W imię czego zginęło 200.000 ludzi? Kilka refleksji o Powstaniu Warszawskim

1. Dziś kolejna rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Wszystkim, którzy maja zamiar świętować ten „symbol polskiego patriotyzmu” pragnę przypomnieć porównanie strat:

Polacy – 200.000 zabitych
Niemcy – 1.712 zabitych.

Co tu świętować? Przecież to była masakra za którą odpowiada kierownictwo AK.

2. Właściwie na co liczyli dowódcy AK dając sygnał do powstania? Broń, zaopatrzenie i amunicja? Brak. Porozumienie z sowietami stojącymi po drugiej strony Wisły? Brak. Możliwość realnego wsparcia militarnego i zaopatrzeniowego od zachodnich aliantów? Brak.
No to na czym polegał plan militarno-polityczny dowództwa AK? Prawda jest taka, ze kierowano się emocjami, namiętnościami, instynktem. Najpierw rzucimy sie na wroga, a potem jakoś tam będzie. Do Smoleńska lot wyglądał identycznie. Nie ma widoczności, nie ma naprowadzania. Ale jakoś sie wyląduje…

3. Kierownictwo AK, które podjęło decyzje o wybuchu powstania, stanowili oficerowie sanacyjni, czyli piłsudczycy, spadkobiercy tradycji romantyczno-rewolucyjnej. Omamili zradykalizowana młodzież i Warszawa przestala istnieć. Zwycięstwo podchorążych z 1830, ”czerwonych” z 1863 i Piłsudskiego z 1905 roku. I za każdym razem rodzice nie dali rady upilnować młokosów, sterroryzowani moralnie hasłami ”patriotycznymi”. To jest ta ”młodszość cywilizacyjna” o której pisał Szujski.

4. Jak nazwać stratę 15.000 powstańców z AK, wymordowanie 185.000 cywilów i zniszczenie stolicy? W każdym kraju nazwano by to klęską, katastrofą, zbrodnią dowództwa. W Polsce z duma mówimy o ”zwycięstwie moralnym”. Oto dychotomia pomiędzy rozumnością a polskością. Polskość to jest jakaś forma politycznej nienormalności. Tu panuje upiór romantyzmu i insurekcji.

5. Rzezie jakie Niemcy robili po zdobyciu kolejnych dzielnic Warszawy były zbrodnicze, ale logiczne: powstanie nie było dziełem regularnego wojska, lecz cywilów. Skoro cywile strzelają do żołnierzy, to ginie klasyczny rozdział na żołnierzy (walczący) i na cywilów (ci, co nie walczą). Skoro cywile strzelają, to nie ma juz cywilów, gdyż każdy jest potencjalnym żołnierzem. Skoro AK wysyłało do walki kobiety i dzieci, to każda kobieta i dziecko były potencjalnymi żołnierzami. W tej sytuacji regularna armia musi unicestwić całą ”siłę żywą” przeciwnika, czyli wymordować wszystkich. Powstańcy prowadzili wojnę totalna, wiec Niemcy zareagowali totalnymi represjami. Logiczne. Oto skutek demokratyzacji wojny.

6. Zapewne dziś ”prawdziwi patrioci” będą świętować ”małych powstańców”, czyli dzieci-żołnierzy. Następnego dnia ci sami ludzie będą sie oburzać na dzieci-żołnierzy w Kongu lub Sierra Leone. Dowódca AK, który dał dziecku karabin lub granat powinien stanąć przed trybunałem wojennym.

Adam Wielomski

Dobra książka o Powstaniu Warszawskim.

Tutaj tylko za 25,00 zł brutto

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “W imię czego zginęło 200.000 ludzi? Kilka refleksji o Powstaniu Warszawskim”

  1. Panie profesorze, tezy sluszne generalnie, tutaj sie Pan zagalopowal: „Polskość to jest jakaś forma politycznej nienormalności. Tu panuje upiór romantyzmu i insurekcji.”. Czegos takiego Panu nie wolno mowic, mowiac takie rzeczy zaczyna Pan mowic tym samym jezykiem co lewacy i liberlowie Tuska. Szczerze wolalbym aby Polacy z racji rocznicy Powstania wywieszali flagi niz aby wywieszali je tak jak ostatnio z okazji EURO2012. Tutaj przynajmniej jest realny patriotyzm, bez wzgledu na analizy decyzji wojskowych. Pan do tego robi analizy – i dobrze, ale one sa na potrzeby elit rzadzacych, a nie na potrzeby ludu. Lud kierowal sie emocjami, kieruje i zawsze bedzie kierowal. O ile te emocje sa motywowane uczuciami narodowymi, to nalezy takie „manifestacje” wspierac. Alternatywa dla sentymentalno-romantycznego patriotyzmu mas nie jest racjonalny patriotyzm Wielomskiego, ta alternatywa jest obecnie rozmycie sie tych mas ludzkich w zinternacjonalizowanej Europie.

  2. Odpowiadam: mając do wyboru patriotyzm, w wyniku którego ginie 200.000 ludzi a kosmopolityzm, wybieram ten drugi.

  3. Tylko ze w miejsce patriotyzmu, nie ma dzisiaj innej identyfikacji – bo nie ma Swietego Imperium Rzymskiego, ani cesarstwa, ani nic innego. Ten patriotyzm to pewna forma romantycznej identyfikacji zbiorowej, ktora – mimo wszystko – ma charakter tradycyjny i dosc silnie sie laczy przez to z innymi tradycyjnymi pojeciami: rodzina, religia, poglady na kwestie aborcji, zwiazkow partnerskich itp. Natomiast kosmopolityzm wiaze sie z akceptacja drugow, parad rownosci i kolorowych homorodzin. Tak wygladaja realia spoleczne.

  4. @Adam Wielomski: 200 tyś. ludzi zgineło w imie gnostyckich urojeń o „zwyciestwie [narodowego] ducha nad (kosztem?) narodową materią”. Problem polega na tym, że te gnostycko-sekciarskie urojenia niewielu w swiecie podziela, stąd późniejsza gorycz, poczucie wielkiej dziejowej niesprawiedliwosci, małosci i niewdziecznosci otaczajacego świata … Myśmy sobie korkociag w kolano wkrecili, usmiechalismy sie nawet przy tym, a oni nas nie podziwiali, ani nam nie współczuli, nawet z opatrunkiem nie podbiegli, stalinowskie pachołki j*bane…

  5. @m.galewski.1984: Alternatywą dla patriotyzmu typu romantycznego moze byc tez patriotyzm wynikający z katolickiego ultramontanizmu alby innej postaci twardego katolicyzmu. Inna sprawa, że patriotyzm nie-emocjonalny jest obecnie raczej rzadką cechą …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.