Wielomski: 75 urodziny obchodzi Leszek Balcerowicz. Była okazja do zrobienia grubej kasy… Więc skorzystano!

Prof. Adam Wielomski: 75 urodziny obchodzi Leszek Balcerowicz. Była okazja do zrobienia grubej kasy… Więc skorzystano!

Click to rate this post!
[Total: 2 Average: 4]
Facebook

21 thoughts on “Wielomski: 75 urodziny obchodzi Leszek Balcerowicz. Była okazja do zrobienia grubej kasy… Więc skorzystano!”

  1. z przykrością>rozmawiając z tym gostkiem od Sommera>mocno niedouczonym>SzPan Profesor 'odruchowo’ zniża się do poziomu tego gostka i tak się dzieje w trakcie niniejszej prelekcji.
    „w przedmiocie sprawy’ – polskiej transformacji 1989/1990 jest kilka książek i jedną z nich jest „Doktryna szoku’ pióra Naomi Klein.
    A przypadkiem nie może się SzPan dowiedzieć, że niejaki Soros 'dowiózł’ do Wybórczej zarówno Jeffrey’a Sachsa (a o nim tu: https://en.wikipedia.org/wiki/Jeffrey_Sachs
    i właśnie się dowiedziałem, że pochodzi z żydowskiej rodziny >z IMF-International Monetary Fund (a co to jest, nie muszę chyba tłumaczyć). Wg 'legendy’i Kuroń miał powiedzieć >robimy to (ale to pewnie antysemityzm).
    Sachs i IMF mieli dobre referencje -Boliwia, a potem>na zaproszenie Gorbaczowa – w ZSRR i rozwinęli skrzydła za Jelcyna.
    Czyli Balcerowicz -sam od siebie-to niewiele: to było klasyczne 'copy-paste’-kopiuj-wklej
    włącznie z klasyczną opus operandi: naciski społeczne, indeksacja płac a co prowadzi do INFLACJI>to mamy
    i zasługi Balcerowicza-w walce z inflacją: dramatyczne podniesien stóp procentowych >tak jak to zrobił Paul Volcker . https://en.wikipedia.org/wiki/Paul_Volcker
    -inflacja w USA w latach 80-tych {{SOLIDARUCHY-coś to wam winno mówić) sięgała 14,8% i Volcker podniósł (jako szef FEDu New York>to ważne bo FEDów w USA jest kilka) prime rate>do 21,5% i Balcerowicz> zrobił 'copy-paste’ podniósł stopy procentowe NBP co miało BB dramatyczne skutki dla ludzi, którzy mieli zaciągnięte kredyty/pożyczki. I jak dzisiaj słucham/oglądam reklamy 'pożyczaj, pożyczaj’>copy-paste: POŻYCZAJ a jak nie będziesz mógł oddać to……pozbądź się jakiegokolwiek aktywa jakie posiadasz.
    Balcerowicz zrobił jeszcze jeden numer>ZDENOMINOWAŁ złotówkę; w 1995: za 10 000 'starych’ wymieniono na 1 'nową’ (TWARDĄ) złotówkę.
    A teraz zagwozdka – dla tych cepów z Konfederacji-Balcerowicza-’totalnej opozycji’: DLACZEGO szap (czyli USA) i EU nie robią takiej operacji (żeby zniszczyć inflację) ale za to DRUKUJĘ usdolki, euro (a u nasz: złotówki)??
    TOTALNE zadłużenie >w bankach o unikanie trywializacji wpadając na rozmówców z nczasu>czy tego gostka czy Sommera czy konfederatów typu Michalkiewicz czy Kurwin vel Mikke.

  2. Gdyby rozpatrywać tylko rynek polski, to owszem, wystawienie dużej ilości firm na sprzedaż w jednym czasie spowodowałoby znacznie obniżenie ich cen. Mowa jednak o skali światowej, a w tej skali cała gospodarka PRL to były promile i wystawienie jej na sprzedaż nie mogło zauważalnie wpłynąć na poziom cen.

    Jeżeli się twierdzi, że jakieś przedsiębiorstwo zostało sprzedane za „kilka procent wartości” to można tego dowieść tylko w ten sposób, że pokaże się wiarygodnego oferenta, który w tym czasie oferował WIĘCEJ niż ten poziom ceny.

    Fabryki w PRL były po prostu tyle (niewiele) warte. Technologie beznadziejnie przestarzałe, park maszynowy całkowicie zdekapitalizowany (w wielu fabrykach maszyny pamiętały jeszcze cara Mikołaja), pracownicy mało kompetentni i większości całkowicie zdemoralizowani przez zjawisko zwane „czy się stoi czy się leży, to się należy”.

    W porównaniu z innymi krajami postkomunistycznymi, Polska, we wszystkich mierzalnych parametrach, poradziła sobie zdecydowanie najlepiej, może z wyjątkiem Estonii.

    Porównywanie Polski z Rosją to już kompletna aberracja. Wystarczy porównać jak wyglądała Polska i Rosja w roku 1989, a jak wyglądają obecnie.

    1. „Jeżeli się twierdzi, że jakieś przedsiębiorstwo zostało sprzedane za „kilka procent wartości” to można tego dowieść tylko w ten sposób, że pokaże się wiarygodnego oferenta, który w tym czasie oferował WIĘCEJ niż ten poziom ceny.” – znów ten sam bełkot i kolejny popis braku umiejętności logicznego rozumowania. No to per analogiam – jeśli się twierdzi, że gang pruszkowski wymuszał haracze na setkach przedsiębiorców to można tego dowieść tylko w ten sposób, że pokaże się prawomocne wyroki, które zapadły w tych setkach spraw. Łopatologicznie wyjaśnię, bo ewidentnie tego Pan potrzebuje – takie sprawy nawet nie miały miejsca a większość poszkodowanych nawet nie brała udziału w procesie skazującym ów gang. I to nie oznacza, że nie byli poszkodowanymi. Tak samo jak bełkotem jest wymaganie wiarygodnego oferenta w czasach ustawianych przetargów i że jest to falsyfikacja ich istnienia. Trzeba być kompletnym idiotą, żeby przez fakt braku znajomości takowego wyciągać wniosek o braku istnienia zjawiska. Obecnie na uczelniach jest masa konkursów i grantów, z których ogromna część jest ustawiona. Gdyby myśleć po głupiemu, jak Pan, to należałoby stwierdzić, że konkursy nie są ustawiane a na dowód, że są, należałoby wymagać pokazania wiarygodnego kandydata, który miał lepsze referencje niż ten przyjęty. W ten oto piękny sposób wychodzi się na głupka, który nie analizuje samego konkursu i „dziwnej” koincydencji, że zatrudniona zostaje osoba znajoma, więc siłą rzeczy np. nie da się znaleźć lepszego kandydata (bo od kandydata na stanowisko prowadzącego zajęcia wymaga się zupełnie niepotrzebnego np. uprawnienia na wózki widłowe – tylko przykład). Tak samo na głupka wychodzi się, gdy nie analizuje się przetargów okresu transformacji, kontrahentów i choćby samych wartości budynków, co skrzętnie Pan pomija albo po prostu jest Pan niezdolny do wzięcia pod uwagę czegoś, co świadczyłoby przeciwko Pana bełkotliwym tezom.

      Także jak zwykle od kilku lat doradzam podręcznik – T. Czeżowski „Logika”.

  3. I jeszcze twierdzenie w jednej wypowiedzi, a nawet w jednym zdaniu, że Polacy wypracowali w PRL ogromny majątek, tak duży, że po rzuceniu go na rynek, jego cena spadła do kilku procent wartości, a JEDNOCZEŚNIE, że Polacy nie mieli żadnego kapitału (to akurat prawda) jest takie nieco sprzeczne. A nawet bardzo sprzeczne wewnętrznie.

  4. jako uzupełnienie dla wywodów prof. Wielomskiego (i mojego postowania wyżej)
    z prośbą o zwrócenie na daty:
    'Do końca 1992 roku ceny wzrosły o 2.508 procent, podczas gdy płace realne spadły o około jedną trzecią. Hiperinflacja zubożyła dziesiątki milionów Rosjan praktycznie w ciągu jednej nocy, pozbawiając ich oszczędności życia. Chociaż półki sklepów spożywczych były teraz pełne produktów, okrutną ironią losu było to, że wielu Rosjan nie było stać na ich zakup. W ciągu 1992 roku Rosjanie zostali zmuszeni do zmniejszenia spożycia warzyw o 84 procent, mięsa o 80 procent, ryb i mleka o 56 procent. Nawet wojskowi nie byli odporni na kryzys żywnościowy. Na początku 1993 roku wybuchł ogólnonarodowy skandal, gdy ujawniono, że w dalekowschodnim mieście portowym Władywostok zmarło z głodu czterech poborowych marynarki wojennej. Kolejnych 250 rekrutów trafiło do szpitala z dystrofią przewodu pokarmowego. […]
    Kiedy w sylwestra 1999 roku Jelcyn niespodziewanie ogłosił swoją rezygnację na rzecz Putina, wielu Rosjan odetchnęło z ulgą. Rosyjski prezydent opuszczał urząd z jednocyfrowym wskaźnikiem poparcia. W ciągu ośmiu lat jego urzędowania PKB Rosji spadł z 518 miliardów dolarów w 1991 roku do 196 miliardów dolarów w 1999 roku, co było bardziej dramatycznym spadkiem niż ten, którego doświadczyły Stany Zjednoczone w czasie Wielkiego Kryzysu. W wyniku trudności gospodarczych wskaźnik zgonów w Rosji był 1,5 raza wyższy niż wskaźnik urodzeń, co wywołało powszechne obawy, że kraj szybko zbliża się do demograficznej przepaści.
    Pod rządami Putina gospodarka Rosji w końcu się ożywiła i wznowiła wzrost; w 2020 roku jej PKB wyniósł około 1,5 biliona dolarów.”
    i źródło>
    „How Russia Went Wrong”>
    .https://www.theamericanconservative.com/articles/how-russia-went-wrong
    .
    re.Pilaster>ciśnie mi się na klawiaturę DZISIEJSZY tekst John’a Clees’a (tego z Monty Pythona):
    JEŻELI JESTEŚ BARDZO BARDZO GŁUPI
    JAK MOŻESZ SOBIE UŚWIADOMIĆ SOBIE
    ŻE JESTEŚ BARDZO, BARDZO GŁUPI
    bo reprezentujesz klasyczny Bumper Sticker Thinking>>Michalkiwiecza, Korwin vel Mikke czy Mentzena czy nczas
    i przytoczę opis jakości społeczeństwa kapitalistycznego 'wolnego świata’:
    'Zachodnie społeczeństwo [ CZYLI MY TEŻ, bo od 1989 jesteśmy 'zachodem’]], jest moralnie zepsute (!!!!- no jest jedyny moralnie niezepsuty=PILASTER) , …. zostało skorumpowane przez kapitalizm (!!!!!) , który doprowadził do „zagrożenia klimatycznego”, które zagraża życiu na ziemi. To wymaga ścisłej kontroli wolności osobistej, przemysłu i finansowania korporacji’
    a są to słowa 'przedstawiciela’ World EConomic Forum, Mark’a Carney’a>byłego szefa Bank of England i Bank of Canada.
    A że masz koleś do czynienia z MAGISTREM INŻYNIEREM, który budował dobro wspólne Polaków w latach swego życia zawodowego w PRZEMYŚLE, który post1989 został zbrodniczo zmarnowany
    i nie będzie mi żaden ZDEMORALIZOWANY 'wojownik klawiatury’ z Polin>>
    Don’t piss down my back and tell me it’s raining !!

  5. Problem w tym, że nagminnie nie prywatyzowano na podstawie licytacji, ale wyceny ekspertów pracujących na rzecz interesów zachodnich. Skoro zarabialiśmy 100 USD na miesiąc to wiadomo, że taka wycena była ułamkiem wartości firmy. Ponadto sprzedawano firmy niebankrutujące, co było wynikiem wymuszenia zachodniego (tworzenie tzw. gospodarki rynkowej). Wreszcie umowa stowarzyszeniowa z UE z góry skazywała na bankructwo całe gałęzie gospodarki regulując zasady handlu.
    Pomoc Polsce powinna polegać w tamtym czasie nie na ochronie własnych zachodnich gałęzi przemysłu, ale na otwarcie na Polski eksport. Tak zrobiono w przypadku Japonii, Niemiec czy Korei i te państwa osiągnęły sukces gospodarczy.

    1. W Japonii, Korei i Niemczech gospodarka była po wojnach zrujnowana, ale niekomunistyczna. Polskę trzeba porównywać nie z nimi, a z krajami, które znajdowały się w 1989 roku w takiej samej sytuacji, czyli z europejskimi krajami postkomunistycznymi. W 1989 w Polsce nie było nawet wiedzy jak prowadzić firmę w warunkach wolnego rynku. Jedynym dostępnym źródłem, z którego taką wiedzę można było zaczerpnąć, była …powieść „Bankructwo małego Dżeka” Korczaka…

      Prof Wielomski podkreśla kilkukrotnie, że ówcześni decydenci nie mieli żadnej wiedzy na ten temat. A skąd by ją mieli wziąć?

      A przekręty przy prywatyzacji oczywiście były. Nie oznacza to jednak, że brak prywatyzacji byłby lepszy. Nie ulega też wątpliwości że należało prywatyzować z licytacji. MOŻE cena byłaby wtedy wyższa. Ale niewiele wyższa. Skoro się twierdzi, że „Sprzedawano za kilka, kilkanaście procent wartości”, to skąd wiadomo że „prawdziwa” wartość była o wiele wyższa? Każda rzecz jest tyle warta ile ktoś chce za nią zapłacić. Byli tacy, którzy dawali więcej? Byli tacy, którzy kupili „za kilkanaście procent” a zaraz potem odsprzedali po „rzeczywistej” cenie?

        1. Rynek sztuki pokazuje, że licytacja nie jest dobrym sposobem wyznaczania ceny… ceny osiągnięte na różnych aukcjach tego samego dzieła potrafi się dramatycznie różnić. Do tego stopnia, że najniższa może nie być nawet promilem najwyższej.

            1. Nie ma ceny obiektywnej, ale wiadomo, że jak się prywatyzuje w gabinecie, negocjując z jednym kupcem, to nie będzie to cena najwyższa, szczególnie, gdy się sprzedaje setki przedsiębiorstw równocześnie.

            2. Nie ma czegoś takiego jak „cena obiektywna” Istnieje tylko cena rynkowa – tyle ile ktoś chce za daną rzecz zapłacić. Najczęściej odpowiada ona wartości NPV przedsiębiorstwa – patrz komentarz niżej, ale niekoniecznie zawsze. Np wartość rynkowa spółki Polska Press była znacznie większa niż jej wartość NPV, bo motywy jej zakupu nie były ekonomiczne.

  6. Licytacji nie było, ale więcej dających oferentów, też nie. Zresztą jak napisał pilaster – jeżeli ktoś kupił jakieś przedsiębiorstwo za „kilkanaście procent” wartości, to dlaczego nie sprzedał go natychmiast za „rzeczywistą wartość” z sześciokrotnym przebiciem?

    1. Skoro nie było licytacji, to nie było i oferentów. Musieliby wszyscy wiedzieć co jest sprzedawane i kiedy. A skąd?

      1. No dobre, to skąd wiadomo że sprzedano za „kilkanaście procent” „rzeczywistej” wartości? Skąd wiadomo jaka była „rzeczywista” wartość?

        1. Stąd wiadomo, że wiadomo ile kosztowały np. okoliczne budynki przy danym metrażu i ich zastosowaniu/przeznaczeniu. Tak samo jak nie muszę wystawiać auta na sprzedaż i dokonać sprzedaży, żeby znać jego wartość rynkową (sensowne widełki). Pan naprawdę jest tak nierozgarnięty, że trzeba Panu takie rzeczy tłumaczyć?

  7. No nie… Prawda jest taka, że krytyka poczynań L. Balcerowicza z pozycji lewicowych wcale nie zanikła. Ona po prostu zlała się w jedną całość z krytyką dokonywaną z pozycji narodowych. Mamy zatem obecnie narodowosocjalistyczną krytykę planu Balcerowicza, którą podziela zarówno PiS, jak i narodowcy. Biorąc pod uwagę, że punkt widzenia „prawdziwych liberałów” jest marginalny, to w całym tym nurcie głównym można na dobrą sprawę natknąć się jedynie na ujadanie prosocjalnych, narodowo-patriotycznych gołod***ów. Zresztą – w latach ’90 na lewicy także popularna była krytyka z pozycji narodowych. To nikt inny, jak stare komuchy wspominały o rozkradaniu „rodowych sreber”.

  8. Do wyceny przedsiębiorstwa służy tzw. analiza NPV. Opiera się ona na obserwacji, że wartość pieniądza zmienia się w czasie w tempie regulowanym przez tzw. stopę dyskonta. Każdy wolałby otrzymać sto złotych raczej wcześniej czy później, a wydać – przeciwnie. Zjawiska tego nie należy mylić z inflacją – wzrostem podaży pieniądza.

    W analizie NPV buduje się tzw CashFlow (CF), czyli wszelkie przewidywalne przepływy finansowe, które zajdą w przyszłości (wpływy i wydatki) i dyskontuje się je, czyli sprowadza do obecnej wartości pieniądza. W największym uproszczeniu, jeżeli dana fabryka przynosi, stabilnie, po odliczeniu wszystkich kosztów, a zysku rocznie, to jej NPV wynosi:

    NPV = (a/r)*(1-exp(-r*t))

    gdzie r to stopa dyskonta, którą z grubsza można utożsamić ze średnią stopą procentową w gospodarce, a t to czas – horyzont czasowy w którym dokonuje się analizy. W przypadku nieruchomości w warunkach wolnorynkowych uznaje się czasem, że t dąży do nieskończoności, ale nie zawsze można tak uczynić.

    Z punktu widzenia inwestora zagranicznego, prywatyzowane w Polsce na początku lat 90 przedsiębiorstwa miały, z jednej strony bardzo niskie a, bo produkowały buble, których nikt już nigdzie nie chciał brać nawet za darmo, z drugiej stosunkowo krótkie t, bo zaraz po upadku komunizmu sytuacja w krajach postkomunistycznych była niestabilna i nie wiadomo było, czy za kilka, czy kilkanaście lat nie dojdzie do jakiejś restauracji reżimu i ponownego „zrepolonizowania” gospodarki czyli konfiskaty własności prywatnej, zwłaszcza „niepolskiej”. Jak wiadomo nie były to obawy zupełnie bezpodstawne. Próby wywłaszczania „niepolskich” przedsiębiorstw są podejmowane nawet i dzisiaj (TVN) Zagraniczny nabywca, aby osiągnąć z inwestycji satysfakcjonujący poziom zysku a, musiał jeszcze dodatkowo przeprowadzić w nabytej fabryce poważne inwestycje w wysokości X Ostatecznie więc wartość przedsiębiorstwa wynosiła

    NPV = (a/r)*(1-exp(-r*t))-X

    Wartość prywatyzowanego przedsiębiorstwa obniżała zatem zarówno kombinacja a/X – im wyższe a tym wyższe X-, oraz wartość iloczynu r*t. Samo skrócenie perspektywy t do 10 lat zmniejsza wartość firmy do 1/3 wartości jaką by miała przy nieskończonym t, czyli w kraju praworządnym, wolnorynkowym, stabilnym i przewidywalnym. Do tego dokłada się konieczność przeprowadzenia inwestycji X (albo alternatywnie pogodzenie się z niskim a i zamknięcia interesu po kilku latach) i już mamy owe kilkanaście procent „rzeczywistej” wartości.

    Bez konieczności zakładania istnienia jakiegoś wielkiego antypolskiego żydowskiego spisku.

  9. Jeszcze btw sam tytuł audycji jest mylący. Sugeruje się bowiem, że prywatyzacja po upadku PRL to była jakaś „gruba kasa”. Tymczasem „gruba” to on mogła być w skali spustoszonej przez PRL Polski. W skali światowej gospodarki i firm zagranicznych, które w prywatyzacji uczestniczyły, to była kasa na waciki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.