Dlaczego kocham Leszka Millera?

Daleko mi do Leszka Millera. Jest przecież liderem Lewicy. Zawsze podziwiałem go jednak za twardość. Szczególnie za to, że z niełatwych warunków społecznych wspiął się na sam szczyt. Został premierem. Premierem, który wprowadził Polskę do Unii Europejskiej. Skąd jednak taka jednoznaczna, intymna deklaracja? 

Otóż od dłuższego czasu, premier Miller prowadzi słowną wojnę z Magdaleną Środą. Ostatnio oświadczył, mniej więcej tyle, iż jej feminizm wynika najprawdopodobniej stąd, że odwrotnie do niego, po obejrzeniu „Seksmisji” Środa jeszcze nie wyszła z kina. Stwierdzenie niezwykle cenne i złośliwe. Do tego dość ośmieszające publiczną działalność Pani Profesor. 

Za co więc kocham Leszka Millera? Nie w wcale nie za cięty język! Kocham go za to, że świadomie bądź nie, używa swego Bożego daru ironii do sprowadzania feministycznych postulatów do poziomu groteski. Dobrze zaś wiemy, że dla każdego ruchu, dużo bardziej groźna od największej nawet wrogości jest śmieszność. Śmieszność, która sprawia, że postulaty przez taki ruch formułowane nie są postrzegane przez opinię publiczną jako ważne bądź groźne, ale właśnie jako śmieszne. Śmieszność ta jest zaś tym bardziej zabójcza, gdy posługuje się nią przedstawiciel tego samego politycznego obozu. 

Przyznam szczerze, że ja – podzielając całkowicie diagnozę Millera – zastanawiałbym się czy w ten sposób to formułować. Skoro jednak, ktoś inny wrzuca to za mnie to do publicznego obiegu – wypada się tylko cieszyć. Patrzeć z boku, zaśmiewać się i zacierać ręce. 

Oczywiście rodzi się pytanie, czy to dobrze dla Lewicy? I czy tak naprawdę Leszek Miller jest tejże Lewicy człowiekiem? Nie ja jednak muszę udzielać tej odpowiedzi. Tym – i to dosyć skutecznie – zajmuje się już Janusz Palikot. Mnie wystarczy już tylko za to wszystko coraz mocniej kochać Leszka Millera. 

Jan Filip Libicki

aw

www.facebook.com/flibicki

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Dlaczego kocham Leszka Millera?”

  1. A czego się Państwo spodziewali po Libickim? PiS, PJN, PO, może przy dobrej koniunkturze następne będzie SLD? Tacy jak on nie mają wstydu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.