego i wszystkich, którzy byli w kościele zobaczył gołębia sfruwającego z nieba, trzymającego kryształową ampułkę z świętymi olejami, aby namaszczać nimi wszystkich królów Francji, tak długo jak będą istnieć.

To był pierwszy barbarzyński naród, który schrystianizował się, a Chlodwig otrzymał tytuł Rex Christianisimos. On był „Najbardziej Chrześcijańskim Królem”.

Z tych więcej niż oczywistych powodów królowie Hiszpanii nazywani byli „Królami Katolickimi”.

Z powodów, z których jesteśmy dumni, my Brazylijczycy, królowie Portugalii nazywani byli „Najbardziej Wiernymi Królami”, ponieważ byli oni najbardziej wierni wierze katolickiej.

Z powodów, z których chce nam się płakać królowie Anglii nazywani byli Fidei Defensoris, Obrońcami Wiary.

Henryk VIII napisał małą książeczkę przeciwko Lutrowi i papież przyznał mu tytuł Fidei Defensor. Zaczął on używać tego tytułu obok tytułu króla Anglii. Nawet wtedy, gdy dopuścił się apostazji, wciąż tego tytułu używał. Aż do dziś jest on używany przez królową Elżbietę, która nazywa siebie „Obrończynią Wiary”.

Każde królestwo pragnie w jakiś sposób służyć Kościołowi.

Plinio Corrêa de Oliveira

——————————————————–

Tekst ukazał się w czwartym numerze pisma Krzyżowiec, wydawanego przez warszawską Krucjatę Młodych. Część druga ukaże się w kolejnym (piątym) numerze. Zachęcamy do prenumeraty pisma!

Fragment wstępniaka czwartego numeru:

Skoro Średniowiecze było tak okropne jak przedstawiają to środki masowego przekazu, to dlaczego trwało ono przeszło tysiąc lat? Czy ludzie przytłoczeni tym „niemożebnym ciężarem ucisku i wyzysku” nie mogli zrzucić jarzma dużo wcześniej? Może było tak dlatego, ponieważ duch Ewangelii przenikał wszystkie sfery życia, a cnota panowała nawet w polityce i w życiu publicznym? (…) Mamy nadzieję, że ten numer „Krzyżowca” w jakimś stopniu odpowie na częste zarzuty wobec Średniowiecza, czynione nawet przez współczesnych katolików.

W 4 numerze m.in.:

– święty Ludwik IX – Król i krzyżowiec
– wpływ katolicyzmu na rozwój cywilizacji
– czarna legenda inkwizycji
– Sainte Chapelle – skarb architektury gotyckiej
– jak być szczęśliwym w małżeństwie?

W jaki sposób otrzymać Krzyżowca?

1) Ściągnięcie wersji elektronicznej pisma (do pobrania również archiwalne numery) – http://www.krucjata.org.pl/krzyzowiec.php3

2) Na spotkaniach oraz akcjach organizowanych przez warszawski oddział Krucjaty Młodych (informujemy o nich wcześniej na stronie Krucjaty – http://www.krucjata.org.pl oraz na innych katolickich stronach www i portalach społecznościowych)

3) Odbiór osobisty w naszej siedzibie na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie (prosimy wcześniej umówić się telefonicznie bądź e-mailowo)

4) Za darmo drogą pocztową. Prosimy naszych czytelników o rozpowszechnianie pisma wśród swoich znajomych, dlatego chętnie wyślemy każdej zainteresowanej osobie kilka lub nawet kilkanaście numerów pisma. W celu zamówienia prosimy o kontakt e-mailowy.

Kontakt z redakcją:

krzyzowiec@krucjata.org.pl

Facebook
[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *