Winnicki chce dokańczać korowską rewolucję

Twór powołujący się w nazwie na spuściznę Narodowej Demokracji zaprzecza w swojej istocie zasadniczym wskazaniom politycznym tego ruchu. Po pierwsze, obóz narodowy w swoim głównym nurcie nigdy nie był formacją stawiającą za cel swojej działalności destrukcję własnego państwa, ba, był nawet przeciwko jałowej destrukcji państw zaborczych. Tak było zarówno po dokonaniu przez Józefa Piłsudskiego zbrojnego zamachu stanu, który odsuwał od steru państwa legalne władze RP, tak było także po roku 1945, gdy rządy w Polsce objęła siłą narzucona władza.

Nawet w „najczarniejszą noc komunizmu”, w latach 50. XX wieku, ruch narodowy formułował w odniesieniu do istniejącego tworu państwowego pewne minimum, które składało się na ówczesną polską rację stanu. Nie negowano w związku z tym formalnej (ale jednak!) niepodległości państwa, dokładając wszelkich wysiłków na rzecz stabilizacji i uznania jego granicy zachodniej. Wszelkie próby działań podejmowanych na szkodę państwa polskiego spotykały się z potępieniem. Ujawnienie zaś faktu udziału części działaczy narodowych w procederze szpiegowania na rzecz obcego państwa (afera Bergu), spowodowało rozłam w łonie samego obozu i głęboki kryzys polityczny. Ruch Narodowy był zawsze obozem politycznym dbałości o własne państwo, jakie by ono w danym momencie historii nie było. Obóz narodowy nigdy nie brał na siebie odium anarchizacji i destrukcji własnego państwa, nawet gdy państwem tym rządziły obce lub wrogie mu siły.

Tematem na osobną dyskusję jest ocena analizy obecnej rzeczywistości dokonywana przez liderów „Ruchu Narodowego”. Chcą oni bowiem widzieć w III RP państwo represyjne, brutalnie zwalczające opozycję, uzależnione od Rosji. Rysują tym samym obraz Polski niemal z początku lat 50. ub. wieku. Słuchając wypowiedzi prezesa Winnickiego, zastanawiam się nierzadko, czy obaj żyjemy w tym samym kraju? Albo liderzy „Ruchu Narodowego” nie wiedzą bowiem czym jest państwo policyjne (w którym z całą pewnością nikt nie zezwoliłby na organizację ich marszu, a wszyscy jego inicjatorzy dawno by siedzieli), albo żyjemy w dwóch różnych Polskach. I skąd bierze się ta zoologiczna niemal nienawiść do obecnego premiera i Prezydenta? Przecież ten ostatni, co należy uczciwie przyznać, w przeciwieństwie do jego poprzednika, według wielu narodowców „najlepszego Prezydenta”, niejednokrotnie dał wyraz swojego uznania dla historycznych zasług obozu narodowego (przemówienie na pogrzebie prof. Wiesława Chrzanowskiego, gesty w czasie Święta Niepodległości).

Drugim zagadnieniem jest swoisty brak oryginalnej myśli politycznej. Fakt ten uwarunkowany jest jednak przede wszystkim formułą przyjętą przez liderów „Ruchu Narodowego” (która wymusza także stosowane metody). Wspomniany powyżej prof. Chrzanowski w rozmowach prywatnych zawsze powtarzał, że „bojówka jest potrzebna, ale nie może ona kierować ruchem”. To, co obserwujemy w przypadku „Ruchu”, to właśnie rządy bojówki. Bojówka wysuwa hasła proste, nieskomplikowane, w sam raz takie, które dobrze wypadają skandowane na wiecach. W odniesieniu do tej materii „Ruch Narodowy” ogranicza się jednak przede wszystkim do odgrzewania starych haseł Porozumienia Centrum – przeciw „zdradzie okrągłego stołu”, o Wałęsie – Bolku, walce z komuną itp. „Background” ideowy dawnego PC został dziś dodatkowo podrasowany eneszetowskim sztafażem, na czele z błędną (obłędną?) teorią „dwóch wrogów” (dziś są nimi Rosja i UE, i to chyba we wskazanej kolejności). Nie są one ani nowe, ani prawdziwe (tematem na odrębną dyskusję jest także zmitologizowany „okrągły stół”, którego koncepcja w latach 80. narodziła się w środowiskach narodowych, w czasie zaś, gdy do niego doszło, wydaje się, że był działaniem bezalternatywnym). Także w odniesieniu do komponentu narodowego w postaci zwulgaryzowanych odwołań do ideologii NSZ (jakby spuścizna endecji nie była dosyć bogata), trudno też je traktować jako przejaw głębszej myśli politycznej. Wszak już pod koniec II wojny światowej NSZ był przejawem raczej marginalnych tendencji w szeroko rozumianym ruchu narodowym. Tendencji, co warto podkreślić, zgubnych. Dlaczego? Dlatego, bo Ruch Narodowy, formułując program polityczny w oparciu o realne przesłanki i uwarunkowania, daleki był zawsze od „polityki chciejstwa” i księżycowych postulatów. No, ale skoro w blisko siedemdziesiąt lat po zakończeniu wojny pojawia się hasło powrotu do granicy ryskiej…

Po trzecie – stosunek do własnej tradycji politycznej, także historii formacji po roku 1945. Zaangażowanie ludzi obozu narodowego po zakończeniu II w. św. w życie społeczno- polityczne nowej Polski było faktem. Faktem są także opinie, jakie w tej materii, także na emigracji, narodowcy formułowali. Nie zmienią tego nawet najbardziej buńczuczne deklaracje i próby „odżegnywania” się bardzo młodych stażem i wiekiem działaczy, którzy wydają się być przekonani, że Ruch Narodowy zaczyna się dopiero od nich. Obóz polityczny, jeżeli ma istnieć, musi zachowywać ciągłość i wyciągać wnioski ze swojej historii. Negowanie jej prowadzi do rozłamu i tworzenia de facto nowego bytu. Czy jednak aby nie mamy do czynienia właśnie z takim procesem?  Czy formacja, mająca na sztandarach „dokończenie solidarnościowej rewolucji”, kontynuująca tym samym rewolucyjną strategię trockistów z KOR-u i radykałów spod znaku Federacji Młodzieży Walczącej i NZS-u, odżegnująca się tym samym od ówczesnych poglądów wszystkich grup i środowisk narodowych, może się mienić kontynuatorką tegoż ruchu? A może podczas planowanych „obchodów” 13 grudnia jej przedstawiciele powinni udać się wraz z A. Macierewiczem pod tablicę Jacka Kuronia na warszawskim Żoliborzu i oddać mu hołd?

A jak wyglądają inne przejawy działalności? Czy udział w inicjowanych na całym świecie przez lewacko-anarchistyczne organizacje akcjach pod hasłem „STOP ACTA” jest działaniem narodowym? Czy głoszenie haseł destrukcyjnych i antypaństwowych okraszonych narodową frazeologią nie jest zakamuflowaną formą anarchii lub, co równie groźne, zewnętrzną inspiracją (czyją niech każdy sobie sam dopowie)? Czy powrót do nierealistycznych już na początku ubiegłego wieku koncepcji politycznego federalizmu, wzbogaconych o postulaty odzyskania Kresów Wschodnich (ale przecież od domniemanych, w ramach antyrosyjskiego bloku federacyjnego, sojuszników!) może dziś uchodzić za program narodowy? Czy sprzyjanie obłędnym teoriom o „smoleńskim zamachu” jest wyznacznikiem postawy narodowej? I wreszcie, czym proklamowany z takim zadęciem nowy „Ruch Narodowy” różni się od głównej partii destruującej i dzielącej współczesną Polskę (chyba faktycznie bardziej niż komunizm), jaką jest PiS? Oceną rzeczywistości? Długofalowymi planami, a może interpretacją historii najnowszej? Chyba jedynie stopniem radykalizmu. Treść jest bowiem ta sama.

Wreszcie, po czwarte, Ruch Narodowy przybierał zawsze formy organizacyjne odpowiadające duchowi epoki – tajne organizacje, odwołujące się do tradycji powstańczych, zastąpione zostały w okresie półlegalnej aktywności przed I wojną światową działalnością Stronnictwa, które z kolei po odzyskaniu niepodległości, w okresie przechyłu sympatii społecznych w kierunku lewicy, przekształciło się w Związek Ludowo-Narodowy, aby w latach 30. ulec duchowi „militaryzacji polityki”, po II wojnie dostosowując się zaś do stosunków panujących w państwach Europy zachodniej i przybierając znowu kształt partii quasi-parlamentarnej. Lata 30. XX wieku – okres neoromantyczny ruchu narodowego, z jego walkami na ulicach, blokadami uniwersytetów, wybijaniem szyb i gettem ławkowym, jest dziś nie do powtórzenia. Można tego żałować lub nie, faktem jest jednak, że, jak mówią bracia Czesi, „to se ne vrati ”. Inny czas, inne nastroje społeczne, inne zagrożenia i problemy, które warunkują inne metody. Jednoznaczne są za to konotacje i odbiór społeczny (w obiegowej opinii nacjonalizm = faszyzm = hitleryzm), z którymi poważny ruch polityczny musi się liczyć. W przeciwnym razie sam ładuje pistolet swoim przeciwnikom.

Do opisywanego problemu pasuje nieco opinia wyrażona na temat ONR-u przez Jędrzeja Giertycha w jednej z przedwojennych prac, zatytułowanej „O wyjście z kryzysu” (Warszawa 1938). Pamiętając oczywiście, że spory i dyskusje polityczne toczone w Polsce przed wojną, miały bez porównania większy ciężar gatunkowy niż ma to miejsce obecnie, można odnieść większość formułowanych przez Giertycha uwag do współczesnego „Ruchu Narodowego” (któremu też równie daleko do przedwojennego ONR-u): „Szeroko ogół społeczeństwa nieraz nie zdaje sobie z tego sprawy, że O.N.R., a Obóz Narodowy – to są rzeczy różne. Rozmaite błędy i głupstwa, popełniane przez O.N.R., idą w opinii publicznej z reguły na rachunek Obozu Narodowego – i zrażają tę opinię nie, albo nietylko do O.N.R., ale do Obozu Narodowego, do idei narodowej, do narodowców, jako ludzi. Cały ton, cały styl działalności O.N.R., a zwłaszcza grupy «Falangi», – cała jej arogancka krzykliwość, połączona z wewnętrzną pustką i płycizną, jej zarozumiałość, jej niezdrowe ambicje, jej niedojrzałość, niedowarzenie, prymitywizm haseł i metod, bezceremonjalność w posługiwaniu się blagą i fałszem i t.d., i t. d. – wszystko to kompromituje nietylko O.N.R., ale i Obóz Narodowy”.

Na koniec jedna drobna, acz istotna kwestia, powyższe uwagi kieruję przede wszystkim w stosunku do kierowników opisywanej formacji, jako odpowiedzialnych za kierunek w jakim on zmierza. Wśród szerokich rzesz uczestników Marszu Niepodległości oraz tych, którzy zgłosili swój akces do „Ruchu Narodowego”, jest bardzo wiele ideowych i wartościowych jednostek, działaczy szczerze narodowych. Biorą oni udział w opisywanych działaniach bardzo często z braku lepszej alternatywy, z braku innych widomych inicjatyw inspirowanych przez środowiska narodowe. Wielu z nich przeżywa też swój okres „burzy i naporu”, który siłą rzeczy cechuje radykalizm form i głoszonych haseł. Wielu z nich przejdzie z pewnością swoistą ewolucję, nie rezygnując przy tym z dawnych ideałów, dochodząc do przekonania, że istota ruchu narodowego nie tkwi jedynie w gromkim skandowaniu nawet najbardziej patriotycznych haseł.

www.myslpolska.org

Maciej Motas

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Winnicki chce dokańczać korowską rewolucję”

  1. Po raz kolejny namawiam Przyjaciół z kręgu Myśli Polskiej, konserwatyzm.pl i rzeszowskiej palestry, aby komentowali fakty faktyczne, a nie fakty fikcyjne. Tworzenie fikcji ma sens, kiedy sie ma kilkaset tysięcy czytelników. Przy tak małym zasięgfu, jak nasz, skutek jest niewspółmierny do wysiłku. Fakty faktyczne są zaś takie, że Winnicki i Zawisza mówią i robią co innego niż im się tu przypisuje, a Holocher jest łagodnym ojcem rodziny o zdroworozsadkowych pogladach.

  2. A ja bym się chciał dowiedzieć o program gospodarczy RN,bo co ja będą miał z Lwowa czy Wilna?Czy popierają gospodarkę wolnorynkową?Własność prywatną?Niskie podatki?Czy w końcu opierają się na fundamentalnej zasadzie że „chcącemu nie dzieje się krzywda” Tak czy nie? Bo jak nie to RN nie jest żadną prawicą i mojego głosu na pewno nie dostanie.

  3. Panie Marcinie, oczywiście Winnicki nie powiedział tego co powiedział, Zawisza w ogóle nic nie mówi i tylko Pan wie co naprawdę myślą, czynią i głoszą koledzy z RN. A reszta ma siedzieć cicho, bo się Panu światopogląd zburzy. Litości…

  4. Wydaje mi się, że brak jakichkolwiek wyraźnych deklaracji programowych Ruchu Narodowego sprzyja powstawaniu bajek na jego temat. Z drugiej strony winni są temu sami liderzy RN, bo z wielką pompą zapowiedzieli utworzenie nowej formacji, a później… nic albo prawie nic nie uczynili, by poinformować Polskę o jej ideach i programie.

  5. „(…) Wśród szerokich rzesz uczestników Marszu Niepodległości oraz tych, którzy zgłosili swój akces do „Ruchu Narodowego”, jest bardzo wiele ideowych i wartościowych jednostek, działaczy szczerze narodowych. Biorą oni udział w opisywanych działaniach bardzo często z braku lepszej alternatywy (…)”. Ano właśnie. Dlaczego nie ma alternatywy w szeroko rozumianym Ruchu Narodowym? Niech autor sam sobie zada pytanie: czy aby nie jest to wina m.in. Pana Engelgarda, Pana Kowalskiego, że przez tyle lat nie byli w stanie zbudować środowiska wokół Myśli Polskiej. Brak talentów organizacyjnych i managerskich? Lenistwo? Bylejakość? A może coś innego…? Chyba warto zadać sobie takie pytania Panie Macieju Motas. Pozdrawiam.

  6. @karol_zdybel Czesciowo sie z Panem zgadzam.Ale rewanzyzm wobec Ukrainy i Litwy ( jesli cos takiego istotnie jest zamierzane) i problematyka Zolnierzy Wykletych to juz jest zrab przyszlego programu. Dobry program polega na umiejetnym wykorzystaniu elementow juz istniejacych.Nie zaczyna sie nauki jezyka greckiego od Arystotelesa tylko od prostych zdan typu „Atenczyk idzie na stadion”.Trzeba wyjsc od tego co znane zeby dojsc do tego co nieznane.Dobrzy i sprawni politycy powinni kapital ZW i kapital potencjalnego niezadowolenia w kwestii problematyki Kresow wsch. skierowac na wlasciwe tory, ale nie unicestwiac go.Cala polska mlodziez, czy tego chcemy czy nie zyje ta problematyka.Dostalem niedawno list od pewnej osoby z Polski i w tym liscie polowa jest o ZW! Nalezy te pamiec rozsadnie skierowac w dobrym kierunku.Nie jest mozliwe tworzenie jakiegos egzotycznego programu dla RN, np. zeby przylaczyc Polske do Rosji.Konserwatyzm jest martwy.Tusze, ze politycy RN, co do ktorych wlasciwie nic nie wiadomo dzis poza ich dawnymi ,no niestety, zwiazkami z PiS, nie popelnia jakichs olbrzymich bledow.Celem jest stworzenie w Polsce sily typu francuskiego FN.W systemie proporcjonalnym taka sila moze byc b.skuteczna.Dlatego wiaze osobiscie ogromne nadzieje z RN, majac jednoczesnie nadzieje, ze RN nie zapomni o Polonii francuskiej.Tylko do Polonii nie mozna isc zbyt endecko, gdyz to by moglo tylko zrazic.Ale prosze o nas nie zapominac:)Tez nalezy dodac, ze glownymi wrogami dla RN sa: 1/bezczynnosc 2/ PiS 3/politykierstwo.

  7. Zaraz, czy RN nie jest teraz i w najbliższej przyszłości luźnym i szerokim ruchem społecznym? Takie społeczne zaplecze dla dalszej działalności. Czy na tym etapie jest jakikolwiek sens w tworzeniu sztywnego i jednoznacznego programu stricte politycznego?

  8. „A jak wyglądają inne przejawy działalności? Czy udział w inicjowanych na całym świecie przez lewacko-anarchistyczne organizacje akcjach pod hasłem „STOP ACTA” jest działaniem narodowym? Czy głoszenie haseł destrukcyjnych i antypaństwowych okraszonych narodową frazeologią nie jest zakamuflowaną formą anarchii lub, co równie groźne, zewnętrzną inspiracją (czyją niech każdy sobie sam dopowie)?”- jakbym czytał jakiegoś PPR-owca zaraz po wojnie…

  9. „Czy udział w inicjowanych na całym świecie przez lewacko-anarchistyczne organizacje akcjach pod hasłem „STOP ACTA” jest działaniem narodowym?” – wyjątkowo wystąpiła zbieżność interesów środowisk lewicowych i prawicowych. Ciężko tego nie popierać i potem podlegać jeszcze większej inwigilacji, a wiadomo jak wygląda sytuacja co do poglądów we współczesnych państwach Zachodu.

  10. Mało tego – to przecież realizm pierwszej klasy. Nie było boczenia się na to,że to paskudni lewacy tylko chłodna analiza sytuacji i podjęcie wspólnego działania. I bardzo dobrze.

  11. Jeszcze trochę a blady strach sparaliżuje niektóre środowiska , dokończenie rewolucji korowskiej i aplauz na słowa Brauna to dopiero mieszanka , prawdziwy trotyl. Dla mnie osobiście ci wszyscy narodowi socjaliści oraz międzynarodowi socjaliści mogą zrobić to co Tatarzy Kmicica pod Chmielewkiem .

  12. @IL RN to jest realizm polityczny- bardzo trafna analiza.Jest symptomatyczne, ze facebookowa „prawica”, ktora nigdy sama nic nie zrobila z wyjatkiem wirtualnych inicjatyw, potepila ten rozmach zanim sie jeszcze zaczal.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.