Wywiad konserwatyzm.pl z generałem Martonem – uczestnikiem zamachu w Petit Clamart na generała de Gaulle’a

Węgrzy nie są ludem rasy indoeuropejskiej. Kim w takim razie są?

Pochodzenie Węgrów to zagadnienie zagmatwane. Pięć wieków przed Chrystusem przodkowie Madziarów żyli prawdopodobnie po obu stronach południowego Uralu. W drugim wieku przed Chrystusem opuścili wielką rodzinę ludów ugrofińskich i dołączyli do ludόw turecko- tatarskich, od ktόrych nauczyli się uprawiać rolę.
Basen Karpat był niegdyś placem defilad niezliczonych mas ludzkich, często popychanych przez zalew barbarzyńców ze Wschodu. Byli tam Celtowie, Dakowie, Sarmaci, a pόźniej Hunowie i Longobardowie. Awarom udało się około 570 roku założyć imperium, które w dwa wieki później zostało zniszczone przez Karola Wielkiego.
Siedem plemion węgierskich podążało drogą głównej migracji w kierunku zachodnim. W kilka wieków i etapami (Kaukaz, Morze Azowskie, Besarabia) plemiona węgierskie przybyły do podnόża Karpat i przeszły przez przełęcz Vereckei-hágó w roku 896; podbiły tereny dorzecza Dunaju pod wodzą księcia Árpád i osiedliły się na tym terytorium już na stałe.
Jak liczni wtedy byli Węgrzy? Sto tysięcy, pięćset tysięcy? Być może. Węgrzy wyparli ludność tubylczą w gόry, a sami zorganizowali się jako narόd osiadły, po uprzednim porzuceniu wypadόw, krwawych najazdów na zachód. De sagittis Hungarorum, libera nos, Domine! (Od strzał Węgrów, zachowaj nas Panie! ) – tak wcześniej modlili się chrześcijanie w Bawarii, a nawet we Francji.
Wszystkie inne ludy, ktόre przybyły w region Karpat zniknęły, pozostawiając po sobie tylko wspomnienia ; Węgrzy są jedynymi, którzy z powodzeniem osiedlili się tam na stałe. Następca Gezy, Stefan Pierwszy, wprowadził Węgry w chrześcijaństwo i został koronowany na króla w roku tysiącznym. Stał się Świętym Stefanem, prawdziwym założycielem państwa węgierskiego w Europie. Dynastia Arpadόw rządziła na Węgrzech aż do 1301 roku. W roku 1241 najazd Mongołów Batu-Chana całkowicie zdewastował kraj ale królowi Beli IV udało się uciec i pόźniej odtworzyć królestwo. Wszedł do historii Węgier jako drugi założyciel państwa.

Czy wszyscy lingwiści węgierscy zgodni są co do ugrofińskiego pochodzenia Węgrόw?

Aż do XX wieku większość językoznawców węgierskich godziła się z tezą o ugrofińskim pochodzeniu Węgrόw. Od pewnego czasu pojawiają się w tej kwestii nowe tezy: według pewnej teorii (niewystarczająco popartej jednak faktami) Węgrzy mieli wcześniej mieszkać w imperium Hetytów, ktόrzy pojawili się w XX wieku przed Chr. w Anatolii (aktualna Turcja azjatycka), na terytorium między Tygrysem i Eufratem. Imperium Hetytów w IX wieku przed Chr. przestało istnieć. W tym imperium zamieszkiwały wspόlnie rόżne rasy np. Turcy i Hunowie (kuzyni Węgrow). Hunowie – pod presją ludόw ze Wschodu – posuwając się na zachód pod dowόdztwem Attylli, przybyłi do Wielkiej Niziny Karpat w piątym wieku po Chr. (Brat Attyli miał na imię Buda – stąd mamy Budapeszt!).
Początkowo wszystkie plemiona ugrofińskie skierowały się na zachόd, ale Finowie szybko poszli na północ, idąc wzdłuż Uralu, żeby następnie zająć terytorium, na którym obecnie żyją.
Węgrzy mają też za sobą epizod Kaukazu, w pobliżu Turków. Około 60 słόw węgierskich jest pochodzenia tureckiego. (Dla anegdoty: jest jedno całe zdanie, które jest praktycznie identyczne po turecku i po węgiersku. Po turecku:Cebimde elma çok şey var : Po węgiersku: Zsebemben sok alma van ; po polsku: w mojej kieszeni jest dużo jabłek. To prawda, sprawdziłem u Turkόw ! )
Od kilku dziesięcioleci niektórzy antropolodzy (najbardziej znany jest pewien Włoch) uważają, że Etruskowie mogli być kuzynami Węgrów! Inni łączą nas nawet z … Baskami !

A więc Turcy są kuzynami Wegrów! Jak wyglądała historia stosunków węgiersko-tureckich na przestrzeni wieków?

Rasowo, Turcy są bliscy Węgrom. Długa podróż Węgrów, ktόra wreszcie zaprowadziła ich pod Karpaty trwała dwa, nawet trzy wieki. Pierwszym etapem był Kaukaz: to na Kaukazie spotkali już osiadłych wtedy Turków, którzy nauczyli tych koczowników jak uprawiać ziemię. Wcześniej plemiona węgierskie trudniły się głόwnie hodowlą, zbieraniem owocόw, rybactwem i łowiectwem.Turcy pozostali na miejscu, Madziarzy kontynuowali swoją podróż na zachód. Następny etapy to Morze Azowskie i Besarabia, a wreszcie Karpaty.
Kolejne spotkanie z Turkami miało miejsce po upadku Konstantynopola (1453). W kilka lat później, potężna armia turecka przybyła w okolice Belgradu (wtedy nazywanego przez Węgrów Nándorfehérvár). Wysoka Porta zaproponowała Węgrom przymierze – były one wtedy jednym z wielkich mocarstw europejskich. Oferta została odrzucona, ponieważ Węgry – w chrześcijańskiej Europie – uznawały się nawet za obrońcόw chrześcijaństwa. 22 lipca 1456 dowodzona przez Jánosa Hunyadi armia węgierska zadała decydującą klęskę Turkom, zapewniając w ten sposób około 70 lat pokoju, czego Europa nie wykorzystała.
W 1526 roku Węgrzy ponieśli krwawą klęskę pod Mohaczem. Oznaczało to koniec potęgi węgierskiej i okupację kraju przez półtora wieku.

Co sądzi Pan o rasowych koncepcjach Jobbiku i Gábora Vony? Co sądzi Pan o – bez końca powtarzanych przez ludzi Jobbiku – afirmacjach głoszących, że islam nie jest wrogiem?

Mimo faktu, że w pełni zgadzam się z nacjonalistyczną polityką Jobbiku, który jest przeciwny globalizacji, dominacji bezpaństwowych banków, dekadencji i upadkowi moralności, uważam za absurdalne, a nawet za nierealne myślenie, że islam nie jest śmiertelnym niebezpieczeństwem dla narodów europejskich. To jest na granicy utraty przytomności! Wystarczy otworzyć oczy na masową inwazję (jak to powiedział były prezydent Francji Valéry Giscard d’Estaing) muzułmanów na Europę (chodzi o imigrację – AR) i na zawzięte pragnienie zemsty i historycznego rewanżu otwarcie głoszone przez fanatycznych bojowników dżihadu; na porwania, na zamachy bombowe etc. Już Sołżenicyn mówił o upadku ducha odwagi Zachodu i to się potwierdza teraz każdego dnia.

Na czym polega panturanizm? Od kiedy ta idea jest na Węgrzech obecna? Czy też może to są jakieś pomysły eurazjatyckie w wersji węgierskiej?

Idee panturańskie zdobywają sobie coraz więcej zwolennikόw na Węgrzech i to nie tylko wśrόd nacjonalistów. Należy obserwować rόwnież postawę wobec Ujgurów mieszkających w Chinach (Xinkiang ), którzy od XV wieku są już sunickimi muzułmanami. Niektórzy Wegrzy podkreślają też, że Europa zostawiła nas samych wobec Turkόw w XVI i w XVII wieku i że interweniowała dopiero wtedy, gdy zagrożony był Wiedeń. W 1920 roku, w wyniku układu z Trianon, kraj został dosłownie zamordowany; były nawet głosy wzywające po prostu do wymazania Węgier z mapy Europy! Nawet dziś niektórzy technokraci w Brukseli kwestionują prawo Węgier do posiadania nowej konstytucji. Węgrzy rozpaczliwie poszukują “kuzynów” ponieważ ich kraj jest małą wyspą w morzu Słowian i Germanów. Jobbik nawet chce widzieć Turcję w Unii Europejskiej!

Jobbik pragnie sojuszu między Polską, Węgrami i Chorwacją żeby z czasem wytworzyć jakby pionową barierę między dekadencką Europą Zachodnią, a zdrową częścią wschodnią. Cały świat znajduje się obecnie na skrzyżowaniu drόg. Unia Europejska z jej przywódcami (mianowanymi, nie wybranymi!) i jej aktualnym ustawodawstwem prowadzi nas do ogromnej katastrofy. Ta “Europa” jest niereformowalna.
Czy za kilkadziesiąt lat będziemy świadkami inwazji Kontynentu i upadku Europy, końca jej narodόw, czy raczej nowego rozdania kart, nowych sojuszy w celu zrównoważenia wpływόw krajόw anglosaskich pozostających na służbie międzynarodowych, bezpaństwowych bankόw?

Co właściwie oznacza słowo “magyar”?

Pochodzenie słowa “Magyar” jest stosunkowo mało znane. Wśród najczęściej akceptowanych teorii stale powtarza się następującą wersję: jedno z siedmiu przywódczych plemion węgierskich, które zajęły obszar leżący między Dunajem a podnóżem Alp nazywało sie Megyer. Nazwy siedmiu plemion były następujące: Nyék, Megyer, Kürtgyarmat, Tarján, Jenő, Kér, Keszi. Pierwsza pisemna wzmianka o etnonimie Magyar znajduje się w arabsko – perskich kronikach z około 870 roku. Podobną nazwę własną (Magyer) odnajdujemy rόwnież w źródłach greckich, w szóstym wieku.
Nazwa Węgrów bardzo prawdopodobnie pochodzi od Onogurόw, ludu turskiego zamieszkującego wtedy tereny na pόłnoc od Morza Czarnego, ktόry plemiona madziarskie spotkały i zasymilowały w IX wieku w Etelköz (część Besarabii) na krόtko przed osiedleniem się w Wielkiej Nizinie Węgierskiej.

Aryjczycy, indoeuropejczycy… czy to nie są tylko koncepty?

W mojej opinii, słowa aryjczycy czy indoeuropejczycy odzwierciedlają pewną realność, ale w średniowieczu to wiara chrześcijańska była cementem, spoiwem, który jednoczył wszystkie ludy w tej samej religii. To właśnie wiary chrześcijańskiej dziś brakuje naszemu zdezorientowanemu Kontynentowi.

W czasach chrześcijaństwa nie miało większego znaczenia czy np. Węgrzy lub Polacy byli tego lub innego pochodzenia … Czy wspomniane koncepty nie są po prostu próbą oparcia swojej tożsamości na innej podstawie niż chrześcijaństwo?

Państwo węgierskie zostało utworzone przez pierwszego króla, Świętego Stefana, któremu korona została oferowana przez papieża Sylwestra II, a nie przez germańskie Święte Cesarstwo Rzymskie.

Aż do zakończenia II wojny światowej fundamentem istnienia Węgier były węgierskie tradycje przodków, religia chrześcijańska i cywilizacja grecko-rzymska. Ale teraz, w tych trudnych czasach, mogą zdarzyć się Węgrzy, którzy chcieliby powrotu do pogaństwa.

Czy wszyscy Węgrzy są katolikami?

Zdecydowana większość Węgrów to chrześcijanie. Jest jakieś 55-60 % katolikόw i 35-40 % protestantόw. Możemy dodać do tego między 70 a 80 tysięcy Żydów.
Po wystąpieniu Lutra, na Węgrzech trwała wojna religijna między – z jednej strony – katolikami, a z drugiej protestantami. Ostatecznie zadecydowała zasada cuius regio eius religio, która postanowiła następująco: wasale i poddani mają podążać za religią ich pana. Uproszczając: Węgry zachodnie są katolickie, a ich wschodnia część jest protestancka. Duże miasto Debreczyn, które liczy jakieś 220 tysięcy mieszkańców, położone w pobliżu granicy rumuńskiej, otrzymało przydomek kalwińskiego Rzymu. Rodzina Admirała Horthy również była kalwińska.

Czy myśli Pan, że pewnego dnia Węgrzy odzyskają swoje dawne terytoria? Co by się wtedy stało z Rumunią? Ale nie tylko o Rumunię tu chodzi. Zostają jeszcze Słowacja i Chorwacja ….

Minęło prawie sto lat od dyktatu z Trianon. Został nam narzucony 4 czerwca 1920 roku. Z wyjątkiem terytorium niepodległej Chorwacji, w regionie Karpat liczba Węgrów jest wyższa od liczby innych ludόw. Ale czas działa przeciwko nam. Jakie będą za pięćdziesiąt lat skład i liczba naszych europejskich krajόw? Obecny rząd w Budapeszcie przyznał obywatelstwo węgierskie wszystkim swoim dzieciom, bez względu na to, gdzie się znajdują, ale przede wszystkim tym milionom ludzi, którzy mieszkają w Basenie Karpackim pod obcą administracją często wrogich rządow. Akt ten oznacza, że pozostajemy wciąż jednym narodem.
Po zabójstwie Franciszka Ferdynanda, następcy tronu Austro -Węgier wybuchła I Wojna światowa. Nawet Éric Zemmour (dziennikarz francuski pochodzenia żydowskiego – AR) surowo krytykuje rząd francuski za to, że zwrόcił się wtedy o pomoc do Stanów Zjednoczonych Ameryki. W ten sposόb wojna stała się prawdziwie globalna: GI’s przybyli do Europy ze swoimi górami materiału wojskowego, krzycząc: Lafayette, nadchodzimy!

Co do II wojny światowej, to żaden kraj europejski nie wyszedł z niej zwycięsko: Wielka Brytania i Francja definitywnie straciły imperia. Jedynymi zwycięzcami były dwa mocarstwa pozaeuropejskie: Stany Zjednoczone Ameryki i Związek Socjalistycznych Republik Sowieckich.

Wreszcie ostatnie pytanie, ale na pewno nie najmniej istotne. Znał Pan bardzo dobrze i był nawet bardzo zaprzyjaźniony z młodym i obiecującym myślicielem francuskim, Jean de Brem. Żył bardzo krόtko – zaledwie 28 lat – ale dziś, z perspektywy czasu wydaje się być jednym z prekursorόw europejskiego ruchu tożsamościowego. Udało mu się – mimo młodego wieku – napisać i wydać za życia jeszcze ” cegłę ” o objętości 650 stron ; dzieło jego jest poważane we Francji. Ale w Polsce de Brem jest zupełnie nieznany.Czy może Pan nakreślić polskim czytelnikom biografię tego autora i – w miarę możliwości – przybliżyć jego poglądy historiozoficzne?

 Jean Marcetteau de Brem urodził się 2 sierpnia 1935 roku w Paryżu. W 1954 roku zgłosił się na ochotnika do oddziałόw spadochroniarzy kolonialnych, żeby walczyć w Algierii. W 2-gim RCP (Drugi Regiment Strzelców Powietrzno-Desantowych) pod dowόdztwem pułkownika Pierre’a Chateau – Jobert, którego był adiutantem, wziął udział w desancie komandosόw na Port Said w Egipcie w związku z operacją wokόł Kanału Sueskiego, tak źle przerwaną przez rodzaj ultimatum prawie wspólnie wystosowanego przez Eisenhowera i Chruszczowa. W roku 1957, po trzech latach służby, jako porucznik rezerwy wrócił do Paryża do cywila, ale dołączył do OAS – Metropolia od samego początku jej istnienia.
To mój przyjaciel i towarzysz broni, znany polskim Czytelnikom Baron Louis de Condé skontaktował mnie z nim już po naszym zamachu na życie de Gaulle’a w Petit – Clamart, 22 sierpnia 1962. Szybko staliśmy się najlepszymi przyjaciółmi. On również czuł się obdarzony niezwykłą misją służby Francji. Często zdarzało się, że przychodził do mnie, kiedy ukrywałem się w podziemiu. Od pierwszego spotkania doceniłem jego dowcip, dobry humor, jego kulturę, jego ogromną wiedzę historyczną i polityczną. Porównywał się dobrowolnie – i słusznie – do Ernsta von Salomona, autora “Die Geächteten”, słynnego niemieckiego kondotiera po pierwszej wojnie światowej. Zapamietały nacjonalista, podziwiał historię Europy i uważał ją za największe dzieło Stworzenia.
Aby oddać cześć niezwykłemu życiu i śmierci pułkownika Jeana Bastien- Thiry przetłumaczył słynną pieśń niemiecką Ich hatt’ einen Kameraden i zatytułował swe tłumaczenie “Kawalkada” . Do dziś ta pieśń rozbrzmiewa w naszych kościołach, gdy odprowadzamy starych wojownikόw na miejsce ich spoczynku.
Janek napisał dwa tomy “Testamentu Europejczyka” i wydał tę ksiażkę w 1964 roku. Później, znacznie później, wyszło wydanie w jednym, opasłym tomie.
Podczas długich nocy opowiadaliśmy sobie nasze życie, nasze zmagania. Chciał wiedzieć jak wyglądały moje działania wywiadowcze w służbie NATO przeciwko armii sowieckiej okupującej Węgry. Dla niego obie wojny światowe były po prostu strasznymi wojnami bratobójczymi. Wedlug Janka po 1918 r. zwycięzcy powinni byli – zamiast zniszczyć swoich przeciwników w tak niesprawiedliwy i niepotrzebny sposób – zawrzeć Święte Przymierze między wszystkimi narodami naszej Europy i przypieczętować ten rycerski pakt wieczną pieczęcią. To pozwoliłoby uniknąć II Wojny światowej i destrukcji naszego Kontynentu.
Nie mogę oprzeć się pokusie, żeby nie przytoczyć kilku fragmentów z przedmowy do jego “Testamentu”. Mόwi Jean de Brem :

” Czuję na moich nędznych barkach ogromny ciężar, nieproporcjonalny ciężar najchwalebniejszego dziedzictwa. Mnie, który nie jestem nikim i niczego nie dokonuję, cywilizacja dała gigantyczny dar. Tym darem jest europejskie dziedzictwo. Każdy z nas musi odczuwać taki sam dramat. Każdy z nas jest ostatnim Europejczykiem. Jestem słabowitym księciem – potomkiem rodu tytanόw i być może będę ostatnim z rodu. Umrę bezpotomnie, wysterylizowany przez atom lub zamordowany przez fanatyka. Moich braci spotka ten sam los.
Poprzedzili nas giganci: bohaterowie i naukowcy, badacze Ziemi i badacze duszy, Juliusze i Antoniusze, monarchowie i wodzowie, surowe sylwetki w habitach, piękne kurtyzany i nieugięte bestie. Cały korowόd wielkich postaci, ich olśniewający blask i moc rozwija się przed naszymi oczami – straszne obciążenie dla naszych śmiesznych współczesnych. Oto zbierają się na wschodzie złowieszcze chmury pogańskiego i barbarzyńskiego najazdu. Umrę. Umieram. Europa umiera ze mną. Z nami . Wszystek umre.
Przez pięćdziesiąt lat roztrwoniłem spadek. Królestwo niebieskie zostawiłem leżące odłogiem. W tym nieprzyjaznym i chaotycznym świecie nie będę miał spadkobierców. Mogę pozostawić tylko jedno podanie: historię, piękną historię śmiertelnej cywilizacji, która wierzyla, że jest niezwyciężona. Cywilizacji, za którą miliardy ludzi walczyły i zwyciężały przez trzydzieści wieków. Nikt nie będzie czytał moich pism. Bez znaczenia. Oto jakby ostatni krzyk gniewu i goryczy: nazywajcie mnie romantykiem! To też jest bez znaczenia! Dla mnie skarby świata, to Infantka Velasqueza ,opery Wagnera i gotyckie katedry. Cyd, Victor Hugo. Grobowiec w kościele Inwalidόw, Wielki Orzeł z Schönbrunn, Alcazar w Toledo, Koloseum w Rzymie, Tower of London, Wieża w Galacie, krew Budapesztu czy pełne pychy zasieki Bramy Brandenburskiej, ktόra stała się posterunkiem granicznym okaleczonej Europy.
Za te kamienie, za te orły i za te krzyże, za pamięć bohaterstwa i geniuszu naszych ojców, za naszą ziemię zagrożoną niewolą, i za pamięć o wielkiej przeszłości walka nigdy nie będzie próżna! Wątła Święta Genowefo, patronko Paryża, patronko Europy, samotna wobec mongolskich hord – Ty symbolizujesz ducha oporu.

I Ty, Zwycięzco jasnowłosy o boskim obliczu, Macedończyku z dziesięćioma tysiącami wiernych, Aleksandrze, ktόry podbiłeś Wschόd umysłem i mieczem, na przekόr przeznaczeniu i kierunkowi dziejόw, Ty jesteś symbolem możliwego triumfu imperialnej Europy. “

To są słowa ody godne największej z antologii!

Można powiedzieć bez przesady, że de Brem, jako myśliciel, był wizjonerem okresu, ktόry miał nastąpić po utracie Algierii, co generał Raoul Salan (1899-1984) uznał za koniec imperium francuskiego.

Jean de Brem został zabity przez gaulistόw 18 kwietnia 1963 roku, z bronią w ręku, podczas akcji przygotowawczej nowej operacji OAS. Po moim szefie, pułkowniku Jean-Bastien Thiry straciłem wtedy towarzysza broni i największego przyjaciela. Nigdy się z tego nie podniosłem.

Niech odpoczywa w pokoju. Mam włożone do książeczki do nabożeństwa Jego zdjęcie, ktore mi Pan Generał Podarował. Niech żyje Algieria francuska! Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Antoine Ratnik

Lajos Marton (ur. 1931) – generał węgierskiej Gwardii Narodowej, nacjonalista europejski, jest jedną z pierwszoplanowych postaci francuskiej prawicy narodowej. Wsławił się udziałem w zamachu na gen. de Gaulle’a, znanym jako “zamach w Petit-Clamart.” To on wystrzelił wtedy najwięcej kul. Jest narodowości francuskiej i mieszka obecnie w regionie paryskim.

Za: http://antoineratnik.wordpress.com/2014/05/20/rozmowa-z-generalem-martonem-o-tozsamosci-europejskiej/

a.me.

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *