Lewicki: Gospodarcze determinanty opcji politycznych dla Polski

Toczy się wiele dyskusji na temat wyboru geopolitycznego jakiego powinna dokonać Polska. Czy nadal opierać się na Unii Europejskiej i relacjach z Niemcami, czy postawić na sojusz z USA i Izraelem, czy tworzyć Międzymorze, czy też może budować jakąś konfederację z Ukrainą, bo i takie głosy, szczególnie z PiS-u i okolic, się przebijały?

Można spory prowadzić długo, ale rzeczą najważniejszą jest to jak wygląda w tym kontekście obecny stan polskiej gospodarki i jej powiązania. I to nie jakieś luźne dywagacje, ale twardy konkret. A zatem, „liczy się gospodarka, głupcze” (It’s the economy, stupid), czyli hasło jakim swego czasu Clinton wykończył w kampanii wyborczej George’a Busha, mimo że ten w swojej pierwszej kadencji zwycięsko zakończył zimną wojną i odniósł sukces w wojnie z Irakiem o Kuwejt.

Zatem przystąpmy do analizy. Takim odbiciem stanu i możliwości gospodarki są obroty handlu zagranicznego. One pokazują na handlu z jakimi krajami zarabiamy i mamy saldo dodatnie, co umożliwia nam opłacać import z tych obszarów, gdzie nie jesteśmy w stanie uzyskać salda dodatniego.
Na podstawie danych GUS dotyczących wyników handlu zagranicznego Polski za rok 2017[i] mamy jasny obraz twardych wyznaczników naszej gospodarki.
Polski eksport wyniósł w roku 2017  228,2 mld USD, import zaś 227,8 mld USD.
Polski eksport w prawie 80 proc. (79,7 proc) kieruje się do krajów EU.
Jedynym obszarem gdzie uzyskaliśmy wielkie saldo dodatnie w obrocie są kraje Unii Europejskiej. To dodatnie saldo wyniosło aż 45,4 mld USD.

W handlu z innymi obszarami, mamy wyłącznie deficyt.
I tak: kraje rozwinięte poza UE – 1,6 mld USD, kraje rozwijające się – 38,2 mld USD, kraje Europy Środkowo-Wschodniej (Rosja, Ukraina, Białoruś i inne) –  4,9 mld USD.

Z danych wynika, że Polska za więcej kupuje towarów niż sprzedaje w handlu z praktycznie wszystkimi ważniejszemu krajami świata, poza UE. Z ważniejszych należy wymienić Chiny, Rosję, Japonię, Koreę Południową, Argentynę, Brazylię, Australię oraz także USA. Szczególnie tragiczny jest bilans handlu z Chinami skąd sprowadzamy dwanaście razy więcej niż tam sprzedajemy.

Z tego jasno wynika, że na zakupy towarów w Chinach, Rosji, USA, Japonii czy Korei zarabiamy z nadwyżki w handlu z Unią Europejską. Inaczej nie bylibyśmy w stanie realizować tam zakupów.

Na dodatek Polska posiada dodatnie saldo w wymianie usług na kwotę 21 mld USD. I ta nadwyżka także powstaje, prawie w całości, w wyniku świadczenia usług na terenie UE.

Bez UE polska gospodarka znalazłaby się w bardzo ciężkim położeniu i w ciągu kilku miesięcy  zostałaby ona sprowadzona do stanu niewiele lepszego niż w  dzisiejszej Ukrainie. Trzeba to jasno i wyraźnie powiedzieć. Dzisiaj bez Unii Europejskiej polska gospodarka nie ma żadnych szans.

Znany amerykański politolog, George Friedman, który już od dłuższego czasu próbuje nas przekonać, że Polska stanie się mocarstwem, tak przedstawia obecne kwestie gospodarcze w otoczeniu Polski. Na stwierdzenie: „Sam pan twierdzi w swojej prognozie na 2018 r., że Stany Zjednoczone popadną w recesję, która uderzy także w Europę, czyli w nas”, pada odpowiedź: „Zgadza się, ale ta recesja uderzy przede wszystkim w Niemcy. Eksportują one 50 proc. swojego PKB. Do Europy i świata. Za każdym razem, gdy Niemcy tracą 5 proc, swojego eksportu, jednocześnie tracą 2,5 proc swojego PKB”[ii]

Prognoza recesji jest być może prawdziwa, ale już przewidywania odnoście skutków, niekoniecznie. To prawda, że Niemcy bardzo dużo eksportują, bo 46,2 proc, PKB, ale Polska gospodarka jest jeszcze bardziej zależna od eksportu i aż 52,3 proc PKB jest eksportowane.[iii] To wskazuje, że załamanie niemieckiego eksportu uderzy jeszcze bardziej w Polskę, gdyż spadnie zapotrzebowanie Niemiec na import zaopatrzeniowy z Polski.  Friedman wie o tym, ale nie mówi wprost, a tylko sygnalizuje: „Im bardziej więc Polska będzie w stanie się zdystansować od Niemiec i znaleźć inne rynki, tym lepiej na tym wyjdzie. Rosja byłaby tu alternatywnym rynkiem”[iv]

I z tym się trzeba zgodzić. Tylko czy obecny rząd Polski jest w stanie poprawić stosunki z Rosją i wrócić na ten rynek? Dopóki będzie nadal szkodził rosyjskim interesom wszędzie gdzie tylko może, a szczególnie na Ukrainie, to oczywiście nic z tego nie będzie. Także niszczenie radzieckich pomników jak i rzucanie bezpodstawnych oskarżeń o zamach w Smoleńsku temu nie służą. Jednak poprawa stosunków z Rosją i wejście na tamtejszy rynek jest dla Polski koniecznością i widzi to nawet ten ważny amerykański ekspert.

Jak wyglądają polskie obroty handlowe z innymi państwami, które politycy widzą jako potencjalnych kandydatów do budowania sojuszy? I tak, USA do tylko 2,5 proc tych obrotów, Ukraina to 1,5 procenta. Jak widać to wszystko jest margines. To wskazuje na brak realnych i ważnych z punktu widzenia polskiego interesu, powiązań gospodarczych z tymi krajami.  W ten oto sposób wiązanie się z USA i występowanie, w efekcie, przeciwko interesom gospodarczym Unii Europejskiej, od której w pełni zależymy, jawi się jako działanie trudne do pojęcia, jeśli się  na to patrzy racjonalnie.  Podobnie Ukraina jako partner do utworzenia konfederacji z Polską to jakieś nieporozumienie, gdyż nie dość, że jest to dziś kraj bardzo biedny o zdemolowanej infrastrukturze i gospodarce konkurencyjnej wobec polskiej, gdyż podobnie opartej o rolnictwo, to jeszcze na dodatek posiada on nierozwiązywalne na dziś spory terytorialne z atomowym mocarstwem, czyli Rosją. Nie sądzę, żeby ktokolwiek o zdrowych zmysłach chciał się wiązać z takim partnerem.

Stanisław Lewicki

[i] https://danepubliczne.gov.pl/dataset/5c9f136c-025d-4b82-b03c-d8d7148dfe09/resource/cd90dfe3-1665-4a4d-b034-25e0ead1b389/download/malyrocznikstatystycznypolski2018.pdf

[ii] Tygodnik „Sieci” nr 3/2018 str. 23

[iii] https://data.worldbank.org/indicator/NE.EXP.GNFS.ZS

[iv] Tygodnik „Sieci” nr 3/2018 str. 23

[Głosów:13    Średnia:4.6/5]
Facebook

3 thoughts on “Lewicki: Gospodarcze determinanty opcji politycznych dla Polski”

  1. Pojęcie “deficytu” jest w handlu zagranicznym względne!
    Cóż to znaczy, że mamy “deficyt” w handlu z państwami rozwijającymi się, Rosją itd.?
    Zwłaszcza tragicznie jest (zdaniem Autora) w handlu z Chinami…
    Ten “deficyt” i ta “tragedia” oznacza tylko tyle, że z tych krajów importujemy to co nam potrzebne, bo widać to sie opłaca. Co importujemy? A choćby i surowce, albo półprodukty. Choćby tanie produkty uzupełniające ofertę na polski rynek. To, co sie opłaca tam kupować polskim przedsiebiorcom.
    A po co importować to wszystko? A może po to, żeby coś sprzedać na rynku wewnętrznym, coś wyprodukować i potem to cos sprzedać na rynkach UE.
    Co to znaczy “deficyt” w handlu zagranicznym?
    To znaczy, że polska gospodarka w danym okresie więcej importuje niz eksportuje.
    A po co więcej importuje niż eksportuje? Powody moga byc rózne. Np. gospodarka może sie szybko rozwijać, czyli przedsiębiorcy inwestują w rozbudowę bazy produkcyjnej: kupuja surowce, maszyny, sprowadzaja wyposażenie…
    Może tez być tak, że gospodarka jest niewydolna i nie potrafi sprzedawac za granicę z zyskiem, więc tylko importuje.
    Ale skoro tak, to skąd ma pieniądze na import, skoro nie eksportuje tyle, żeby zrównowazyć bilans? Być może w tym celu się zadłuża na koszt naszych dzieci i wnuków.
    I teraz trzeba by całą książkę napisać z analizą powiązań działających w ekonomii…
    Wyjasnić sie tego dokładnie w kilku zdaniach nie da, ale po co pisać takie straszliwe uproszczenia i błędne interpretacje, jak cytowany tu Autor?
    Chciałoby sie napisać wniosek: Pilnuj szewcze kopyta…

    1. Re:JerzyK>> DEFICYT – obojętnie w jakiej dziedzinie – ma to samo znaczenie: WIĘCEJ WYDAJĘ NIŻ ZARABIAM. W tzw. “wolnym handlu” KUPUJE się ABY ODSPRZEDAĆ i to jest JEDYNA ‘potrzeba’ kupującego i po to US tak walczą o utrzymanie “dolara” jako waluty rozliczeniowej i stąd najłatwiej sięgać po sankcje w wojnie handlowej. A teraz pytanie: jeżeli ma się DEFICYT to skąd brać te dolary?? A jeżeli dodać jeszcze ‘giełdowy’ wolny rynek-to wzrasta potrzeba na dolary? A czym się handluje na giełdzie? Akcjami? Wolne żarty. A co to są derywaty? KTO POTRZEBUJE TEN TOWAR, którego nabycie wymaga dolarów i naraz okazuje się, że Od tego są te QE 1,2,3,4, i naraz się okazuje: The Anatomy of a Crisis: A Strong Dollar and Disappearing Liquidity >>ZNIKAJĄCA PŁYNNOŚĆ>>https://www.zerohedge.com/news/2018-08-16/anatomy-crisis-strong-dollar-and-disappearing-liquidity . A co to jest Outright Monetary Transactions w ‘wykonaniu” ECB https://en.wikipedia.org/wiki/Outright_Monetary_Transactions jak nie “drukowanie” kasy BO JEST DEFICYT.
      Pani profesor Litwin/Nawigatorzy jutra na youtube wystarczająco dużo i mądrze mówi o ekonomii/finansach a jeszcze ‘z ostatniej chwili” od dłuższego czasu p. inż.!!! (znajomy mówi: co inżynierowie wymyślą to ekonomiści spieprzą) Józef Kamycki z grupą ‘współTOWARZYSZY’ pracują od długiego czasu – za friko !!- właśnie na tema PIENIĄDZA ale w powiązaniu z PRODUKCJĄ a nie HANDLEM> https://www.youtube.com/watch?v=pCcwKDLvrc4&feature=youtu.be
      POTUS Trump ruszył ‘śmierdzący” temat bo US KIEPSKO WYSZŁY (ale ‘a few’ ma się całkiem nieźle poza tym “a many” CAŁKIEM ŹLE) na NEOLIBERALIŻMIE+GLOBALIZACJI. A neoliberalizm+globalizacja mają swoich autorów co to wymyśli-ma tych co to ‘zaimplementowali (WORLD BANK+IMF) a teraz bronią ze wszech sił.
      Działamy w voodoo economy a ja to nazywam ekonomią idioty. Coś z tym fantem trza zrobić i nie da się już sprawy ‘pozamiatać” pod dywan. Oj, będzie się działo!!

  2. doceniam elegancję wywodu autora ale moje zastrzeżeniem podstawowym, że – w odróżnieniu od George’a Friedmanna, było nie było szefem Stratfor z ‘lokalnym’ oddziałem – NIE BIERZE pod uwagę
    – realiów gospodarczych/ekonomiczny/społecznych jakie zaimplementowano Polsce i Polakom “po1989”: moim zdaniem POLSKA JEST KRAJEM UPADŁYM bo:
    – zdezindustrializowanym: “handel” liczy się bardziej niż “produkcja” i identyczna sytuacja jest w ………USA
    – zdemolowaną tkanką społeczną,
    – zdemolowaną edukacją
    a działamy w epoce NEOLIBERALIZMU-GLOBALIZACJI a to coś jest właśnie przyczyną stanu rzeczy opisanego przeze mnie powyżej: i w RPjakiśtamnumer ale także w USA i EU. Są znani z nazwiska i imienia “autorzy” tego konceptu jak również ci co ten plan IMPLEMENTOWALI a dzisiaj bronią tego status quo i BĘÐĄ BRONILI do ostatniej kropli krwi- Polaków-Niemców-Czechów a już szczególnie Rosjan krwi. A ‘obrońcami’ jest US “DEEP STATE” + WORLD BANK+INTERNATIONAL MONETARY FUND +++++NATO!! i nie kto inny jak George Friedmann jest czołowym przedstawicielem US DEEP STATE/MIME (military-industry-media!!-EDUCATION!!!) kompleks.
    Jeżeli więc pisze się o ‘determinantach” to wypada mówić WSZYSTKO – ‘po imieniu”- a adresowanie pisania do ‘opcji politycznych’ jest bardzo cenne tylko PROSZĘ MI POKAZAĆ te ‘opcje polityczne’ w RPjakiśtamnumer? PIS, PO, PSL, SLD, i tzw. NGOsy etc? Przecież to są wszystko ‘byty’ wykreowane przez DEEP STATE/MIME kompleks+WB+IMF+NATO!! Chyba nie trzeba dowodu- wystarczy czytać/słuchać co te ‘opcje” piszą/mówią.
    Co do Ukrainy: prof. Zapałowski w kresy.pl napisał: Polska jest elementem gry Stanów Zjednoczonych (czytaj: DEEP STATE+MIME kompleks+WB+IMF+NATO) i ‘wkład’ Georga Friedmanna jest równie nieoceniony jak Victorii Nuland, John McCain,Hillary Clinton, czy lokalnie Kwaśniewski “zarabiający” (albo ‘spłacający’ dług) w YALTA EUROPEAN STRATEGY https://yes-ukraine.org/en/about/yes-board

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *