Wielomski: Globalizm a komunizm 2.0

W polskiej publicystyce i w licznych wystąpieniach internetowych krytykującej procesy globalizacji i akumulacji kapitału kosztem klasy średniej, często możemy spotkać się z określeniami tego projektu jako „komunizm 2.0”, „komunizm-bis”, „nowy komunizm”, etc. Określenia te dość dobrze wpisują się w polską historię i mentalność, szczególnie popularną na naszej prawicy, gdzie każdy przeciwnik uważany jest za „komunistę”, „komucha”, „marksistę”. Jest to stereotyp z gruntu fałszywy.

Zacznijmy od zdefiniowania istoty oraz celów marksizmu i komunizmu. Marksizm to ideologia głosząca, że dzieje ludzkości mają swój ukryty sens, prowadzący nas od kamienia łupanego, przez feudalizm i kapitalizm, aż po komunizm. Sens dziejów wyznaczają przemiany sposobu wytwarzania i podziału własności. W tym rozumieniu historia jest autonomiczna wobec ludzkiej woli i kieruje się swoją własną logiką, opartą o podział własności i sposoby wytwarzania (materializm historyczny). Jej celem jest ostateczne osiągnięcie komunizmu, czyli powszechnego i ostatecznego zniesienia własności prywatnej.

Karol Marks dość naiwnie wierzył, że dzięki rewolucji technicznej, stworzonej przez kapitalizm, maszyny będą wszystko i wszystkiego produkowały w bród, raz nastawione przez człowieka. Dlatego dóbr będzie tak dużo, że ludzie przestaną o nie walczyć, biorąc i użytkując to, co w nadmiarze wyprodukują maszyny. Dlatego właśnie własność będzie mogła zostać zniesiona, poprzez jej uspołecznienie. Pod tym ostatnim pojęciem należy rozumieć uwspólnienie dóbr. Tak jak w rodzinach wszystko jest wspólne i telewizor lub kanapa nie należą ani do męża, ani do żony, ani do dzieci, tak też będzie z całą własnością, a ludzkość stanie się jakby jedną wielką rodziną, gdzie nic już nie będzie albo moje, albo twoje, stając się wspólnym.

Drugi wariant komunizmu zaproponował Lenin, świadomy utopijnego charakteru wizji Marksa, szczególnie gdy zapragnął komunizm zbudować w Rosji, czyli w państwie agrarnym, półfeudalnym, bez rozwiniętego przemysłu i techniki. Nie mogło tu być mowy o jakimkolwiek nadmiarze dóbr produkowanych przez maszyny, gdyż tutejszą zacofaną gospodarkę charakteryzował skrajny niedobór dóbr, maszyn, techniki. Lenin zaproponował zniesienie własności prywatnej – i dlatego nadal był komunistą – ale przez jej nacjonalizację, czyli zabór przez państwo, które z mocy prawa stało się jedynym właścicielem własności przemysłowej, infrastruktury, środków transportu, lasów, etc.

Wielomilionowe masy zostały pozbawione własności i trwale, na całe pokolenia, zostały kompletnie spauperyzowane. Powszechna bieda mas łączy praktykę Lenina oraz Stalina i projekty globalistyczne, mówiące o unicestwieniu klasy średniej. Jednak jest między nimi zasadnicza różnica: projekt komunistyczny zakłada zniesienie w ogóle własności prywatnej. Tymczasem globaliści absolutnie nie dążą do zniesienia własności prywatnej! Gdy przepowiadają pauperyzację mas, to wynika ona z akumulacji prawie całej własności w rękach garstki ludzi. W świecie zglobalizowanym nikt nie będzie nastawał na własność Billa Gatesa, George’a Sorosa czy Marka Zuckerberga. W świecie rządzonym przez wielkie korporacje nie będzie znoszona własność firm i korporacji. Nikt nie będzie miał zakazu posiadania samochodu czy domu. Nic nie zostanie upaństwowione. Nic nikomu nie zostanie zabrane, zrabowane i znacjonalizowane. W projekcie globalistycznym własność ma zostać faktycznie zakumulowana przez mniej niż 1% ludzkości Stwierdzenia, że globaliści są komunistami, gdyż odbierają możliwości zdobycia własności dla zdecydowanej większości ludzkości opierają się na skojarzeniu – uwarunkowanym historycznymi doświadczeniami z PRL – że komunizm oznacza biedę. Jednak logika ta nie działa w drugą stronę: nie każda bieda jest tożsama z komunizmem i z marksizmem.

W Indiach panuje nędza; na przedmieściach Rio de Janeiro panuje nędza; w Jemenie i w Afganistanie panuje nędza – ale żadne z tych państw nie jest komunistyczne i nie zniesiono tutaj istnienia własności prywatnej. Paradoksalnie, w państwie komunistycznym sprawujący władzę totalitarny dyktator teoretycznie był biedakiem. Lenin, Stalin czy Breżniew niczego nie posiadali na własność. Pałace, w których mieszkali i urzędowali, dacze w których odpoczywali, luksusowe limuzyny do podróży – to wszystko należało do państwa. Nomenklatura komunistyczna jedynie czasowo użytkowała tę własność, nadużywała jej i pławiła się w niej, ale nie należała ona do niej. Utrata stanowiska oznaczała radykalną obniżkę poziomu życia. Były partyjny dygnitarz, po utracie stanowiska w atmosferze konfrontacji z kolegami z partii, lądował na politycznym marginesie i w mieszkanku o powierzchni 40 metrów kwadratowych.

Reasumując, błędem pojęciowym i poznawczym jest utożsamianie komunistycznego modelu państwa jako monopolisty na własność, z proroctwem globalistów o trwałej pauperyzacji mas, skoro mniej niż 1% ludzkości będzie żyło w nieprawdopodobnym dobrobycie. Szukanie analogii pomiędzy rządami wielkich korporacji i banków, a znanym nam komunizmem to nieporozumienie, mające skutki praktyczne. Określanie tego systemu mianem neokomunizmu czy neomarksizmu powoduje, że uwagę społeczną koncentrujemy na starszych ludziach, którzy za PRL-u byli dygnitarzami nomenklaturowymi, ewentualnie tłumaczymy poglądy zwolenników globalizmu ich komunistycznymi przodkami. Są w Polsce całe media i książki zajmujące się wyszukiwaniem „resortowych dzieci”. W ten sposób, zamiast rozumieć dziejące się na naszych oczach procesy ekonomiczne, społeczne i polityczne sprowadzamy je do zupełnie już przedawnionych sporów „komuny” z „demokratyczną opozycją”. Podziały na globalistów i przeciwników globalizmu idą zupełnie w poprzek tych podziałów, a tłumaczenie wszystkiego wpływem marksistów i komunistów nie pozwala nam poprawnie zdefiniować problemu i rozpoznać wrogów. Dzieje się to ku zadowoleniu globalistów, którzy działają nie napotykając oporu.

Adam Wielomski

Facebook

3 thoughts on “Wielomski: Globalizm a komunizm 2.0”

  1. BB TRAFNE
    i małe uzupełnienie:
    “Twórca marksizmu w analizowanym przez Andrzeja Walickiego liście do rosyjskiej pisarki i działaczki rewolucyjnej Wiery Zasulicz z 8 marca 1881 roku doszedł do „odrzucenia tezy o uniwersalnym znaczeniu angielskiego modelu rozwoju” (s. 175), dopuszczając tym samym, podobnie jak rosyjscy narodnicy, możliwość pominięcia etapu rozwoju kapitalistycznego, odrzucając pierwotny historyczny determinizm propagowany konsekwentnie przez Friedricha Engelsa i Gieorgija Plechanowa, na rzecz tezy o możliwości unikalnej, narodowej drogi przekształceń systemu gospodarczego. Odkrycie to odbiło się szerokim echem wśród badaczy marksizmu i rosyjskiej myśli społecznej na całym świecie;”
    i to jest cytat…….z myslpolska.info
    “Rozmowa z Walickim wciąż trwa”
    .https://myslpolska.info/2021/05/08/rozmowa-z-walickim-wciaz-trwa/

  2. Protestuję przeciwko określaniu Kaczyńskiego mianem idioty… idiota nie może być właścicielem wieżowca na Srebrnej.

  3. Bravissimo . Nawet Pan wiele nie filozofował.

    Osobiście to bym nawet temu zjawisku nie przypisywał nomenklatury ideologicznej czy ekonomicznej lecz coś na podobieństwo nazewnictwa astronomicznego.

    Oto mamy możliwość zaobserwowania rzadkiego zjawiska zmiany gwiazdy macierzystej w białego karła. W tej chwili jesteśmy prawdopodobnie w początkowym stadium czerwonego olbrzyma, który będzie zasysał energię kosztem otoczenia. Gdyż sam już nie potrafi jej produkować.
    Kolejny etapem będzie zapewne chwilowy rozbłysk supernowej, a potem już mało ciekawy koniec, czyli zamiana w zlepek zdegenerowanej materii zwanej białym karłem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *