Wielomski: Reakcyjno-rewolucyjne oblicze Wilhelma II (głos w dyskusji czy II Rzesza była państwem konserwatywnym?)

Jednym z mitów polskiej prawicy jest wizja walki “konserwatywnych” Niemiec w czasie I Wojny Światowej, przeciwstawianych “liberalno-demokratycznym” państwom Ententy. Mit to fałszywy: Ententa nie była wcale “postępowa”, skoro jeden w jej skład wchodziła carska Rosja, a Niemcy nie były wcale tak bardzo konserwatywne. Były autorytarne i zmilitaryzowane. Nie mylmy konserwatywnego porządku ze zwyczajami z wojskowych koszar. Militaryzm to rodzaj mobilizacji politycznej charakterystyczny dla społeczeństw po Rewolucji Francuskiej.

Przykładem ulegania temu stereotypowi jest ostatni wpis prof. Jacka Bartyzela w prowadzonym przezeń on-line “Reakcyjnym kalendarium”, gdzie możemy przeczytać taki oto wpis na temat ostatniego Cesarza Niemiec Wilhelma II Hohenzollerna: “jego panowanie znamionował wzrost imperialnych aspiracji Niemiec oraz teatralność wystąpień publicznych, wykraczających poza dyplomatyczną oględność (np. słynna „mowa huńska” z 1900), co propagandzie państw związanych entente cordiale, a zwłaszcza Anglii, pozwoliło przedstawiać go jako militarystę i „wojennego podżegacza” oraz obarczyć go wyłączną niemal odpowiedzialnością za wybuch I wojny światowej; choć prawie cała wojnę spędził w Kwaterze Głównej wojski niemieckich w Pszczynie, faktycznie od 1915 utracił realny wpływ na prowadzenie wojny“.

Nie zgadzam się z tym poglądem. Faktycznie, w 1914 roku doszło po obydwu stron barykady do wybuchu trybalnego barbarzyństwa, a przodowały w nim społeczeństwa francuskie i angielskie. Dość powiedzieć, że we Francji i w Anglii wybuchła taka histeria, że masowo mordowano jamniki jako psy “niemieckie” (po francusku jedną z nazw jamnika, obok zniekształconego niemieckiego le teckel, jest także le basset allemand – “niskopokładowiec niemiecki”). Niemców nie trzeba było zachęcać do podobnych ekscesów, gdyż byli naszpikowani germańskim nacjonalizmem już od kilkudziesięciu lat. Odpowiadała za to państwowa propaganda, szkoła, gazety. Myślę, że Wilhelma II nie trzeba było specjalnie propagandystom Ententy kreować na militarystę i winowajcę wybuchu I Wojny Światowej, gdyż to najzwyklej w świecie prawda. Niemcy chciały stworzyć jedno imperium kolonialne w Afryce, a drugie – w postaci federacji podporządkowanych sobie państewek (co nazwano zaraz potem mianem Mitteleuropy) w Europie środkowo-wschodniej.

Chęć stworzenia imperium i próba uczynienia tego za pomocą działań wojennych nie jest niczym niezwykłym, podobnie jak wiążąca się z tym śmierć tysięcy czy nawet setek tysięcy żołnierzy. Zgadzam się z Carlem Schmittem, że obowiązujące wówczas prawo publiczne europejskie w żaden sposób nie obwiniało moralnie i nie czyniło prawnie odpowiedzialnym suwerena za wywołanie wojny. Ta była jeszcze, na wzór wojen tradycyjnych, postrzegana jako “pojedynek” pomiędzy państwami, określając każde państwo wojujące mianem “justus hostis” (pełnoprawny wróg publiczny), którego się nie osądza za wywołanie wojny i którego nie karze się moralnie, którego suwerena nie stawia się z tego powodu przed żadnym trybunałem międzynarodowym, etc.

Pytanie tylko czy kierowane przez Wilhelma II kaiserowskie Niemcy walczyły w sposób dżentelmeński, tak jak dżentelmeni w czasie wojny-pojedynku? Nie jestem specjalistą od historii I Wojny Światowej i nie czuję się na siłach wskazać wszystkich istotnych wydarzeń, gdy wilhelmińskie Niemcy łamały zasady prawa publicznego europejskiego, opisanego min. w Konwencjach Haskich, które podpisano przecież w przededniu jej wybuchu (1899-1907). Niemcy nie prowadziły wojny wedle tradycyjnych obyczajów. Wspomnieć tutaj możemy klasyczne rażące jej podeptanie: 1/ używanie od 1915 roku (bitwa pod Ypres) zakazanych Konwencjami Haskimi broni takich jak gazy bojowe, w wyniku czego zginęły setki francuskich i belgijskich żołnierzy, nie mających na wyposażeniu masek przeciwgazowych; 2/ nieograniczona wojna podwodna, polegająca na topieniu nieuzbrojonych statków państw wojujących, jak i neutralnych. Na dobrą sprawę, to aby pokazać niekonwencjonalny charakter wojny prowadzonej przez kaiserowskie Niemcy, to wystarczy przypomnieć zbombardowanie bezbronnego Kalisza w VIII 1914 roku za pomocą kartaczownic, a następnie dobijanie rannych polskich cywilów bagnetami oraz rozstrzelanie części polskich “zakładników”.

Wbrew temu co pisał potem Carl Schmitt w swojej rozprawie Nomos der Erde, to nie Ententa, lecz to Niemcy były odpowiedzialne za zniszczenie Jus Publicum Europaeum (prawo publiczne europejskie), które stało na stanowisku, że wojna sama w sobie ma charakter moralnie neutralny. Suwerenów pokonanych nie stawiano i nigdy dotąd nie chciano stawiać przed sądem, bowiem w pokonanym widziano wcielenie justus hostis. Jeśli jednak sięgniemy, do wychwalanych przez Schmitta, przedstawicieli tegoż klasycznego prawa publicznego europejskiego, to czynią oni istotne zastrzeżenie w tej zasadzie. Wszyscy bowiem zakładają, że pokonany suweren nie może być sądzony, bowiem walczy w sposób honorowy, zgodnie z zasadami tradycyjnymi prowadzenia wojen. Suweren jest wrogiem prawomocnym (justus hostis), bowiem nie popełnia zbrodni charakteryzujących działalność zbrodniarza czy pospolitego rzezimieszka (latro). Klasycy prawa publicznego europejskiego milcząco zakładali, że każdy suweren prowadzi wojny w ten sposób. Czy jeśli jednak armia cesarska używa zakazanych gazów bojowych, to kierujący nią monarcha jest jeszcze justus hostis czy już latro? Dlatego uważam, że pomysł posadzenia Wilhelma II przez trybunałem za zbrodnie wojenne nie był bezzasadny.

Czy cesarz “ od 1915 utracił realny wpływ na prowadzenie wojny“? Z tego co wiem, to prawda. Ale nie zmniejsza to jego odpowiedzialności, skoro tolerował i udawał, że nie dostrzega sposobu w jaki walczyli jego cesarscy poddani. Zasada prawa międzynarodowego publicznego mówi, że suweren ma “prawo pełnej reprezentacji państwa” (ius representationis omnimodae). Ale zasada ta winna działać i w stronę odwrotną: suweren w pełni odpowiada też za swoje państwo.

Adam Wielomski

Tekst ukazał się w tygodniku Najwyższy Czas!

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *