Wywiad Arkadiusza Mellera z prezesem Instytutu Geopolityki p. Leszkiem Sykulskim nt. rządu światowego

Na początku chciałbym Panu pogratulować artykułu „O potrzebie rządu światowego. Od Wielkiej Europy do Unii Globalnej”. Dostrzega Pan procesy, które dopiero zaczynają się uwidaczniać, a już niebawem mogą być kluczowymi problemami świata. Czy Pana tekst doczekał się jakiś komentarzy?

– Z samego faktu dostrzegania procesów geopolitycznych jeszcze niewiele wynika. Osobna sprawa, że przedstawione w rzeczonym artykule procesy są zaledwie przysłowiowym wierzchołkiem góry lodowej. Zadaniem geopolityków nie jest głaskanie narodu po głowie i wmawianie mu, jaki jest wspaniały. Celem geopolityki jest m.in. prowokowanie do myślenia, mówienie prawd gorzkich, idących niekiedy w poprzek myśleniu większości, zwracanie uwagi na procesy długofalowe, kryjące się pod powierzchnią bieżących wydarzeń, wykraczające poza medialny szum, częstokroć zniekształcający rzeczywistość. Józef Szujski słusznie powtarzał, że „do uzdrowienia narodu nie wystarczy poezja z poetyczną polityką”.

Siłą państwa jest rozumna i trzeźwa polityka, oparta na wielowariantowej strategii. Takiej strategii, jakiej nie stworzą ludzie o ciasnych umysłach, zacietrzewieni w swoich poglądach polityczno-religijnych, zamknięci w dusznym antykwariacie idei. Warto dziś wracać do dorobku intelektualnego krakowskiej szkoły historycznej i krytycznego podejścia do rodzimej tradycji romantycznej. Nie przez przypadek patronem portalu Instytutu Geopolityki (Geopolityka.net) jest Stańczyk.

Zaś co do komentarzy, to oczywiście jakieś się pojawiły, ale z uwagi na ich niecenzuralny charakter, przytaczał ich nie będę [śmiech]. A mówiąc poważniej, każdy przekaz o charakterze stricte geopolitycznym jest wielowarstwowy. Każdy. Od oczytania, inteligencji i elastyczności umysłowej czytelnika zależy, czy będzie w stanie wyłapać tylko znaczenie naskórkowe danej narracji.

Za jedną z głównych przesłanek mającą świadczyć na rzecz powołania Unii Globalnej/rządu światowego uznaje Pan postęp technologiczny i wzrost znaczenia ponadnarodowych korporacji. Jednak do tej pory rozwój technologiczny odbywał się bez potrzeby jakiejkolwiek kontroli i nadzoru ze strony światowego centrum politycznego. Skąd przekonanie o tym, że międzynarodowe centrum będzie lepiej dbało o rozwój technologiczny od dotychczasowych instytucji?

– Nad rozwojem kluczowych technologii zawsze kontrolę sprawowały największe mocarstwa (np. rozwój fizyki jądrowej). Współcześnie rozwój najwyższych technologii prowadzony jest tylko w kilkunastu najbogatszych państwach, czy w obrębie konfederacji (UE). Dziś na świecie mamy do czynienia z niebywałym marnotrawstwem pieniędzy, energii i czasu na prowadzenie równoległych badań w tych samym dziedzinach wiedzy w różnych częściach świata. Istotą rzeczy jest wprowadzenie specjalizacji, która pozwoliłaby na bardziej ekonomiczne wykorzystywanie zasobów naszej planety. Chodzi zatem o globalną koordynację badań naukowych, ale nie tylko. Ważna jest także kontrola nad skutkami użycia zaawansowanych technologii. Osiągnięcia naukowe w zakresie sztucznej inteligencji, nanotechnologii czy biotechnologii mogą stworzyć duże niebezpieczeństwo w rękach ludzi (i rządów) nieodpowiedzialnych.

Pojęcie kontroli nad badaniami zakłada, że musi istnieć docelowa wizja tego w jakim kierunku owe badania mają zmierzać i jakich granic nie można przekraczać. Czy może Pan wskazać na takie granice i to do czego ma zmierzać postęp techniczny nadzorowany przez hipotetyczne światowe centrum?

– Czy jesteśmy w stanie wskazać granice rozwoju naukowego? Jestem sceptyczny wobec takiego postawienia sprawy. Granicami rozwoju nauki są tylko granice ludzkiej wyobraźni.  Oczywiście zawsze istnieje potrzeba zwrócenia uwagi na problemy natury moralnej, filozoficznej czy społecznej, ale jak pokazuje historia ludzkości, postępu technologicznego nie da się zatrzymać. Nurtem filozoficznym, który bezpośrednio dotyka rozwoju nowoczesnych technologii i ich wpływu na życie ludzi jest transhumanizm. Ma on wiele różnych odgałęzień i zyskuje coraz większą popularność na świecie. Moim zdaniem, w drugiej połowie tego wieku zdominuje umysły najważniejszych kręgów decyzyjnych świata.

Myśl tranhumanistyczna najsilniejsza jest obecnie w krajach anglosaskich, co nie dziwi z uwagi na przewagę technologiczną tego kręgu cywilizacyjnego nad resztą świata. Ale i w innych cywilizacjach nurt H+ rozwija się dobrze. W Rosji, gdzie tworzył prekursor tej filozofii – Mikołaj Fiodorow, istnieje m.in. Rosyjski Ruch Transhumanistyczny i szereg fundacji  oraz stowarzyszeń zajmujących się propagowaniem tego nurtu myślowego (np. ruch „Rosja 2045”, http://2045.com/)

W najsilniejszych państwach od dawna istnieją strategie rozwoju najważniejszych gałęzi nauki i technologii na kilkadziesiąt lat naprzód, a także funkcjonują poważne ośrodki (w tym rządowe) specjalizujące się w przewidywaniu dalekiej przyszłości i analizujące wpływ skutków implementacji wysokich technologii na sferę polityczno-społeczną i gospodarczą. W krajach średniej wielkości, takich jak Polska, tego typu problematyka brzmi (i jest traktowana jak science-fiction), bowiem główne wysiłki rządzących pochłania polityka bieżąca. I zresztą nie ma w tym nic dziwnego. Przyszłość należy do „wielkich przestrzeni”, kontynentalnych lub pankontynentalnych ośrodków siły, które możemy nazwać umownie „imperiami”.

Wspomina Pan o światowej, wirtualnej walucie, ale póki co strefa euro przeżywa największy kryzys i to już po dekadzie od swojego istnienia, a amero nawet nie wyszło poza strefę koncepcyjną.

O światowej walucie mówi się w kręgach międzynarodowej finansjery od dawna. Co warte podkreślenia, projekt ten nie jest pomysłem garstki hobbystów, lecz dalekosiężnym planem międzynarodowych elit intelektualnych, biznesowych i politycznych.   Publicznie prezentowany jest m.in. przez noblistów z ekonomii. Z punktu widzenia geopolityki, każdy projekt waluty ponadnarodowej ma oczywiście także znaczenie polityczne. I to ono dziś w sposób kluczowy wpływa na strategie małych kroków  w dążeniu do celu. W perspektywie bardzo istotne jest stworzenie koszyka z kilkoma największymi walutami i sztywne powiązanie ich kursu. Od rozwoju koniunktury geopolitycznej w ciągu najbliższej dekady zależeć będzie, jakie waluty tam trafią. Wiele zależy także od modelu dalszej integracji kontynentalnej.

W przypadku Unii Europejskiej koniecznością jest ewolucja dzisiejszej konfederacji w stronę państwa federacyjnego. Fundamenty pod państwo europejskie dał Traktat Lizboński (TL), potrzebny jest jednak dalszy rozwój tych trendów. Dziś w kręgach elit europejskich nikt nie ma wątpliwości, że utrzymanie status quo doprowadziłoby do załamania się strefy euro i praktycznie oznaczałoby powrót do lat 80-tych XX wieku, a na to nikogo nie stać. Po wprowadzeniu TL, w UE nie ma państw suwerennych w znaczeniu XIX- czy XX-wiecznym. Mamy do czynienia z suwerennością uczestniczącą.

Czy uważa Pan, że wirtualny pieniądz będzie pozbawiony największej wady obecnego obiegu gotówkowego, czyli występowania inflacji?

– Istotą wprowadzenia waluty światowej, za czym się opowiadam,jest m.in. walka z kryzysami finansowymi i inflacją. Wprowadzenie zaś waluty bezgotówkowej jest tylko ułatwieniem czysto technicznym. Istotą jest przejście najpierw do kilku walut kontynentalnych, a następnie powiązanie ich kursów tak, by w ciągu 10-15 lat można było płynnie wprowadzić walutę globalną. Wprowadzenie światowej waluty pozwoli z jednej strony zakończyć spekulacje i wojny walutowe oraz wyeliminuje niestabilności kursów i bilansów handlowych.  Będzie miało także poważny skutek polityczny – wzmocni globalne tendencje integracyjne.

Stwierdza Pan, że „Idea zjednoczenia ludzkości nie powinna być oparta na hegemonii jednego modelu kulturowego. Proces dochodzenia do cywilizacji planetarnej powinien być zrównoważony i stanowić syntezę czołowych ośrodków kulturowo-technologicznych”. Na jakiej podstawie twierdzi Pan, że żaden z ośrodków kulturowo-technologicznych nie będzie chciał narzucić swojej wizji przyszłości, jak to zrobił świat anglosaski?

– Co najmniej od czasów ukazania się „Manifest Destiny” Johna Fiske’a w 1885 r. świat anglosaski jest przekonany o potrzebie dominowania nad światem. Wątki mesjańsko-misyjne są zresztą nieodłączną częścią różnych cywilizacji (od islamskiej począwszy, na rosyjskiej skończywszy). Istotą zrównoważonej integracji globalnej jest wzrost powiązań ponadnarodowych między na początku kilkunastoma, następnie kilkoma najważniejszymi centrami polityczno-cywilizacyjnymi. W interesie światowego pokoju i zrównoważonej syntezy najważniejszych ośrodków siły jest wzrost powiązań ponadnarodowych, tak w znaczeniu gospodarczym, jak i politycznym. Wzmocnienie alternatywnych do systemu anglosaskiego ośrodków cywilizacyjnych (imperiów XXI wieku, takich jak choćby konfederacja Unii Europejskiej i Unii Eurazjatyckiej), przy jednoczesnym sieciowym wzroście globalnych powiązań, pozwoli na bardziej zrównoważoną integrację o zasięgu planetarnym.

Czy oprócz głosu pułkownika Diu Xu z Chińskiego Centrum Studiów Strategicznych zna Pan inne wypowiedzi chińskich strategów, którzy opowiadają się za osią Berlin-Moskwa-Pekin?

– Innych chińskich głosów na temat osi Berlin-Moskwa-Pekin obecnie nie znam. Na temat osi Moskwa-Pekin jest natomiast sporo publikacji. Jedną z najgłośniejszych napisał dr Bobo Lo (The Axis of Convenience – Moscow, Beijing and the New Geopolitics, Brookings Institution Press and Chatham House, Washington 2008). Duża część z nich jest oczywiście związana z funkcjonowaniem Szanghajskiej Organizacji Współpracy.

W Instytucie Geopolityki od niedawna funkcjonuje zespół analityczny rozwijający koncepcje pankontynentalnej osi geopolitycznej, w skład której najważniejsze sojusze przebiegają na liniach: Paryż-Berlin-Moskwa, Berlin-Warszawa-Moskwa i właśnie Berlin-Moskwa-Pekin. Przed kolejnym spotkaniem Trójkąta Kaliningradzkiego, które odbędzie się w naszym kraju, nakładem IG ukaże się praca zbiorowa poświęcona tym koncepcjom.

Geopolityka jest obecna w nauce chińskiej od dziesiątków lat. Najprężniej rozwijała się w obrębie nauk wojskowych. Obecnie pojawia się coraz więcej publikacji stricte geopolitycznych, tzn. odwołujących się do europejskiej tradycji geopolityki klasycznej. Warto tutaj wymienić takich badaczy jak choćby Li Yihu, Liu Xuelian czy Liu Qingcai.

Wydaje się, że najsłabszym punktem Pana koncepcji jest założenie, że XXI wiek to wiek bez ideologii. Pobrzmiewa w tych echo Maxa Webera, który twierdził że postępującej industrializacji towarzyszy sekularyzacja. Podczas, gdy wszelkie badania religioznawcze wskazują na postępujące odrodzenie religijne, co może falsyfikować Pana założenie, na którym Pan zbudował całą wizję istnienia Unii Globalnej.

– Odrodzenie religijne z końca XX i początku XX wieku ma charakter powierzchowny, jest odpowiedzią na pierwszą falę procesów globalizacyjnych i dominację cywilizacji zachodniej wraz z sekularyzacją, którą ona niesie. Weberowskie „odczarowywanie świata” jest w toku, ale wcale nie prowadzi tam, gdzie chciał tego niemiecki uczony. To zwrócenie się w kierunku „magii ponowoczesnej”. Dla tego etapu charakterystyczne jest występowanie silnego, ale marginalnego ekstremizmu religijnego i płytkiego przyjmowania założeń nowych religii, bądź powracania do starych wierzeń. W dalszych etapach będziemy mieli do czynienia z procesem nastawionym na synkretyzm religijny.

Najsilniejsza krytyka twierdzenia o „wieku idei bez ideologii” wychodzi od osób silnie przywiązanych do analizy sfery polityki przez pryzmat myśli politycznej, ideologii, czy systemów politycznych, a także analizowania sfer władzy przez pryzmat państwa narodowego. Dziś nie sposób analizować sfery polityki bez uwzględniania rozwoju nowoczesnych technologii i ich wpływu na życie społeczeństw. XXI wiek narzuca myślenie w kategoriach globalnych. W tym kontekście należy także postawić pytanie o charakterze metastrategicznym (obejmującym cel i zakres działań ludzkości na najbliższy wiek). Wysoki poziom rozwoju technologicznego przyniesie radykalną zmianę w stosunkach społecznych i relacjach politycznych.

Wspomniany już przeze mnie transhumanizm szeroko czerpie nie tylko z nauk przyrodniczych i technicznych, ale także społecznych. Istotne są przeobrażenia społeczne, jakie nastąpią w przyszłości pod wpływem rozwoju technologicznego. Wbrew pozorom ten nurt myślowy nie jest wyłącznie nastawiony na zwiększenie możliwości umysłu i ciała człowieka, lecz także duchowy. W obszarze H+ na świecie wykorzystywane jest m.in. w tym celu badania polskich uczonych, jak choćby śp. prof. Kazimierza Dąbrowskiego i jego teorię dezintegracji pozytywnej, przenoszonej na grunt społeczny.

Zajmując się analizami dalekiej przyszłości warto sięgnąć po prace takich autorów jak Max More, Marvin Minsky, Fereidoun M. Esfandiary (znany w środowisku jako FM-2030), Nick Bostrom, Ray Kurzweil, Danił Miedwiediew, Aleksiej Turczin czy Władimir Szabalin. Polecam Czytelnikom zapoznanie się z magazynem „H+”, stroną Singularity University czy Extropy Institute.

Leszek Sykulski – redaktor naczelny portalu geopolityka.net, prezes Instytutu Geopolityki w Częstochowie, sekretarz Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego (w latach 2008-2009 – prezes), red. naczelny rocznika „Przegląd Geopolityczny”.

Koncepcja p. Leszka Sykulskiego ,,Od Wielkiej Europy do Unii Globalnej” została po raz pierwszy zaprezentowana w biuletynie analitycznym „Geopolityka” (nr 12/2012), który w formie PDF można pobrać tu:
http://geoanalityka.files.wordpress.com/2012/03/geopolityka_nr_12.pdf

Facebook

0 thoughts on “Wywiad Arkadiusza Mellera z prezesem Instytutu Geopolityki p. Leszkiem Sykulskim nt. rządu światowego”

  1. @Autor: 1/ Czy Pana zdaniem, likwidacja pieniądza materialnego i zastąpienie go pieniadzem elektronicznym w skali globalnej będzie konieczne? 2/ Jeśli tak, to kiedy będzie to mozliwe? 3/ Czy nie uważają Państwo, że wprowadzenie podskórnych identyfikatorów RFID, zastępujacyh kartę płatniczą, dokument tożsamości etc. etc. byłoby także bardzo pożądane w skali globalnej, stanowiąc nie tylko istotny czynnik komfortu uzytkowników, ułatwienie w zapewnieniu globalnego bezpieczeństwa, regulację liczebnosci populacji, poprawę rentowności funduszy emerytalnych, poprawę bilansu płatniczego państw etc. etc.?

  2. Projekt Sykulskiego to kolejna proba budowania wiezy Babel: „Teoretyczne podstawy nowożytnego rozumienia polityki stworzyli przede wszystkim Machiavelli i Hobbes. Nie wchodząc w szczegóły, należy stwierdzić, że dokonali oni czegoś, co można by określić mianem technicyzacji polityki. Polityka została przez nich oderwana od etyki, metafizyki oraz teologii. Jej podstawowym celem stało się zapewnienie porządku społecznego środkami „technicznymi”, czyli bez odwołania się do Boga czy też prawdy. Dla Hobbesa sprawa religii jest sprawą zupełnie prywatną, w sferze publicznej to państwo tworzy swoją własną religię czy też prawdę. Jego zdaniem, jest to niezbędne do tego, by zachować porządek społeczny, który w czasach mu współczesnych był destabilizowany poprzez wojny religijne. Dla Machiavelliego także porządek, na straży którego ma stać panujący, jest wartością naczelną. W obu koncepcjach podstawowym zadaniem dla władcy jest więc prowadzenie polityki skutecznej, a nie moralnie dobrej. Nowożytna koncepcja państwa w daleko posuniętym stopniu podporządkowuje jednostkę państwu, które staje się jedynym źródłem porządku społecznego. Nie są nim bowiem religia ani też tradycja, gdyż od czasu reformacji i odrodzenia pozycja Kościoła katolickiego i tradycji zostały w daleko posuniętym stopniu podważone. W ten oto sposób nowożytne państwo staje się czymś na kształt „maszyny”, którą politycy mają sprawnie zarządzać, tak by poddani mogli żyć w pokoju i dobrobycie. Państwo „maszyna” stała się także przedmiotem walki politycznej. Ten kto zdobył władzę nad „maszyną”, dysponuje bowiem olbrzymią władzą nad całym społeczeństwem.” (http://magdalenazietek.blogspot.de/2012/05/polityka-historyczna.html) O jej masonskim rodowocie swiadczy chociazby fragment o transhumanizmie i teorii dezintegracji pozytywnej, ktorej propagatorka jest masonka Maria Szyszkowska.

  3. Idea zadeklarowanego rzadu swiatowego jest skrajnie niebezpieczna.Mam nadzieje, ze w tym punkcie p.Sykulski jako futurolog sie myli.Osobiscie nie wierze w mozliwosc wprowadzenia rzadu swiatowego. Nastapi tylko to, co jest w logice systemu anglo-protestanckiego.Rzad swiatowy wydaje sie byc mrzonka masonerii i wszelkiej masci „komisji trojstronnych” oraz czyms, czego oni po prostu nie potrzebuja, bo juz i tak maja wladze swiatowa, o czym sam pisalem w uwagach do tekstu T.Formickiego o agentach wplywu. Teraz, czy istotnie chca czy nie wymordowac 3/4 ludzkosci, tego nie mozna wiedziec.Zmniejszenie liczby ludzi jest w ich logice, bo dla nich czlowiek jest z natury szkodliwy ( gdyz szkodliwe jest w tej koncepcji zycie ludzkie), ale na planowanie masowych mordow dowodow nie ma.Sa tylko poszlaki.

  4. @Antoine Ratnik: Owszem, mozliwe że mają prawie pełną władzę na sporym obszarze, jednakowoż, tak być nie musi. O ile wiem, bardzo sie obawiają rewolty globalnej, o stylu i natężeniu podobnym do Leninowskiej rewolucji bolszewickiej. Zapobieżeniu takiej rewolcie słuzy spora część ich aktywnosci (regulacje, specyfikacje, kontrola Internetu, inwigilacja, ACTA etc. etc). Proszę zwrócić uwagę na obawy globalnych korporacji wobec możliwości powstawania produktów i usług w sposób rozproszony: zaczęło sie od oprogramowania, ale są też „open-source” projekty np. pojazdów, różnych urządzeń np. małej mocy urzadzeń prądotwórczych, elektroniki uzytkowej, bimbrowni ( 🙂 ), a nawet broni. Gdy do tego dodać obecność państw wyłamujacych się z lub nie bedących w ramach dyktatu City of London / Wallstreet (Chiny, Rosja, Iran, Wenezuela), to władza nie wydaje sie aż tak stabilna. Idealnym scenariuszem dla globalistów byłoby rzucenie na kolana „nazbyt autonomicznych” państw, a nastepnie wywołanie „kontrolowanego kryzysu”, np. głodu lub epidemii, nad którym „mężowie opatrznosciowi” zdołaliby w ostatniej chwili zapanować ku aplauzowi gawiedzi. Co do depopulacji, to ma ona trzy aspekty: 1/ wysoko zautomatyzowana ekonomika globalna mogłaby sie kręcić dzieki ca. 1 mld ludzi 2/ ludzie poza tym 1 mld osób utrudnialiby dostep do zasobów naturalnych 3/ wielomiliardowa populacja mogłaby nie byc mozliwa do zdyscyplinowania i zagrażać dominacji obecnych elit.

  5. W Objawieniu Świętego Jana Apostoła jest coś na temat tego typu planów, zwłaszcza podskórnych identyfikatorów i wirtualnego pieniądza: „I sprawia [Bestia], że wszyscy: mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy dają sobie znamię na rękę swą prawą lub na swoje czoło i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia- imienia Bestii lub liczby jego imienia. Tu jest potrzebna mądrość” Ap 13, 16-18.

  6. @R.d.C. Tez o tym myslalem.Dlatego glowna zasluga p.Sykulskiego jest wlasnie to, ze dostrzegl prawidlowo problem i jego prace moga dopomoc w lepszym zrozumieniu natury planow anglo-protestanckich.W tym wywiadzie najwazniejsze sa pierwsze pytanie i pierwszy akapit odpowiedzi.To wlasnie dostrzezenie problemu i prawidlowe usytuowanie go jest najcenniejsze.Pozniej kokluzje moga byc juz roznorodne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *