Jastrzębski: Rusofobia nasza powszechna…

Dzisiaj rano ustawiłem się w krótkiej kolejce do miejscowego sklepiku mięsnego “Szyneczka”. Przysłuchuje się niechcący głośnej rozmowie dotyczącej cielęciny, Polski Ludowej i Związku Radzieckiego – dwóch pań w różnym wieku.

Pani starsza do młodszej: “Za komuny to trzeba było się nastać by kupić trochę cielęciny. I na kartki było. Bo wszystko do Rusa wywozili. Teraz to wszystko jest …”

Druga potakuje z aprobatą. Pokusiło mnie i musiałem się wtrącić. I z ciekawości zapytałem – “Pani po cielęcinę?”
Pani starsza się roześmiała: “A skąd, drogie cholerstwo niemożliwie. Kogo stać na cielęce. Kogo na to stać Panie. Nóżki wieprzowe na galercik do starego kupuję.” Młodsza też rechocze.

Ja dalej – ale za tej wspominanej komuny, kupowała jednak Pani. Więc chyba jednak mięso cielęce było, i stać Panią było i wszystkiego do ZSRR nie wywieźli. Prawda?

Pani starsza, zmarszczyła się, zadumała i po chwili wypaliła: “A prezydenta Kaczyńskiego zamordowali, bo się go bali …” Młodsza znów potakuje “Oj, tak, tak – taka nacja te Ruskie”

Łukasz Marcin Jastrzębski

za: FB

Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *