Wojciecha Korfantego niespełnione nadzieje

Od dwóch lat dzięki uchwałom sejmików dwóch górnośląskich województw – śląskiego i opolskiego – w ostatnią niedzielę stycznia obchodzony jest Dzień Pamięci o Tragedii Górnośląskiej 1945 roku. Mieszkańcy regionu upamiętniają ofiary masowych zbrodni, które rozpoczęły się wraz z wkroczeniem Armii Czerwonej w styczniu 1945. Przypominają zamordowanych przez czerwonoarmistów, deportowanych do katorżniczej pracy w ZSRR, osadzonych w obozach administrowanych przez sowieckich i polskich komunistów. Częścią obchodów jest marsz z Katowic pod bramę dawnego obozu w Świętochłowicach-Zgodzie. Dawna filia KL Auschwitz została wykorzystana przez komunistyczne władze jako miejsce odosobnienia kilku tysięcy osób. W ciągu paru miesięcy zmarło ponad dwa tysiące osadzonych. Takich obozów było na Górnym Śląsku wiele, jednak brama na Zgodzie jest jednym z nielicznych miejsc pamięci.

Przed zupełnie inną, tryumfalną bramą w Katowicach, Wojciech Korfanty, witając w 1922 roku wkraczające wojsko polskie, dał wyraz swoim nadziejom w słowach:

Wierna swym tradycjom wolnościowym Polsko przyjmij wszystkich tej ziemi mieszkańców dobrej woli jako dzieci swoje, przyjmij ich bez względu na różnice języka i wiary i daj świadectwo wielkiej prawdzie, że w nowoczesnym państwie dla wszystkich wyznań i języków jest miejsce pokojowej i twórczej pracy dla dobra ludzkości.

Marzenia te zostały pogrzebane za bramami takimi jak ta na Zgodzie. W nowej Polsce, budowanej według sowieckiego modelu, miejsce dla ludzi różnych wyznań i języków znalazło się w bydlęcych wagonach, za więziennymi kratami i obozowymi drutami. Nowa władza postanowiła rozprawić się nie tylko z politycznymi przeciwnikami i „wrogami klasowymi”, ale również z językową i etniczną różnorodnością. W tym ostatnim wspierana przez większość sił politycznych i znaczną część społeczeństwa. Polityka ta szczególnie brutalnie dotknęła ludy kulturowych pograniczy: Górnoślązaków, Warmiaków, Mazurów czy Słowińców.

Józef Mackiewicz, wybitny pisarz i bezwzględny krytyk wszelkiej współpracy z systemem sowieckim skonstatował:

Komuniści, jeszcze z doświadczenia wojny domowej wiedzą, że niczym tak się nie przyciąga i nie wiąże ze sobą nacjonalizmu, jak popieraniem jego nienawiści do innego narodu.

Komunizm dokonał żywota, ale duch nienawiści do Innego, pogardy dla odrębności i różnorodności jest w Polsce wciąż obecny. Manifestuje się w narzucaniu jednej wizji historii, piętnowaniu ludzi za ich tożsamość, kwestionowaniu prawa do oświaty w języku ojczystym, próbach wykluczenia z publicznej debaty mniejszości lub dążeniach do zmarginalizowania ich głosu. Ma znaleźć niebawem swój wyraz w planowanym przez polityków Prawa i Sprawiedliwości opolskim marszu pod hasłem „Tu jest Polska”. (…)

Dr Jerzy Gorzelik

Cały artykuł na: http://jerzygorzelik.natemat.pl/48535,wojciecha-korfantego-niespelnione-nadzieje 

a.me.

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Wojciecha Korfantego niespełnione nadzieje”

  1. Marzenia Korfantego zostały pogrzebane przez niemieckie barbarzyństwo, a Berlin do dziś jest wylęgarnią nienawiści i pogardy wobec wszystkiego, co polskie. A swoją drogą: dziwi mnie obecność gorzelikowej pisaniny na Konserwatyzm.pl. Czyżby teraz należałoby oczekiwać rewanżu ze strony RAŚ-owej Jaskółki Górnośląskiej? Brrrrr.

  2. Dostrzegam tu pomieszanie dwóch tematów. To nie tak: komuniści nie nienawidzili Ślązaków i innych mniejszości etnicznych za ten właśnie etnos. Po prostu jechali po nim walcem centralnego planowania i uznawali za Polaków bez konieczności głębszej analizy. Tych regionów, których nienawidzili, bali się z uwagi na przedwojenne wpływy niemieckie. A obozy i kaźnie UB powstawały w całej Polsce. I trafiali do nich wszyscy ci, którzy byli nowej władzy przeciwni bez względu na etnos. Tak więc jakkolwiek słuszny jest marsz i podobne inicjatywy, to słusznym jest też nie odwoływanie tej martyrologii tylko do Ślązaków, bo dotyczyła również mieszkańców Warszawy, Kielc, górali, a także wielu innych, którzy umierali z powodu sprzeciwu wobec czerwonego zalewu, a których i przynależność do jakiejkolwiek grupy etnicznej posądzić nie sposób. Obóz na Zgodzie był Śląski o tyle, że znajdował się na terenie Śląska, ale działał jak inne. Uznanie tego za dobry argument do kolejnego dowalenia powstaniom, spersonifikowanym tu w osobie Korfantego, uważam natomiast co najmniej za nadużycie.

  3. Górny Śląsk był i w sumie nadal pozostaje specyficznym regionem. Warto zwrócić uwagę, iż obszar przedwojennego Górnego Śląska rozdzielony był między dwa państwa. Województwo śląskie w II RP oraz prowincję górnośląską (Zabrze, Gliwice i inne miasta leżące w zachodniej częsci regionu). Po nazistowskiej agresji na Polskę tereny całego Górnego Śląska, Zagłębia Dąbrowskiego i części Małopolski zostały wcielone do prowincji śląskiej, później utworzono ponownie prowincję górnośląską. Naziści(tak, jak później komuniści) spotkali się z problemem ustalenia przynależności narodowej mieszkających tam ludzi. Większość mówiła w 2 językach, a ich rodziny miały mieszany charakter. Wobec czego pierwszy spis ludności zwany „palcówką” wykazał, że np w rejencji katowickiej 90% ludności stanowią Niemcy, co było szokiem dla jednej i drugiej strony. Później wprowadzono volkslistę, na ktorą Ślązacy(zachęcani m.in. przez Kościół) wpisywali się, aby poprawić swoje warunki egzystencjalne (głównie III kat. volkslisty). Kiedy komuniści wkraczali na Górny Śląsk, musieli zmierzyć się z tym samym problemem, ludności mówiącej po polsku posiadającej II, III i IV kategorię volkslisty. Zarządzono rehabilitację, przewożono i trzymano Ślązaków w obozach(bardzo dużo straciło życie). Publiczne procesy szeroko komentowane przez prasę, gdzie mógł zeznawać praktycznie każdy miały stanowić o tym, czy dana osoba faktycznie jest wierna Polsce. Cała akcja trwała do 1950 roku, kiedy ogłoszono amnezję. Podobne wydarzenia nie miały miejsca w W-wie, czy Kielcach. W Generalnym Gubernatorstwie wpisanie się na volkslistę było rozumiane jednoznacznie, natomiast na Górnym Śląsku niekoniecznie. Dlatego uważam, że można mówić tutaj o pewnym tragizmie Ślązaków, wpisanym w kategorie etniczne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.