Kontrrewolucja XXI wieku. Idee fundamentalne (2005)

Drodzy Czytelnicy!

Dzięki uprzejmości redakcji „Myśli Polskiej”, która udostępniła nam swoje łamy, oddajemy dziś Państwu do rąk pierwszy numer dwutygodniowego dodatku „Tradycja”. Jest on redagowany przez władze Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego.

Dodatek ten nazwaliśmy „Tradycja”, dla podkreślenia poczucia naszego związku z tradycją cywilizacyjną Europy, która została wzniesiona na fundamencie Dekalogu i Ewangelii. Dziś porządek ten jest mocno nadwątlony i wciąż atakowany przez Rewolucję. Dlatego nasza organizacja jest zachowawcza, gdyż stoimy na stanowisku, iż niewierność Europy swojemu powołaniu obraca się przeciw niej samej. Jesteśmy monarchistami, gdyż monarchia jest politycznym wzorcem europejskiej tradycji. Jesteśmy jednak realistami i wiemy, że Polska nie ma żywej tradycji królewskiej. Nie mamy nikogo, kogo można by uznać za pretendenta do wakującego tronu, a szczególnie kogoś, kto mógłby zostać uznany za pretendenta legitymistycznego. Nasz monarchizm jest przeto raczej postulatem ideowym niż politycznym. Nie próbujemy tworzyć apriorycznych konstrukcji idealnej konstytucji królewskiej dla Polski. Nie tworzymy ich dziś i wyrzekamy się podobnego utopizmu w przyszłości. Obcy jest też nam snobizm pewnych środowisk uważających się za monarchistyczne które rozdają (a często i sprzedają) „tytuły” arystokratyczne. Nie jesteśmy zresztą środowiskiem skupiającym arystokratów i książąt krwi. Nie zakładamy paradnych cylindrów i fraków. Nie jeździmy karetami. Nie chodzimy na bale z królewną Śnieżką. Zdajemy sobie sprawę, że procesy rewolucyjne XIX i XX wieku raz na zawsze wywróciły starożytne hierarchie i odbudowa Rzeczypospolitej wymaga stworzenia hierarchii nowych, gdzie kryterium społecznej stratyfikacji winna być służba dla Ojczyzny.

Jesteśmy monarchistami w tym sensie, iż traktujemy idee królewskie jako antytezę kompletną otaczającego nas świata demoliberalnego. Przeciwko rozwydrzonemu „demosowi” i jego demokratycznym orgiom – opartym na wierze, że „wszelka suwerenność pochodzi od ludu” – wznosimy tradycjonalistyczną zasadę, iż „wszelka zasada pochodzi od Boga”. Nasz monarchizm należy więc traktować jako wyraz radykalnego sprzeciwu wobec demokracji bezmyślnie igrającej Religią, Państwem, Tradycją i Własnością.

Nie interesują nas tedy jałowe rozważania nad najlepszymi kandydatami na Tron Polski. Zapatrzenie w przeszłość i pogrążenie w sentymentalnej nostalgii nie daje receptur na trudne czasy bieżące charakteryzujące się atakiem idei demoliberalnych i socjalistycznych na wszystkie wartości tradycyjne, które konstytuują naszą cywilizację. Chcemy skupić się na obronie tychże wartości, gdyż jesteśmy nade wszystko konserwatystami, których mimo różnić w wielu kwestiach szczegółowych, a także partyjnych łączy kilka podstawowych idei i postaw.

Po pierwsze, jesteśmy katolickimi tradycjonalistami i z dużym sceptycyzmem podchodzimy do reprezentującego Rewolucję modernizmu, który szaleje obecnie w Kościele Katolickim. Nie możemy zgodzić się z poglądami, że wszystkie religie mają podobną wartość, a wieczne i uniwersalne Magisterium Kościoła ma charakter „historyczny” i winno być modyfikowane w zależności od miejsca i czasu. Sprzeciwiamy się wszelkim trendom do „udzisiejszania” Kościoła poprzez jego przystosowanie do powszechnego relatywizmu cechującego świat demoliberalny. Nasz niepokój budzą wszelkie próby demokratyzacji hierarchii eklezjastycznej; idee ekumenizmu pojętego jako dialog, w którym katolicy dokonują „ustępstw” kosztem nie zmienialnego Magisterium; próby pogodzenia Kościoła ze sprzecznymi z jego nauczaniem ideami 1789 roku oraz antropocentryczną ideologią praw człowieka. Mówimy stanowcze „nie” agnostycyzmowi państwa demokratycznego, gdzie nikt nie wie czy prawda w ogóle istnieje lub uważa się ją za niepoznawalną. Państwo pozbawione takiej wiary w wartości obiektywne przestaje być wspólnotą polityczną, stając się luźnym zbiorem jednostek nie mogących znaleźć zgody co do podstawowych pojęć moralnych i etycznych. System prawny takiego państwa traci swój naturalny fundament i nie może tu dziwić akceptacja dla zabijania dzieci poczętych i zboczeń seksualnych. Jednocześnie jesteśmy w pełni świadomi, iż podniesienie z upadku, do którego doprowadziła Europę Rewolucja, wiedzie przez udoskonalenie religijno-moralne ludzi i narodów.

Po drugie, jesteśmy antydemokratami. Demokrację rozumiemy jako jedną z przewodnich idei Rewolucji, która zanegowała naturalny porządek rzeczy o pochodzeniu władzy od Boga, wprowadzając w to miejsce irracjonalną teorię immanentnego pochodzenia władzy od samych rządzonych. Jesteśmy antydemokratami, gdyż nie wierzymy, aby można było skutecznie zarządzać państwem w sytuacji bezustannych walk partii o władzę, w atmosferze chronicznych kryzysów gabinetowych, przepychanek partyjnych, nieustających afer, korupcji, nacisków różnorakich lobbies krajowych i zagranicznych. Państwo demokratyczne jawi się nam jako zagroda bez gospodarza, gdzie każdy może wejść i zniszczyć lub zabrać ze sobą to, co mu się tylko spodoba. 16 lat funkcjonowania demokracji w Polsce, a także 7 lat przed Wojną i kilkaset lat w epoce przedrozbiorowej stanowią dla nas wystarczający dowód, że nie jest to ustrój dobry dla Rzeczypospolitej, a może nawet dla jakiegokolwiek państwa należącego do naszego kręgu cywilizacyjnego. Byliśmy, jesteśmy i będziemy autorytarystami, acz w warunkach obecnego „despotyzmu wolności” i jego materialno-medialnej przewagi wszelkie precyzyjne planowanie ustroju „po demokracji” uważamy za przedwczesne i bezproduktywne, a przede wszystkim za niezgodne z zasadą konserwatywnego sceptycyzmu co do politycznego konstruktywizmu.

Po trzecie, jesteśmy antysocjalistami, gdyż widzimy, że idea „suwerenności ludu” prowadzi do narastania postaw roszczeniowych tłumu podsycanych przez demagogów. Masa uwierzywszy w swoją rzekomą suwerenność traktuje demokrację jako narzędzie do redystrybucji własności na swoją korzyść. Mentalność taką potępiamy. Własność prywatną uważamy za nienaruszalną, a jej uprawomocnienie dostrzegamy tak w przykazaniach Dekalogu, jak i w tym, że stanowi naturalny owoc pracy ludzkiej. Wszelki proces redystrybucyjny prowadzi do wzrostu podatków, rozrostu etatyzmu i mnożenia urzędów. Demoliberalizm współczesny możemy zdefiniować jako system polityczny, gdzie pod pozorem ideologii indywidualizmu codziennie postępuje socjalizm, zagrażający wolności jednostki i rodziny, przekształcający społeczeństwo z naturalnego stanu organicznego w mechaniczny, zarządzany przez lewicowych techników od planowania życia społecznego. Możemy wprost mówić o agresji biurokracji w życie każdego z nas, przed czym nie chronią żadne deklamacje o prawach człowieka. Socjalizm ma swoje korzenie w samej idei demokratycznej i nie można być konsekwentnym antysocjalistą nie będąc antydemokratą. Jeśli uznamy, że demokrację parlamentarną stworzono aby broniła wolności jednostki przed zaborczym państwem, to musimy stwierdzić, że cel ten nie tylko nie został osiągnięty, lecz przeciwnie suwerenność ludu stała się motorem zamachu na własność prywatną i wolność gospodarczą.

Po czwarte, jesteśmy eurosceptykami. Nie znaczy to, że jesteśmy przeciwko idei zjednoczonej Europy. Chodzi nam jednak o inną Europę niż zaplanowali ją nam chadecy i socjaliści. Europa winna być zjednoczona na gruncie fundamentalnych wartości stanowiących esencję naszej cywilizacji. Za takie jednak nie postrzegamy ulotnych ideologii demokracji i praw człowieka. Jesteśmy zwolennikami Europy stanowiącej konfederację suwerennych państw narodowych i mających prawo swobodnego wyjścia ze struktur unijnych. Jesteśmy za Europą bez Komisji Europejskiej, która powstała dla słusznego celu jakim jest znoszenie barier dla gospodarki pomiędzy krajami członkowskimi, a przeistoczyła się w karykaturalne socjalistyczne i biurokratyczne monstrum krępujące gospodarki państw członkowskich setkami zbędnych dyrektyw i przepisów. Nie możemy także zgodzić się na obligatoryjną zasadę nadrzędności prawa unijnego nad krajowym i na koncepcję, iż państwo członkowskie może zostać przegłosowane przez inne państwa i zmuszone do realizacji polityki, którą postrzega jako sprzeczną ze swoją racją stanu. Wyrazem tych federalno-etatystycznych tendencji jest przedstawiony niedawno projekt konstytucji europejskiej, którego jesteśmy zadeklarowanymi przeciwnikami.

Naród polski nie dotknięty jeszcze tak mocno ateizmem i demoralizacją ma przede wszystkim obowiązek bronić się przed niebezpieczeństwami obecnie szerzonego postrewolucyjnego modelu Europy. Będzie to możliwe o ile polski Kościół zdoła oprzeć się tendencjom modernistycznym i laickim, co jest warunkiem utrzymania Wiary Polaków, zaś państwo polskie stanie się bogatym i silnym, co jest z kolei konieczne, by Polska mogła się opierać naciskom zewnętrznym mającym na celu np. narzucanie rozwiązań prawnych sprzecznych z Dekalogiem.

W naszym przekonaniu, te cztery Idee Fundamentalne (tradycjonalizm katolicki, sceptycyzm co do demokracji, antysocjalizm, eurosceptycyzm) winny stanowić fundament na którym należy budować współczesną kontrrewolucję, z jednej strony świadomą idei swoich antenatów, z drugiej zaś śmiało zwróconą twarzą ku wyzwaniom współczesności. Dostrzegamy wiele środowisk, które podzielają nasze Idee Fundamentalne. Równocześnie ze smutkiem dostrzegamy, że podziały o charakterze partyjnym, historycznym, częstokroć problemy wynikłe z posługiwania się innym językiem doktrynalnym powodują, że środowiska te nie chcą lub nie umieją ze sobą rozmawiać i budować wspólnego frontu przeciwko lewicy, a także tym siłom centrum i tzw. centroprawicy, które w istocie stanowią nic innego jak tylko zamaskowaną formę myślenia lewicowego, demokratycznego i etatystycznego.

Klub Zachowawczo-Monarchistyczny ma formułę klubu. Z samej definicji klub nie jest ośrodkiem stanowiącym konkurencję dla partii i stowarzyszeń mających ambicje bezpośredniego udziału w polityce. Widzimy przeto dużą szansę, aby było to dobre miejsce do spotkań dla ludzi z różnych środowisk. Nie wymagamy od nikogo aby był apostołem monarchizmu, gdyż powtórzmy raz jeszcze – traktujemy monarchizm jako ideę z dziedziny filozofii politycznej, stanowiącą antytezę kompletną dla demoliberalizmu, a nie rzeczywisty postulat polityczny. Chcielibyśmy jednoczyć ludzi i środowiska, które zgadzają się co do wymienionych wcześniej czterech Idei Fundamentalnych, a które działają dziś osobno i bez kontaktu ze sobą, co przynosi naszej wspólnej sprawie jedynie straty.

Naszą ambicją jest stworzenie agory dla dyskusji i poznania się wszystkich tych środowisk, które umownie moglibyśmy nazwać mianem prawicy niesystemowej. Nie interesują nas natomiast ci ludzie, którzy – czy to dla idei, czy dla kariery wyznają idee katolicyzmu liberalnego potępiane w „Mirari vos”, „Pascendi dominici gregis”, „Notre charge apostolique” czy słynnym „Syllabusie”; nie interesują nas ci, którzy dla kariery stali się demokratami i nie brzydzą się najgorszymi formami populizmu; nie interesują nas ci, którzy dla kariery i wespół z socjalistami budują struktury etatyzmu w naszym kraju; wreszcie, nie interesują nas najemnicy brukselskiego socjalizmu.

Takie rozumienie formuły klubowej każe nam patrzeć na Klub Zachowawczo-Monarchistyczny jako na luźną federację różnych środowisk i osób, złączonych przez wspólne idee, których prawda ma charakter uprzedni niż partyjne podziały. Dzięki uprzejmości redakcji „MP”, a szczególnie Pana Red. Jana Engelgarda, będziemy je tu prezentować i upowszechniać w dodatku „Tradycja” co dwa tygodnie.

Rada Główna
Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego
Warszawa, 23 III 2005

Facebook
[Głosów:5    Średnia:5/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *