Kamiński: Polacy dobrzy i źli? – po VIII Zjeździe Związku Polaków na Białorusi

Na Białorusi już od 2005 roku istnieją dwa związki Polaków, które wyłoniły się w wyniku rozłamu w istniejącym od 1990 roku ZPB. Jeden uznawany jest przez władze RP, ale na Białorusi działa nieformalnie, drugi cieszy się przychylnością władz białoruskich, jednak pozostaje bojkotowany  przez polski rząd. Niezależnie od oceny działalności obu organizacji, nie ulega wątpliwości, że sytuacja taka jest szkodliwa dla mniejszości polskiej i dla interesów Polski. Władze RP trwają jednak nieugięte w swojej dezaprobacie dla legalnego ZPB. Czy da się obronić taką linię polityczną? Tylko pod warunkiem, że w przypadku oficjalnego Związku mielibyśmy faktycznie do czynienia z tworem fikcyjnym, pozbawionym zaplecza społecznego, jak głosi polska rządowa propaganda. Tak jednak nie jest, czego potwierdzeniem był miński zjazd.

W auli mińskiego Pałacu Dzieci i Młodzieży zebrała się blisko setka delegatów, którzy zostali wyłonieni w trwających od listopada 2012 roku wyborach regionalnych delegatów. Reprezentowali 71 oddziałów ZPB, działających we wszystkich obwodach kraju i około 6.500 członków. Czyni to ze Związku Polaków jedną z największych organizacji społecznych na Białorusi, ale i jedno z najliczebniejszych polskich stowarzyszeń w skali… globalnej. Przecież i na terenie RP organizacja tak liczna byłaby środowiskiem znaczącym. Związek ten może się aktualnym władzom polskim nie podobać, ale Polski nie stać na to, żeby taki kapitał społeczny zorientowany na pracę na rzecz polskości ignorować, a nawet zwalczać.

Można oczywiście kwestionować autentyczność tych liczb, lecz o żywotności legalnego ZPB świadczy jego aktywność w terenie, której podsumowaniu poświęcony był m.in. zjazd. Świadczą także kadry, wśród których odnajdujemy wiele zasłużonych dla polskości osobistości. Podczas obrad głos zabrała m.in. nestorka ruchu polskiego odrodzenia narodowego na Białorusi, 74-letnia Leonarda Rewkowska, od 1993 roku przewodnicząca oddziału ZPB w Słonimiu, inicjatorka i organizatorka Festiwalu Poloneza w Słonimiu. To wyjątkowa impreza propagująca ten staropolski taniec, w której w 2012 roku wzięło udział 500 tancerzy.

To tylko  jeden z wielu przykładów aktywności ZPB na polu kulturalno-oświatowym. W Słonimiu oprócz wspomnianego festiwalu odbywają się także doroczne konkursy poezji i ortografii polskiej, w ostatnich latach odnowiono tam 250 grobów żołnierzy Wojska Polskiego. Sztandarową imprezą organizowaną przez oficjalny Związek są grodzieńskie Kaziuki, ale dni kultury polskiej odbywają się w wielu miejscowościach, gdzie działają związkowe struktury. Z inicjatywy ZPB organizowane są także takie imprezy jak festiwale piosenki polskiej, przeglądy zespołów kolędniczych, obchody świąt narodowych oraz olimpiada sportowa. Podczas wystąpienia na zjeździe przewodniczący oddziału w Iwieńcu Stanisław Buraczewski wyliczył, że tylko w tej miejscowości odbyło się w ciągu ostatnich trzech lat 70 różnego rodzaju imprez kulturalnych. Polskie zespoły biorą też udział w inicjowanych przez władze Republiki Białoruś wydarzeniach, które mają propagować kultury mniejszości narodowych: Festiwalu Kultur Narodowych i festiwalu „Kanał Augustowski w kulturze trzech narodów”.

Związkowi podlega 14 Domów Polskich, które są ośrodkami polskiego życia społecznego i kulturalnego. Znajdują się w Grodnie, Mińsku, Mohylewie, Lidzie, Nieświeżu, Nowogródku, Szczuczynie, Wołkowysku, Iwieńcu, Rubieżewiczach, Baranowiczach, Oszmianie, Porozowie i Borysowie. Przy placówkach tych działają zwykle biblioteki polskie oraz zespoły wokalne i taneczne. Najwięcej z nich istnieje w Lidzie („Stokrotki”, „Anżelika”, „Memoria”, chór seniorów „Sybirak”), która wybija się na najprężniejszy ośrodek ruchu mniejszości polskiej. W mieście tym Polacy stanowią, według oficjalnych statystyk,  40 proc. mieszkańców (w rejonie lidzkim 42,5 proc.). W tamtejszym oddziale ZPB skupionych jest 1.800 członków. W rejonie lidzkim w 12 szkołach nauczany jest język polski.

Kwestia nauczania języka polskiego należy do priorytetowych zadań Związku Polaków. Podczas mińskiego zjazdu p.o. przewodniczącego Mieczysław Łysy podkreślał, że w skali całej republiki naukę polskiego pobiera w różnych formach 10 tysięcy osób. Nauczanie odbywa się zarówno w szkołach białoruskich (polskie istnieją dwie: w Grodnie i Wołkowysku), jak i w Domach Polskich.

Trzeba podkreślić, że cały ten wysiłek organizacyjny odbywa się bez żadnego wsparcia finansowego ze strony władz RP, bo takowe kierowane jest wyłącznie do Związku nieoficjalnego. Co więcej, Warszawa na różne sposoby utrudnia działalność polskim aktywistom. Przewodnicząca oddziału w Lidzie Halina Żydkiewicz żaliła się na zjeździe, że konsulat RP sabotuje nawet wymianę młodzieży z Polską. Głównym problemem są oczywiście zakazy wjazdu dla działaczy mniejszości polskiej do strefy Schengen, nakładane przez polskie władze graniczne metodą sądów kapturowych. Niewygodnym członkom ZPB zarzuca się, że stanowią zagrożenie dla „obronności i bezpieczeństwa państwa”. Najbardziej haniebne dla polskiego rządu jest to, że szykany uderzają nawet w osoby o tak niekwestionowanych zasługach, wielokrotnie odznaczane przez Rzeczpospolitą Polską, jak wspomniana wcześniej Leonarda Rewkowska ze Słonimia. Pani Leonarda wraz z matką i siostrą zesłane zostały w latach 1950–1954 do Kazachstanu, jej ojca zamordowało NKWD, a rząd RP ukarał ją zakazem wjazdu do ojczyzny. Niehumanitarny charakter tego zakazu był tym bardziej drastyczny, że w Polsce żyła jej siostra. Leonardzie Rewkowskiej udało się wprawdzie po długich bojach sądowych, w 2009 roku odzyskać prawo wjazdu do RP, ale wielu działaczy ten zapis wciąż dotyka. Do śmierci w 2010 roku piętnem zakazu dotknięty był Apoloniusz Woliński – żołnierz Września ‘39, obrońca Warszawy, kościuszkowiec i sybirak, prezes Oddziału Stowarzyszenia Polskich Kombatantów w Grodnie.

Wybrany na mińskim zjeździe przewodniczącym ZPB Mieczysław Łysy nie ukrywa, że nie tylko zakazy, ale sama ich groźba jest czynnikiem, który poważnie ogranicza działalność Związku, bowiem odstrasza wiele osób od zaangażowania się. Tym też tłumaczy znaczny spadek liczby członków organizacji, która w szczytowym momencie skupiała blisko 20 tysięcy Polaków. O zorganizowanie w obu krajach zbiórki podpisów do władz RP w celu zdjęcia zakazów wjazdu zaapelował jeden z gości VIII Zjazdu, przewodniczący Samoobrony RP na Podlasiu Andrzej Chmielewski. Wspólne działania w tej sprawie postulował także w liście do uczestników zjazdu wiceprzewodniczący Samoobrony Mateusz Piskorski.

W trudnej sytuacji finansowej Związek Polaków radzi sobie wynajmując część pomieszczeń w Domach Polskich, stara się też pozyskiwać wsparcie od sponsorów, także z Polski. Jedną z nielicznych organizacji ze strony polskiej, która służy pomocą jest Stowarzyszenie Pomocy „Rubież” z Białegostoku. Główne wsparcie płynie jednak ze strony władz białoruskich. – Związek Polaków na Białorusi otrzymuje największe dotacje spośród 25 organizacji skupionych przy Komitecie ds. Religii i Narodowości – podkreślał podczas wystąpienia na zjeździe Mieczysław Łysy. Na życzliwość także ze strony lokalnych władz zwracali uwagę inni uczestnicy zjazdu. – Władze wiele zrobiły, żeby nam pomóc. Nigdy nie odmawiają udostępnienia lokalu, chętnie pomagają szukać nauczycieli języka polskiego, otwierać kółka językowe – mówiła Jadwiga Łysa, ustępująca przewodnicząca Rady Naczelnej, szefowa oddziału ZPB w Nowogródku. Najbardziej emocjonalnie wypowiedziała się w tej kwestii Leonarda Rewkowska: – Uważam, że czasy zmieniają się na lepsze. Ponad 200 lat cierpieli na tych ziemiach nasi przodkowie, teraz nikt nam w naszym państwie białoruskim nie przeszkadza uczyć się języka polskiego, rozwijać polską kulturę, wszystko zależy od nas.

Warto zauważyć, że takie podejście władz białoruskich nie świadczy o jakimś instrumentalnym uprzywilejowaniu ZPB. Wsparcie dla mniejszości narodowych wynika z samych założeń państwowości białoruskiej w wizji ekipy Aleksandra Łukaszenki. Nawet w hymnie państwowym Białoruś opiewana jest jako „braterski związek narodów”. W oficjalnej propagandzie mówi się o „wielonarodowościowej Białorusi”. „Białoruś historycznie jawi się państwem wielu narodowości. (…) 16,3 proc. ludności należy do którejś z ponad 140 narodowości. W kraju zarejestrowano ponad 180 organizacji społecznych reprezentujących 26 wspólnot narodowych” – chlubi się w publikacji „Białoruś wielonarodowościowa” przewodniczący Komitetu ds. Religii i Narodowości Leonid Guliako. Ani w polityce państwa, ani w stosunkach międzyludzkich nie występują napięcia narodowościowe czy dyskryminacja na tym tle. Takiej postawy władz polska mniejszość na Litwie czy Ukrainie może tylko pozazdrościć.

Czy wobec tego można dziwić się tym polskim działaczom, którzy mimo ogromnej presji ze strony rządu RP zdecydowali się pozostać lojalnymi wobec władz  państwa, którego są obywatelami? Jest bowiem tajemnicą poliszynela, że źródła podziału Związku Polaków nie znajdują się na Białorusi, wewnątrz organizacji, lecz w Warszawie, gdzie jeszcze za rządów SLD umyślono sobie przekształcić  organizację mniejszości polskiej w opozycyjną, antyłukaszenkowską siłę polityczną. Bynajmniej nie kierując się przy tym ani polskim interesem narodowym, ani dobrem mniejszości polskiej, lecz nadgorliwością w dziele kreowania kolorowych rewolucji na postradzieckiej przestrzeni. – Podział zaczął się już przed 2005 rokiem, gdy polscy dyplomaci popychali Związek w kierunku białoruskiej opozycji. Rzucano nas w objęcia tej opozycji, która oficjalnie twierdzi, że na Białorusi nie ma żadnych Polaków, określa nas białoruskimi katolikami – przypomina była wiceprezes ZPB Helena Bogdan. A kolejne, już POPiS-owe rządy z pożałowania godną konsekwencją misję tę kontynuowały.

Dziś, po blisko dekadzie od tamtych wydarzeń widać już jednak wyraźnie, że ani żadnej rewolty na Białorusi prędko nie będzie, ani Związek Polaków nie dał się przekształcić w polityczne narzędzie przeciw Łukaszence i w głównym nurcie zachował swój profil organizacji społeczno-kulturalno-oświatowej. Czy obecny rząd RP z ministrem Radosławem Sikorskim potrafi z tej porażki wyciągnąć właściwe wnioski – że czas przestać dzielić Polaków na Białorusi na dobrych i złych? Według działaczy oficjalnego ZPB obiecujący jest fakt, że po raz pierwszy od 2005 roku na zjeździe pojawił się przedstawiciel polskiej dyplomacji, Maciej Mazur z ambasady w Mińsku. Wątek zjednoczenia obu odłamów ZPB podnoszony był w wielu wystąpieniach delegatów. – Wstyd, hańba i grzech, kiedy jeden drugiemu robimy przykrość – ubolewała Leonarda Rewkowska. – Czujemy, że to problem i nowe kierownictwo Związku powinno dążyć do rozwiązania tej konfliktowej sytuacji – wtórował jej prezes Łysy. Zastrzegł jednak, że „to Polska zaczęła dzielić Polaków na słusznych i niesłusznych, podtrzymując w ten sposób rozłam”.

Legalny Związek Polaków radzi sobie w trudnej sytuacji już od ośmiu lat, ale oczywiste jest, że mógłby dużo więcej osiągnąć otrzymując pomoc także ze strony władz RP. Bo jednak utrudnienia z tej strony mają swoje negatywne skutki. Powodują regres organizacyjny, rozgoryczenie zasłużonych często działaczy, trudności z utrzymaniem Domów Polskich. Z końcem 2012 roku z powodu braku środków przestał ukazywać się po 14 latach działalności „Głos znad Niemna” – jedyny polski tygodnik na Białorusi. A przede wszystkim podział antagonizuje polską społeczność. Przywrócenie finansowania ze strony polskiej dawałoby także Związkowi komfort działania, jaki stwarza dywersyfikacja źródeł przychodów. Dziś wprawdzie nie widać negatywnych konsekwencji finansowego uzależnienia od władz białoruskich, co nie wyklucza jednak, że w przyszłości może taka sytuacja zaistnieć.

Na wybór Mieczysława Łysego władze konkurencyjnego ZPB zareagowały oczywiście negatywnie. – To marionetka Łukaszenki. W relacjach między nieuznawanym Związkiem Polaków a oficjalnym nic się nie zmieniło – komentował w wywiadzie dla opozycyjnego białoruskiego portalu charter97.org Andrzej Poczobut, przewodniczący Rady Naczelnej ZPB nieoficjalnego. O dalszych losach Związku Polaków na Białorusi zadecyduje jednak Warszawa. To polskie władze ten rozłam spowodowały i tylko one mogą go zakończyć.

Jacek C. Kamiński

fot. autor

Myśl Polska, Nr 17-18 (28.04.-5.05.2013)

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *