„W świecie jurt i szamanów”. Recenzja książki

Bolesław A. Uryn, W świecie jurt i szamanów, Wydawnictwo MUZA SA, Warszawa 2012, ss. 336

            Bolesław A. Uryn – doktor nauk przyrodniczych, podróżnik, pisarz, niezależny reporter i fotografik, laureat wielu prestiżowych konkursów fotograficznych, propagator survivalu „z ludzką twarzą” – autor skądinąd znany miłośnikom naprawdę dobrej literatury podróżniczej – tym razem zaprasza czytelników w niezapomnianą podróż po – tej nieznanej z tradycyjnych przewodników – Mongolii. Za sprawą swej najnowszej – bardzo ładnie wydanej, zasobnej w ujmujące fotografie – książki pod tytułem „W świecie jurt i szamanów”, ukazuje on jej najlepiej ukryte, a warte poznania zakamarki, miejsca konieczne do odwiedzenia, a przy tym odsłania zbyt słabo znaną polskiemu czytelnikowi historię i bogatą kulturę fascynującej krainy.

            Będąc zwykłymi turystami – uczestnikami i świadkami nieustannego wielkiego – jak trafnie określa autor – „exodusu XXI wieku”, gdzie niczym w barach szybkiej obsługi: „usługa turystyczna serwowana jest masowo, tanio i szybko”, nierzadko odczuwamy nim znużenie, to znaczy pragniemy podróżować inaczej, zobaczyć nie tylko skomercjalizowane oblicza miast, państw, przejść się ścieżkami, na których spotkamy nie tylko i wyłącznie podobnych nam turystów. Innymi słowy, wówczas gdy odgrodzone wysokimi murami od reszty świata, parogwiazdkowe hotele z basenem, pełna obsługą i sprowadzonym z innych państw jedzeniem oraz alkoholami przestają wzbudzać jakiekolwiek emocje, poza nudą czy przesytem, rodzi się potrzeba faktycznego poznawania nieznanego – obcych kultur, dzikiej przyrody, egzotycznych potraw.

            Czy oznacza to zatem zmianę orientacji turystycznej wielu z nas? Bolesław A. Uryn preferujący oraz propagujący wyprawy survivalowe, dowodzi, że podróżowanie inne od tego zgodnego z planem wycieczki autokarowej z biura podróży jest o wiele bardziej zajmujące i pasjonujące. Takie ekspedycje zazwyczaj są o ponadprzeciętnej skali trudności, co oznacza na przykład to, że wymagają samodzielności w radzeniu sobie na niezamieszkałych przez ludzi terenach, zmagania się z rozmaitymi przeciwnościami, między innymi klimatycznymi, życia w ekstremalnych warunkach – na wodzie, pod nią, na lądzie i w powietrzu, nauczenia się zapewnienia bezpieczeństwa sobie i swoim współtowarzyszom podróży. Wymagają sprostania swojej fizyczności. Są: „szkołą życia, kuźnią charakteru” i gwarantem niezapomnianej przygody w egzotycznej, odludnej scenerii.

            „W świecie jurt i szamanów” to właśnie zachwycająca relacja z survivalowej ekspedycji do Mongolii, która – wbrew temu, co zwykliśmy o niej sądzić – nie jest jedynie stepową krainą. Kryje się na jej obszarze wiele niespodzianek – zaskakują one podróżnika na każdym kroku, pod różnymi względami. Niesamowita jest na przykład odrębna relacja Bolesława A. Uryna z podróży w jej olfaktorycznym wymiarze, gdzie opowiada o tym gdzie i w jaki sposób „Mongolia pachnie” – a pachnie wieloma zapachami – jaskrów, maków, szarotek, lilii, rabarbaru, czosnku, piołunu, rumianku, turzycy, karaganu, trawą, krzewami, limbą, modrzewiami, grzybami… Przy czym do zapachu w tym kraju przywiązuje się szczególną wagę, ze względu na przypisywane jego istocie wierzenia.

            Autor z wielka precyzją pisze na temat między innymi uwarunkowań społecznych, historycznych, kulturowych Mongolii – odsłania niejednorodne oblicza pachnącej sobą samą Gobi – wyjaśnia nawet na czym polega „mongolski feminizm”, „mongolski wrestling” czy wojenna technika armii Czyngis-chana, przywołuje przepowiednie szamanów, by skonfrontować je z rzeczywistością, wyjaśnia fenomen jurt, tropi polskość. Wspomina proroków, wizjonerów, upiory. Zachwyca się tajgą. Pokazuje cudowne fotografie – przedstawiające ludzi, miejsca, przede wszystkim zachwycającą przyrodę i fascynującą architekturę. Zdarzą się też obrazy ciekawostek, takich jak na przykład zupy mlecznej z jąder wykastrowanych baranów czy ciastek z suszonego twarogu. Z ogromną pasją omawia zagadnienia związane z wierzeniami w lamajskie demony i ich przejawami – niegdyś – i humorystycznie – dziś.

            Relacja Bolesława A. Uryna z surwiwalu, który dostarczył autorowi i niewątpliwie dostarczy czytelnikom wielu niezapomnianych wrażeń, układa się w opowieść o nieznanej krainie, która – wbrew powszechnemu mniemaniu – nie jest poza zasięgiem polskiego turysty. Nieocenioną pomocą w indywidualnym poznaniu Mongolii, dla czytelnika gotowego zmierzyć się z własna fizycznością, spragnionego zetknięcia się z egzotyką świata, będzie nietradycyjny przewodnik po tym kraju pod tytułem „W świecie jurt i szamanów”. Dostarczy wartościowych wskazówek dotyczących potencjalnych trudności czekających na turystów oraz poinformuje co i dlaczego warto zobaczyć, dotknąć, posmakować, powąchać. Jest to niezbędnik miłośnika podróży, także survivalowej – nawet niekoniecznie po Mongolii i przez Mongolię. Zdecydowanie wart polecenia!

Krzysztof Wróblewski

Książka jest dostępna na stronie Wydawnictwa MUZA S.A.: http://www.muzaklub.com/p198,w-swiecie-jurt-i-szamanow-boleslaw-uryn.html

a.me.

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “„W świecie jurt i szamanów”. Recenzja książki”

  1. Widzę, że to już druga książka z tej serii na konserwatyzm.pl. To jakaś nowa seria MUZY? Widział ktoś? Miał w rękach? Rzeczywiście jest tak ładnie wydane?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.