Wyjście z szarej strefy

Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową wyliczył, że w tym roku 12 marca polska gospodarka symbolicznie wyszła z szarej strefy. Według szacunków Instytutu, w 2014 roku około 19,5 procent PKB wytworzonych zostanie w szarej strefie gospodarczej. Jednak wszyscy eksperci badający gospodarkę nieformalną podkreślają, że ze względu na jej trudną mierzalność wszelkie wyliczenia mają charakter przybliżony. Szacunki innych instytutów są jeszcze bardziej pesymistyczne. Według raportu „The Shadow Economy in Europe, 2013” szara strefa w Polsce w 2013 roku sięgała 23,8 procent.

Co to jest szara strefa?

Według NBP, szara strefa to gospodarka nieformalna, która działa w sposób „niezarejestrowany i często nielegalny, bez opłacania należnych podatków i opłat na rzecz państwa”. Jej elementami są zarówno praca „na czarno” niezarejestrowanego pracownika, jak i nieopodatkowana produkcja i sprzedaż towarów i usług. Jaka to działalność? Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, w Polsce w szarej strefie „najczęściej wykonywane są remonty i naprawy budowlano-instalacyjne, usługi budowlane i instalacyjne, opieka nad dzieckiem lub starszą osobą, korepetycje oraz prace domowe (np. sprzątanie). Dość często wymieniane były również: handel, prace ogrodniczo-rolne oraz usługi krawieckie”. Do tego niektórzy dodają przemyt i nielegalne wytwarzanie papierosów oraz alkoholu, nieopodatkowany wynajem mieszkań czy internetowe zakłady wzajemne.
NBP wyjaśnia też, skąd bierze się szara strefa: „czynnikami, które przyczyniają się do istnienia i rozwoju szarej strefy są zazwyczaj nadmierne podatki, niesprawność instytucji publicznych odpowiedzialnych za naliczanie i pobór podatków oraz rejestrację działalności gospodarczej, nieprzejrzyste i nieżyczliwe przedsiębiorcom prawo, nadmierna biurokracja”. – Moim zdaniem [istnienie szarej strefy – TC] jest to sygnał, że w pewnym (dość sporym) stopniu ludzie nie są już w stanie wytwarzać bogactwa w zgodzie z narzuconymi przez władzę państwową przepisami – z uwagi na np. zbyt wysokie podatki, przymusowe składki, niemożliwe do spełnienia wymogi regulacyjne itp. Czyli, że państwo przeszkadza w funkcjonowaniu życia gospodarczego – mówi w rozmowie z „Najwyższym Czasem!” libertarianin Jacek Sierpiński.
Zdaniem ekspertów IBnGR, „szara strefa jest zjawiskiem występującym we wszystkich gospodarkach świata i nie jest możliwe jej całkowite wyeliminowanie. Warto jednak podejmować wysiłki zmierzające do ograniczania skali nierejestrowanej działalności gospodarczej, a tym samym ograniczana negatywnych skutków, jakie niesie ze sobą szara strefa”. Wśród nich wymienia się „zaburzenie mechanizmów konkurencji rynkowej (firmy płacące podatki są w gorszej sytuacji od firm niepłacących), ograniczenie dochodów budżetu państwa, a przez to tworzenie barier dla łagodzenia polityki fiskalnej czy też ograniczanie praw pracowników pracujących nielegalnie”.
Eksperci banku centralnego uczciwie przyznają, że „szara strefa przyczynia się do wzrostu PKB i stanowi często naturalną obronę drobnych przedsiębiorców przed nadmierną biurokracją i nadmiernymi podatkami (innymi słowy, dzięki szarej strefie podejmowana jest często aktywność gospodarcza, która w gospodarce legalnej nie zostałaby podjęta)”. Szara strefa to po prostu obrona przedsiębiorców przed nadmiernym fiskalizmem państwa i przeregulowaniem gospodarki. – Każdy, kto jako przedsiębiorca miał do czynienia z państwem wie, że to ono jest największym utrudnieniem i zagrożeniem dla działalności gospodarczej. Labirynt przepisów i niejasności, podatkowe zagmatwanie i obciążenia potrafią zdusić wszelkie objawy przedsiębiorczości. Szczególnie odczuwalne to jest w czasie recesji – uważa poseł Przemysław Wipler, szef Republikanów. Dlatego zmniejszeniu szarej służą „działania na rzecz obniżenia uciążliwości podatków, uproszczenia prawa i redukcji biurokracji”.

Państwo napędza szarą strefę

Tymczasem polskie władze swoimi regulacjami i obciążeniami fiskalnymi same zachęcają do rozszerzania szarej strefy. Nadmierne opodatkowanie paliw czy rosnąca akcyza na papierosy zachęca do nielegalnej produkcji, coraz większego przemytu i nieopodatkowanego handlu. Udział szarej strefy w rynku papierosów przekracza w Polsce 15 procent, a tytoniu aż 60 procent. Ubytki budżetu tylko z tego tytułu wynoszą co najmniej 3 mld zł rocznie. Z kolei szarą strefę alkoholi w Polsce określa się na 2 mld zł rocznie. Szacuje sie, że finanse publiczne na istnieniu gospodarki nieformalnej, w postaci niezapłaconych podatków i nieopłaconych składek, tracą łącznie kilkadziesiąt miliardów złotych rocznie.
Według obliczeń prof. Friedricha Schneidera, ekonomisty z Uniwersytetu Jana Keplera w Linzu w Austrii i współpracownika Banku Światowego, który od lat zajmuje się tą tematyką, w Polsce szara strefa generuje obroty rzędu 400 mld zł rocznie. To tyle samo, co wynosi koszt budowy 10 tysięcy kilometrów autostrad! – Większość nieformalnego obrotu gospodarczego wynika w Polsce z nadmiernych regulacji – uważa Bohdan Wyżnikiewicz, wiceprezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. – Wysokie obciążenia fiskalne sprawiają, że czasami jedynie unikanie ich umożliwia uzyskiwanie jakichkolwiek dochodów z prowadzonej działalności – dodaje. – Mafia paliwowa powstała dzięki urzędnikom Ministerstwa Finansów, którzy tak ustawiali te przepisy, że byłoby dziwne, gdyby oszuści tam się nie pojawili – mówił w TV Republika jeszcze dosadniej prof. Robert Gwiazdowski, prezes Centrum im. Adama Smitha. Może to dobrze, że Polacy umieją się w ten sposób bronić przed podatkami i regulacjami? – Tak, ale według mnie gdyby działalność odbywająca się obecnie w szarej strefie mogła odbywać się w pełni legalnie, byłaby bardziej rozwinięta. Nielegalność zawsze będzie trochę ograniczać zakres, bo przynajmniej niektórzy ludzie obawiają się ponosić ryzyko działania nielegalnego. A ci, którzy się nie boją, wliczają koszt ryzyka w cenę. Np. narkotyki na wolnym legalnym rynku byłyby dużo tańsze niż obecnie są na czarnym – mówi Sierpiński.
Na Litwie w 2009 roku podwyższono akcyzę o 13 procent, co spowodowało zmniejszenie wpływów z legalnej sprzedaży alkoholu o 20 procent, a w kolejnym roku o dodatkowe 10 procent. Z powodu pazerności państwa rekordowo wysoki udział lewy obrót alkoholem ma miejsce także na Łotwie (32 procent), na Ukrainie i w Rosji (ponad 30 procent). Podobnie w Niemczech po podniesieniu od początku 2013 roku akcyzy na papierosy spadła ich sprzedaż, a szara strefa przekracza 20 procent rynku. Także w USA papierosy są kupowane w stanach, gdzie akcyza jest niższa, gdyż są one tam po prostu tańsze i następnie sprzedawane nielegalnie w stanach, gdzie akcyza jest wyższa.
Działania polskich władz, które mają zwalczać nieformalną gospodarkę też nie spełniają swojego zadania. Przykładem może być nowelizacja ustawy o VAT z października 2013 roku, wprowadzająca odpowiedzialność nabywcy za zobowiązania w tym podatku sprzedawcy paliw, nieobrobionego złota i niektórych wyrobów stalowych. Po wejściu w życie nowelizacji eksperci alarmowali, że ustawa spowodowała… wzrost szarej strefy i większe wyłudzenia podatkowe. Niewiele dała także ustawa o opiece nad dzieckiem w wieku do lat trzech z października 2011 roku, która miała wyciągnąć z szarej strefy opiekunki do dziecka. Niewiele było chętnych, bo legalne zatrudnienie niani oznaczało m.in. biurokratyczną udrękę. Zdaniem Andrzeja Sadowskiego z Centrum Adama Smitha – to bardzo dobrze, bo prawdziwym celem ustawy było wciągnięcie niań w pułapkę podatkową, a nie polepszenie ich bytu.

Drugie dno

W całej Unii Europejskiej wartość szarej strefy szacuje się na prawie 1,9 biliona euro. Jednak zarówno w Polsce, jak i w innych krajach Eurokołchozu zjawisko szarej strefy powoli, ale stopniowo zmniejsza się. Stosunkowo niewielka gospodarka nieformalna jest w USA (około 8 procent PKB), a jedna z najmniejszych szarych stref na świecie jest w Szwajcarii (około 7 procent). Niewielka szara strefa jest udziałem Nowej Zelandii, Japonii czy Singapuru (około 11-12 procent). Średnia krajów Unii Europejskiej sięga niemal 20 procent. Ale są na świecie także rekordziści z drugiego bieguna, którzy mogą pochwalić się gigantyczną gospodarką nieformalną. W Boliwii, Zimbabwe czy Panamie szara strefa przekracza 60 procent PKB. Świadczy to także o słabości instytucji państwowych.
Dlaczego zaczęto obliczać i rozpowszechniać medialnie Dzień Wyjścia z Szarej Strefy? Otóż partnerem raportu IBnGR była Visa Europe, czyli wydawca kart płatniczych. Dlatego też w opracowaniu podkreślono, że zlikwidować szarą strefę można nie tylko poprzez deregulację gospodarki, obniżenie podatków i kosztów pracy (głównie wysokie składki na ZUS), ale także poprzez eliminację obrotu gotówkowego, czym charakteryzuje się szara strefa. Tym samym gospodarka nieformalna nie daje zarobić nie tylko budżetowi, ale i wydawcom kart płatniczych. Jednym słowem, przedsiębiorcy działający w szarej strefie nie dają zarobić miliardów Visie, więc postanowiono nagłaśniać tę sprawę i działać na rzecz coraz większego rozpowszechnienia obrotu bezgotówkowego. Tym samym światowy wydawca kart płatniczych chce nas na spółkę z państwem coraz głębiej inwigilować.
Czy to na polecenie tej właśnie międzynarodówki finansowej do walki z gotówką przyłączył się także NBP, proponując, aby nawet małe transakcje (już powyżej 1000 euro) między firmami rozliczano tylko elektronicznie, a nie powyżej 15 tysięcy euro, jak jest obecnie? W Programie Rozwoju Obrotu Bezgotówkowego na lata 2014-2020 NBP chce ponadto, by w formie bezgotówkowej regulowane były należności publicznoprawne oraz wprowadzenia limitu ograniczającego możliwość rozliczeń gotówką między osobami fizycznymi. Możemy być pewni, że w sytuacji ciągłego deficytu fiskus zrobi wszystko, żeby dorwać się do naszych „nielegalnych” interesów i pieniędzy.

Tomasz Cukiernik 

Najwyższy Czas! 

http://tomaszcukiernik.pl/artykuly/artykuly-wolnorynkowe/dzien-wyjscia-z-szarej-strefy-gospodarczej/

M.G.

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *