Aksamitne rewolucje – zastosowanie socjotechniki walki informacyjnej i działań psychologicznych w praktyce (część 4)

Kolejnym aksamitnym przewrotem jaki przetoczył się na terenie postradzieckim była „pomarańczowa rewolucja” na Ukrainie, której kulminacja miała miejsce od 21 listopada 2004 r., czyli od zakończenia drugiej tury wyborów prezydenckich do 23 stycznia 2005 r., gdy jeden z liderów ukraińskiej opozycji Wiktor Juszczenko złożył przysięgę prezydencką. Jedną z kluczowych ról w tych wydarzeniach odegrała organizacja „Pora” (Nadszedł czas!), która podobnie jak „Otpor” w Serbii i „Khmara” w Gruzji była złożona głównie ze studentów. Początki zorganizowanego prodemokratycznego nurtu studenckiego na Ukrainie sięgają drugiej połowy lat 80. XX wieku. Jednakże tenże ruch studentów nie odegrał poważniejszej roli politycznej po rozpadzie ZSRR, a działania tego nurtu ograniczały się do aktywnego uczestnictwa w antyrządowych demonstracjach i wiecach.

Ukraińscy studenci wystąpili w jednej z pierwszoplanowych ról dopiero podczas pomarańczowej rewolucji. 9 marca 2004 r. na bazie szeregu organizacji młodzieżowych i pozarządowych  takich jak: Ukraińska Młodzież Chrześcijańsko-Demokratyczna (HDMU), Związek Młodzieży Ukraińskiej (SUM), Stowarzyszenie Studentów Prawa, „Zarewo”, „Młoda Proswita” oraz koalicji organizacji pozarządowych „Wolny wybór” powstała „Pora”. Podobnie jak w Serbii i Gruzji nazwa ruchu oraz jego symbol – tarcza zegara symbolizowała zbliżającą się godzinę zmian i koniec dotychczasowych rządów. Drugim znakiem rozpoznawczym „Pory” był – tak jak całej ukraińskiej opozycji – kolor pomarańczowy, który stał się symbolem pomarańczowej rewolucji.

Nazwa organizacji została skopiowana od „Otporu”, a konkretnie z zawołania serbskiego ruchu „Vreme Je!” (Już czas). „Pora” otrzymała wsparcie od ponad 150 organizacji pozarządowych, które otrzymywały fundusze od zachodnich fundacji i organizacji. Ukraińscy aksamitni rewolucjoniści podobnie jak ich serbscy i gruzińscy koledzy utworzyli sieciocentryczną organizację bez wyraźnie ukonstytuowanej struktury przywódczej. Strategia i metody działania „Pory” były bliźniaczo podobne do funkcjonowania „Otporu” i „Khmary”, co nie powinno dziwić, bowiem ukraińskich rewolucjonistów szkolił m.in. Aleksander Maric z „Centrum Oporu bez Przemocy”. W ramach retorsji na aksamitnych rewolucjonistach władze Ukrainy aresztowały na lotnisku w Kijowie Marica i wydaliły go z kraju.

Zanim „Pora” przystąpiła do właściwych działań w ramach pomarańczowej rewolucji, to jej działacze przeszli szereg szkoleń, treningów i seminariów z zakresu walki bez przemocy. W kwietniu 2004 r. aktywiści zgromadzili się na pierwszym szkoleniu w okolicach Użhorodu na zachodzie Ukrainy. W sierpniu ponad 300 aktywistów „Pory” przeszkolono w centrum szkoleniowym na Krymie. Jesienią 2004 r. organizacja ta liczyła 72 stałe ośrodki, 150 grup czasowych, 400 grup informacyjnych skupionych w strukturze liczącej ponad 30 tys. członków[1].

Swoistym chrztem bojowym członków „Pory” były lokalne wybory w Mukaczewie, niewielkim miasteczku na Zakarpaciu. Tamtejsza władza stosując różnego rodzaju kruczki prawne i administracyjne dopuściła się złamania prawa wyborczego. Wówczas aktywiści „Pory” poprzez swoje akcje nagłośnili na całą Ukrainę ten proceder. Osią przekazu informacyjnego aksamitnych rewolucjonistów były tezy, że istnieje realne i poważne niebezpieczeństwo, iż w nadchodzących wyborach prezydenckich w skali całego kraju powtórzy się „scenariusz mukaczewski”. Z pierwszej bitwy działacze „Pory” wyszli zwycięsko na trzech płaszczyznach: lokalnej, bowiem cała akcja organizacji zakończyła się dymisją mera miasta. Drugą zwycięską płaszczyzną było rzucenie w przestrzeń informacyjną w skali kraju przekazu, że władza dopuszcza się nieprawidłowości przy urnach.  Trzecią płaszczyzną był fakt, że praktycznie cała Ukraina dowiedziała się o działalności „Pory”.

Aksamitni rewolucjoniści interweniowali jeszcze pomiędzy majem a lipcem 2004 r. protestując przeciwko stronniczo – ich zdaniem – przeprowadzonym wyborom na poziomie regionalnym. Zaangażowanie to miało na celu doskonalenie metod walki informacyjnej i psychologicznej oraz przetestowanie skuteczności przekazu informacyjnego skierowanego do społeczeństwa. Badano reakcje społeczne na kwestionowanie uczciwości przebiegu wyborów.

Strategia jaką przyjęła „Pora” przy pomarańczowej rewolucji, chociaż w przygniatającej większości elementów była wręcz lustrzanym odbiciem działań i metod stosowanych przez Serbów z „Otporu” i Gruzinów z „Khmary”, to jednak posiadała pewne charakterystyczne cechy wynikające z ukraińskich uwarunkowań społeczno – politycznych. Jednym z takich przykładów jest fakt, że w przeciwieństwie do Serbii i Gruzji, gdzie podczas aksamitnych rewolucji zasięg działalności rewolucjonistów objął całe połacie kraju, to na Ukrainie ograniczono się do agitacji na wschodzie kraju i położono szczególny nacisk na centrum z Kijowem włącznie. Strategia ta wynikała z kalkulacji, że bardzo trudne byłoby prowadzenie operacji informacyjnej i psychologicznej na terenie kraju o powierzchni 603 700 km kwadratowych i liczącego 47 mln mieszkańców. Analitycy i eksperci przygotowujący kampanię informacyjną wyszli z założenia, że agitacja na wschodzie kraju, gdzie dużymi wpływami cieszył się obóz kontrkandydata obozu „pomarańczowych”, czyli Wiktora Janukowycza byłaby marnotrawieniem sił i energii, bowiem z badań i sondaży wynikało, że mieszkańcy tej części kraju w przygniatającej większości poprą Janukowycza. W związku z tym główny ciężar kampanii informacyjnej skierowano na centrum kraju, gdzie można było pozyskać jeszcze większe poparcie dla Wiktora Juszczenki.

Podobnie jak w Serbii aktywiści „Pory” przygotowali kilka kampanii informacyjnych, z których praktycznie każda zaczynała się od nazwy ruchu: „Pora wstawat” (Czas się obudzić), „Pora dumat” (Czas zacząć myśleć), „Pora głosowat” (Czas głosować), „Pora peremogat” (Czas zwyciężyć), „Pora zrozumit- woni breszut” (Czas zrozumieć – oni kłamią).

Chociaż „Pora” była czynnikiem dynamizującym działania całej opozycji podczas pomarańczowej rewolucji, to właśnie tej organizacji przypadła rola wysyłania w przestrzeń informacyjną haseł i tez noszących znamiona czarnego PR-u. „Pora” wzięła na swe barki rolę informatora negatywnego i osią jej przekazu informacyjnego było przede wszystkim krytykowanie dotychczasowej władzy Leonida Kuczmy oraz dyskredytowanie w oczach społeczeństwa ukraińskiego Wiktora Janukowycza. Mechanizm socjotechniki przekazu informacyjnego „Pory” opierał się na manicheistycznym, biało – czarnym podziale: „dobre siły” prozachodnie, prodemokratyczne i chcące modernizacji oraz „siły zła”, czyli dotychczasowy, skorumpowany obóz rządowy, tkwiący mentalnie w poprzedniej epoce, nie chcący modernizacji i unowocześnienia kraju.

Z kolei rola informatora pozytywnego w działaniach obozu „pomarańczowych” przypadła organizacji „Znaju” (Wiem), która w socjotechnice przekazu informacyjnego koncentrowała się na akcentowaniu zalet programu opozycji i jej kandydata.

W październiku  2004 r. aktywiści „Pory” spotkali się reakcją władz, bowiem aresztowano ponad 300 osób zaangażowanych w działalność ruchu. Ta akcja policyjna ze strony władz miała na celu zastraszenie aksamitnych rewolucjonistów. Podczas rewizji w lokalach organizacji znaleziono materiały wybuchowe, które według działaczy „Pory” zostały podłożone przez służby specjalne. Podobnie jak w Serbii i Gruzji tego typu akcje ze strony aparatu państwowego nie wpłynęły negatywnie na organizację i w żaden sposób nie zakłóciły jej działalności. Wręcz przeciwnie – aresztowani stali się w oczach swoich lokalnych społeczności bohaterami prześladowanymi przez władzę, a cała akcja policyjna spowodowała jeszcze większą konsolidację ruchu.

Ważnym czynnikiem w działaniach „Pory” była muzyka, która stanowi doskonały instrument przekazu w działaniach psychologicznych skierowanych szczególnie do młodego pokolenia. W trakcie kampanii wyborczej zorganizowano dziesiątki koncertów. Kiedy tylko rozpoczęły się manifestacje w centrum Kijowa, gdzie stanęło miasteczko namiotowe „pomarańczowych” wystartował maraton rockowy. Muzyka towarzyszyła pomarańczowej rewolucji praktycznie przez cały czas.

Zanim odbyła się pierwsza tura wyborów, to działacze „Pory” w swoim przekazie informacyjnym kwestionowali uczciwość władzy oraz stawiali tezę, że będą manipulacje w procesie wyborczym. W ten sposób tworzono psychologiczny „podkład” do wydarzeń, które miały miejsce zaraz po drugiej turze wyborów prezydenckich kiedy to rozpoczęto serię demonstracji w centrum Kijowa. 22 listopada aktywiści „Pory” manifestując w stolicy Ukrainy skandowali naczelne hasła pomarańczowej rewolucji: „Wolności nie da się powstrzymać” i „Razem jest nas dużo – nas nie pokonacie”.

Cała akcja opierała się na ludziach „Pory”. Rozdawali ulotki i broszury na ulicach, pilnowali porządku w miasteczku namiotowym oraz podczas demonstracji i blokowali instytucje administracji państwowej. Stosowali wyuczone metody walki bez przemocy wobec sił porządkowych. W relacjach stacji telewizyjnych można było zobaczyć jak młode dziewczęta z „Pory” stosowały metody zaczerpnięte ze szkoły Gene Sharpa: podchodziły do zamaskowanych w kaskach, z pałkami w ręku i schowanych za tarczami funkcjonariuszy sił porządkowych i z uśmiechem na twarzy, dobrym, życzliwym słowem wręczały im kwiaty apelując o niestosowanie siły i przejście na stronę aksamitnej rewolucji. Oprócz wręczania kwiatów aktywistki „Pory” częstowały zmarzniętych funkcjonariuszy sił porządkowych ciepłymi napojami oraz posiłkami, co psychologicznie „obezwładniało” mundurowych.

Jeszcze przed drugą turą wyborów aktywiści „Pory” w ramach „Konwoju przyjaźni” złożonego z 50 pojazdów, który przemierzył ponad 3 700 km na południu, wschodzie i centrum kraju prowadzili kampanię informacyjno – psychologiczną na rzecz kandydata „pomarańczowych”. Niekwestionowaną zasługą „Pory” jest to, że pomarańczowy kolor dominował na ulicach największych miast centralnej i zachodniej Ukrainy.

Ciekawym socjotechnicznym zabiegiem z wykorzystaniem koloru aksamitnej rewolucji było wystąpienie czołowej postaci obozu „pomarańczowych” Julii Tymoszenko w jednej z lokalnych stacji telewizyjnych w Doniecku, a więc w regionie, gdzie sympatie polityczne były wyraźnie po stronie Janukowycza. Otóż Tymoszenko w studio telewizyjnym pojawiła się w koszulce uwielbianego w całym Donbasie klubu piłkarskiego „Szachtar” Donieck. Barwą klubową „Szachtara” jest kolor pomarańczowy i w takiego koloru koszulce z herbem donieckiego klubu wystąpiła Tymoszenko przekonując telewidzów do racji „pomarańczowych”.

Podczas pomarańczowej rewolucji na masową skalę wykorzystano nowoczesne technologie. Działacze „Pory” nawoływali ukraińską młodzież do demonstracji za pomocą Internetu i SMS-ów.

W świetle faktów jakie są powszechnie znane kilka lat po wydarzeniach na Ukrainie można śmiało stwierdzić, że nie był to spontaniczny zryw ludzkich mas – jak chcą to widzieć zwolennicy romantycznej legendy pomarańczowej rewolucji – ale starannie zaplanowana i sprawnie przeprowadzona operacja informacyjno – psychologiczna.

Paweł Semmler w artykule zamieszczonym na jednym ze specjalistycznych portali poświęconych public relations napisał: „(…) Według znawców tematu pomarańczowa rewolucja na Ukrainie rozpoczęła się rok wcześniej – przed wydarzeniami na kijowskim Majdanie. W grudniu 2003 roku w kilku państwach europejskich zarejestrowano tzw. pomarańczowe portale internetowe, skonstruowane przez profesjonalistów z Rock Creek Creative (RCC) – amerykańskiej agencji PR z Marylandu, nieoficjalnie powiązanej z Global Fairness Initiative (Inicjatywa dla Globalnej Sprawiedliwości) – organizacji pozarządowej, założonej przez Billa Clintona. Firma ta, założona w 1987 roku w Waszyngtonie, znana jest także pod nazwą Rock Creek Publishing Group i oficjalnie prowadzi działalność komercyjną w zakresie tworzenia strategii marketingowych (także w Internecie). Z racji swojej działalności RCC oskarżana jest głównie przez Rosjan o ścisłe związki z CIA i NATO, a świadczyć ma o tym między innymi fakt przygotowywania przez tę firmę materiałów marketingowych dla spółki In-Q-Tel, która zdaniem agencji ITAR-TASS współpracuje z amerykańskimi służbami wywiadowczymi (jedna z osób zasiadających w zarządzie RCC – Chris Lester – pracowała w przeszłości dla In-Q-Tel). Interpretacja powyższych faktów może być różnorodna. Dla Moskwy jest to jednoznaczny dowód na to, że za działaniami w Kijowie stały ośrodki umieszczone poza Ukrainą, w szczególności kierowane i wspierane przez Amerykanów. Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej przedstawiciele RCC potwierdzili jedynie swój udział w przygotowaniu strategii informacyjnej i działań z pogranicza public relations, których odbiorcą był >zwykły< klient. Tym klientem okazał się jednak nie kto inny, jak Wiktor Juszczenko, który oficjalnie nigdy nie przyznał się do jakichkolwiek kontaktów z RCC, choć nie zaprzeczał, że korzystał z pomocy innych ukraińskich agencji PR. Pozostaje jednak faktem, że RCC już w 2003 roku tworzyła europejskie portale internetowe mające na celu przygotowanie pomarańczowej rewolucji. Jeden z nich, mający za zadanie nadzorowanie systemu, zarejestrowany został w Czechach, w sieci praskiej firmy Via Perfecta. Wybór nie wydawał się przypadkowy, ponieważ właścicielami Via Perfecta byli wówczas Ivan i Lucie Pilipova, w przeszłości wysocy urzędnicy rządowi, obecnie mieszkający na stałe w Luksemburgu. Firma miała również bogate doświadczenie w działaniach o charakterze politycznym: zajmowała się m.in. strategią informacyjną Komisji Europejskiej w Republice Czeskiej, na którą wygrała przetarg w 2001 roku. RCC tworzy standardy w polityce międzynarodowej.

Pierwszą agencją prasową, która podała informacje dotyczące działalności RCC na Ukrainie, była rosyjska RIA Novosti. To właśnie dzięki Rosjanom świat dowiedział się o tworzeniu nowego standardu w polityce międzynarodowej, polegającego na przeprowadzaniu bezkrwawej rewolucji przy użyciu agencji public relations. Już w lutym 2004 roku RCC zorganizowała konferencję naukową w Kijowie pt. >Ukraina w Europie i świecie< (Ukraine in Europe and the World), podczas której powstały pierwsze plany dotyczące przejęcia władzy przez obóz polityczny Wiktora Juszczenki. W konferencji wzięli udział m.in. Vaclav Havel i Madeleine Albright, a jedyne dostępne informacje na ten temat znaleźć można było tylko na stronach www…RCC! Poza tym informacje te nie zawierały jakichkolwiek danych dotyczących uczestników spotkania, prelegentów czy też potencjalnych sponsorów (przez długi czas nawet tytuł konferencji pozostawał tajemnicą!). Jak się później okazało, konferencja powstała przy wsparciu finansowym grupy nazwanej >Przyjaciele Ukrainy< (Friends of Ukraine), do której weszli m.in. niemiecka Fundacja Adenauera, francuski Instytut Stosunków Międzynarodowych, rumuńskie Towarzystwo Akademickie, czeski Program Atlantyckich Studiów Bezpieczeństwa i polskie Centrum Stosunków Międzynarodowych. Nie jest również przypadkiem, że linki do >Przyjaciół Ukrainy< znajdowały się wówczas tylko na stronach GFI (Global Fairness Inititative), a więc wspominanej już organizacji Billa Clintona.

Zorganizowane i przemyślane działania względem Ukrainy świadczą o wysokim profesjonalizmie RCC. Zauważyć należy, że zabiegi podjęte przez tę agencję sięgają przynajmniej kilkunastu miesięcy wstecz – rozpoczęte zostały dużo wcześniej, nim światowe media relacjonowały przebieg pomarańczowej rewolucji. Idąc śladami Otporu, dokonano bezprecedensowej zmiany politycznej za pomocą technik medialnych, a w tym konkretnym przypadku przy znaczącym współudziale agencji PR. Biorąc jednak pod uwagę środki finansowe, którymi dysponowali współpracownicy obecnego prezydenta Ukrainy, sukces w tym przypadku wydawał się być zgoła przesądzony. Według nieoficjalnych źródeł zmiana polityczna u naszego wschodniego sąsiada kosztowała rząd USA nieco ponad 14 mln dolarów”[2].

Z kolei V. Avioutskii zwraca uwagę na finansowanie oraz międzynarodowy wymiar pomarańczowej rewolucji: „(…) W raporcie przedstawiającym roczny bilans kampanii >Pora< członkowie ruchu zaznaczyli, że zachodnie organizacje pozarządowe – Fundacja George Marshalla (USA), Freedom House (USA), International Development Agency (Kanada) – sfinansowały szkolenia działaczy. Jednocześnie przyznali, że od wymienionych organizacji łącznie uzyskali sumę względnie skromną – zaledwie 130 000 euro. Jak podkreślali członkowie ruchu, >Pora<, w odróżnieniu od >Otporu< czy >Khmary<, finansowana była głównie ze środków krajowych, zwłaszcza przez szefów przedsiębiorstw, pamiętających jeszcze, jak na początku lat 90. Sami uczestniczyli w ruchach studenckich. Finansowanie często nie odbywało się bezpośrednio – przedsiębiorstwa brały na siebie druk broszur, produkcję naklejek, wysyłkę broszur i plakatów oraz koszty połączeń telefonicznych. Całkowita wartość tej pomocy oceniona została na 5 milionów euro. Ponadto >Pora< wydała w ciągu kampanii wyborczej 1,2 miliony euro gotówką, z których 60% przeznaczono bezpośrednio na wsparcie logistyczne >pomarańczowej rewolucji<.

Znaczące wsparcie zagraniczne pozwoliło przede wszystkim na lepsze przygotowanie kampanii przy użyciu elementów wypróbowanych wcześniej podczas innych >aksamitnych rewolucji<. Serb Aleksandar Maric, uznany na Ukrainie persona non grata, nie był jedynym cudzoziemcem uczestniczącym bezpośrednio w przygotowaniach >Pory<. Słowak Pavol Dece, jeden z założycieli ruchu OK-98, pomagał w przygotowaniu strategii ruchu na Ukrainie. Ponadto liderzy >Pory< w swoim raporcie zaznaczyli, że >korzystali z doświadczeń swoich kolegów z polskiej ‘Solidarności’ i gruzińskiej ‘Khmary’<. W marcu 2004 r. >Pora< podpisała deklarację partnerstwa z liderem białoruskiego ruchu >Żubr<, Wladem Kobecem, którego przedstawiciele przybyli do Kijowa w listopadzie 2004 r., aby >osobiście wspierać< >pomarańczową rewolucję<”[3].

Po zakończeniu pomarańczowej rewolucji na bazie ruchu, który sprawdził się w warunkach pokojowego przewrotu, w czerwcu 2005 r. zarejestrowano partię polityczną „Pora+”, ale podobnie jak „Otpor” w Serbii aksamitni rewolucjoniści nie odnaleźli się w systemie polityki partyjnej i ich partia nie odegrała znaczącej roli na ukraińskiej scenie politycznej.

W reakcji na taki rozwój sytuacji działacze „Pory” postanowili założyć „Międzynarodowe centrum wspierania demokracji w okresie przemian”. Tym samym w założeniu ukraińskich aksamitnych rewolucjonistów Ukraina miała stać się liderem w regionie w zakresie wprowadzania demokracji poprzez walkę bez przemocy. Na liście ich celów znalazły się takie kraje jak: Białoruś, Azerbejdżan, Mołdawia, Kirgistan i Kazachstan.

Dzisiaj, z perspektywy kilku lat można bez zbędnych emocji ocenić efekty pomarańczowej rewolucji na Ukrainie. Wydaje się, że najlepszą puentą do tych wydarzeń oraz ich społeczno – politycznych i geostrategicznych rezultatów są słowa Dymitra Popowa i Ilii Milsteina: „Pomarańczowa rewolucja zaczęła się na zimnym, wietrznym Majdanie, a zakończyła w ciepłych salonach, zamkniętych dla demonstrantów(…). Sprawiedliwość nie zna litości, tak jak i sama rewolucja. Krwawe bunty kończą się dyktaturą. A rewolucje nomenklatury – w zasadzie bezkrwawo. Ale ich wewnętrzna dramaturgia przypomina najzacieklejszą walkę o władzę (…). Zwycięzcy odbudowują stary system, który w marzeniach chcieli zmienić”[4].

Tomasz Formicki

Autor jest doradcą i analitykiem w Międzynarodowym Centrum Szkolenia Służb Mundurowych i Cywilnych GRYF

Przypisy


[1] Viatcheslav Avioutskii – „Aksamitne rewolucje”, str. 77.

[2] Paweł Semmler – „PR- siła w rękach rządów”, www.piar.pl

[3] V. Avioutskii – „Aksamitne rewolucje”, str. 79-81.

[4] za: „Lekcja Majdanu. Polskie czasopiśmiennictwo wobec Pomarańczowej Rewolucji” pod redakcją Roberta Potockiego, Agnieszki Stec, Leszka Kucza, Częstochowa 2008, str.5.

http://diarium.pl/2012/02/aksamitne-rewolucje-%E2%80%93-zastosowanie-socjotechniki-walki-informacyjnej-i-dzialan-psychologicznych-w-praktyce-czesc-4/

a.me.

Facebook
[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *