Graban: Wzorcowa wspólnota obywatelska czy „mała Sycylia” – spór o tożsamość Trójmiasta i jego społeczno-medialny odbiór

W ostatnich dniach Polacy musieli się zmierzyć z dwoma wydarzeniami o znacznej sile rażenia  medialnego. Oba z nich miały związek z Trójmiastem, jego tożsamością i odbiorem w oczach obywateli. Pierwsze związane było z drugą rocznicą zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, która stała się okazją do ponowienia wzajemnych oskarżeń przez dwie strony polskiego sporu politycznego o odpowiedzialność za tą tragedię, opieszałość wymiaru sprawiedliwości w jej wyjaśnianiu itp. Drugie wyznaczyła projekcja filmu dokumentalnego Sylwestra Latkowskiego „Taśmy Amber Gold: Układ Trójmiejski nie umiera nigdy”. Projekcja filmu niemal dokładnie w dniu rocznicy zabójstwa nie była przypadkiem, lecz elementem starannie zaplanowanej strategii rządzących państwem, dodajmy też od razu, że strategii skutecznej. Film Latkowskiego ze wszystkich pomorskich ideałów o Pomorzu, jako wzorze demokracji i wspólnoty obywatelskiej, której filarem był Paweł Adamowicz czyni groteskę. Odtąd takie słowa jak „zaufanie” czy „współpraca” – wytrychy współczesnej socjologii miasta, nie będą nam się kojarzyć z rozwojem, lecz z kolesiostwem i kapitalizmem politycznym.

Zacznijmy jednak od banalnej z pozoru konstatacji, iż w odbiorze Trójmiasta dominują dwie całkowicie sobie przeciwstawne narracje, dodajmy, iż obie nieprawdziwe. Nie wiem czy jest inne miejsce w Polsce, w którym jak w soczewce skupiają się wszystkie schematy i archetypy polskiej wojny plemiennej. Autor niniejszego artykułu jako mieszkaniec Pomorza i pracownik pomorskiego samorządu ma okazję wojny tej doświadczać z bliska.

Pierwsza narracja jest autorstwa dumnej z siebie pomorskiej klasy politycznej ale i PO. Duma ta przebija z wypowiedzi pomorskich polityków, ekspertów i intelektualistów. Jest ona częściowo uzasadniona. Obywatelskość ma na Pomorzu długą tradycję i jest to tradycja dosyć chwalebna, związana z duchem samorządu, tradycjami kupieckimi miasta portowego Gdańska, ale i pozytywistycznej pracy u podstaw. Jednocześnie na Pomorzu – wbrew współczesnym inicjatywom niektórych samorządowców – nie było silnych tendencji separatystycznych, duch samorządowy budowany był w harmonii z duchem narodowym, a w przełomowych i kulminacyjnych momentach historii Kaszubi stawali po stronie państwa polskiego. Nie przez przypadek lud ten wspierał także struktury pomorskiego obozu narodowego na przełomie XIX i XX wieku. Współcześnie przedstawia się Pomorze jako wyspę normalności w morzu państwa centralistycznych absurdów. W powyższym ujęciu pisowskie sobiepaństwo czyni zakusy na resztki niezależności i autonomii obecne jeszcze w samorządzie terytorialnym, w podobny sposób jak wcześniej zniszczyło autonomię sądownictwa czy mediów. W opinii Pomorzan to istny nepotyzm w sosie szowinistycznego nacjonalizmu, obcy pomorskiemu duchowi demokracji, otwartości, tolerancji i praw obywatelskich.

Druga narracja jest autorstwa PiS-u i jego środowisk medialnych rządzonych przez Jacka Kurskiego. Ujęcie to wyrasta z ducha sanacyjnego uzdrowienia, które ma być dokonane metodami centralistyczno-administracyjnymi. Dziełem sztandarowym dla tego środowiska będzie odtąd film Sławomira Latkowskiego. Prezentuje on Trójmiasto jako sitwę, układów i układzików, koterię towarzyską, w której rządzą zasady kolesiostwa, w których miesza się wielki i mały biznes z polityką, przy akompaniamencie sądów, prokuratury i służb specjalnych. Wszyscy wszystkich znają i poklepują się po ramieniu, robiąc przy okazji swoje brudne interesiki. To nie tylko rządy developerów, za które obwiniano często Pawła Adamowicza. Autor filmu posuwa się do zarzutu mafijności układu, nazywając Trójmiasto „małą Sycylią”. Stąd pranie brudnych pieniędzy, zakładanie firm „słupów”, a także narkotyki, prostytucja, pedofilia, przemysł pornograficzny – skąd inąd naturalna choć niechlubna otoczka miast portowych, którym zawsze był Gdańsk.

Co prawda nie ma tu dowodów „po nitce do kłębka”, że spotkanie się tego pana z innym panem, którym „zrobiono zdjęcie” bądź, których „widziano na imprezie” – ponosi odpowiedzialność za taki czy inny przekręt, co zresztą zarzuca się w tej chwili filmowi Latkowskiego, ale nie to było według mnie celem filmu. Dokument pokazuje środowisko – sieć wzajemnych układów, powiązań i korelacji, które tworzą mętną wodę, w której łatwiej grube ryby łowić. Ci zaś, którzy nie mają dostępu do tego układu, skazani są na bezsilność. Samorząd, którego filarem są „więzi poziome” i „zaufanie” jest tu odbierany jako coś niechlubnego, zasłona dymna dla tych nieformalnych i brudnych powiązań. Wiadomo przecież, że biznesmen pomorski Marius Olech, który trudni się przestępczym precederem musi mieć „zaufanie”, do chroniącego go prokuratora, z którym wychował się na jednym trzepaku lub polityka, z którym gra w jednej drużynie piłkarskiej.

Kamieniem milowym, który wzmocnił obóz pisowski była afera Amber Gold, stąd eksponuje ją film Latkowskiego. O ile układziki dotyczyły tylko elit, nie było jeszcze w tym niczego strasznego. W tym wypadku jednak 20 tys. zwykłych obywateli utraciło oszczędności swojego życia. To typowy przykład lekkoduchostwa republiki kolesiów i nieodpowiedzialności biznesmenów III RP, którzy ryzykowali nie własnym majątkiem, lecz kapitałami pozyskanymi ze środków, na które ciężko i w trudzie czoła prawowali zwykli obywatele RP, a zwłaszcza ich biedniejsza część. Afera ta wyraża wszystkie najważniejsze schematy pojęciowe PIS-owskiej narracji. Jest tu krzywda biednych, brudne interesy nielicznych, niejasne mafijne powiązania, w których palce maczały służby specjalne. Jest też prymat interesów prywatnych nad interesami publicznymi symbolizowanymi przez los narodowego przewoźnika LOT, który o mały włos by zbankrutował w 2012 roku i został wykupiony przez OLT Expres wzmocnioną – jak wiadomo – kapitałami transferowanymi z Amber Gold. W dodatku w aferę umoczony był syn premiera Michał Tusk, jak i inni prominentni działacze PO.

Także obóz platformerski, a zwłaszcza lokalne elity polityczne i intelektualne odwołują się do wydarzenia z najnowszej historii Gdańska, które niezwykle cementuje i wzmacnia ten obóz. Jest nim oczywiście zabójstwo Pawła Adamowicza. Wydarzenie to było tyleż tragiczne, co głęboko symboliczne i obfitujące w głębokie sensy. Ono z kolei doskonale wpisywało się w ideologię Platformy Obywatelskiej, w myśl której PIS-owskie media (wzorując się na „teorii wroga” Carla Schmitta) bezpardonowo szczują na swych wrogów politycznych i ich bezlitośnie zwalczają za pomocą zmasowanej nagonki medialnej. Nie wiem czy w polskiej tradycji politycznej była kiedyś formacja polityczna, która była by bardziej zaawansowana w tym bardzo skutecznym precederze bezlitosnej walki politycznej z użyciem medialnej propagandy. Zabójca Adamowicza, Stefan W., który w triumfalnym pochodzie po scenie zaraz po wymierzeniu śmiertelnych ciosów nożem i wypowiadanych w amoku słowach o prześladowaniu ze strony Platformy, jawi się jednoznacznym owocem PIS-owskiej propagandy o trójmiejskich układach i sitwie politycznej, której tak nienawidził.  A wymowy tego faktu nie jest w stanie zakwestionować sofistyka mediów Jacka Kurskiego, którą karmią nas w ostatnich dniach nachalnie wiadomości TVP. Obecny na Pomorzu i w całej Platformie Obywatelskiej kult Pawła Adamowicza wpisuje się także w popularną w polskim życiu publicznym (vide: katastrofa smoleńska) nekrofilię polityczną – zamiłowania do interpretacji historii przez pryzmat wydarzeń tragicznych, które mają się stać zwornikami przemian i spoiwem łączącym wyznawców.

Oto wymowny przykład totalnego rozdwojenia. Trudno odnaleźć w obu przytoczonych narracjach jakieś punkty styczne stąd też podejrzewam, że obie strony coraz bardziej będą się okopywać na swoich stanowiskach. Nie wróży to dobrze dla naszego życia publicznego. Czy Trójmiasto to wzorcowa wspólnota obywatelska o bogatych tradycjach samorządowych czy też lokalna sitwa i „mała Sycylia”? Czy samorząd to zasłona dymna dla brudnych powiązań czy szkoła etyki i życia publicznego najniższego szczebla? Obie z tych wizji są oczywiście nieprawdziwe, choć każda z nich zawiera ziarna prawdy. Nieprawdziwe są poglądy niektórych pomorskich elit, które w kontrze do centralnego państwa wymachują szabelką tolerancji i multikulturalizmu oraz pragną reformę samorządową „doprowadzić do końca” ocierając się o niebezpiecznie hasła separatyzmu i rozbicia dzielnicowego. Tym bardziej, iż taka wykładnia obca jest duchowi tego miejsca, gdyż w historii Pomorza samorząd i obywatelskość głoszone były w zgodzie z narodowym charakterem państwa.

Mnie starego endeka nie przekona także pisowsko-sanacyjna narracja, zepsutego do szpiku kości Trójmiasta. Choć zdaję sobie sprawę z układów rządzących tym regionem, zasiedziałości rządzących kacyków, nie wierzę, że z poziomu centralnego, może na drodze specjalnego ustawodawstwa, problemy te da się skutecznie rozwiązać. Tym podobne myślenie obce jest duchowi naszej cywilizacji. Generalnie jestem samorządowcem i uważam, że wywodząca się z nauczania papieskiego zasada subsydiarności, zgodnie z którą nie należy powierzać jednostce większej tego, co może zrobić, równie wydajnie, jednostka mniejsza, która umiejscowiona jest blisko obywatela jest prawdziwa, a ponadto zgodna z dziedzictwem prawa rzymskiego i cywilizacji łacińskiej. Samorząd to nie sitwa i rozsadnik zepsucia lecz szkoła oddolnej inicjatywy, samoorganizacji i rozwiązywania realnych problemów. Prymat indukcjonizmu w kontrze do centralistycznego chciejstwa. Stąd nie należy wyolbrzymiać problemów Trójmiasta w oparciu o jakieś teorie spiskowe, choć z drugiej strony przyda się mieć z tyłu głowy niektóre kadry z filmu Latkowskiego, jako świadomość potencjalnego zagrożenia czegoś co może się zdarzyć, gdy tracimy czujność wewnętrzną i w zbyt dużym stopniu ulegamy własnej pysze oraz mitowi złotego Trójmiasta jako wzorcowej wspólnoty obywatelskiej.

Michał Graban

www.michalgraban.pl

[Głosów: 6   Average: 4.3/5]
Facebook

2 thoughts on “Graban: Wzorcowa wspólnota obywatelska czy „mała Sycylia” – spór o tożsamość Trójmiasta i jego społeczno-medialny odbiór”

  1. Zamiast rozpamiętywać sprawy pomorskie proponuję zacząć się na to co się kroi na Śląsku… bo zakulisowa rozgrywka o transformację energetyczną może się przekształcić, oby nie, w taką dintoirę, że jakiś Bytom przyćmi w niesławie Pruszków. Nie zapominajmy też, że benzyny do ognia może dolać taki element tożsamości Ziem Odzyskanych jak juma.

  2. swego rodzaju ad vocem:
    1. Gdańsk+Warsiawa+Poznań+Wrocław etc, etc
    są zgrupowane w czymś co się nazywa>>UNIĄ METROPOLITALNĄ
    i to jest ‘platforma’ spotkań między Trzaskowskimi-Adamowiczami-Majchrowskimi, etc. Moja pipidówa- czyli Herzogtum Bielitz (bielsko-Biała) jest też w tej ‘unii’ i dam se spokój komentowanie ich wyczynów
    i stołek prezydenta miasta to są lody takie, że żadne stanowisko rządowe>prezydent, premier, minister, czy poseł>>to im zwisa kalafiorem
    .
    2. A propos Gdańska>>twitter p.Adamowicz (wdowy) z dn. 06.01.2021>
    “Jest‼️ Departament Stanu US zatwierdził Program Wymiany Młodych Demokratycznych Liderów z Polski im. Pawła Adamowicza wartości 1 mln USD w tym roku. Dziękuję @RepMarcyKaptur
    , najdłużej zasiadającej w Kongresie kobiecie, za tę inicjatywę ”
    >.https://twitter.com/Adamowicz_Magda/status/1346898827631095813
    .
    3. Autor pisze:
    “Mnie starego endeka nie przekona także pisowsko-sanacyjna narracja, zepsutego do szpiku kości Trójmiasta.’
    Narracja narracją – to jest pikuś
    ALE
    TO JEST PROJEKT zwany neoliberalizmem-globalizmem-washington consens etc
    i mnie te wszystkie wałki typu Amber Gold czy ta dęta linia lotnicza>zwisają kalafiorem>właśnie wrócił do Rosji a tam został aresztowany
    i amerykańska – niezależna opinia:
    CIA/NED Asset/Convicted Felon Navalny Arrested in Moscow
    .https://stephenlendman.org/2021/01/cia-ned-asset-convicted-felon-navalny-arrested-in-moscow/
    i autor, Stephen Lendman pisze>
    “Alexey Navalny long ago betrayed his country for benefits afforded him.
    A Western darling, convicted embezzler, self-serving opportunist, and longtime CIA/NED asset, his now closed so-called Anti-Corruption Foundation (ACF) was a front for his dubious activities.
    According to Sputnik News correspondent Evgeny Mikhaylov last summer, scandals surrounding Navalny got him to close his ACF.
    They include “a criminal probe into the suspected laundering of around 1 billion roubles ($15.3 million), obtained by the foundation via criminal means.””>>to samo jak ‘u nasz’>Soros w Polsce rozpoczął swą działalność via Fundacja Stefana Batorego od ……zwalczania korupcji.
    Joe ‘creep’ Biden>tzw. prezydent elekt też działał na Ukrainie od ‘zwalczania korupcji’ etc.
    .
    Panie Stary Endeku>wysłuchałem Pańskiej wypowiedzi w Chrobrym Szlaku u p. Kamila Klimczaka i ZERO>>>czyli nihil novi sub sole
    czyli moja stara mantra>młode są za młode żeby wypowiadać się w jakimkolwiek temacie >.
    Tak na marginesie> w USA jest Adam Andrzejewski i prowadzi stronę
    https://www.openthebooks.com/
    czyli TRANSPATENT GOVERNMENT
    i wystarczy czytać jego raporty a ponieważ mamy system ‘copy-paste’ jak w USA (i burdel taki sam) narzędzia do publicystyki czy działalności politycznej są DOSTĘPNE i trzeba tylko chcieć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *