Lewicki: Nasz Mały Kanał Sueski

Przyszedł czas otwarcia przekopu Mierzei Wiślanej. Rządząca partia uczyniła z tej inwestycji jeden z podstawowych elementów swojej narracji, obok budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego.
Warto przypomnieć kto był za budową przekopu, a kto był przeciw i dlaczego.
Powszechnie zauważa się, że nie podoba się to Rosji, ale nikt jakoś nie stara się przekonująco objaśnić dlaczego ma to się właśnie Rosji  nie podobać. Padają argumenty, że zmniejszy się rosyjska kontrola nad tą częścią zatoki, bo Rosjanie, chyba jakoś tak nawykowo, chcą wszystko kontrolować.

Niewiele to wyjaśnia i nie wydaje się też, że to zwalanie wszystkiego na rosyjską chęć do dominacji,  tłumaczy istotę sprawy. Musi chodzić o bardziej konkretne kwestie, bezpośrednio uderzające w rosyjskie interesy i liczące się elementy rosyjskiej siły militarnej.
Tymczasem sprawa była dość oczywista już od samego zakończenia wojny. Sprzeciw Rosji wobec polskich prób wyjścia na pełne morze z Zalewu Wiślanego to nic nowego i ta sprawa ciągnie się od przejęcia tych ziem przez Polskę, zaraz po drugiej wojnie światowej.
Stanisław Mikołajczyk, ówczesny wicepremier, tak sprawę opisywał w swojej książce „Polska Zgwałcona”, gdy był, wraz z Bierutem i Osóbką-Morawskim, w Moskwie : „Nim jednak spotkaliśmy się ze Stalinem, Mołotow nagle nastrojony ugodowo, pozwolił nam na kierowanie naszej żeglugi z ważnego polskiego portu Elbląg do kanału, który prowadził do zatoki Gdańskiej. Kanał ten leży około 30 mil od rosyjskiego Królewca i jest jedynym wyjściem dla tych portów, które utrzymywaliśmy w zakorkowanym rejonie. Gdy wreszcie Stalin przyjął nas w swoim gabinecie aby wysłuchać raportów z naszych rozmów z Mołotowem, był bardziej zły niż kiedykolwiek widziałem go przedtem. (…) Stalin zaatakował wtedy Mołotowa i udzielił mu piorunującej nagany. „Nie miał pan prawa pozwolić tym ludziom na używanie tych wód dla ich żeglugi”, burzył się. „Nie zgodzę się na to. Nie chcę, aby zagraniczni szpiedzy śledzili nas w Królewcu. Wie pan doskonale, że założyliśmy tam bazę marynarki wojennej”.
Sprawa jest jasna, a skądinąd dziwić może ów brak zaufania Stalina do ówczesnego rządu polskiego, który miał być jakoby przez niego całkowicie kontrolowany.

Pomimo to, od 1945 roku istniał protokół miedzy stroną sowiecką i polską regulujący żeglugę  statków po wodach cieśniny Piławskiej na zasadach prawa międzynarodowego.
Sprawa zaczęła się zmieniać, gdy Polska wstąpiła w NATO. W roku 2001 Rosja zaproponowała zawarcie nowego układu regulującego korzystanie przez polskie statki z Cieśniny Piławskiej, ale warunkiem miałoby być wprowadzenie ułatwień komunikacyjnych między Białorusią a Królewcem, czegoś w rodzaju „korytarza” przez Suwalszczyznę. Rzecz oczywista, że takiego tematu żaden polski rząd nie mógł negocjować.
Wobec takiego stanowiska Rosji, realnym rozwiązaniem stała się tylko budowa przekopu, co  podjął rząd PiS w roku 2006. Budowa miała się zacząć w roku 2009, a zakończenie w roku 2012.
Niestety, w międzyczasie władzę objął rząd Tuska, co oznaczało odłożenie pomysłu budowy.

Jako rzecz ważną, należy dodać, że Tusk zawarł, przy okazji wizyty Putina w roku 2009, nową umowę z Rosją regulującą ewentualną możliwość korzystania przez stronę polską z Cieśniny Piławskiej. Według opinii specjalisty ds. prawa morskiego,  prof. Dariusza Bugajskiego, umowa ta bardziej ograniczała prawa Polski, niż protokół zawarty przez rząd Osóbki-Morawskiego w roku 1945: „Warunki żeglugi w 2009 r. przewidywały, że statki powinny zgłaszać przejście na 15 dni wcześniej do administracji rosyjskiej. Żegluga może być zawieszona przez administrację rosyjską ze względów obronnych, bezpieczeństwa i ochrony środowiska. Te kwestie nie zostały zdefiniowane. Oznacza to, że żegluga może być zawieszona ze względu na rosyjskie „widzimisię”. W protokole z 1945 r. takich ograniczeń nie było”.
Zgoda rządu Tuska na takie warunki praktycznie wykluczała tam żeglugę do polskich portów. Wobec tego jedynym wyjściem stała się budowa przekopu.

Trzeba też zauważyć, że Rosja zmobilizowała wszelkie zasoby by sens tej inwestycji podważyć, ośmieszyć i ją uniemożliwić. Dlaczego jednak Rosja tak zaciekle przeciwko temu występowała?  Cóż Rosji może przeszkadzać ruch statków po polskich wodach terytorialnych? Chyba normalne, że powinny one mieć taką możliwość.
By dać pełną odpowiedź, o co naprawdę chodzi Federacji Rosyjskiej, wystarczy spojrzeć na mapę. Po drugiej stronie Zalewu leży rosyjski wojenny port w Bałtijsku. To jest główna baza rosyjskiej Floty Bałtyckiej. Gdy nie było przekopu, dostęp do Bałtijska, od strony morza, był tylko torem wodnym przez Cieśninę Piławską. Jest to bardzo wąskie przejście, łatwe do monitorowania. Gdy zostanie wykonany przekop, to wówczas  okręty polskie, jak i państw NATO, będą mogły wejść na Zalew Wiślany, popłynąć na północ, i mając bezpośrednio przed sobą port w Bałtijsku,  zagrozić ewentualnie wewnętrznym basenom i pirsom tejże bazy wojennej w Bałtijsku.
Nie trzeba nikogo przekonywać, że stopień zabezpieczenia rosyjskiej bazy bardzo się przez to zmniejszy. Jest zatem zrozumiałe, że działania władz rosyjskich mających na celu uniemożliwienie budowy przekopu  miały, przede wszystkim, na względzie zabezpieczenie tej ważnej bazy morskiej. Na dodatek obecnie Rosja nie posiada innej dogodnej bazy morskiej nad Bałtykiem, gdyż te usytuowane w Zatoce Fińskiej mogą być łatwo zablokowane poprzez chociażby postawienie min.

Rozumiemy zatem dlaczego Rosja działała przeciw budowie przekopu. Ale dlaczego przeciw tej budowie działali także niektórzy znani polscy politycy? Okazało się to podczas ostatnich wyborów prezydenckich w Polsce, kiedy przeciwko budowie przekopu  wypowiedział się Rafał  Trzaskowski,  jak też Hołownia i Kosiniak-Kamysz. Za budową był Andrzej Duda i Krzysztof Bosak. Ten ostatni powiedział w radiu  „Wnet”: „Jestem zwolennikiem przekopu Mierzei Wiślanej. Popieram CPK. Nic mnie nie łączy z Trzaskowskim”.
Dlaczego zatem budowa przekopu została jednak zrealizowana, pomimo że tak istotne siły się temu sprzeciwiały? Wyjaśnieniem jest tu zapewne stanowisko USA, które poparły tę budowę, głównie ze względu na jego militarne znaczenie.

W tygodniku „Sieci” nr. 25 zamieszczono wywiad Aleksandry Jakubowskiej z dr. Grzegorzem Chocianem, prezesem Fundacji Konstruktywnej Ekologii „Ecoprobono”. Na pytanie: „- Czy budowa kanału przez Mierzeję Wiślaną to odebranie Rosji części kontroli na Bałtykiem”, pada odpowiedź: Amerykański gen. Ben Chodges mówi, że albo oddamy Rosji inicjatywę na Morzy Czarnym i Bałtyku, albo sami będziemy gospodarzami na tych akwenach. Proste skojarzenie – jeśli mam w domu garaż, to chciałbym mieć swoją bramę, żeby wyjechać na zewnątrz, a nie za każdym razem pytać sąsiada, czy mi tę bramę otworzy. I tak powinno być w przypadku jednostek marynarki wojennej – powinny wpływać na wody, kiedy jest taka potrzeba, a nie kiedy sąsiad mi pozwoli”.
I to jest wyjaśnienie. Chodzi o wpływanie na Mierzeję nie tylko statków handlowych i jachtów turystycznych, ale też okrętów wojennych. Wobec tego, wszelkie opowiadanie, że ekonomicznie to może być nieopłacalne, jest bez większego znaczenia, bo nie o to tu chodzi.
Ci zaś, którzy i dziś próbują podważać sens budowy przekopu, mimowolnie stają po stronie interesów militarnych Rosji, co obecnie, w kontekście wojny na Ukrainie, stawia ich w wyjątkowo paskudnym świetle.

Należy także przypomnieć, że budowa kanału żeglugowego na Mierzei Wiślanej nie jest pomysłem nowym, a pojawił się on jeszcze za czasów króla Stefana Batorego, który nosił się z zamiarem wykonania przekopu koło wsi Skowronki, by wzmocnić Elbląg, który wiernie stał przy Rzeczpospolitej, w odróżnieniu od Gdańska, którego bunt król ten musiał zwalczać.
Warto też pamiętać, że w Elblągu zbudowano pierwszy duży polski okręt wojenny – galeon Smok. Miał on jednak zostać zniszczony przez gdańskich buntowników, z którymi Batory nie zdążył się ostatecznie rozprawić, gdyż musiał skierować swe siły przeciw zagrażającej nam Moskwie.

Po ostatniej wojnie, za budową takiego kanału był  Delegat Rządu dla Spraw Wybrzeża Eugeniusz Kwiatkowski. Obecną budowę przekopu, popiera, według niedawnego sondażu, 51 proc. mieszkańców Polski. Sprawa jest rozgrywana politycznie i  część opozycji występuje przeciw, nie zważając jednocześnie na interes Polski.
Wszystkim przeciwnikom budowy chciałbym zadedykować taki cytat z polskiej prasy z roku 1923, kiedy to, stosując podobne jak dziś, „argumenty”, walczono z budową portu w Gdyni: „ Rozpoczęta budowa portu w Gdyni to farssa nie odpowiadająca nowoczesnym wymogom. Ta rozbudowa obciążać będzie roczne budżety miljardami i przeciągnie się na setki lat. Zresztą znamy nasz swojski sposób budowania. Zatem swojskiej, kosztownej i beznadziejnej budowie portu lepiej dać spokój”.
Dziś wiemy, że ową „farssą” to były działania ówczesnych przeciwników Gdyni. Teraz tak samo można określić to co robili przeciwnicy kanału żeglugowego na Mierzei Wiślanej. Zaś mając na uwadze kontekst rosyjski, to zdecydowanie ostrzejszego słowa należałoby użyć.

 Dla mnie, jako człowieka wywodzącego się z województwa Warmińsko-Mazurskiego, ta sprawa jest szczególnie droga, gdyż zbudowanie kanału spowoduje, że to województwo będzie miało prawdziwy port morski. Zasługuje na to.
Miałem okazję, tydzień temu obejrzeć prawie już ukończoną inwestycję, przygotowywaną do odbioru. Robi duże wrażenie, szczególnie te dwa stalowe mosty ruchome – obrotowe. Nie bez przyczyny, znany czeski dziennik nazwał go „Małym Kanałem Sueskim”.

Stanisław Lewicki

Click to rate this post!
[Total: 55 Average: 3.7]
Facebook

5 thoughts on “Lewicki: Nasz Mały Kanał Sueski”

  1. Skoro lewica, tj. zafajdani demokraci, socyaliści, komuniści i wszelcy postępowcy, w tym niemiecka UE Niemiec i dla Niemców, nie mówiąc już o obecnej wojującej Rosji/Rosjanach/Putinie są dziś wściekli, zatem również Opatrznościowo i Losowo ten przekop MW jest ok; również jest na czasie i jak najbardziej potrzebny, przydatny gospodarczo, finansowo, ekonomicznie, militarnie, przyszłościowo. A co i jak jeszcze?! Resztę czas pokaże,
    A miało być przecież jak zwykle, tradycyjnie i złorzecząco, tak źle i fatalnie, niepotrzebnie.

  2. Bałtyjsk leży na samej mierzei. Od otwartego morza oraz zalewu dzieli ją dokładnie taka sama odległość: 0 km.

    Przekop ma podobno głębokość 4.5 m. Jeśli to prawda, to przez to może przepłynąć kuter rybacki albo żaglówka, a nie okręt wojenny ani poważny statek handlowy. Przykładowe zanurzenia okrętów wojennych (z wikipedii): niszczyciel klasy Zumwalt – 8.4 m, Arleigh Burke – 9.3 m, krążownik Ticonderoga – 10.2 m, brytyjski niszczyciel wz. 45 – 7.4 m, fregata wz. 23 – 7.3 m.

    A nawet gdyby to było możliwe, to po zalewie nie mogą poruszać się większe statki handlowe, bo jest za płytki, żeby zapewnić bezpieczną żeglugę. Nikt nie będzie pływał kontenerowcem albo tankowcem wartym miliady zł z przysłowiową duszą na ramieniu, żeby nie wpaść na mieliznę.

    O tym wszystkim było wiadomo od samego początku, zanim wbito pierwszą łopatę.

    Więcej także tu: https://twitter.com/AlaBezFanatykow/status/1571187173067526145 (trzeba przewijać, bo to ciąg kilkunastu wpisów).

    1. To oczywista oczywistość ale wytłumacz podstawowe sprawy zaczadzonym propagitką pisomarksistowską! Jestem dość mocno „w temacie” i zapewniam wszystkich, ze zaden ODPOWIEDZIALNY kapitan nie zaryzykuje przeprawy przez taki akwen, jak Zalew, jeśli nie będzie miał CO NAJMNIEJ 1 metra wody pod kilem (zakładając tylko niewielkie falowanie lub jego brak). A co z zamarzaniem? Tak płytki akwen moze szybko zamarznąć do dna i wówczas nie pomogą zadne lodołamacze ( i tak zaden PORZĄDNY lodołamacz nie jest w stanie wpłynąć na Zalew z powodów wiadomych)… Ze co? Że globalne ocieplenie? Żyjcie dalej w swoim świecie, ekodebile!..

  3. Nikt nie potrafi wyjasnic , na czym polegac mogloby znaczenie wojskowe przekopu , dlatego przekop nie ma takiego znaczenia. Amerykanie nie sa w stanie wplynac na Baltyk i Morze czarne zadnym , waznym okretem, poniewaz na tych morzach ich okrety sa latwym celem. Wplyniecie amerykanskiego okretu na Zalew uczyniloby go jeszcze latwiejszym celem. Mysl amerykanskiego generala o gospodarowaniu na Baltyku jest nieraelistyczna . Predzej rosyjskie rakiety zaczna leciec w strone Waszyngtonu . Warszawa i inne polskie miasta wtedy juz beda kupka popiolu. Amerykanski general opowiada takie rzeczy lokalnym kacykom , zeby ci angazowali swoje skromniutkie zasoby w konflikt z Rosja, ale na poziomie konwencjonalnym. Przekop nie ma znaczenia gospodarczego i wojskowego . W takim razie pozostaje tylko jedna mozliwosc. Ludzie z Warszawy albo fundusze z Nowego Jorku nakupowali ziemi nad Zalewem i przekop znacznie podniesie ceny. Nie bez znaczenia jest rowniez renta korupcyjna.

    1. Ogłupinemu pispropagitką ludkowi nie ma co nawet wspominać, ze przekop mozna zamknąć jedną salwą rakiet lub artylerii z okolic Królewca. A Rosjanie mają tam takich „od groma”… Tyle, jeśli chodzi o militarne znaczenie kanaliku…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.