Lewicki: Zachód, Francja i katedra Notre Dame

Przedwczoraj spłonęła katedra Notre Dame w Paryżu. Całe wnętrze nieocenionej wartości zostało zniszczone. Pozostały okopcone mury a reszta to zgliszcza. Mówi się patetycznie, że spłonął symbol chrześcijańskiego Zachodu i  Francji, jej serce.  Ale czy to emocjonalne stwierdzenie oddawało dzisiejszą rzeczywistość, czy naprawdę katedra Notre Dame to było serce dzisiejszej Francji? Przypominają także, że to wielkie dzieło i wytwór cywilizacji łacińskiej powstawało przez 180 lat, a uległo zniszczeniu w ciągu kilku godzin.

Gdy zastanowimy się głębiej nad tym co się stało, to trzeba przyznać, że dziś ta Katedra nie była już sercem Francji. Nie była nim przynajmniej od rewolucji ’68 roku. Od tego czasu też, a tak naprawdę to od upadku monarchii, jej znaczenie, jako symbolu Francji, było systematycznie niwelowane. To, że materialne trwanie tej katedry przedłużało się, było tylko w coraz większej niezgodzie z otaczającym światem i ludźmi. Dzisiejsza Francja nie jest spadkobierczynią tamtej Francji, która zbudowała katedrę, i nie chce nią być. Zatem to co się stało, ten pożar, jest tylko dostosowaniem materialnego obrazu, scenerii Paryża, do jego dzisiejszej rzeczywistości, do mieszkających tu ludzi, pojęć i wyobrażeń ich świata. Dla nich katedra była martwa, a dziś, dodatkowo, jeszcze też tak wygląda. To właśnie ta spalona katedra, najlepiej dziś oddaje czym jest naprawdę Paryż i Francja. Gdy stała tam nienaruszona i dumnie prezentująca splendor chrześcijańskiej  cywilizacji, to wtedy najbardziej nie pasowała do otaczającego ją świata.

Czy Zachód, w tym im Francja mogą się odrodzić? Nie wierzę w to. Historia pokazuje, w tym szczególnie upadek Cesarstwa Zachodniorzymskiego, że procesy destrukcji na Zachodzie są bardzo głębokie, długotrwałe, i nowe, zdolne do życia, organizmy powstaną na zgliszczach dopiero po wielu wiekach i gdy zaludnią je przybysze z odległych stron świata.

Nie należy także liczyć na elity, gdyż elity na Zachodzie to najsłabszy element tej cywilizacji. Jakże ci, którzy dziś udają jeszcze, że tam rządzą, są podobni do ostatniego cesarza Romulusa Augustulusa, którego rzeczywisty mocodawca zwyczajnie usunął,  jak element dekoracji, który mu się opatrzył. Co znamienne, insygnia odesłał na wschód, do Konstantynopola. Przeczucie podobnego końca jest obecne w podświadomości elit na Zachodzie, jest u nich jakoś zakodowane. Ono ich paraliżuje i wielokrotnie w momentach, gdy powinni walczyć do końca i dawać świadectwo, to ci różni władcy, noszący czasami napuszone tytuły jakichś jerozolimskich, czy apostolskich pomazańców, zwyczajnie uciekali przez granice w kobiecym przebraniu i ciemnych okularach. Także Ludwik XVI, został schwytany gdy uciekał już z Francji.

To jest przekleństwo Zachodu, wiszące nad nim, intuicyjnie wyczuwane, a nawet opisywane przez intelektualistów jak to zrobił Spengler i wielu innych.

Inaczej to wyglądało na Wschodzie. Tam ostatni cesarz Bizancjum, Konstantyn XI, zachował się jak trzeba; nie uciekał, a stanął do walki za swój lud i miasto, za co oddał życie. I to także się potem powielało w historii. Mikołaj II, choć przecież skażony Zachodem, także nie uciekał. A i w dzisiejszych czasach, prezydent Syrii, choć tylko kilkaset metrów dzieliło prześladowców od jego pałacu, to wytrwał. Ludzie na Zachodzie nie potrafią tego zrozumieć bo są inaczej zakodowani.

Pojawiają się głosy, żeby odbudować, odtworzyć katedrę Notre Dame. Nawet jacyś tam bogaci celebryci oferują duże datki. To by miało sens tylko wtedy gdyby i Francja się odmieniła i naprawdę potrzebowała tej katedry. Jak na razie, nic nie wskazuje, by tak się miało stać. Lepiej niech już zostawią w spokoju te okopcone mury. W takim stanie one bardziej prawdziwie oddają rzeczywistość i pasują do dzisiejszych czasów.

Stanisław Lewicki

[Głosów:19    Średnia:4.7/5]
Facebook

4 thoughts on “Lewicki: Zachód, Francja i katedra Notre Dame”

  1. Czy cywilizacja, która ceni obcych i ich religię bardziej niż swoich i swoją religię może przetrwać? Zawsze było tak, że przyjezdny miał cicho siedzieć i cieszyć się, że może zamieszkać wśród obcych. Teraz to przyjezdny jest asertywny na Zachodzie i spycha autochtonów do defensywy.

  2. Z tym słabnięciem Zachodu, to tak nie do końca prawda. Często Korwin powtarza o upadku Zachodu i rosnącej potędze cywilizacji wschodnich, ale trzeba pamiętać, że jest to przede wszystkim WZGLĘDNE słabnięcie Zachodu. Wynika ono z upowszechnienia się dobrych, zachodnich rozwiązań systemowych na resztę świata. Zepsucie Zachodu daje jakieś 20% efektu, zaś okcydentalizacja Azji to pozostałe 80% efektu. Gdyby zamożność społeczeństw była na całym świecie taka sama, to USA miałyby poniżej 5% wpływu na geopolitykę, bo tylko na tyle pozwalałby im czynnik ludzki.

  3. akurat znam katolików francuskich (ale także holenderskich), młodzież z katolickich grup skautowskich (przyjeżdżają w “mój rewir” na coroczne obozy-każdego roku inna grupa-chłopcy dziewczęta) i mogę jedno powiedzieć: profil tych osób-KAŻDEGO-jest tak dramatycznie różny na niekorzyść osób nazywających się katolikami a zamieszkującymi obszar między Bugiem a Odrą.
    Odnoszę wrażenie, że lata ‘ucisku’ jakim jest poddany KK w Francji – ale także np w USA i generalnie na całym świecie – sprawiają, że tylko świadomi swojej wiary ludzie mogą przeżyć opresję bez względu na opresję.
    Skamieniały oglądałem to co widziałem ileś tam razy a teraz płonęło żywym ogniem. Widok modlących się francuskich katolików bezradnych wobec “przemocy’ tylko napawał otuchą. Przetrwają.
    Człowiek zbudował-człowiek zniszczył.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *