Zawisza na prezydenta!

Nie wiem, kto wyłowił z tłumu Andrzeja Leppera, kto pchnął go ku karierze trybuna i polityka. Jeżeli ten ktoś mnie czyta, niech wie, że uważam go za geniusza. Przy wszystkich swoich niedoskonałościach Lepper był człowiekiem dobrze dobranym do powierzonej mu misji i dobrze się sprawdził jako lider na czasy załamania gospodarczego. Niestety zbieg procesów (politycznych, dziejowych i sądowych) wypchnął go z gry. Od lata roku 2007, kiedy załamał się rynek kredytów hipotecznych w USA, rozglądałem się za kimś, kto mógłby odegrać rolę lidera na czas nowego kryzysu. Nie miałem wątpliwości, że tę pracę wykonuje wielu ludzi, którzy sami na liderów się nie nadają, ale za to świetnie potrafią liderów kreować. A potem strącać ze stołka. Nawet – bywa – z pętlą na szyi.

Przez te parę lat pojawiło się kilku takich potencjalnych liderów spoza obecnej oligarchii partyjnej, albo wewnątrz niej. Jedni kojarzyli się bardziej z prawicą, a inni z lewicą.

Od ubiegłego roku było jasne, że najlepszym materiałem na lidera antysystemowego protestu w Polsce jest Artur Zawisza. Od Leppera jest o tyle lepszy, że ma wykształcenie i doświadczenie zdobyte w bezpiecznej odległości od odpowiedzialnej pozycji lidera ruchu politycznego. Był sześć lat posłem, a w mętnej wodzie polityki i biznesu porusza się od kilkunastu lat z większą gracją, niż inni w wodzie przejrzystej. To nie jest przytyk. Polityka jest zawsze mętną wodą. Pięknoduch utonie w niej po kilku rozpaczliwych wygibasach. Zawisza zaiste pięknoduchem nie jest. Z pozycji posła opozycji zdołał trzykrotnie zmontować większość sejmową w ważnych dla Polaków sprawach, czy to z częścią SLD, czy to np. z Platformą w jej poprzednim wcieleniu. To on na wiele lat załatwił nam obniżony VAT na artykuły dziecięce. To on zgłosił dużą ulgę rodzinną w PIT, która funkcjonuje już pięć lat. I on wymusił wiążącą interpretację przepisów podatkowych.
Zawisza nie ma też wad Andrzeja Leppera. Jest strawny dla wyborców miastowych, małomiasteczkowych i wsiowych. I to mimo faktu, że jest demonstracyjnym nonkonformistą. Nie zachłyśnie się też drogimi zegarkami i butami, a krawaty nosi z uporem brzydkie i bylejakie. Jak będzie trzeba, to rozsypie ziarno na torach. A jak przyjdzie intelektualnie rozdeptać mainstreamowych intelektualistów, to i z tym sobie z rozkoszą poradzi, po polsku i po angielsku. Nie sądzę też, żeby dał się wciągnąć w jakiekolwiek gry operacyjne, afery łóżkowe i inne paskudztwa, w których rozsmakowane są wywiady i kontrwywiady. On te sprawy zna od podszewki. Finansowanie kampanii wizerunkowej nie powinno być problemem, skoro na Marsz Niepodległości spłynęło ogromnie dużo datków, w tym pokaźnych.

Lecz przede wszystkim Artur chce

Nie wyjawiam szczególnej tajemnicy, bo ambicje Artura Zawiszy są od zawsze znane wszystkim jego bliższym i dalszym znajomym. Zawisza uwielbia z wdziękiem rządzić (ale nie rządzić się). Wiem o tym, bo czasem bywał moim szefem. Artur kocha politykę i nie będzie się chował za plecami innych. Ponadto potrafi i lubi podejmować szybkie, jednoznaczne decyzje. Prawdę mówiąc obecna dwuwładza premiera i prezydenta paraliżująco działa na wybitne indywidualności i może dlatego dotychczas żaden pretendent z silnym charakterem nie próbował się do żadnego z tych stołków dobrać. Bo i po co? Co jeden zaplanuje, to drugi rozwali. Pac! Pac! I żaden nie ma już swojej babki z piasku. Indywidualnościom służy system monocentryczny, jeden ośrodek władzy. I o taki system warto zawalczyć, zwłaszcza dla dobrego kandydata.

Ja osobiście mam jeden zasadniczy zarzut do Artura. Deklaruje obecnie, że wystąpienie z Unii Europejskiej jest szaleństwem, bo nas „siły zła” za… Tu używa terminu, który moim zdaniem nie nadaje się do publikacji na konserwatywnym portalu, ale młodym aktywistom się podoba. Nie zgadzam się z Arturem. Na razie nie ma pośpiechu, bo obecna partyjna oligarchia na pewno nie zrobi nawet kroczku w stronę odsprzęglenia się od bankruta. Wbrew Arturowi jednak uważam, że po zmianie układu władzy , w sprzyjającej konfiguracji globalnej, wyjście z upadającej Unii będzie możliwe i korzystne. I znajdzie poparcie większości Polaków, bo za rok-dwa wymierne korzyści z członkostwa będą mieli już tylko wielcy latyfundyści i niedobitki beneficjentów środków rozdzielanych przez Brukselę (z naszych podatków) na rozmaite wiatraki i inne paskudztwa.

Póki co, jedyną kampania wizerunkową silnego człowieka na trudne czasy może być kampania prezydencka, która zaczęła się na początku roku i chwilowo wygasła wraz z entuzjazmem Zbigniewa Ziobry. Pora ją na nowo rozpalić, bo zbliża się półmetek kadencji.

Start Ruchu Narodowego jest wielką nadzieją dla Polaków, nie tylko młodych. Dotychczas jednak żaden szyld organizacyjny nie okazywał się w polskiej polityce tak skuteczny jak indywidualne osobowości, a wybory prezydenckie angażują o sześć milionów więcej obywateli niż wybory do sejmu i senatu. Dlatego niniejszym zgłaszam hasło: Zawisza na prezydenta!!! I niech teraz na mnie napada, kto chce. Ja i tak swoje wiem. Kandydat jest potrzebny już zaraz, a lepszego nie mamy. Jeżeli ktoś uważa, że ma lepsze nazwisko, to niech je ogłosi.

Marcin Masny

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Zawisza na prezydenta!”

  1. Artur Zawisza na Prezydenta RP? Fakt, dotkliwie pobił ostatnio Olejnikową i Tomasza Lisa, ale wczoraj na zjeździe KZM kol. Konrad Rękas rozjechał go jak walec, obnażył wszystkie słabości i wykazał, że jedyny realny pomysł „kandydata na Prezydenta”, to start do Sejmu z listy PiS…

  2. Hę, hę. A jakiegóż to Marcinka Arturek zwerbował do WSI, kiedy zakładał dla pewnego księżula „Pewien Dziennik”?

  3. Wiatraki i bigazownie? Toż to właśnie biznes Zawiszy. Dlatego nie chce wychodzić z Unii, tylko ją „uczłowieczyć”.

  4. @ Gattopardo – nie, on robi za darmo. Po co płacić komuś, kto wykonuje rozkazy sam z siebie i jeszcze się cieszy?

  5. Tekst wcale nie jest aż tak oszołomski, jak mogłoby się po tytule wydawać. Pan Zawisza w sumie ma pewne predyspozycje na przywódcę politycznego, ale 1) jego póki co deklarowane postulaty nie dają się traktować poważnie – nawet jako populizm 2) zawsze był dotychczas politykiem drugiego albo i trzeciego garnituru i być może nie był to przypadek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.