Łagowski: Homo solidarus

Dwadzieścia kilka lat temu wychodził tygodnik pt. „Spotkania”. Redakcja zapytała kilkanaście osób, jaka będzie przyszłość Solidarności. Ze swojej odpowiedzi pamiętam tylko jedną myśl: jak długo będzie istnieć, Solidarność nie przestanie walczyć z komunizmem. Rządy tego obozu muszą administrować krajem, według zasad mniej więcej racjonalnych dzielić dochód narodowy, wydawać pieniądze otrzymane z Brukseli itp., jednak uderzający jest fakt, że partie solidarnościowe PO i PiS za swoją główną misję, za rację swojego istnienia uważają w dalszym ciągu walkę z komunizmem i z PRL jako jego wcieleniem. Obecne trzęsące Polską lustrowanie Lecha Wałęsy jest tylko jednym z tego przejawów.

Mówi się, że PiS dzieli społeczeństwo na dwa wrogie wobec siebie odłamy. To nieprawda. Ten bardziej jaskrawy niż wrogi podział przebiega przez obóz solidarnościowy, a pozostała część Polaków pozostaje poza nim i przygląda się temu, co się dzieje, ze złośliwą uciechą, zgrozą lub obojętnie. Ważne jest wiedzieć – podkreślam – że ten bardziej psychologiczny niż realny konflikt toczy się wewnątrz obozu solidarnościowego, a pozostała część społeczeństwa nic z tego nie będzie miała i poniesie tylko tzw. szkody uboczne. Które mogą przybrać rozmiary większe niż znaczenie tego sporu dla partii postsolidarnościowych. W końcu kruk krukowi łba nie urwie, partie solidarnościowe pozostaną przy władzy, ale porządek moralny życia publicznego zostanie zdewastowany.

Partie Platforma Obywatelska i Prawo i Sprawiedliwość zamieniają się władzą jak Putin z Miedwiediewem. Narzuciły Polakom swoją moralność, którą wyniosły z czasów „opozycji demokratycznej”, masowych strajków i transparentnej konspiracji. Dla wszelkich grup, tak przestępczych, jak idealistycznych, mających na pieńku z policją największą zbrodnią jest donosicielstwo. Zdrajców, tajnych agentów policji się morduje, przedtem ich torturując, jeśli są odpowiednie warunki, lub niejako unicestwia moralnie, gdy grupa nie jest skłonna do zabijania. Lecha Wałęsę chcą tylko unicestwić moralnie. Zobaczymy, czy to się uda. Jemu tylko na krótko udało się uczynić to z Józefem Oleksym – „Olinem”. Według solidarnościowej moralności, współpraca ze Służbą Bezpieczeństwa jest zbrodnią nieprzedawnialną, unieważnia ona wszelkie zasługi, a ponadto nie musi być zdefiniowana. Lustracja dokonuje się nieustannie od warszawskiej góry do wiejskiej sołtysowskiej niziny od początku panowania Solidarności i nic nie zapowiada jej kresu w przewidywalnym terminie. Lustracja to podstawa tożsamości obozu solidarnościowego.

Chętnie bym widział radę mędrców, która by rozstrzygnęła, co jest gorsze: tajny agent Służby Bezpieczeństwa czy jawny lustrator. Istnieje sprzeczność ocen między „społeczeństwem obywatelskim”, które chce lustracji, a państwem, które potrzebuje tajnych agentów. Joseph de Maistre znajdował usprawiedliwienie nawet dla kata. Ta profesja przestała być potrzebna, tajny współpracownik jeszcze jest potrzebny jako uzupełnienie podsłuchu i podglądu elektronicznego.

Naukowcy historycy (dość szczególny to historyk, którego badanie polega na przepisywaniu z papierów policyjnych na swoje) – otóż ci naukowcy słusznie twierdzą, że meldunki legendarnego „Bolka” trzeba przebadać pod kątem autentyczności i prawdziwości, że potrzebny grafolog, a także zapewne mikrobiolog do zbadania DNA, bo jakiś włos mógł się tam gdzieś przyczepić. Nikt jednak nie domaga się, aby czyn tak rzekomo potworny był też zbadany pod względem swojej szkodliwości. Kiedy „Bolek” przekazywał swoje informacje, sytuacja w Gdańsku była napięta, mogły wybuchnąć nowe zamieszki, znowu mogli być zabici. Jeżeli swymi meldunkami w jakimś stopniu pomógł temu zapobiec, to należałoby go za to pochwalić. Zbyt gorliwi lustratorzy, miażdżąc moralnie „Bolka” i jemu podobnych, wylewają dziecko z kąpielą. Ocenić sprawiedliwie brudną robotę w służbie państwa nie jest łatwo, nawet Machiavelli nie znalazł na to jednoznacznej formuły.
Pierwszy zastępca prezesa Kaczyńskiego, pan minister Macierewicz twierdzi, że Wałęsa chronił komunistów w III RP, w rezultacie czego mamy nadal w Polsce panowanie postkomunizmu, z czym PiS wreszcie zrobi porządek. „Gazeta Wyborcza” walczy z władzą PiS-owską, ale co do istnienia komunizmu zdanie ma z nią zbieżne: „Pośmiertna zemsta komunistycznej Służby Bezpieczeństwa”. Leszek Balcerowicz w niedługim wywiadzie w „Wyborczej” cztery lub pięć razy zarzucał, że PiS wraca do PRL. W tym też duchu wypowiadała się tam Agnieszka Holland, mówiąc o powrocie do „śmierdzącego PRL”. Mam prawo pogratulować sobie przepowiedni sprzed lat dwudziestu paru.

Podczas wielkiego przełomu politycznego lat 80., przeżywanego w sposób euforyczny, ludzie Solidarności nabrali silnych przekonań, które zmienić mogłaby tylko druga rewolucja albo wojna. Poglądy nabyte w takich chwilach zapadają głęboko. Trzeba jednak rozróżnić uzasadniony i naturalny entuzjazm wolności lat 80. od poglądów, jakie przyjęły kręgi kierownicze ruchu i następnie narzuciły większości społeczeństwa i uczyniły ideologią panującą w III i IV RP. Nie były to poglądy wypracowane w ruchu Solidarność ani nawet w tzw. opozycji demokratycznej. Zostały przejęte wprost z emigracji, zwłaszcza z jej kręgów najbardziej „niezłomnych”: Polska przegrała wojnę, po okupacji niemieckiej nastąpiła radziecka, okres wojenny trwał do 1989 r., najważniejsze wydarzenia to Katyń i powstanie warszawskie. Powstała gęsta, mroczna, fałszywa świadomość kolektywna, w rezultacie której ludzie żyjący w Polsce przestali rozumieć swoje biografie i zgodzili się niemal bez oporu na przekreślenie sensu swojego życia. Powstał homo solidarus rozpoznawalny po pierwszych wypowiedzianych zdaniach.
Żal mi Lecha Wałęsy, gdy widzę, jak jest poniżany przez gorszych od siebie. Wolałbym, żeby zostało tak, jak było do tej pory: żeby mnie nadal bawił trochę tak jak lokalny Donald Trump. Jako homo solidarus nie może się obronić przed ludźmi tego samego gatunku. Kto to powiedział, Galileusz czy Archimedes: dajcie mi punkt oparcia poza przyciąganiem ziemskim, a wypchnę glob z jego orbity? Żeby się wybronić, Wałęsa musiałby mieć punkt oparcia poza świadomością solidarnościową.

Bronisław Łagowski

Tekst ukazał się w Tygodniku Przegląd oraz na stronie https://www.tygodnikprzeglad.pl/

[Głosów:5    Średnia:4/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *