Lewicki: Przegląd tygodników politycznych za tydzień 18/2018

 

„Gość Niedzielny” nr 18

„Religijni żyją dłużej” – wywiad z dr. hab., Jakubem Pawlikowskim, który twierdzi, że „wyniki wielu solidnych badań wskazują, że osoby regularnie praktykujące żyją dłużej i są zdrowsze”. I to się sprawdza na całym świecie: „-Badania na bardzo dużej próbie dorosłych Amerykanów (ponad 21 tys. osób), opublikowane przez Roberta Hummera z Uniwersytetu Teksańskiego, wskazywało, że u osób praktykujących od młodości częściej niż raz w tygodniu możemy się spodziewać średnio o 7 lat dłuższego życia niż u osób niepraktykujących”.
W Polsce także jest podobnie. „Weźmy mapę religijności w Polsce z Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego albo z badań „Diagnoza Społeczna”, prowadzonych przez prof. Czapińskiego. Nałóżmy na to mapę wyników zdrowotnych z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego. To najmocniejsze dane epidemiologiczne w Polsce. Co możemy zauważyć? Na przykład różnica w średniej długości życia mężczyzn pomiędzy bardzo religijnymi i mało religijnymi regionami kraju sięga prawie 3 lat. To dużo.”
Nie dość, że religijni mają więcej dzieci to jeszcze dłużej żyją. Nie ma sprawiedliwości na tym świecie. A może właśnie jest i to do religijnych należy przyszłość. Wszędzie!

„Gazeta Warszawska” nr 17
„Rusini czy Ukraińcy?” – Stanisław Srokowski pisze o zagadnieniach narodowościowych na Kresach i cytuje pracę Florentyny Rzemieniuk pt. „Unici polscy 1596-1946”: „Według spisu z 1931 r. Rusinów „ruskich”, którzy odżegnywali się od ukrainizmu, było w  województwie lwowskim 46 proc., w stanisławowskim 31 proc., w tarnopolskim 45 proc., w krakowskim 99 proc. Mimo tak znacznego odsetka ludności nieukraińskiej hierarchia Kościoła greckokatolickiego postępowała tak, jakby Rusinów nie było w ogóle.”.
W dodatku większość Rusinów głosowała w wyborach na polskie partie: „w 1930 r., sytuacja na rzecz polskich partii politycznych zdecydowanie się poprawiła. W tym bowiem roku głosowało na nie aż 62 proc. Rusinów, a na Blok Mniejszości Narodowych, a więc i na Ukraińców, tylko 30,3 proc. Rusinów. (…) Z Rusinami spotykamy się także obecnie na terenie Rzeczpospolitej. Niemała grupa tych, którzy w Polsce szukają pracy, sama siebie nazywa Rusinami.”
Sprawa niewątpliwie jest skomplikowana. W Polsce oficjalnie działają organizacje ukraińskie i łemkowskie zaś Rusini nie mają oficjalnego statusu mniejszości i to należałoby zmienić.

„Gazeta Polska” nr 18

„Nie było żadnych  „polskich obozów zagłady”” – rozmowa Wojciecha Muchy z rabinem Shmuley Boteachem, który mówi, że tych „polskich obozów” nie było, ale „były znaczące liczby indywidualnych zachowań, które możemy określić jako „udział w Holokauście” (…) Nie ma nic złego z narodem polskim, ale musi też istnieć jakaś odpowiedzialność w narodzie. Wiedza o swoich pomyłkach, tragediach i błędach popełnianych przez członków tego narodu. Moim zdaniem wzięcie za to odpowiedzialności czyni nawet ten naród większym”.
Ciekawe rozumowanie. Były przypadki indywidualnych zachowań ale to naród ma za nie brać odpowiedzialność. Czy ten rabin tak samo odnosi się do zbrodni, i to masowych, popełnianych przez bolszewików żydowskiego pochodzenia? Czy naród żydowski także powinien wziąć za to odpowiedzialność? Pan Mucha nie zadał takiego pytania. A szkoda. Być może wzięcie za to odpowiedzialności także naród żydowski uczyniłoby jeszcze większym.

 

„Gazeta Polska” nr 18

„Osmoza i eliminacja” – Jerzy Targalski tłumaczy modus operandi politycznej praktyki władzy, która wydaje się jeszcze bardziej podstępna od tej stosowanej w kompartii. Dotyczy to kadr, które, jak wiadomo, od czasów towarzysza Soso decydują o wszystkim. „Osmoza między elitą polityczną, która startowała pod hasłem zmiany systemu, a częścią elit III RP drugiego szeregu, ma nie tylko konsekwencje polityczne, ale przede wszystkim kadrowe. Nowe centrum musi pozbyć się dawnych towarzyszy walki; można ich usunąć ze stanowisk, ale nie z partii. Gdyż wówczas staliby się ofiarami prześladowań, czyli mogliby uchodzić za bohaterów dla swoich zwolenników. Trzeba stworzyć im takie warunki, stale poniżając i niszcząc ich autorytet w opinii publicznej, by sami odeszli, a wtedy będzie można ich oskarżyć o łamanie jedności, co oznacza sprzyjanie przeciwnikom, tym wczorajszym. Gdyby zaś wytrwali, sami utraca autorytet wśród swoich zwolenników i też będą skończeni (…) Sztuka manipulacji polega na tym, by  stałym uderzaniem w tę grupę i jej poniżaniem wywołać u niej taką rozpacz, iż nie rozumiejąc sytuacji, zacznie w desperacji szukać ośrodków skrajnych, nieodpowiedzialnych czy wręcz fantastycznych lub maniakalnych i w ten sposób sama się zmarginalizuje i ośmieszy.”
Straszny rysuje się los tychże działaczy z twardego elektoratu  PiS.   Tylko czy może on znaleźć jeszcze bardziej fantastyczne i maniakalne ośrodki? Czy takie ośrodki można sobie w ogóle wyobrazić? Jak się czyta te wstrząsające analizy  Targalskiego to człowiek dochodzi do wniosku, że już czystki w partiach totalitarnych ubiegłego wieku były chyba bardziej humanitarne.

„Gazeta Polska” nr 18

„Jak Polacy wymyślili Amerykanom demokrację” – Pan Tomasz Sakiewicz, jak na posiadacza ukraińskiego medalu przystało, idzie w ślady ukraińskich badaczy, którzy przypisują Ukraińcom wszystkie kluczowe odkrycia i działania w dziejach świata. Pan Tomasz oto odkrył: „Polacy wnieśli do Stanów Zjednoczonych coś zdecydowanie ważniejszego: pierwszy wzór demokracji dla kraju o obszarze imperium. Wcześniej poza Polakami nikomu się to nie udawało”. Chodzi mu o wolną elekcję, który to pomysł ma być odpowiednikiem prezydenckich wyborów w USA. Skoro jakiś ukraiński uczony „odkrył”, że Adam i Ewa mówili po ukraińsku, to dlaczego pan Sakiewicz nie miałby odkryć, że to Polacy „wymyślili Amerykanom demokrację”? No i jacyś niewdzięczni ci Amerykanie – myśmy im wymyślili demokrację a oni, jak ten ichni prezydent Obama, mówią o „polskich obozach koncentracyjnych”.

„Gość Niedzielny” nr 18

„Krzyże w bawarskich urzędach” – „Rząd Bawarii postanowił, aby w państwowych budynkach zawisły krzyże jako „widoczny znak uznania podstawowych wartości porządku prawnego i społecznego w Bawarii i Niemczech”. (…) „Krzyż jest fundamentalnym symbolem naszej bawarskiej tożsamości i sposobu życia” – stwierdził premier Bawarii Marcus Söder (CSU). „Stoi on za elementarnymi wartościami, takimi jak miłość bliźniego, ludzka godność i tolerancja”. Po ogłoszeniu decyzji premier  Söder zawiesił krzyż przy wejściu do kancelarii Wolnego Państwa Bawarii.”
To działanie właściwe aczkolwiek wielu odnosi wrażenie, że bardziej chodzi o zbliżające się wybory w Bawarii niż rzeczywistą treść i przywiązanie do chrześcijańskich ideałów, z którymi coraz gorzej jest w Niemczech. Swoją drogą polscy politycy i partie powinni zauważyć niemiecką różnorodność i wiedzieć nie tylko Niemcy jako wielkie państwo ale i poszczególne landy, gdzie niektóre mogą okazać się szczególnie bliskie pod wieloma względami a także mogą stać się ważnymi partnerami i elementem oddziaływania na politykę niemiecką. Tak postępuje Victor Orbán i notuje tu sukcesy, ale do tego potrzeba właśnie Orbána a nie Kaczyńskiego i jego PiS-u.

Stanisław Lewicki

[Głosów:4    Średnia:4.3/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *