Gałązka [rec.]: „Zamach” J. Mariański vel Jędrzej Giertych

Jędrzej Giertych to niezwykle intrygująca postać dziejów polski sensu largo, a polskiego ruchu narodowego sensu stricte to już zwłaszcza. W trakcie swojego 89-letniego życia zajmował się działalnością harcerską, dyplomatyczną, polityczną i publicystyczną – a to jedynie te główne. Jako żołnierz walczył w wojnie polsko-bolszewickiej, i wyraził gotowość do czynnej obrony polskiego rządu przed sanacyjnymi puczystami. Dorobił się dziewiątki dzieci, których nazwiska do dziś są obecne w polskim życiu publicznym – począwszy od Wojciecha Giertycha OP, Teologa Domu Papieskiego, przez prof. Macieja Giertycha, dendrologa i kreacjonistę, na mec. Romanie Giertychu skończywszy. Obojętnie jakie mielibyśmy o tych postaciach zdanie – wyżej wspomniana obecność nie podlega zakwestionowaniu.

O aktualności dzieł nestora świadczą przede wszystkim ich współczesne reedycje, w których przodują Dom Wydawniczy Ostoja (np. J. Giertych „Hiszpania Bohaterska”, Krzeszowice 2013 [1937]), czy Wydawnictwo Capital (J. Giertych „Nacjonalizm chrześcijański”, Warszawa 2019 [1948]). Ostatnimi czasy do tego grona dołączyło Wydawnictwo Magna Polonia, które we współpracy z Muzeum Tradycji Ruchu Narodowego, wydało napisaną pod pseudonimem J. Mariański powieść „Zamach”.

Powieść jest z gatunku political fiction i obrazuje scenariusz, w którym ludność żydowska, we współpracy z różnorakimi środowiskami, planuje w Polsce tytułowy zamach (stanu). Do zamiarów tych przypadkiem dociera główny bohater książki – rotmistrz Dawid Dawidowicz, Ormianin w służbie Rzeczypospolitej – i podejmuje akcje celem ich udaremnienia. Wydanie opatrzone zostało trzema przedmowami wprowadzającymi w historyczny kontekst stosunków polsko-żydowskich okresu międzywojennego – a ich autorami są Radosław Patlewicz, Mateusz Kotas (dyrektor wspomnianego Muzeum Tradycji Ruchu Narodowego) oraz Krzysztof Żabierek.

Na początku omówię zalety powieści. Sięgając po ten tytuł miałem realne obawy, że całość będzie manifestem politycznym, w którym fabuła będzie odgrywać rolę marginalną – będzie szczątkową podstawą do wyrażania przemyśleń autora. Nic bardziej mylnego! Akcja jest bez wątpienia porywająca i trudno się od niej oderwać. Ze szczególnym zainteresowaniem śledzimy losy bohaterów drugoplanowych – zwłaszcza, że w atmosferze narastających intryg i spisków trudno jest mieć pewność co do przeżycia postaci niewidzianej od dwóch rozdziałów. Książka posiada wątek główny, ale też kilka pomniejszych, w tym historię miłosną, które nie sprawiają wrażenia wplecionych na siłę. Pojawia się kilka zwrotów akcji, kilka niespodziewanych ujawnień się nowych spiskowców, co tym skuteczniej buduje atmosferę. Wreszcie, zwłaszcza pod koniec, pojawiają się postacie epizodyczne – których historie potrafią chwytać za serce, i burzyć pozorną dychotomię jaką sugerować może streszczony opis książki. Reasumując – „Zamach” to po prostu bardzo dobra powieść, i to stanowi jego największą zaletę, przeważającą nad wadami.

Zaletę stanowią także trzy przygotowane artykuły-przedmowy. Ich autorzy kompetentnie podeszli do wprowadzenia czytelnika w kontekst historyczny przedwojennych stosunków polsko-żydowskich – choćby do wykorzystywanych przez nich danych i opracowań znajdują się odniesienia w przypisach. Co ważne, przedmowy wyraźnie różnią się w podejściu – red. Patlewicz skupił się na relacjach polsko-żydowskich wychodząc jeszcze z czasów Rzeczpospolitej Obojga Narodów, dyrektor Motas na opisie działań przedwojennego ruchu narodowego, a red. Żabierek na dwudziestoleciu sensu stricte. Jedyne na co przedmówcy powinni przygotować czytelnika, a czego zaniechali, to na nagminne używanie słowa „antysemicki” przez Giertycha, co spowodowane jest brakiem (a przynajmniej mniejszym niż dziś) pejoratywnego nacechowania tego słowa przed II Wojną Światową. W Polsce bowiem antysemityzm nigdy nie posiadał charakteru rasowego jak w Niemczech – a jedynie kulturowy czy ekonomiczny (zresztą rozróżnienie to podkreślone zostaje w pewnym momencie „Zamachu” – być może autor przewidział potrzebę takiego dookreślenia).

Przechodząc do wad, to po pierwsze, mimo powyższego opisu, zdarzają się bardzo nieliczne momenty, w których bohaterowie książki zachowują się nienaturalnie. Mój ulubiony przykład tego, to jak w atmosferze nadchodzącej katastrofy państwa, oficerowie w sztabie zaczynają nagle przerzucać się statystykami demograficznymi polskich miast. Nie chcąc spoilerować fabuły, proszę mi uwierzyć, że w kontekście tamtego momentu wygląda to bardzo sztucznie. Dużo lepszym zabiegiem byłoby, gdyby autor sam napisał przedmowę do swojej książki – i tam takie dane zawarł jako wprowadzenie.

Za drugą, minimalną wadę książki uważam jej zakończenie, które wydaje mi się zbyt wyidealizowane, wręcz utopijne. Może to zabieg literacki obrazujący zwycięstwo tych dobrych nad tymi złymi – co nie zmienia faktu, że odnosi się też wrażenie pewnej nienaturalności, lub naiwności głównych bohaterów.

Na koniec tej recenzji trzeba odpowiedzieć na bardzo podstawowe pytanie – czy „Zamach” ma w sobie coś do zaoferowania współczesnemu czytelnikowi? Pytanie wydaje się niezwykle ważne, w sytuacji gdy przynależność do mniejszości żydowskiej w Polsce deklaruje kilka tysięcy osób (przed wojną kilka milionów). I nawet akceptując współczesną rolę Żydów w polityce światowej, jak chociażby status mocarstwa regionalnego posiadany przez państwo położone w Palestynie, przedstawiony w książce scenariusz współcześnie wydaje się nierealizowalny.

Są to jednak tylko, moim zdaniem, pozory. „Zamach” pod wieloma względami posiada przesłanie uniwersalne. Jędrzej Giertych na jego kartach przedstawił bardzo trafnie pewne mechanizmy działania wzburzonych mas – które mi w czasie lektury nasuwały skojarzenia z niedawnymi skrajnymi ekscesami zdarzającymi się w Polsce. Ogólnie wydaje się że wszystko co żydowskie w „Zamachu” można zastąpić dowolną grupą kierującą się przeciwko polskości i katolicyzmowi – i ta grupa się sprawdzi w takim coverze.

Oczywiście nie można też zapomnieć o historycznym walorze książki – „Zamach” przedstawia przedwojenne stosunki polsko-żydowskie z perspektywy ich naocznego świadka i uczestnika. Wydaje się pełnić formę tekstu źródłowego – i jako taki też można go czytać.

Wreszcie, wieńcząc, należy wspomnieć o aspekcie finansowym podkreślonym na okładce książki – 10% dochodu ze sprzedaży tejże Wydawnictwo Magna Polonia przekazuje Muzeum Tradycji Ruchu Narodowego. Kupując i czytając „Zamach” wspieramy tę prywatną inicjatywę, pieczołowicie strzegącą aspekt historii rugowany z polskiej przestrzeni publicznej zdominowanej przez retorykę neosanacyjną.

Zachęcam gorąco do przeczytania „Zamachu”, oraz do zajrzenia na bookstagram bibliofil.pl w poszukiwaniu innych recenzji książek mojego autorstwa. Oto link: https://www.instagram.com/bibliofil.pl/

Jakub Krzysztof Gałązka

Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *