Rękas: Wolny kraj

Jestem (jak wiadomo) jak najdalszy od zapamiętania w kultywowaniu pamięci powstania warszawskiego – nie widzę też jednak powodów by odmawiać komuś prawa, by pamięć tę czcił w sposób, jaki mu odpowiada (byle mi tego nie narzucał, np. trąbiąc po całym kraju 1. sierpnia o 17, chociaż np. w takiej Małkini wcale wtedy powstania nie było).

Mając powyższe na uwadze nie mogę jednocześnie oprzeć się pewnemu oczywistemu spostrzeżeniu. Oto w powstaniu warszawskim walczyli piłsudczycy, narodowcy, socjaliści, komuniści, syndykaliści, chadecy, ludowcy i tysiące zwykłych żołnierzy podziemia. Wśród powstańców nie stwierdzono natomiast obecności przedstawicieli „Gazety Wyborczej”, Razem, czy „Krytyki Politycznej” – a tymczasem to te środowiska czują się szczególnie uprawnione do tego, by rozstrzygać kto może, a komu absolutnie nie wolno oddawać czci poległym. Co to u licha ma być, Skwer Zgrupowania „Michnik” na rogu alei Zandberga ku czci akcji pod Nowym Wspaniałym Światem?!

Żeby jednak nie było, że manipulacja i próby zawłaszczania pamięci historycznej dokonywane są tylko z jednej strony: potężne przeważenie pamięci publicznej na stronę Żołnierzy Wyklętych daje czasem przezabawne efekty. Oto na YB czasem wraca piosenka duetu Jerzy Jurandot/Jerzy Wasowski „Idą leśni”. Utwór prościutki, ale piękny, pokoleniu 40-latków znany doskonale jako wielokrotny przebój Kołobrzegu, permanentnie wykonywany także na szkolnych akademiach. Słowem – żaden półkownik, oskarżenie rzucone w twarz komunie, pieśń konspiracyjno-niepokorna. Nic z tych rzeczy. Czego to jednak zabawnego nie można się dowiedzieć z wpisów pod zamieszczanymi filmikami!

Moim ulubionym był wpis „to piosenka o NSZ, ale za komuny nie wolno tego oczywiście było napisać!”. ŁAŁ! Jerzy Jurandot – właściwie Glejgewicht napisał piosenkę o chłopcach z Narodowych Sił Zbrojnych – ciekawe czy siedząc w warszawskim getcie, czy kierując PKWN-owską rozgłośnią Polskiego Radia w Lublinie? Inni zarzekają się, że to autentyczny utwór partyzancki, pewnie AK-owski – sęk w tym, że napisano go w… 1969 r., na potrzeby stworzonego wspólnie ze Stefanią Grodzieńską widowiska „Ballada o tamtych dniach”, a najbardziej chyba znane wykonanie pochodzi z pochodzącego z tego samego roku programu telewizyjnego „Jerzy Jurandot i jego goście”. No i jeszcze śpiew Zakrzeńskiego – wiadomo, Piłsudski, Smoleńsk… Kina Polska nikt pewnie nie włącza żeby zauważyć, że ten świetny aktor długo zaszufladkowany był w roli gestapowców, złoczyńców z „Kóbr” i innych szwarccharakterów, ale też dlatego świetnie się czuł w realiach kina i teatru PRL.

I tak dalej – mimo swego „komuszego” rodowodu piosenka tak bardzo pasuje i dzisiaj, że rzeczywiście bywa wykonywana… na szkolnych akademiach ku czci Żołnierzy Wyklętych. Oczywiście, może to i dobrze, że nie została skazana na zapomnienie, jak wiele innych pięknych utworów dokumentujących naszą historię (w rodzaju „Oki” czy „Marszu I Korpusu”), jej prosty przekaz okazał się tak bardzo ponadczasowy – że aż podatny na manipulację. Siła ta wynika także z faktu, że Jurandot nie napisał przecież piosenki o bohaterskim GL-owcu, czy o braterstwie broni z Armią Czerwoną – ale także nie przemycał aluzji, że np. „wilki = NSZ”. Dokonał tylko przejmująco oczywistej refleksji, że gdzie byli leśni – „tam był wolny kraj”.

Otóż czytając i słuchając absurdów takich, jak awantura o Apel Smoleński z jednej strony, cenzurowanie listy mających prawo do czczenia powstania z drugiej i do tego jeszcze widząc, że część młodzieży jest już dziś przekonana, że poza Żołnierzami Wyklętymi (i może husarią…) nic ciekawego się w polskiej historii nie wydarzyło – można zacząć się obawiać, że tam gdzie są oni wszyscy, tam jest kraj wolny… od rozumu i niezafałszowanej pamięci.

Konrad Rękas

http://www.dailymotion.com/video/x265bjw_ida-lesni_music

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *