Lewicki: Przegląd tygodników politycznych za tydzień 8, 2017 rok

 

„Polityka” nr 7

„Szewc Rozpędem” – Lena Kolarska-Bobińska przestrzega, że straszny PiS zamierza się na główną zdobycz III RP a mianowicie samorządy: „Polacy czują się związani ze swoją miejscowością. Identyfikują się z nią w pierwszej kolejności – dopiero w drugiej z Polską, z krajem (dane CBOS). Dobrze ocenia władzę swojego miasta/gminy 73 proc badanych. Dla porównania rząd dobrze ocenia 50, a Sejm 27 proc. respondentów. Mieszkańcy są też przekonani, że samorząd nakręca rozwój ich miejscowości, dba o nie, jest blisko nich oraz ich potrzeb jak mało która instytucja. Samorządy to jeden z niewątpliwych sukcesów polskich przemian”
No to ja w istotny sposób różnię się od tej rzekomej większości uwielbiającej kliki lokalne, bo dla nich nie mam jednego dobrego słowa. Wielce wątpliwe też jest to twierdzenie, że ludzie bardziej doceniają i są zainteresowani samorządem niż sprawami całego państwa. Ewidentnie przeczy temu fakt, że w wyborach lokalnych bierze zawsze kilka procent mniej ludzi niż w wyborach parlamentarnych. Oznacza to, że metodologia tych badań na które powołuje się pani Lena była źle skonstruowana.

 

„Pięć lekcji” – Sławomir Sierakowski, taki nuncjusz „papieża” Sorosa w Polsce, snuje smętne analizy. A najgorsza to ta, że nacjonalizm wiecznie żywy. „To jedyna ideologia, której udało się przetrwać w czasach postideologicznych, a którą ludzie odbierają jak niekwestionowaną prawdę. Odwołujący się do nacjonalizmu populiści zyskują poparcie w każdym kraju, niezależnie od przyjętego modelu gospodarczego i stanu gospodarki. Dzieje się podobnie w USA, gdzie panują ogromne nierówności, jak i w Danii czy Norwegii, gdzie są one znacznie mniejsze. (….) Po pierwszym roku z populizmem w Polsce wydaje się, że Jarosławowi Kaczyńskiemu udało się zając dwa kluczowe dla mas bastiony: transfery socjalne i antyuchodźczą politykę. Dopóki ktoś ich mu nie zabierze, dopóty jest bezpieczny. Opozycja może wyciągnąć z tego wnioski.”

Te transfery socjalne to problem, bo „według raportu prof. Ryszarda Szarfenberga z Instytutu Polityki Społecznej UW udało się w rok zmniejszyć ubóstwo o 20 do 40 proc., a w przypadku dzieci o 70 do 90 proc.”

No faktycznie skandal! Kawiorowi lewica nigdy by do tego nie dopuściła. J

Jak tego nacjonalizmu-populizmu nie da się w żaden sposób pokonać, to pan Sławek powinien się przyłączyć; wystarczy ogłosić nową „mądrość etapu” włączający przejściowo populizm z elementami nacjonalizmu do taktyki działań na rzecz postępu i sprawa załatwiona. J

 

„Newsweek” nr 9
„Czy Pegaz rozwinie skrzydła?” – Tekst o Polskiej Grupie Zbrojeniowej, zwanej PeGaZem, która ma 5 mld obrotu. „Minister Macierewicz co roku ma osiem miliardów złotych na zakup sprzętu wojskowego. Najchętniej wydałby wszystko w państwowych firmach, które nadzoruje”.

Czy to źle? Okazuje się, że organ Lisa znowu coś pozytywnego o Macierewiczu napisał (tydzień temu było o jego polityce kierowaniu armią).

Chyba przestanę ten Newsweek czytywać, bo jak tak dalej pójdzie to zmieni się moja opinia o Macierewiczu. z negatywnej na pozytywną. Już od dawna podejrzewam, że ten Lis to ukryty agent „dobrej zmiany” J

Co prawda, dalej jest biadolenie, że przez to pieniędzy na amerykańskie Patrioty nie starczy oraz że te okręty podwodne co to Antoni chce je w stoczni mającej siedzibę w Radomiu budować to nieporozumienie, bo w Polsce nie ma takiej tradycji i tak dalej.
No cóż, tradycji nie ma dopóki ona nie powstanie. Chciałbym przypomnieć, że przed wojną wybudowano, od zera, port w Gdyni, a tam stocznię Marynarki Wojennej, w której zbudowano 6 trałowców i przygotowywano się do budowy niszczycieli.
Przed wojną to byliśmy znaczącym producentem broni w Europie. Nasze samoloty sprzedawaliśmy do Rumunii, Grecji, czy Turcji, a licencję na produkcję bombowca Łoś to nawet sprzedano Belgii. Czy dziś sobie ktoś wyobraża by Polska firma sprzedał komuś, licencję na samolot wojskowy? Niemożliwe, bo żadnych samolotów nie produkujemy.
Dlatego i z eksportem polskiej broni bardzo słabo, w 2015 r. sprzedano za 78 mln euro, a w 2016 – 100 mln.

 

 „Wprost” nr 8

„Niedyskrecja parlamentarne” – Eliza Olczyk i Joanna Miziołek piszą, że Duda zbiera pochwały w terenie za 500+. Ale nie wszystko idzie mu jak z płatka, bo „w Kancelarii Prezydenta zapanował smutek po spotkaniu Andrzeja Dudy z kanclerz Niemiec Angelą Merkel. Otóż w sieci pojawiło się zdjęcie z tego spotkania, na którym pan prezydent ma bardzo śmieszną minę. W PiS trwają nerwowe dyskusje, czy zostało to zrobione przez stronę niemiecką po to, żeby ośmieszyć nasza głowę państwa, czy też złych intencji nie było.”
Dodam, że na tym spotkaniu z McCainem też się mina pokazała. U Monthy Pytona było ministerstwo głupich kroków to może być też prezydentura śmiesznych min.
Obie panie zaś zauważają, że „Prezydent Andrzej Duda na nartach prezentuje się imponująco”. I tego się trzeba trzymać i  takie atuty właściwie wykorzystywać.

Nowoczesna zastanawia się, kogo wystawić jako kandydata w wyborach na prezydenta Warszawy. „W grę wchodzi trzech polityków: Ryszard Petru, Kamila Gasiuk-Pihowicz i Paweł Pudłowski (….) Pudłowski to nasza tajna broń, niedługo zacznie pojawiać się częściej w mediach – mówi polityk Nowoczesnej”
Według mnie pan Paweł to też najlepsza kandydatura. To będzie absolutnie strzał w dziesiątkę. Nie ma żadnego ryzyka pudła.  J

Co do celnego strzelania to głośno ostatnio o inicjatywie posła Pięty z PiS, który chce by w każdej gminie powstałą strzelnica i żeby jeszcze bez żadnych zezwoleń „uzbroić w prywatną broń żołnierzy, policjantów i funkcjonariuszy służb, czyli ludzi, którzy teoretycznie powinni umieć strzelać (….) dzięki temu –uważa poseł – mogliby doskonalić swoje umiejętności strzeleckie.”

Panie sugerują, że być może poseł Pięta wie, że mundurowi strzelać nie potrafią.

Oj, ta wiedza nie tylko Pięcie może być dostępna. Niektórzy pewnie pamiętają, jak to w 2000 chyba roku w Warszawie tygrys uciekł z cyrku, i najpierw usiłował go uśpić weterynarz, a gdy to nie dało rezultatu i tygrys zaatakował, to obecny na miejscu policjant użył broni i zamiast trafić tygrysa postrzelił śmiertelnie weterynarza. No i w końcu, po siedemnastu latach, wnioski wyciągnął poseł Pięta. Lepiej późno niż wcale. J
„wSieci” nr 8

„Przegląd tygodnia Mazurka & Zalewskiego” – czepili się Morawieckiego juniora: „oglądaliśmy na konferencji prasowej Mateusza Morawieckiego. Powiemy tak, Waldemar Pawlak przy nim to megawyluzowany gość. Konferencja wyglądała tak, że Morawiecki powtarza metalicznym głosem te swoje słówka w pinglish. Przy tym wygląda, jakby cały był na baterię i ktoś nim zdalnie sterował: „Lewa ręka w lewo”, „Prawą robisz falę”, „Trójkąt zaufania”. Nie wiemy, ile kosztowały jego treningi medialne, ale słono przepłaciliście.”
Oj tam, nie ma co marudzić, jaki teatr tacy i aktorzy. Komu się nie podoba, niech sobie popatrzy na Niesiołowskiego albo Macierewicza. J
A że Morawiecki jest taki spięty. Pamiętacie misia z okienka? No każdy musi kiedyś odreagować i Morawicki też się w końcu raz odwróci i powie: „ a teraz kochani obywatele to pocałujcie Matusza w d…”  J

 

„Gazeta Polska” nr 8

„Dziękuję” – i oto nadeszła wiekopomna chwila, Tomasz Sakiewicz, niewątpliwie wzruszony podniosłością tejże chwili, pisze: „Jesteśmy razem już dwadzieścia cztery lata. Wiele, bardzo wiele wydarzyło się w tym czasie w Polsce, w gazecie i również w moim życiu (….) Nie wiem, jak długo Bóg pozwoli mi jeszcze kierować „Gazetą Polską” i całym powstałym przy niej koncernie, ale czuję się dzisiaj częścią wielkiego łańcucha tradycji  …..”.
I tak dalej, i tak dalej, no i oczywiście ani słowa o tym, że pierwszym redaktorem naczelnym odnowionej Gazety Polskiej był Piotr Wierzbicki, ale to już chyba tradycja w tych kręgach.
No i będzie zmiana w GP, która od następnego numeru ma się stać magazynem. Nie wiem, co to dokładnie może znaczyć, ale na pewno naczelny magazynier, obsługa i serwowany asortyment będzie ten sam. No może kaliber się trochę zmieni.
.

“Do Rzeczy” nr 8

“dwaj panowie g” – “Złe języki plotkują, że pan Kaziu, kierowca Krwawego Antoniego, zwanego też ministrem wojny, to pracownik bardzo doświadczony. Tak doświadczony, że zaczynał w PRL jako kierowca generała dywizji Michała Janiszewskiego, członka WRON, szefa gabinetu MON u Jaruzela. Oczywiście a) nie wierzymy b) wiemy, że rozpowszechnianie tej plotki oznacza, iż jesteśmy ruską agenturą.”
No patrzcie ludziom to się nigdy nie dogodzi! Antoni zatrudnia studentów – źle, zatrudnia doświadczone kadry – jeszcze gorzej.
No i jeszcze coś z pałacu prezydenckiego. Szykuje się dziewięciodniowa wizyta pary prezydenckiej w Meksyku. Żeby tylko nie dała ona takiego efektu jak wizyta Tuska w Peru. Zatem żadnych miejscowych czapek, sombrero czy orderów.

Stanisław Lewicki

 

 

 

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *