Lewicki: Dlaczego Niemcy – za wszelką cenę – utrzymują współpracę ekonomiczną z Rosją i czy my także tak powinniśmy postępować?

Od co najmniej 25 lat prawie każdy rząd w Warszawie stara się, jak może, by zmniejszyć, a najlepiej całkowicie przerwać współpracę gospodarczą z Rosją. By się od niej zupełnie „uniezależnić”, „zdywersyfikować dostawy”, i to za każdą bądź cenę, nie licząc się zupełnie ze stratami i z interesami producentów i gospodarki. Wszystko to nie ma znaczenia, a ważne jest tylko to, by odciąć się od Rosji. Politycy, którzy forsują takie podejście uważają je za oczywiste i nie wymagające żadnego wyjaśniania. Jednocześnie ci sami politycy widzą, że kraje z zachodniej Europy i nawet bliskie nam Węgry, współpracują z Rosją i nie chcą tej współpracy przerywać. Szczególnie frustruje ich przykład Niemiec i uważają to za jakiś rodzaj „zdrady” uderzania we własne interesy, czy też, bliscy  histerii, krzyczą o nowym pakcie Ribbentrop-Mołotow.

Są to zachowania i działania oparte na emocjach i nie należy poszukiwać jakichś racjonalnych przyczyn, bo się ich nie znajdzie. Spróbujmy jednak wyjaśnić co może skłaniać Niemcy do tej współpracy z Rosją. Nie będę tu wskazywał na korzyści ekonomiczne, ale względy wynikające z długoterminowej niemieckiej doktryny politycznej, a także, i może przed wszystkim, z historycznych doświadczeń niemieckich.

Obecne Niemcy dokonały zjednoczenia tylko dlatego, że zgodziła się na to Rosja. Polityka niemiecka wspierała te działania poprzez realizowanie koncepcji tzw. Ostpolitik. Ta koncepcja, wypracowana jeszcze w latach 60. przez Egona Bahra, została przyjęta do zastosowania przez  kanclerza Brandta. Polegała ona na odejściu od konfrontacji ze Wschodem na rzecz współpracy. Skrótowo nazwano to  „Wandel durch Annäherung” (zmiana przez zbliżenie). Polegało to na inicjowaniu współpracy gospodarczej i poprzez pokazywanie wzajemnych korzyści wpływanie w ten sposób, metodą małych kroków, także na zmiany w polityce ówczesnego Związku Radzieckiego. Jej wyrazem było np. zbudowanie rurociągu, którym w roku 1984 gaz płynął ze złoża Urengoj na Syberii do odbiorców w Niemczech, Francji i Włoszech. Usilne próby blokowania jego budowy przez ówczesnego prezydenta Reagana (był to okres stanu wojennego w Polsce) nie dały żadnych rezultatów.

Niemcy pokazały przywódcom ZSRR, że wymiana handlowa może im dawać duże korzyści.  Ta polityka odniosła sukces i przyczyniła się do otwarcia ZSRR na zmiany. Ten sposób myślenia w polityce niemieckiej został  odnowiony później, przez kanclerza Gerharda Schrödera, pod nazwą   „Wandel durch Handel” (zmiana przez handel)[i], co legło także u podstaw  koncepcji budowy rurociągów Nord Stream. Takie podejście wraca jak mantra we wszystkich koncepcjach niemieckiej polityki wobec Rosji.

Bardzo konkretnie i dobitnie wyjaśnił, o co tu chodzi, minister Westerwalle w 2013 r, kiedy stwierdził: ”Niemiecka polityka zagraniczna jest nakierowana na wartości i prowadzona przez interesy. Bardzo często są to dwie strony tej samej monety”[ii]. Można by sobie tylko życzyć by polscy ministrowie dyplomacji kierowali się podobnymi wskazaniami, a nie mrzonkami opartymi na nierealistycznych wyobrażeniach i rusofobii. Niemcy zdają sobie sprawę, że koncepcja „Wandel durch Stärke” (zmiana przez siłę) jest w stosunku do Rosji bardzo ryzykowana i wielokrotnie w przeszłości zakończyła się dla Niemic tragedią. Niemcy dobrze pamiętają, że odrzucenie przez nich współpracy gospodarczej z Rosją w drugiej połowie XIX wieku skończyło się zbliżeniem Rosji z Francją i zawarciem sojuszu wojskowego między tymi krajami, co w efekcie skończyło się klęską Niemiec w pierwszej wojnie światowej, zmuszonych do walki na dwa fronty (rosyjska ofensywa na Prusy wschodnie w 1914 roku zadecydowała o wycofaniu niemieckich wojsk z frontu zachodniego, co w efekcie skończyło się niemiecką klęską w bitwie nad Marną i przekreśleniem szans na zwycięstwo w wojnie, wobec fiaska planu Schlieffena). A przecież najpierw Rosja zwróciła się do Niemiec o dostęp do rynku obligacji dla  sfinansowania własnych inwestycji. Niemcy odmówiły i rzuciły do wyprzedaży rosyjskie obligacje, które zostały skupione przez banki francuskie. Na dodatek Niemcy prowadziły wojnę celną z Rosją. W ten sposób kapitał francuski stał się dominujący w Rosji, która na paryskiej giełdzie sprzedawała coraz większe pakiety rządowych obligacji.[iii]  Za współpracą gospodarczą poszła współpraca polityczna i sojusz wojskowy. Niemcy dobrze pamiętają czym to się dla nich skończyło i nigdy takiego błędu, by zablokować współpracę gospodarczą z Rosja, już nie popełnią.

Znani politolodzy: Christopher S. Chivvis i Thomas Rid w pracy “The Roots of Germany’s Russia Policy” stawiają sprawę jasno: „Najważniejsze dla większości niemieckich przywódców jest to, że izolacja Rosji jest niedopuszczalna i należy jej unikać za wszelką cenę. Pozbawiłaby ona Zachód jego niewielu pozostałych dźwigni wpływu na rosyjską politykę i pozostawiłoby Europę i Stany Zjednoczone jedynie z siłowym sposobem wpływania na rosyjskie zachowanie. Tymczasem rosyjski nacjonalizm, a nawet militaryzm, mogą przyspieszyć”.[iv]

Powiedzmy sobie szczerze, dziś sytuacja wygląda tak, że to właśnie ta współpraca i handel z Rosją są głównymi czynnikami które powstrzymują Rosję przez zastosowaniem radykalnych rozwiązań na Ukrainie i krajach bałtyckich. Rosja potrzebuje pieniędzy z handlu by modernizować kraj. Jeśli zaś  handel zostałby zablokowany, to wówczas już nic nie powstrzymywałoby Rosji przed militarnym rozwiązaniem wszystkich kwestii jakie ona widzi w relacjach z państwami poradzieckimi. Rosja posiada wystarczające siły militarne i, jak wykazała wojna w Syrii, sprawdzone metody działań militarnych, by sobie z tym poradzić.

Zatem wszyscy ci, szczególnie polscy politycy, którzy wzywają do blokady handlu i stosunków z Rosja, faktycznie działają na rzecz wojny z Rosją, do której prowadzenia nie maja środków, i to zarówno oni jak i ich sojusznik za Oceanem. Są jak te karpie głosujące za przyspieszeniem Świąt Bożego Narodzenia. Ten polityczny lunatyzm może się skończyć jedynie tragedią i nie byłaby to, w długiej historii Polski, pierwsza  tragedia spowodowana głupotą i brakiem odpowiedzialności rządzących.

[i] https://www.fpri.org/article/2014/05/legacy-of-ostpolitik-germanys-russia-policy-and-energy-security/

[ii] Germany, Russia, and the Rise of Geo-Economics – Stephen F. Szabo – ISBN 1472596331 2015 Bloomsbury Academic  p. 25

[iii] http://scepsis.net/library/id_1549.html

[iv] https://ridt.co/wp-content/uploads/2009/11/chivvis-rid-germany-russia.pdf

[Głosów:22    Średnia:4.8/5]
Facebook

1 thought on “Lewicki: Dlaczego Niemcy – za wszelką cenę – utrzymują współpracę ekonomiczną z Rosją i czy my także tak powinniśmy postępować?”

  1. No sprawa prosta – utworzyć układ gospodarczy a poprzez to polityczny. Związane jest to z materializmem, gdyż układ polityczny staje się nadbudową dla układu gospodarczego. Nim jednak nie zostanę wyzwany jako marksista to czy tak nie jest? Dziadek UE – Europejska Wspólnota Węgla i stali – powstała przecież w celu związania Francji i Niemiec takimi węzłami gospodarczymi, by rywalizacja tych krajów nie doprowadziła do kolejnej wojny. A potem te węzły gospodarcze przeinaczyły się w węzły polityczne w postaci UE. I analogicznie w drugą stronę – Polska z Węgrami w czasach Andegawenów oraz Warneńczyka (i okolic tych Jagiellonów). Relacji gospodarczych między tymi strefami praktycznie nie było w efekcie czego jakiś trwałych relacji czy układów politycznych nie wytworzono, pomimo tego że Polska miała już zluzowane relacje z Litwą i “polscy Jagiellonowie” wybrali kierunek rozwoju na południe. I klęska 1444 doprowadziła błyskawicznie do porzucenia tego kierunku i powrotu na tory układów z Litwą, z którą relacje gospodarcze już były. Niemcy przeanalizowały dzieje i już to ogarnęły. Polska zaś dalej tkwi we śnie rewolucyjnym i dziwnej wersji humanizmu…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *