Wielomski: “Krytyka Polityczna” już chora na głupawkę

Dwa tygodnie temu na tych łamach opublikowałem tekst Rewolucja po której Marks będzie ze „skrajnej prawicy”, stanowiący krytyczną – i ciut ironiczną – recenzję książki dr Magdaleny Hoły-Łuczaj, Radykalny nonantropocentryzm. Martin Heidegger i ekologia głęboka (Warszawa-Rzeszów 2018). Tym z Państwa, którzy nie czytali lub nie pamiętają, przypomnę, że jest to rozprawa pełna admiracji dla tzw. ekologii głębokiej, potępiającej „gatunkizm” i „szowinizm antropologiczny”, czyli przekonanie, że ziemia została stworzona dla człowieka i że człowiek jest najwyższą istotą stworzoną na drabinie bytów. W to miejsce zaproponowano ideę, że człowiek jest tylko „rzecznikiem prasowym” przyrody, wyposażonym w mowę, za pomocą której przyroda może się wypowiadać o swoich problemach.

Na zakończenie tamtego tekstu napisałem: „nie śmiałbym się z ekologów głębokich i ich szalonych idei. To idea o której sądzę, że szybko zawita w Polsce, wspomagana przez pieniądze zachodnich fundacji i finansowanych przez nie NGO-sów. Marks właśnie trafił do tego samego koszyka co my, koszyka z napisem „szowiniści antropologiczni”. Nowa rewolucja emancypacyjna właśnie zjada marksistów, którzy są dla dzisiejszych rewolucjonistów tym, kim byli żyrondyści dla jakobinów – reakcjonistami”. Upłynęły dwa tygodnie. Przypomniałem sobie dziś z rana, że trzeba napisać felieton. W poszukiwaniu natchnienia przeglądam Internet. Przypadkowo wszedłem na stronę Krytyki Politycznej. Wcisnąłem buton „O nas” i… przetarłem oczy: „Krytyka Polityczna działa na rzecz zmiany społecznej. Chcemy wiedzieć, rozumieć i inspirować do zmiany świata na równiejszy, sprawiedliwszy, przyjaźniejszy ludziom i innym gatunkom (podkreślenie moje). W tym celu tworzymy internetowy dziennik opinii KrytykaPolityczna.pl, wydajemy książki w Wydawnictwie Krytyki Politycznej, prowadzimy świetlice społeczno-kulturalne w Cieszynie, Trójmieście i Warszawie, prowadzimy badania i działania edukacyjne w Instytucie Studiów Zaawansowanych, angażujemy się w projekty międzynarodowe, wspieramy aktywizm, zabieramy głos w debacie społecznej”.

Jest! Zaraza już jest w Polsce! Radykalna lewica już walczy o świat przyjaźniejszy ludziom i innym gatunkom. Czy to tylko tytułowa „głupawka”? Po części oczywiście tak. Prawa zwierząt („inne gatunki”) po części wynikają z popularnej na dekadenckim zachodzie doktryny postmodernizmu, którego celem jest zburzenie całego aparatu pojęciowego filozofii i kultury zachodniej, a co Jacques Derrida określił mianem „dekonstrukcji”. Jednakże za rozumowaniem tym kryje się inne przesłanie, o charakterze religijnym, wręcz teologicznym.

 

Liberalni postmoderniści, ekolodzy głębocy i ideowi radykalni lewacy wspólnie walczą o coś więcej, niż tylko o prawa zwierząt. Chodzi o negację całego świata pojęć i hierarchii bytów charakterystycznego dla umysłowości zachodniej. Nie przypadkiem opisując ekologów głębokich Magdalena Hoły-Łuczaj zaczyna od Martina Heideggera. Ten niemiecki filozof-nihilista głosił pogląd jakoby cała cywilizacja zachodnia została zbudowana na błędzie powstałym w VII wieku przed Chrystusem, gdy Parmenides zdefiniował byt/boga jako istotę nieruchomą, której cechy można opisać w stałych kategoriach. Rozwinął to następnie Platon w swojej metaforze „jaskini” (Państwo, ks. VII), dowodząc, że tak pojęty byt jest poznawalny i opisywalny. Następnie św. Augustyn połączył pojęcie bytu Platona z imieniem Boga Izraela: „Jestem, który jestem”. I w ten sposób ukształtowała się na wieki i tysiąclecia chrześcijańska idea Boga jako bytu stałego, niezmiennego i opisywalnego, od którego pochodzą inne istnienia. Jak uczy Księga Rodzaju, Bóg stworzył najpierw Adama – koronę stworzenia – następnie z jego żebra Ewę (ta zależność czyni kobietę posłuszną mężowi), a następnie stworzył zwierzęta, rośliny i wszystkie rzeczy, każąc je Adamowi ponazywać tak jak chce. W tradycji żydowskiej akt ponazywania jest tym samym, co ustanowienia nad nim swojej władzy, panowania. Słowem, Bóg stworzył zwierzęta, rośliny i rzeczy dla Adama i dał mu je pod swoje panowanie.

I gdy filozofia nowożytna od dobrych kilkuset lat walczyła z Bogiem i religią („emancypacja”), to czyniła to po to, aby awansować człowieka z najważniejszego i naczelnego bytu stworzonego do rangi najwyższej istoty we wszechświecie, nad którym nie ma Boga, a więc i Jego ograniczeń w postaci religii, moralności, prawa natury, etc. Krańcowym emancypatorem człowieka był Karol Marks, ogłaszający nieistnienie Boga, religii, tradycyjnej moralności i dotychczasowego prawa natury. Marks głosił, że z woli rzekomego Stwórcy miało powstać państwo i własność, dlatego ogłaszając ateizm emancypujemy człowieka od zwierzchności i stosunków własnościowo-materialnych. I na tym miała się wedle niego zakończyć emancypacja. Postmoderniści i radykalni lewicowcy współcześni uznali to myślenie za reakcyjne: dlaczego człowiek miałby unieważnić władzę Boga nad sobą i ogłosić się suwerenem nad światem stworzonym? Popierając bunt człowieka przeciwko Bogu, równocześnie postanowili „pogłębić” emancypację i ogłosić suwerenność zwierząt, roślin i całego świata od panowania ludzkiego. Stąd cała ta głęboka ekologia, prawa zwierząt, etc.

Dlaczego ta emancypacja „w dół” od człowieka była konieczna? Dlatego, że myśl, iż człowiek jest panem świata dosłownie przesiąknięta jest teologią, nawet jeśli ogłoszono ateizm. Człowiek zrzucił wolę Boga z panowania nad sobą, ale uznał wolę Boga, aby panował nad zwierzętami i roślinami. Słowem, człowiek zbuntował się tylko tam, gdzie było mu wygodnie, uznając teistyczną wizję świata tam, gdzie uprawomocniała jego rządy. Tymczasem postmodernistom i lewicy, w ślad za Heideggerem, chodzi o ostateczną eliminację samego pojęcia Boga i stworzonej przezeń hierarchii bytów. Aby ostatni ślad Boga został usunięty, musi zostać zburzona hierarchia bytów stworzonych. Dopiero wtedy, gdy potomek Adama przestanie panowań nad krowami i kurami, to dopiero wtedy będzie można rzec, że „Bóg umarł”.

Adam Wielomski

Facebook

7 thoughts on “Wielomski: “Krytyka Polityczna” już chora na głupawkę”

  1. Próba najpierw wrzucenia człowieka na piedestał i odrzucenie Boga to był tylko krok pokazujący cel i przyczynę działania rewolucji, której prawdziwym ojcem jest szatan. To właśnie dlatego człowiek z tego sztucznego piedestału, na którym stanął jedynie jako środek do celu zostaje zrzucony, bo taka jest logika kolejnych kroków. Najpierw będzie zrównanie ze zwierzętami, roślinami etc. i opowieści o człowieku-rzeczniku przyrody. Później będzie całkowite odrzucenie człowieczeństwa jak wartości samej w sobie. A w końcu uznanie człowieczeństwa jako defekt. Non serviam było przecież użyte również w stosunku do człowieka, więc w efekcie nic ma nie służyć człowiekowi – to człowiek jako stworzenie na obraz i podobieństwo Boga miałby służyć a w końcu zniknąć, bo chyba tak to sobie szatan uwidział. Mam wrażenie, że czasy ostateczne zbliżają się wielkimi krokami (choć na swój sposób ciągle w nich jesteśmy) i chyba są bliżej, niż możemy przypuszczać.

  2. jeżeli pod prelekcją p. Wielomskiego ‘“Dyktatura” Carla Schmitta’
    cytuję Marka Carneya >jeden z trustees WEF szwabusa,
    ‘western society is morally rotten>zachodnie społeczeństwo (czyli ‘my’ też) jest moralnie zgniłe (z czym się chyba p. Wielomski zgodzi) and that it has been corrupted by capitalism (!!!!!!),’
    to dotyczy nas i ‘Krytykę polityczną’ wliczając.
    Dzisiaj tematem jest tzw. critical race theory (C)TR>se proszę wyguglować i nakaz wiary w naukę>ostatnio laureaci nagrody nobla – ale bez wałęsy, tokarczuk – sprokurowali list otwarty>
    “Our Planet, Our Future: An Urgent Call for Action,”
    >>’claims that Science is the new Church of mankind, benevolent and wise. >>>>“Science is a global common good on a quest for truth, knowledge, and innovation toward a better life. [We want] to promote a transformation to global sustainability for human prosperity and equity. Global greenhouse gas emissions need to be cut by half and destruction of nature halted and reversed.””
    i w zasadzie powinno wystarczyć gdyby – bo na zachodzie toczy się bój o umysły (o czym w Polin>cicho sza)
    Transhumanism: Immortality, Anyone?
    .https://www.zerohedge.com/technology/transhumanism-immortality-anyone
    i sugeruję przeczytać, żeby potem nie mówić ‘nie wiedziałem’
    do czego wiara ‘w naukę’ ZMIERZA
    ale ma to historyczne uwarunkowania>czyli ‘nie od dzisiaj’
    1. From UNESCO Study 11 to UNESCO 2050: Project BEST and the Forty-Year Plan to Reimagine Education for the Fourth Industrial Revolution
    .https://www.sott.net/article/453774-From-UNESCO-Study-11-to-UNESCO-2050-Project-BEST-and-the-Forty-Year-Plan-to-Reimagine-Education-for-the-Fourth-Industrial-Revolution
    a tam>”UNESCO’s Transhumanist “Futures of Education” 2050″
    czy >’Transhumanist Fourth Industrial Revolution”
    .
    2. Eugenics, The Fourth Industrial Revolution and the Clash [!!!!] of Two Systems>
    .https://www.sott.net/article/453487-Eugenics-The-Fourth-Industrial-Revolution-and-the-Clash-of-Two-Systems
    .
    3. From Russell and Hilbert to Wiener and Harari: The Disturbing Origins of Cybernetics and Transhumanism
    .https://www.strategic-culture.org/news/2021/031/from-russell-and-hilbert-to-wiener-and-harari-the-disturbing-origins-of-cybernetics-and-transhumanism/
    czyli Sz.Małżonka dowie się czegoś więcej o ‘cybernetyce’ (o czym zresztą kiedyś ‘jej’ pisałem> bo do Harariego się ‘dobiła’
    i komentowanie wypierd jakieś pańci z ‘krytyki politycznej’>
    to tak jak Pan ośli cokolwiek mossakowskiemu czy klimczakowi albo p. Połosak ‘ćwiczy’
    ‘Wielki Reset a przyszłość motoryzacji”
    a dr Krajski – pewnikiem ‘doktoryzował się’ na UKSW -‘ćwiczy’ wpływ masonerii
    GIMME A BREAK !!!
    Powtarzam za Carney’em:
    ‘western society is morally rotten>zachodnie społeczeństwo (czyli ‘my’ też) jest moralnie zgniłe (z czym się chyba p. Wielomski zgodzi) and that it has been corrupted by capitalism’
    toczka w toczkę jak za Republiki Weimarskiej’
    i to Pan mów zarówno mossakowskiemu-klimczakowi-krytyce politycznej>btw. Heidegger jest na celowniku tych cepów lewackich ‘od zawsze’
    i już kiedyś Piotr Buras (obecnie w Centrum Solidarności w Gdańsku>>) zapowiadał ‘krytykę’ heidgerowskich ‘schwarze hefte’ (bo na ‘krytykę’ Seit und Zeit – to jest tak cienki jak p. Połosak o ‘motoryzacji’)>
    a przede wszystkim za fakt związku Heidegerra z Hannah Arendt – było nie było jedną z najważniejszych osób XX wieku – czego Żydzi jej nie darowali (bo Hannah Arendt była Żydówką).
    Wie Pan, angole mają powiedzenie:
    Do not punch down>co oznacza
    Nie zniżaj się do poziomu przeciwnika
    i to samo Panu sugeruję.

  3. poniekąd hierarchię stworzeń burzy ewolucjonizm,
    nie możemy być pewni, czy przed nami nie powstały na Ziemi inne cywilizacje techniczne
    oraz czy w świecie zwierzęcym nie istnieją cywilizacje atechniczne;

    hierarchię stworzeń ratuje wtedy tylko walka o byt – demografia, zajęcie większego obszaru

    1. Akurat ewolucjonizm w ogóle nie wpływa na poruszone przez Pana problemy – kwestia tego czy wcześniej czy teraz i czy na Ziemi czy we wszechświecie to są tak nieistotne niuanse, że spokojnie można założyć – nie możemy być pewni, czy właśnie teraz nie istnieje inna cywilizacja techniczna oraz czy we wszechświecie nie istnieje cywilizacja atechniczna. I na hierarchię bytów nie będzie wpływała ewolucja czy walka o byt, tylko istota tychże bytów. Podobnie w przypadku prawdziwości ewolucjonizmu – mimo zmienności, byt może i posiada swoją istotę, więc porównania i hierarchizacji dokonuje się w oparciu o istotę.

      1. hm, pachnie mi filozofią
        a, wg mnie, filozofia to kiepskie narzędzie poznania, gdyż w całości opiera się na intelekcie.
        Zaś intelekt pełni w nas taką rolę, jak ekran w komputerze.
        Dla poznania wartościowsza jest chyba literatura piękna, szczególnie poezja w jej różnych odmianach.
        Pavese, we wprowadzeniu do Dialogów z Leukoteą, daje taką receptę
        “Jesteśmy przeświadczeni, że wielkie odkrycia mogą wyniknąć jedynie z upartych prób pokonania ciągle tej samej przeszkody. Nic nas nie łączy z tymi, co podróżują, próbują eksperymentów, poszukują przygód. Wiemy, że istnieje najpewniejszy – i najszybszy – sposób na to aby przeżyć zdumienie: trzeba bez obawy wbijać wzrok ciągle w ten sam przedmiot. Aż w pewnej pięknej chwili wyda się nam – za sprawą cudu – że nigdy jeszcze nie widzieliśmy tego przedmiotu.”
        Tak że tak, na początku jest przeczucie/olśnienie
        a rozum służy jedynie do sprawdzenia, czy to przeczucie “ma ręce i nogi”.

        1. Ależ oczywiście, że pachnie filozofią. Uznanie, że filozofia jest kiepskim narzędziem poznania, gdyż w całości opiera się na intelekcie i proponowanie literatury pięknej jako lepszego narzędzia jest, co zabawne, de facto filozoficznym podejściem. Wynika ono stąd, że zamiast intelektu (który wcale nie jest odpowiednikiem ekranu w komputerze, o czym później) zakłada się, że istnieje jakiś quasi mistyczny (bo nie mistyczny np. w platońskim sensie) sposób poznania przez ludzką wrażliwość (stąd poezja), przeczucie aż do olśnienia (i tutaj również zrównanie przeczucia z olśnieniem jest błędem – olśnienie to już wiedza przy tych założeniach). Podany przez Pana cytat to nic innego, jak słowa Arystotelesa: “wszystko to ze zdziwienia” oraz nieudolna parafraza Kartezjusza, który mówił by wpatrywać się w obiekt tak długo, aż go poznamy. Ta parafraza jest jednak nieudolna, ponieważ nie przez akt patrzenia poznamy obiekty według Kartezjusza, tylko przez rozłożenie go na elementy prostsze, które jest możliwe tylko przy pomocy intelektu. Właśnie dlatego poezja/literatura jest narzędziem równie przydatnym do poznania rzeczywistości, co wata cukrowa do krojenia chleba. To jest taka troszkę filozofia Jasia Fasoli, który siedział w galerii sztuki, wpatrywał się w obrazy, ale nie miał o nich bladego pojęcia. Tak w efekcie kończy się poetycko-wrażliwościowe podejście do poznania – nie ma możliwości, aby bez odpowiedniego warsztatu, badania i użycia podstawowej instancji ludzkiej natury, czyli rozumu, dojść do wiedzy. Nie stanie się tak, że usadzimy poetę przy wielkim zderzaczu hadronów i po roku powie nam wszystko o procesach, które tam zachodzą – to jest po prostu bzdura. Przeczucia również będą funta kłaków warte, jeśli ów poeta nie ma bladego pojęcia o fizyce, więc rozum jedynie straci czas na weryfikację przeczuć, które są nic nie warte. Wracając do intelektu – nie pełni on roli ekranu w komputerze. Ekran wyświetla to, co mu zaprogramujemy – jest to więc de facto narzędzie służące do komunikacji z użytkownikiem. Analogicznym narzędziem u człowieka jest więc aparat mowy bądź umiejętność pisania. Odpowiednikiem intelektu w komputerze może być jednostka centralna, choć też nie do końca.

          A co do wcześniejszej dyskusji – dość kuriozalnym byłoby oczekiwać weryfikacji teorii ewolucji, która wyszła spod ręki de facto filozofa i jest ideą filozoficzną przez poetów. To tak, jakby mechanik miał zaprogramować prom kosmiczny. Dobierajmy odpowiednie narzędzia do odpowiednich celów. Pana recepta jest idealna tylko wtedy, gdy chcemy cieszyć się z subiektywnych przeczuć, które jak sam Pan przyznał, później musi weryfikować rozum a po zweryfikowaniu mogą przecież te przeczucia okazać się mylne. Szkoda więc czasu na rozwiązanie, które z założenia jest obarczone taką wadą, jeśli mamy inne, o wiele lepsze.

  4. “Jest! Zaraza już jest w Polsce! Radykalna lewica już walczy o świat przyjaźniejszy ludziom i innym gatunkom.”

    Tego nie zaczęła niedawno “radykalna lewica” z “KP”. Dość głośny na pozasystemowej prawicy przypadek głoszenia takich idei miał miejsce już w 2014 r. na zorganizowanej przez PAN i UW w 2014 r. międzynarodowej konferencji “Zwierzęta i ich ludzie. Zmierzch antropocentrycznego paradygmatu”
    https://www.uw.edu.pl/events/event/zwierzeta-i-ich-ludzie-konferencja/
    która została zwieńczona wydawnictwem pod tym samym tytułem (które na ceneo.pl zostało opisane jako podręcznik akademicki)
    https://www.ceneo.pl/43506218
    A wszystko rozkręcili już dawno temu ci, co zawsze. Pierwszy, znany mi, dokument, który to promuje to ”Powszechna Deklaracja Praw Zwierzęcia” ONZ z 1987 r.
    https://justpaste.it/nienawisc-do-ludzkosci-wedlug-de
    Mniej więcej w tym samym czasie założona została w Polsce działająca do dziś “organizacja pozarządowa” o nazwie Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, która zaczęła indoktrynować Polaków pod tym kątem.
    Jako, że tego rodzaju bredni (które są w rzeczywistości zawoalowaną mizantropią, za którą kroczą postulaty depopulacyjne) nie było łatwo przez pierwsze 3 dekady po 1989 r. wtłoczyć ludziom do głów w kraju, w którym naród był jeszcze w miarę katolicki i konserwatywny, toteż dotychczas krążyły one tylko w środowiskach kloacznych (“organizacje pozarządowe”, PAN, UW). Jednak wraz z upadkiem katolicyzmu, jaki w Polsce obserwujemy, każde ideologiczne g***o przyjmie się także wśród ludu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *