Szlęzak: Monarchia i demokracja

Zmarła królowa brytyjska Elżbieta II. W Polsce w mediach – dziwne dla mnie -ogromne natężenie informacji o tym fakcie. Nigdy nie byłem monarchistą i nie widzę w monarchii jako systemie rządów nic lepszego niż w demokracji, która zazwyczaj bywa przeciwstawiana monarchii. Dodam, że moje plebejskie pochodzenie nie ma tu nic do rzeczy. Pół żartem, pół serio można powiedzieć, że w Polsce mieliśmy niejako syntezę demokracji i monarchii, ponieważ u nas króla wybierano przez prawie trzysta lat. Z resztą uważam, że są bardzo równe szanse, na to, iż dziedziczny monarcha okaże się tak samo głupi i nikczemny, jak prezydent wybierany przez ogół obywateli. Przykładów na to jest w historii pod dostatkiem. W brytyjskiej monarchii widzę jedną dobrą stronę. Co prawda często słychać, że rodzina królewska, to kosztowna grupa darmozjadów, ale śmiem twierdzić, że jednak Wielka Brytania więcej zarabia na rodzinie królewskiej – i to nie tylko jako atrakcji turystycznej – niż na nią wydaje.

.


Śmierć Elżbiety II jest dla mnie tylko pretekstem do uwag nad patologicznym kształtem demokracji w Polsce. Na swój użytek mam bardzo zwięzłą definicję demokracji. która zawiera się w zdaniu, iż demokracja, to wybieranie rządzących przez rządzonych oraz jednocześnie prawo tychże rządzonych do pozbawienia władzy rządzących również przemocą. Mam świadomość, że wybór rządzących przez rządzonych jako warunek konieczny do istnienia demokracji pewnie nie będzie kwestionowany, ale z prawem do obalenia władzy będzie już inaczej. Jednak dla mnie bez tego nie ma demokracji. Przy czym muszę podkreślić, że według mnie demokracja nie jest celem samym w sobie. Jest tylko czy aż najlepszą metodą osiągnięcia stanu państwa, w którym jak największa grupa obywateli będzie mogła żyć w sposób i na poziomie najlepszym dla siebie. Z tego można wyciągnąć wniosek, że demokracja powinna być najlepszym sposobem zagwarantowania i obrony wolności, bo ta z kolei jest warunkiem, by obywatele w państwie mogli żyć w sposób i na poziomie, który uznają za najlepszy dla siebie.

.
Historia różnych systemów politycznych wykorzystujących lub opierających się na demokracji dowodzi, iż ta metoda choć historycznie najskuteczniejsza w zapewnieniu wolności jak największej liczbie ludzi, jest narzędziem bardzo delikatnym i podatnym na manipulacje i deformacje. Jak się już nie raz okazało, przy pomocy narzędzia jakim jest demokracja, można zapewnić obywatelom państwa zarówno możliwie szeroki zakres wolności, jak i doprowadzić do skrajnego zamordyzmu. Uważam, że żeby wykorzystując demokrację, zapewnić możliwie największy zakres wolności, trzeba odwołać się do najszlachetniejszych pokładów ludzkiego umysłu i ducha. Ostatecznie kwintesencją demokracji jest indywidualny akt dokonania świadomego wyboru. Z kolei, by uzyskać efekt odwrotny, trzeba obudzić w ludziach najgorsze instynkty. Jak pokazują przykłady z historii i obecne rządy w Polsce, niestety demokracja może być i jest do tego skutecznym narzędziem.

.


Z moich obserwacji zmian systemu politycznego w Polsce wynika, że PiS zmierza z sukcesami do stanu świadomości Polaków, w którym wybory staną się zaprzeczeniem demokracji, ponieważ zostaną tak zmanipulowane, że sam akt głosowania przez obywateli będzie miał ograniczony skutek. Faktycznie o wynikach będzie decydował zafałszowany system wyborów poprzez manipulację ordynacją wyborczą, podziałem na okręgi itp.

.
W czasach PRL komuniści utrzymując monopol władzy zachowywali jakieś pozory demokracji również poprzez propagandę polityczną, która miała podporządkować świadomość Polaków oczekiwaniom władzy. Przy czym komuniści szczerze lub nie dążyli do tego, by niemal całe społeczeństwo nie tylko się podporządkowało, ale i akceptowało ówczesny system władzy, co miało gwarantować rządy na długie dziesięciolecia. Nic z tego komunistom nie wyszło. PiS inaczej. Liderom tej partii zdaje się wystarczać, żeby głosowała na nich większość tych, którzy pójdą na wybory, a może nawet i nie tyle. Manipulowanie systemem wyborczym ma gwarantować odpowiedni wynik. Może się okazać, że nawet fałszerstwa wyborcze nie będą potrzebne. W odróżnieniu od komunistów PiS ma jeden niezaprzeczalny sukces. O ile komunistom nie udało się trwale wpłynąć na świadomość nawet większości członków partii komunistycznej, to PiS trwale i obawiam się, że nieodwracalnie, wpłynął na świadomość ogromnej części swoich wyborców, co może mu wystarczyć do utrzymanie władzy.

.
Nie ma w Polsce szans na wojskowy zamach stanu, co w tej sytuacji uważałbym za uzasadnione. Nie ma w Polsce również szans na cywilny przewrót i obalenie rządu przez społeczne protesty. Jedyną szansą jest wygranie wyborów. Również w PiS obawiają się wyborów i możliwości ich przegrania. Niemal co miesiąc rząd PiS-u wprowadza prawo ograniczające wolność obywateli. W dużym stopniu zyskuje to społeczną akceptację większości, a nawet przytłaczającej większości społeczeństwa, bo koronawirus przed rokiem, a teraz wojna na Ukrainie i nadchodzący kryzys gospodarczy. W coraz więcej dziedzin życia wtrąca się państwo i je zawłaszcza, tym samym zmniejszając przestrzeń wolności. Uważam za pewne, że kolejne wybory w zamiarach PiS-u będą miały ten stan spraw utwierdzać i sankcjonować. Wyborcy PiS-u już są przekonani, że żyją w wolnym, demokratycznym państwie, w którym nigdy nie było lepiej. A swoją drogą na czym polega fenomen propagandy PiS-u? Jest tak samo zakłamana i nawet prymitywniejsza niż komunistyczna, a efekty ma nieporównywalnie lepsze. Zrozumienie, że demokratyczne procedury staja się fasadą za którą postępuje ograniczanie wolności staje się dla mnie coraz bardziej oczywiste. Zbliżająca się bieda je zwiększa. Jej skutków sam się boję. Bieda zawsze była wrogiem wolności. To już w Polsce przerabialiśmy i niedługo przerabiać będziemy ponownie.
A Państwo macie poczucie traconej wolności?

Andrzej Szlęzak

za: FB

Click to rate this post!
[Total: 17 Average: 4.1]
Facebook

6 thoughts on “Szlęzak: Monarchia i demokracja”

  1. Obecna propaganda zaczyna przypominać totalitaryzm. Tropienie wroga wewnętrznego i zewnętrznego. Debaty ograniczające się do krytyki moralnej. Czekam aż zaczną się samokrytyki posłów. Z lewej strony idea obalania pomnikow , ale i Pis się ożywił z pomnikami armii radzieckiej i osobiście jestem przekonany że jedne pomniki i drugie obala te same centrum decyzyjne z USA. Zresztą czy pomysł zgodnie z cancel culture na ostracyzm wobec wszystkiego co rosyjskie tego nie potwierdza.

    Wiadomości rządowe od początku weszły w te logikę i miałem wówczas wrażenie jakby jakieś służby to zorganizowały a nie dziennikarze, bo była to nowa jakość nawet na tle ich wcześniejszej propagandy. Ale nie powinno dziwic że mechanizmy propagandy podobne. Wszak trockisci kiedyś robili rewolucje na wschodzie, a dziś to samo robią z zachodu. Albo raczej i wtedy i dziś z zachodu to samo

  2. Nie ma znaczenia jaki będzie formalnie system tylko to jaki duch będzie go ożywiał . Każda idea może się zmienić w swoje przeciwieństwo. Demokracja oparta na systemie partyjnym w której ludzie nie chcą się angażować w partie jak ma działać? Wedle obecnej logiki partie powinny mieć miliony członków nie po to by karierę robić tylko by była łączność społeczeństwa z władzą i odpowiedzialność. Inaczej zachodnie media organizują flash moby i wszystko

  3. Generalnie pan redaktor ma absolutną racje.
    Z jedną poprawką , PRL nigdy nie była państwem komunistycznym, PRL była państwem realnego socjalizmu. Gomółka nie był komunistą, był socjalistą, również Gierek był socjalistą. Warto przypomnieć ze Gomółka był nawet więziony za tak zwane odchylenia nacjonalistyczne.

    1. „PRL nigdy nie była państwem komunistycznym, PRL była państwem realnego socjalizmu”.

      Otóż to! Moim zdaniem należy odróżniać komunizm od socjalizmu, zaś socjalizm od socjaldemokracji/państwa opiekuńczego. Nawet jeśli uznamy włodarzy PRL za komunistów, to powinniśmy pamiętać, że budowali oni socjalizm. Podobnie na wyrost są korwinowe utyskiwania na współczesnych „socjalistów”. To nie są socjaliści, tylko socjaldemokraci, a nawet jeśli są wśród nich jacyś socjaliści, to i tak budują gospodarkę rynkową z prywatną własnością + jakąś formą rozdawnictwa.

  4. Monarchia tak.
    Demokracja nie.
    Wybór jest prosty.
    Bez zbędnych pytań, wahań i wątpliwości.
    Pod każdym względem – historycznym, społecznym, narodowym, aksjologicznym, praktycznym, teoretycznym, przyszłościowym…

  5. Dobry tekst. Ta erozja resztek wolności pod rządami pisu jest po prostu przerażająca. Równie przerażająca jest bierność i zobojętnienie, nie widać potencjału na jakikolwiek masowy opór. Czasami odnosi się wrażenie, że osuwamy się w jakąś bananową „latino dyktaturę” z fasadową pseudowolnościową symboliką, do tego miszmasze eko szaleństwa i inne modne domieszki. Pomimo rzekomej bezsiły państwa pisu to jest ono niezwykle skuteczne w zaciskaniu knebla biurokratycznego i fiskalnego. „Wolność” (a raczej rozpasana bezkarność) jest tylko dla „elity” (która żadną elitą nie jest) czyli partyjniackiego gangu, oni się czują chyba jakąś nową szlachtą a resztę traktują jako „zobowiązanych do świadczeń” peonów. Znikąd nadziei, nadchodzi czas mroku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.