Hyrnik: „Prawdziwy” wynik krymskiego referendum, czyli jak manipulują media

Tymczasem ta rewelacja nie jest żadnym newsem, a doskonałym przykładem jak mało poważnie dziennikarze największych polskich mediów traktują swoich czytelników.

Dokument, w którym rzekomo znalazły się prawdziwe wyniki referendum został zamieszczony na stronie internetowej rosyjskiej Rady ds. Praw Człowieka. Nie zagrzał on tam jednak miejsca na długo, bo po zaledwie paru minutach został usunięty.

Zachodnie media, w tym również polskie, okrzyknęły to zdarzenie „ujawnieniem prawdziwych wyników” lub też „wpadką służb Putina”. Nikt jednak nie podał twardych dowodów, że są one prawdziwe. Wiarygodność ma im nadawać jedynie fakt, że znalazły się one na chwilę na jednej z oficjalnych rosyjskich stron internetowych oraz wypowiedź członkini Rady Swietłany Gannuszkini, która w ukraińskiej telewizji powiedziała, iż referendum „zdyskredytowało Rosję bardziej, niż mógłby to wymyślić obcy agent„. Tyle. Tylko tyle.

Teraz zastanówmy się nad tym, jak mogło być naprawdę. Zasadniczym pytaniem jest tu, jak zwykły urzędnik – osoba administrująca stroną Rady mogła wejść posiadanie dokumentu zawierającego prawdziwe wyniki referendum, gdyby zostało ono faktycznie sfałszowane? Jeśli faktycznie zdobyła go w jakiś sposób, to oznaczałoby to koniec jej kariery w ministerstwie, a może nawet utratę życia w „niewyjaśnionych okolicznościach” za ujawnienie pilnie strzeżonej tajemnicy. Biorąc jednak pod uwagę urzędniczą mentalność oraz brak doniesień o „zniknięciu” administratora strony, wydaje się to być bardzo mało prawdopodobne.

Wszystko wskazuje na to, że był to tylko element wojny informacyjnej pomiędzy blokiem państw Zachodu, a Rosją. Dla służb specjalnych, które jak potwierdził Edward Snowden „wiedzą wszystko o wszystkich„, włamanie się na stronę internetową i umieszczenie na niej dowolnej treści, nie stanowi żadnego problemu…

Na uwagę zasługuje także sposób przedstawiania przez media rzekomo prawdziwych wyników referendum. Jednogłośnie podają one, że za przyłączeniem półwyspu do Rosji opowiedziało się zaledwie 15% uprawnionych do głosowania. Nie uwzględniają one jednak, że owe 15% to 50% głosujących, gdyż frekwencja miała wynieść 30%.

Media teraz mówią oczywiście prawdę o tym 15% poparciu, bo tak po prostu wynika z matematyki. Zgoda. Zwracam jednak uwagę na to, że mainstream nigdy nie uwzględnia frekwencji. Przykładowo oficjalnie mówi się, że akcesję Polski do Unii Europejskiej poparło w 2003 roku 59% Polaków. Tymczasem frekwencja w referendum wyniosła 77%, a więc faktycznie przystąpienie do Wspólnoty poparło jedynie 45% uprawnionych do głosowania.

Podobnie podaje się wyniki sondaży, czy wyborów parlamentarnych. Przykładowo jeśli PiS osiągnie 33% wynik przy 40% frekwencji, to media podadzą, że co trzeci Polak popiera partię Jarosława Kaczyńskiego. Tymczasem poparło go zaledwie 13% uprawnionych do głosowania.

Nie od dziś wiadomo, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Dlatego też jako, iż polskie media jednogłośnie popierają władze w Kijowie, przedstawiają wyniki referendum w przychylnym im świetle. Gdyby natomiast popierały ludność prorosyjską (w nowomowie nazywaną „terrorystami”), mowa byłaby o tym, że tak, czy inaczej za przyłączeniem do Rosji opowiedziało się 50% głosujących…

Sprawa tajemniczego raportu oraz jego szybkiego usunięcia, każe nam jeszcze bardziej wyczulić uwagę na przekaz kierowany przez media, a szczególnie te największe. Dlatego apeluję do wszystkich czytelników, by informacji podawanych przez telewizję, czy prasę nigdy nie traktować jako do końca sprawdzonych, a zwłaszcza podczas trwającej wojny informacyjnej. W końcu broni masowego rażenia, od której podobno miało się roić w Iraku Saddama Husajna, do dzisiaj nie znaleziono…

Stanisław Hyrnik

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Hyrnik: „Prawdziwy” wynik krymskiego referendum, czyli jak manipulują media”

  1. Hmm… ale to znaczy, że przystąpienie Polski do UE jest nieprawomocne skoro nie poparło go ponad 50% Polaków…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.