Ciężki błąd Gowina

Jestem stronnikiem Ministra Sprawiedliwości. To bez wątpienia jeden z najlepszych – jeśli nie w ogóle najlepszy – szef tego resortu ostatnich lat. Dlatego też wszelkie próby jego odwołania uważam za nad wyraz szkodliwe. Po prostu szkodliwe dla Polski. Może to górnolotnie ujęte, ale tak jest.

Uważam też, że nie ma dziś w Platformie osoby, będącej lepszą personifikacją nurtu konserwatywnego. Gowin to tego nurtu symbol bardzo czytelny i jasny. Popieram też wszystkie zmiany, jakie zapowiada minister. Od szerokiej deregulacji, przez lekarskie powstrzymywanie zwolnionych po odbyciu kary wielokrotnych, ciężkich zabójców, po przekształcenie tak zwanych małych sądów. Zwłaszcza to ostatnie jest dla mnie trudne. Dlaczego? Bo dotyka, aż 3 z 6 wchodzących w skład mego senackiego okręgu powiatów. Uważam jednak, że dziś nie czas na partykularyzmy. Liczy się coś więcej. Liczy się sprawność wymiaru sprawiedliwości. Sprawność, którą ta zmiana zapewnia i do której krakowski minister dąży z podziwu godną determinacją.

Mimo to uważam, że Jarosław Gowin popełnił wczoraj błąd. Ciężki błąd. Ciężko pobłądził spotykając się z Jarosławem Kaczyńskim. Sam zainteresowany minister mówi, że spotkanie było czysto merytoryczne. Że to powinien być demokratyczny standard. Niestety nie rozumie jednak oczywistej kwestii. Że wydarzenie to ma oczywisty wymiar polityczny. Wymiar przerwania, długo budowanego wokół tej partii sanitarnego kordonu. Wymiar rozmów z tymi, którzy – odwołując się do sobotniego wystąpienia Donalda Tuska – po prostu zagrażają Republice.

Rozumiem korzystać w Sejmie z głosów tej partii. Korzystać częściej niż incydentalnie (zresztą posłowie PiS i tak pewnie poparliby te projekty), ale rozmawiać z jej liderem to już jest dużo poważniejsza sprawa. Rozumiem, że minister sprawiedliwości szuka poparcia dla swoich słusznych projektów. Że gdy z powodów czysto koniunkturalnych nie dostaje go tam, gdzie w sposób oczywisty powinien je mieć, to szuka go trochę desperacko. To ulega mirażom…

Bo zabieganie o poparcie prezesa PiS w tej sprawie jest właśnie takim mirażem. I choć Gowin może być przeświadczony, że to spotkanie jest czysto merytoryczne, że jego celem jest wyłącznie usprawnienie wymiaru sprawiedliwości, to od dwóch lat cel wszystkich politycznych działań Jarosława Kaczyńskiego jest tylko jeden: wsadzić do celi dwa na dwa metry Donalda Tuska, Tomasza Arabskiego i jeszcze kilka innych osób. Pod jakimkolwiek zarzutem. Posługując się jakimkolwiek zmyślonym dowodem.

Wiem, Gowinowi nie mieści się to w głowie. Nie potrafi sobie tego wyobrazić, ale tak właśnie jest. On rozmawia o sądach i zmianach w kodeksie karnym, a Jarosław Kaczyński już widzi się krok bliżej do wymarzonego celu, tak jak widział się w kampanii prezydenckiej 2010 roku.

I wczoraj Jarosława Gowin, walcząc o swój słuszny projekt, niestety przyłożył do tego rękę. Niestety popełnił – jak wspomniałem – ciężki błąd. Ma do niego prawo, ale błąd przerwania antypisowskiego, sanitarnego kordonu, pozostaje błędem. Jarku – nie idź tą drogą…

Jan Filip Libicki

www.facebook.com/flibicki 

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.