Widziane z Wysp – część IV

– Antoine Ratnik: Nie rozumiem, jak można chcieć być Brytyjczykiem… Przecież to jest gniazdo wszelkiej przewrotności, wszelkiego zła, ludobójstwa i wyzysku.

Marcin Malik: A czy Pana ukochana Francja nie jest? Zdaję sobie sprawę, że nawiązuje Pan tu do czasów kolonialnych i choć wiem, że Imperium Brytyjskie było koszmarem dla świata, robiło ono też wiele dobrych rzeczy. Imperium Brytyjskie rozwijało handel i zbudowało gospodarkę wielu krajów kolonialnych. Bez Imperium Brytyjskiego miejsca takie jak Singapur, Hongkong czy Melaka byłyby tylko obskurnymi wioskami rybackimi. Gdyby nie Imperium Brytyjskie to na Subkontynencie Indyjskim może tylko 30% potrafiłoby czytać i pisać i mnożyłyby się jeszcze większe epidemie.

Brytyjczycy pokazali na mapie świata miejsca takie jak Cejlon, gdzie do dziś ogromną gałęzią gospodarki jest przemysł herbaciany, który dzięki Anglii istnieje także w Indiach, w Bangladeszu i w Malezji. Rozwinął się rynek przypraw, a wraz z nim organizowano wiele wypraw przyrodniczych, co pomogło w spisaniu wielu egzotycznych roślin i zwierząt. Imperium Brytyjskie przyczyniło się także do prac wykopaliskowych w Egipcie oraz w innych krajach, pokazując nam wymarłe cywilizacje i ich kultury. Brytyjczycy budowali całe miasta, dzielili się technologią, która umożliwiła większe uprawy oraz pokazali budowę niezbędnych sprzętów. Brytyjczycy wprowadzili opiekę medyczną, budowali drogi, kościoły, szkoły i uniwersytety.

Oczywiście, że Imperium Brytyjskie robiło to dla swoich korzyści, ale w efekcie swych działań przyczyniło się ono do rozwoju Trzeciego Świata, natomiast bieda w tych krajach nie jest winą tylko Wielkiej Brytanii, ale także braku organizacji i braku umiejętnego gospodarowania krajów kolonialnych po uzyskaniu niepodległości. Zgadzam się, że Imperium Brytyjskie handlowało niewolnikami, ale to właśnie Brytyjczycy jako pierwsi znieśli niewolnictwo w 1833 roku, a następnie ratowali Afrykańczyków z obcych statków, które ciągle nimi handlowały.

Z uwagi na to, że od tysiącleci Murzyni wciąż nie są w stanie stworzyć żadnej cywilizacji, uważam że Imperium Brytyjskie było dla Afryki szansą rozwoju, tym bardziej, że nikt inny jak tylko afrykańscy władcy plemienni sprzedawali Europejczykom Murzynów, potrafiących się tylko rozmnażać i kraść; i jest tak do tej pory. Przepraszam, że ten akapit jest sprzeczny z budowaniem „Białej Winy”, ale myślę, że należy wspomnieć też o dobrych rzeczach.

Jeśli chodzi o część Pana pytania, w której użył Pan słów „przewrotność, zło, ludobójstwo i wyzysk” w stosunku do Anglii to chciałbym się tu skoncentrować na traktowaniu przez rządy brytyjskie samych Brytyjczyków oraz zdrady Polski podczas II Wojny Światowej. Te dwie kwestie opisałem już głębiej w moich poprzednich artykułach dlatego teraz jedynie krótko przypomnę te zagadnienia, natomiast jeśli ktoś jest zainteresowany dokładniejszą historią to polecam chociażby artykuły takie jak: „Wielka Brytania i WIELKA zdrada Polski” oraz „Brytyjczycy – naród wielkich udawaczy” – każdy w dwóch częściach. Jako Polaka nie interesują mnie krzywdy wyrządzone Murzynom czy Arabom, którzy sami napadali i ciągle napadają na Europę. Czy jest nam szkoda naszych wrogów?

Podczas rewolucji przemysłowej surowce do rozwoju Wielkiej Brytanii były przywożone statkami z krajów kolonialnych. Był to więc oczywiście wyzysk, który „kosztował wiele zła i przewrotności” jak Pan to nazwał, lecz mnie bardziej interesuje sytuacja społeczeństwa brytyjskiego w tamtych czasach. Pamiętajmy, że tak zwana „liberalna ekonomia” była liberalna dlatego, że polegała na wykorzystywaniu biednych Anglików, w tym głodnych i bosych dzieci. Przedsiębiorcy brytyjscy otwierali coraz więcej fabryk, a że nie było wówczas stawki minimalnej przewrotny rząd wyzyskiwał cały naród brytyjski do poziomu ekstremalnej nędzy. To właśnie właściciele fabryk, którzy otrzymywali towary z imperium za bezcen tak bardzo dorobili się na krzywdzie Brytyjczyków, że dziś przy powszechnym szacunku ich dzieci są Lordami.

Zatem bogactwo Wielkiej Brytanii było zbudowane na wyzysku państw kolonialnych, ale także na wyzysku Brytyjczyków. Statki z przyprawami, niewolnikami czy chociażby herbatą pływały do Indii oraz nawet na Orient i po drodze potrzebna była rodowita brytyjska siła robocza, która podczas dalekich rejsów umierała ze zmęczenia, chorób, głodu i pragnienia. W imię chwały Imperium życie oraz jakość życia Brytyjczyka były warte tylko tyle, co życie czarnego niewolnika. Liczyło się tylko życie „szlachetnie urodzonego dżentelmena” i ci którzy nie dali się dziś nabrać na mit demokracji wiedzą, że jest tak do tej pory.

Wielu Brytyjczyków umierało też na wojnach o pogłębienie wpływów, inni podczas walk z piratami, a jeszcze inni od francuskich dział. Były to czasy, w których trzeba się było zgadzać ze wszystkim, bo jeśli ktoś nie miał na tyle „szczęścia”, aby być pozostawionym bez środków do życia w dzikiej Australii, Ameryce lub Kanadzie był publicznie wieszany przy owacjach ubogiego i niepiśmiennego angielskiego tłumu.

Myślę, że wszyscy znamy książki Karola Dickensa, który w bardzo dobry sposób pokazał światu nędzę i patologię społeczeństwa brytyjskiego oraz sposób w jaki rząd zarabiał na jego nędzy jednocześnie bogacąc się na koloniach. Wracając do Karola Dickensa, uważam że gdyby żył on w dzisiejszych czasach zostałby na pewno „rasistą i homofobem” dlatego, że z pewnością byłby wrogiem obecnego systemu.

Dickensowskie dzieci

Dziś ludzie myślą, że mają demokrację lub wolność i myślą, że są warci nieco więcej, lecz w Wielkiej Brytanii nic się nie zmieniło. Tutaj liczy się tylko elita, a cała reszta może wierzyć w co chce i może być koloru jakiego chce, aby tylko czuła się zastraszona i przez to posłuszna. W poprzednich stuleciach Brytyjczycy byli wywożeni jak zwierzęta na drugi koniec świata lub umierali z głodu i zimna na ulicach brytyjskich miast natomiast dziś Rząd Brytyjski płaci wysokie zasiłki wrogom brytyjskiej cywilizacji, aby ci mordowali i gwałcili Brytyjczyków na ich własnych ulicach. W czasach Dickensa bose dzieci umierały na ulicach z zimna i głodu natomiast dziś wrogowie kultury brytyjskiej dostają domy, pieniądze i przywileje podczas gdy rocznie około 60.000 brytyjskich rodzin jest wyrzucanych na bruk.

Kiedyś nie było edukacji i naród był niepiśmienny natomiast dziś prawdziwa edukacja w Wielkiej Brytanii jest przeznaczona dla elit, co oznacza że edukacja dzieci biedniejszych jest oparta na pisaniu, czytaniu, arytmetyce i marksistowskiej indoktrynacji. Myślę jednak, że rozmowa z przeciętnymi Brytyjczykami na ten temat mogłaby się dla nich okazać zbyt wielkim wyzwaniem. Historia w Anglii istnieje tylko dla potrzeb budowania Białej winy. Dzieci w szkołach uczą się o „czarnych naukowcach”. Dobre i tragiczne zarazem. Brytyjski naród umiera, lecz aby go unicestwić rząd najpierw kradnie jego umysły.

Po namyśle jednak zmieniam zdanie. Wielka Brytania jest gniazdem wszelkiej przewrotności, wszelkiego zła, ludobójstwa i wyzysku – wobec swoich własnych ludzi.

My Polacy oraz wykształceni Brytyjczycy nie zapomnimy też faktu, że premierzy Chamberlain, a potem Churchill sprzedawali Polskę wiele razy, gdyż miało to dać Wielkiej Brytanii ogromne korzyści. Sojusz z Wielką Brytanią był polityczną iluzją, która kosztowała nas zniszczoną Polskę, „Żelazną Kurtynę” i 50 lat oficjalnego komunizmu, a nawet zabójstwo premiera Polski na wygnaniu w Londynie (szczegóły w artykule „Wielka Brytania i WIELKA zdrada Polski”). Także polski dywizjon 303 który obronił Anglię w 1940 też został oszukany i to nie tylko dlatego, że Churchill sprzedał Polskę Stalinowi, a Polaków do łagrów na Syberii, ale także dlatego, że Polacy walczyli o Anglię dla Anglików, a nie dla muzułmanów, Murzynów i sodomitów.

Rzeczywiście przewrotność Wielkiej Brytanii nie zna granic.

– Antoine Ratnik: Nic dodać nic ująć. Kiedy kilka lat temu przeprowadzałem z Panem pierwszy wywiad wspomniał Pan o chrzcie Mieszka I. Wywołało to drwiny niektórych Czytelników w kraju. Jaki jest stosunek Polaków w Wielkiej Brytanii do historii ich własnego kraju? Czy wstydzą się polskości, jak ci rodacy którzy pozostali w kraju, czy raczej są z niej dumni?

Marcin Malik: Polska przyjęła chrzest ponad 1000 lat temu, co uważam za błogosławieństwo dla naszego kraju i to z wielu powodów. W tamtych czasach dało to polskiemu władcy wiele korzyści, gdyż w ten sposób Mieszko I wzmocnił pozycję Polski na arenie międzynarodowej i dzięki temu zyskał nowych sojuszników. Przyjmując chrzest Polski w 966 roku z Czech Mieszko I pojął za żonę czeską księżniczkę Dobrawę, co zapewniło mu przychylność duchowieństwa oraz większą niezależność od Niemiec.

Chrzest miał ogromne znaczenie w dziejach Polski, gdyż władca chrześcijański mógł liczyć na większą pomoc militarną, gospodarczą i polityczną swoich sąsiadów oraz pod jednym krzyżem, pod Jezusem Chrystusem mógł jednoczyć słowiańskie plemiona, które potem stały się liczącym się polskim narodem. Zresztą nieprzyjęcie chrześcijaństwa było niebezpieczne, gdyż poganie byli atakowani.

Z chwilą przyjęcia chrztu Polska otworzyła się także na chrześcijańską kulturę zachodniej Europy i automatycznie znalazła się w centrum geopolitycznym naszego kontynentu. Do Polski przyjeżdżali także zakonnicy, którzy podnosili edukację narodu polskiego, uczyli lepszych metod uprawy roli oraz budowali kamienne kościoły. Także dzięki nowym chrześcijańskim sprzymierzeńcom Mieszko I był w stanie przyłączyć do Polski Małopolskę i Śląsk.

Warto też przypomnieć, że przez 1500 lat islam nie był w stanie podbić Europy właśnie dzięki silnemu chrześcijaństwu. Podczas najazdu Imperium Osmańskiego, gdy sułtan Mehmed II ze swoją ogromną armią stał u wrót Wiednia to właśnie nasz król Jan III Sobieski i jego dzielni husarzy starli muzułmanów w pył. Katolicka Polska oznacza więc też siłę, dlatego że dopóki jesteśmy zjednoczeni w Chrystusie i mamy silną wiarę potrafimy się bronić.

Niestety teraz, gdy chrześcijaństwo słabnie w większości krajów Europy tworzy się pusta przestrzeń, którą wrogowie europejskiej cywilizacji na najwyższych stanowiskach umiejętnie wypełniają islamem. W dzisiejszych czasach islam jest wrogiem Europy tylko jeśli mu na to pozwolimy, poprzez naszą tolerancję, apatię i polityczne zastraszenie lub gdy islam jest bez sensu prowokowany przez Żydów kryjącymi się za flagami Europy. Muzułmanie i chrześcijanie nigdy nie byli przyjaciółmi, ale mają też wspólnego wroga.

Dzięki temu bardzo ważnemu wydarzeniu Polska opiera się na katolicyzmie, co dało Polakom poczucie tożsamości kulturowo – narodowej. Sprawia to wręcz, że nie ma czegoś takiego jak Polak i nie-katolik. Jeśli ktoś jest Polakiem to w moim rozumieniu jest też katolikiem, a jeśli nie chce nim być, to uważam, że ma poważny kryzys kulturowy lub w swym zagubieniu szuka fałszywych proroków. Z tego co wiem, nawet polscy ateiści chodzą czasem do kościoła i zostają rodzicami chrzestnymi, co jest tylko kolejnym dowodem na to, że Polski Kościół Katolicki jest nie tylko strażnikiem wartości moralnych naszego narodu, ale także niezniszczalnym fundamentem naszej Ojczyzny.

W polskiej historii czasem zdarzało się, że naród gniewał się na Kościół jak małe dziecko, lecz gdy Polskę nawiedziło trujące brzemię komunizmu i gdy księża oddawali życie za Polskę, wówczas my jako Polacy zawsze się jednoczyliśmy w naszym świętym Kościele. Nie jesteśmy w stanie temu zaprzeczyć, nie jesteśmy w stanie od tego uciec. My Polacy jesteśmy katolikami.

Wielu Polaków jest dumnych ze swojej polskości i chce być Polakami choć inni się od niej celowo odcinają. Nie zapominajmy, że obecny reżim w Wielkiej Brytanii nie chce promować polskości, ale globalną wioskę, gdzie każdy byłby bezpłciowym i łatwym do manipulowania obywatelem świata, bez własnej kultury, historii i narodowej świadomości. Myślę więc, że aby być Polakiem na obczyźnie należy tego nie tylko chcieć, ale także nad tym pracować. W całej Anglii istnieje wiele polskich szkół i polskich kościołów, które wykonują bardzo dobrą pracę w jednoczeniu Polaków oraz w podtrzymywaniu naszej polskości, choć niestety nie wszyscy z tych dobrodziejstw korzystają.

Polacy w Polsce nawet sobie nie zdają sprawy jak wielkim błogosławieństwem dla Polaków jest Kościół katolicki. W każdą niedzielę widzę tłumy Polaków, które dwa razy dziennie zapełniają polskie kościoły po brzegi, podczas gdy angielskie kościoły są albo puste albo są przerabiane na meczety. Obok naszych szkół, które istnieją już od dziesięcioleci to właśnie polskie kościoły są tym co ratuje naszą polskość, przypomina nam o naszej historii i daje nam świadomość tego kim jesteśmy…, a jesteśmy Polakami i dlatego mamy też obowiązki polskie wobec naszego kraju i wobec naszej wiary.

Rzesze polskich dzieci w polskich szkołach oraz tłumy w polskich kościołach pokazują mi jednoznacznie, że pomimo ogromnych przeciwności losu oraz dramatycznych warunków ekonomiczno–politycznych Polacy dzielnie walczą o przetrwanie Polski gdziekolwiek by ona była. Myślę, że ta patriotyczna, katolicka grupa Polaków jest zdecydowaną większością i tę grupę szczerze kocham.

Są jednak Polacy, którym nie chce się posyłać swoich dzieci do polskich szkół i nie chodzą do kościoła, dlatego że czują się jak Anglicy, którymi i tak nigdy nie będą. Najczęściej jest to najniższa klasa społeczna, która asymiluje się z tłustymi Angielkami na zasiłkach pchającymi wózki z czarnymi dziećmi. Inni na przykład mówią, że nienawidzą Polski i nazywają ją bardzo obraźliwie, gdyż w Polsce byli tak biedni, że już nie chcą tam wracać. Są to ludzie niskich lotów którzy mylą Polskę, naszą piękną Ojczyznę, ze sprzedajnym polskim aparatem partyjnym, który mnie także zmusił do emigracji.

Polacy ci nie chcą mieć nic wspólnego z Polską, odcinają się od Polaków oraz dają swoim dzieciom angielskie imiona. Polacy tego typu nie potrafią się wysłowić dobrze ani po polsku, ani po angielsku, lecz gdy mówią po polsku wtrącają bardzo dużo angielskich słów, co dla nich jest być może złudnym polepszeniem statusu społecznego lub asymilacji, natomiast dla mnie jest to syndrom zniewolonego Polaka, który wypływa z niskiej samooceny.

Znałem na przykład Polaka, który otworzył firmę budowlaną i osiągnął średni sukces finansowy. Pomimo, że jego nastawienie w stosunku do Polski nie jest ekstremalnie złe, to widzę że jest on wściekły, wręcz obrażony na Polskę. Swojej córce dał na imię Jessica i bardzo źle się wypowiada o Polsce. Ten biedny, niewykształcony polski dorobkiewicz nie zdaje sobie sprawy, że nawet ludzie z tak ubogich krajów jak Nepal kochają swój kraj, gdyż kochają swoją flagę, swoje godło, historię czy choćby swoje góry, rzeki i kuchnię narodową. Do takich osób jak on właśnie należy przemawiać, gdyż on nie jest jeszcze dla Polski stracony.

Zauważyłem, że patriotyzm ma się lepiej w rodzinach narodowych, jak ja to nazywam, choć nie tylko. Pomimo, że związki jednolite narodowo uważam za najbardziej wiarygodne kulturowo to są także związki mieszane narodowo, lecz ciągle spełniające rygorystyczne standardy rasowe. Mówię tu na przykład o Polkach, które mają dzieci z Anglikami czy z Australijczykami i te dzieci mówią po polsku i chodzą do polskich szkół.

Te dzieci są wychowywane na Polaków i ja też akceptuję je jako Polaków, gdyż są one elementami wartościowymi rasowo, które jednocześnie posiadają polski kod kulturowy. W tych związkach trzeba ciężej pracować nad polskością choć dobrą rzeczą jest, że matki przebywają z dziećmi najczęściej i mówią do nich po polsku.

Zdecydowanie odmienne zdanie mam o Polkach, które są ewidentnymi zdrajcami polskiej kultury, gdzie zdrada wynika z głupoty, z wyjątkowo niskiego poczucia własnej wartości oraz z cechy charakteru, którą ja nazywam genem prostytucji. Polki te upadlają się z Murzynami czy muzułmanami i nie widzą w tym nic złego. Uważam, że choć negatywne nastawienie niektórych Polaków do Polski można zamienić w patriotyzm to mimo wszystko szkodliwy element popełniający jawną zbrodnię przeciwko naszej rasie powinien zostać w Anglii i powinien być niszczony przez życie wybrał.

Polki, które w swej nieskończonej naiwności uważają, że muzułmanin to „tylko rodzaj opalonego Europejczyka” lub że Murzyn jest „prawie tak samo biały” i że wszyscy oni „mają nasze wartości” są odrzucane i traktowane jak prostytutki, którymi zresztą są. Kobiety te są trucizną dla naszej krwi i obrazą dla Polski i nie zdają sobie one sprawy z tego, że Polacy oddawali życie za niepodległość naszego kraju i bynajmniej nie robili tego po to, aby Polki zostawały dziwkami murzynów oraz innych wrogów zachodniej cywilizacji. Na szczęście jednak większość Polek posiada świadomość rasową i rodzi białe dzieci, które dla mnie są złotym plonem naszej cywilizacji.

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *