JKM to rasista i ksenofob

W związku z informacjami oburzonych mieszkańców Opola oraz po zapoznaniu się z fragmentami wystąpienia pana Janusza Korwin-Mikkego na Uniwersytecie Opolskim, chcielibyśmy zwrócić uwagę Rektora Uniwersytetu prof. dr hab. inż. Krystyny Czai na fakt, że organizowanie spotkania, na którym w sposób dobitny formułowane są wypowiedzi ksenofobiczne i rasistowskie jest sprzeczne z ideą i celami działania wyższej uczelni i przyczynia się do obniżenia autorytetu i rangi Uniwersytetu Opolskiego.


otwarta.org

Komentarz: Oczywiście, uniwersytety powstały nie po to, aby jacyś prawicowi politycy byli na nie zapraszani. Prawda Panowie lewacy? [aw]

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “JKM to rasista i ksenofob”

  1. Zaraz stwierdzą,że JKM był harcerzem w Hitlerjugend i jest ostatnim żyjącym członkiem Werwolfa(a w rzeczywistości nazywa się Heinrich von Wolfenstein i urodził się A.D. 1920). Przecież to jest jakaś farsa!

  2. Według mnie JKM to jeden z największych polskich myślicieli. Znam sporo Jego książek. Byłem swego czasu na spotkaniu KZM-u w Warszawie i rozmawiałem chwilę z Korwinem. Była też Jego żona. Nie jest pięknością, ale Korwin kocha ją miłością pewnie najgłębszą. W tym związku łączą się wszystkie rodzaje miłości w sensie greckim. Jest „eros”, „filia”, „agape” i caritas.” W swym „Vademecum ojca” JKM daje wzór tradycyjnego, konserwatywnego widzenia rodziny, a zarazem zaznacza, że jest cybernetykiem. Rozumiem tutaj, że Korwin czyni celowy zabieg nadmiernie akcentując zachowawcze podejście do widzenia rodziny, by dać pole innym sposobom widzenia, także choćby feministycznym.

  3. Ja sam pochodzę z rodziny stricte katolickiej. W takiej rodzinie to ojciec jest głową domu. Choć przyznaję, że z punktu widzenia przywództwa moim zdaniem, to moja matka zawsze miała więcej cech predysponujących ją, by być przywódcą domu. I de facto tak zawsze było. Jestem za psychologicznym rozeznaniem w partnerskim związku która ze stron bardziej się nadaje do bycia głową domu. (W sensie formalnym, ale też wymagającym partnerskiego podejścia.) Oczywiście u mnie w domu formalnie ciałem decyzyjnym jest ojciec. (katolicka wizja; św. Pawła wizja)

  4. „Według mnie JKM to jeden z największych polskich myślicieli”. JKM to niestety bida z nyndzą jako myśliciel. Jako publicysta ok, ale ja tam nie widzę u niego jakichś originalnych myśli. Nie napisał żadnego ważnego dzieła. Dajcie spokój – na prawicy ważni myśliciele to Legutko, Krasnodębski, Bartyzel, predyspozycje ma też A. Wielomski, tylko musi przysiąść do poważnej książki formacyjnej, bo na razie się rozdrabnia w felietonach. Już Michalkiewicz jest lepszy niż Zjadacz Pitów, ale środowisko ideowe „koliberałów” jest tak słabe, że nietrudno się wybić. „Byłem swego czasu na spotkaniu KZM-u w Warszawie i rozmawiałem chwilę z Korwinem. Była też Jego żona. Nie jest pięknością, ale Korwin kocha ją miłością pewnie najgłębszą”. A po co te wstawki o urodzie żony – pan jest dziennikarzem VIVY? „W tym związku łączą się wszystkie rodzaje miłości w sensie greckim. Jest „eros”, „filia”, „agape” i caritas.” ” Znawca cudzych związków? CO to za wizje z alkowy? „W swym „Vademecum ojca” JKM daje wzór tradycyjnego, konserwatywnego widzenia rodziny, a zarazem zaznacza, że jest cybernetykiem.” Vademecum Ojca to strasznie słaba i nudna książka. Prosta jak cep. Chyba nawiedzony wychowywałby na jej podstawie swoje dzieci. Przecież JKM na wychowanie swoich dzieci nie miał prawie wpływu – on cały czas działa, politykuje, pisze, czatuje, bloguje. Co on tam wie o wychowaniu? Jeśli chcecie interesujące książki o wychowaniu konserwatywnym to szukajcie ich na stronie: ien.pl a nie u Korwina.

  5. @tocque Zebym byl fanatykiem JKM to nie powiem ale np. pomysl zeby skolonizowac pas miedzy Berlinem a granica polsko -niemiecka jest doskonaly.

  6. no dobra, przesadzam :)”vademecum ojca” nie jest takie złe. Mozna czytać. Po prostu mam awersję do Korwina i nie jestem obiektywny. Ponoszą mnie emocje. Ale podtrzymuję tezę, że Kowin jest świetnym felietonistą, ale brakuje mu głębi cechującej prawdziwego myśliciela.

  7. każda uczelnia ma prawo nie przyjąć jakiegokolwiek wykładu z każdego powodu jeśli tak postanowi grono profesorskie. Legutko jest dobry jako naukowiec, ale jako myśliciel nędza – myli pojęcia, pisał o wolności nie rozumiejąc rozróżnień I. Berlina, przeinacza sens przesłania Locke’a – szkoda gadać. Bartyzel i Krasnod. już lepiej, ale też jakoś nieszczególnie w nich gustuję – Ten pierwszy trochę nazi, a drugi – PiSuar. Michalkiewicz jest świetny, chyba że mówi o agentach, wtedy traci ostrość spojrzenia. Mikke rzeczywiście korzysta głównie z cudzej myśli polit. nawet sam kiedyś pisałem o jego nawiązaniach do Voltairea, Spencera, Tocqueville’a i Bastiata. Na pewno jednak bardziej sensownie pisze (pod wzgl. ideowym) niż Legutko. Vademecum Ojca jest świetne i zabawne – czyta się jednym tchem. Generalnie prawicowi liberałowie tacy jak Ziemkiewicz, Mikke, Michalkiewicz i Sommer piszą o wiele komunikatywniej niż L, K i B. Prof. Wielomski jest konserwatystą a mimo to pisze tak klarownie jak Z, M, M i S.

  8. „Legutko jest dobry jako naukowiec, ale jako myśliciel nędza – myli pojęcia, pisał o wolności nie rozumiejąc rozróżnień I. Berlina, przeinacza sens przesłania Locke’a – szkoda gadać”. Ale podaje Pan argumenty na odwrotną tezę. Skoro myli pojęcia i przeinacza znaczy, że nie jest dobry jako naukowiec:) Dla mnie jest ważnym myślicielem. Ma na koncie naprawdę ważne pozycje, np. „Esej o duszy polskiej”, które wykraczają poza bieżącą publicystykę, a są próbą budowania jakiegoś fundamentu ideowego dla polskiej prawicy. Co to znaczy, że nie jest komunikatywny? Ma bardzo logiczny i klarowny styl pisania przy jednoczesnym zachowaniu wysokiego poziomu intelektualnego. Oczywiście, że nie jest to lektura dla każdego – ale w tym jest sęk, że jak ktoś pisze dla wszystkich to musi upraszczać, banalizować, dostosowywać sie do mało wyrafinowanych gustów. Dla mnie L, K, B, a także Staniszkis oraz moje ulubione środowisko „Teologii Politycznej” (Gawin, Cichocki, Karłowicz) zmuszają do autentycznej refleksji długofalowej. Publicystyka JKM, mimo swej efektOwności, niesie więcej błyskotliwej krytyki niż konstruktywn Też pewnie jest potrzebne, ale badacze polskiej myśli politycznej niewiele tam znajdą do badania. To są takie bieżące refleksje, które za tydzień tracą na aktualności. A że komunikatywne? Co z tego wynika? Wywołuje jakieś intelektualne dysputy, ma przełożenie na sukcesy polityczne? To Krasnodębski z Legutką tworzą intelektualne zaplecze najsilniejszej partii prawicowej w Polsce.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.