List nt. TFP

Drogi XXXXX,

Jestem winny odpowiedź na Pański przepełniony smutkiem list z 24. września, który, jak wskazuje znaczek pocztowy, wysłał mi Pan 25. września.

W tym przypadku mogę dać tylko jedną radę: modlić się, modlić się wiele, przede wszystkim zmawiać cały Różaniec albo przynajmniej pięć cząstek  Różańca, prosząc Dziewiczą Matkę, Pośredniczkę wszystkich łask, aby oświeciła Pańskiego syna i pozwoliła mu dostrzec, że TFP jest heretycką sektą, ponieważ w rzeczywistości, chociaż jego członkowie tego nie mówią ani nie piszą, TFP żyje i zachowuje się zgodnie z zasadą, która istotnie podkopuje prawdę Chrześcijańską, mianowicie tę o Kościele Katolickim.
Co ważne, prawdą wiary jest to, że Jezus Chrystus założył swój Kościół w celu zachowania na ziemi prawdziwego kultu Boga i aby prowadził dusze do wiecznego zbawienia, jako społeczność hierarchiczną, składającą się z dwóch klas: jednej, która kieruje, naucza i uświęca, czyli członków stanu duchownego oraz z drugiej, czyli reszty wiernych, którzy otrzymują naukę, są kierowani i uświęcani. To jest dogmat wiary.

Pius X napisał, że Kościół jest z samej swej natury społecznością hierarchiczną, to znaczy, że mieści w sobie dwa porządki: pasterzy i stada,  tych, którzy należą do różnych stopni Hierarchii kościelnej oraz licznych wiernych. Te dwa porządki są tak całkowicie odrębne, że Hierarchia ma wyłączne prawo i autorytet do kierowania i rządzenia wiernymi aż po krańce Kościoła, podczas gdy obowiązkiem wiernych jest poddanie się tym rządom oraz posłusznie podążanie drogą wyznaczoną przez klasę rządzącą (Encyklika „Vehementer”, 11. lutego, 1906 r.).
Cała historia Kościoła, co jest widoczne w Nowym Testamencie, stanowi świadectwo tej prawdy jako dogmatycznego fundamentu natury Kościoła. Tylko do Apostołów Jezus powiedział: „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody”. Także czyny Apostołów ukazują nam życie Kościoła z czasów po Jezusie Chrystusie. Dlatego heretyckim przewrotem jest notoryczne podążanie za osobą świecką jako głosicielem ortodoksji – a więc za kimś, kto nie jest członkiem Hierarchii. Stąd, [członkowie TFP] nie patrzą na to, co mówi Kościół, co mówią Biskupi, ale raczej na to, co mówi ten czy ów [przywódca]. Ale na tym się to nie kończy: taka postawa – nawet jeśli nie jest otwarcie deklarowana – w rzeczywistości stawia „lidera” na pozycji arbitra ortodoksji, czemu zazwyczaj towarzyszy subtelny ale realny brak zaufania względem Hierarchii i duchowieństwa.

W trzewiach TFP obecny jest antyklerykalizm: wszystko, co przychodzi od duchowieństwa, jest przyjmowane nieprzychylnie. W zasadzie utrzymuje się, że wszyscy księża są ignorantami, niezbyt gorliwymi czy interesującymi i mającymi inne tego typu cechy. Cóż, jeśli mamy w pamięci Boską Konstrukcję Kościoła, który został ustanowiony przez Jezusa Chrystusa, widzimy, że nałogowy, ukryty antyklerykalizm TFP czyni zeń sektę heretycką, ponieważ, jak już zaznaczyłem, jest inspirowany przez zasadę przeciwną względem dogmatu zatwierdzonego przez Jezusa Chrystusa w konstytucji Jego Kościoła.
Niemniej TFP miało zdrowy początek. Nastąpiła pewna ewolucja apostolatu prowadzonego w ramach dwutygodnika Mariańskiej Sodalicji parafii p.w. św. Cecylii, zatytułowanym „Legionário”. Jako poważny i dobrze pomyślany, ruch starał się wzmocnić intelektualną i religijną formację członków Kongregacji i, w konsekwencji, formację czytelników dwutygodnika. Miał wpływy w Brazylii. To był czas [jego] posłuszeństwa wobec Ekscelencji Duarte i Leme. Pochwalałem i towarzyszyłem temu apostolatowi, także wtedy, kiedy zaczynał się błąkać w kierunku ducha antyklerykalnego, który pojawił się razem z umocnieniem pozycji ruchu, a następnie z przewrotem polegającym na umieszczeniu duchowieństwa na linie holowniczej za pełnym charyzmy świeckim, z jego monopolem na ortodoksję. Być może dałem temu wsparcie ponad godziwą granicę. Wycofałem je dopiero, gdy stało się dla mnie jasne, że moje ostrzeżenia nie były brane pod rozwagę. Stały się zbędne.

Można łatwo zaobserwować, że błądzenie niektórych członków Hierarchii wyjaśnia skandal w TFP, ale nie usprawiedliwia pozycji, jakie przyjęli. Jeszcze mniej usprawiedliwiona jest pozycja ich lidera, Plinio.
W tym momencie, jak powiedziałem na początku tego listu, lekarstwem jest modlitwa. Po pierwsze dlatego, że bez modlitwy niczego nie uzyskamy: „Proście”, mówi Nasz Pan, „a będzie wam dane”. Modlitwa jest konieczna, ponieważ gorączka charyzmatyczna rodzi pewien fanatyzm: ludzie stają się niezdolni do widzenia obiektywnej prawdy, do dostrzeżenia nawet fundamentalnych błędów, z powodu przewrotu polegającego na podążaniu za osobą świecką zamiast za prawowitymi Pasterzami Świętego Kościoła. Tym bardziej, że – jak zaobserwowałem – członkowie Hierarchii na nieszczęście często wygłaszają słowa oraz zajmują stanowiska, w których każdy katolik może dostrzec niezgodność z doktryną i nauczaniem Kościoła w ciągu wieków…
Proszę Naszego Pana, aby podarował Panu i całej Pańskiej rodzinie spokojne i radosne Święta Bożego Narodzenia oraz całe lata wypełnił Bożą łaską.
Proszę o modlitwę za mnie, Sługę w Jezusie Chrystusie,

Antonio de Castro Mayer, Emerytowany Biskup Campos

Tłumaczenie z języka angielskiego

Przekładu z hiszpańskiego na angielski dokonała Suzanne Rini

/bg/

Facebook
[Głosów:0    Średnia:0/5]

0 thoughts on “List nt. TFP”

  1. Po co konserwatyzm.pl jątrzy? Po co napuszcza takimi tekstami na Skargowców? Osobiście poznałam kilka osób z SKCh z Krakowa i nigdy nie widziałam, aby byli antyklerykałami, kwestionowali hierarchiczność Kościoła katolickiego czy krytykowali księży. Ech, gdyby tak konserwatyzm.pl zrobił tyle dla promocji Tradycji Katolickiej, Mszy św. Wszechczasów, Różańca św. co SKCh, gdyby tak konserwatyzm.pl zrobił tyle co SKCh w walce sodomią i propagandą środowisk tęczowych, to byłoby dobrze. Najpierw promocja kłamliwego filmu “Polskie obozy koncentracyjne”, teraz ataki na prężnie i dobrze działające środowisko SKCh… Qvo vadis konserwatyzm.pl? Opamiętajcie się redaktorzy konserwatyzm.pl…

  2. A co takiego SKCh zrobiło przeciw pedalstwu ? np. w ostra kampania przeciw gejom ( 2005 r) i jaki efekt ? 40 posłów Palikota w Sejmie w 2012 r,!! hahah wielkie osiągnięcie TFP.

  3. Odgrzewane kotlety. REDakcja konserwatyzm.prl mogłaby się bardziej wysilić, a nie mielić i przedstawiać w formie wielkiego odkrycia coś, co już dziesięć lat temu w Polsce przedyskutowano i zakończono temat. Poniżej tekst odpowiedzi-sprostowania, jaki w sprawie odejścia i ataku biskupa Castro Mayera na TFP ukazał się w jednym z kolejnych numerów „Christianitas” w roku 2002: W numerze 11/12, 2002 r. w „Christianitas” ukazał się artykuł autorstwa Jakuba Ignatiuka zatytułowany „Sprawa Campos”. Autor, przywołując niemal dokładnie tekst Adama Branickiego „Campos, brazylijska diecezja na wygnaniu” w kwestii TFP („Zawsze Wierni” nr 30), pisze o biskupie Dom Castro Mayer: „Był m.in. współautorem głośnej, opiniotwórczej książki pt. „Reforma rolna – kwestia sumienia”. Współpracował także z TFP – Towarzystwem Obrony Tradycji, Rodziny i Własności (do czasu, gdy w wyniku niepokojącej ewolucji tej organizacji publicznie potępił ją w roku 1984 r.)”. Powyższe stwierdzenie jest w swym charakterze równie krzywdzące co słowa z wspomnianego artykułu w „Zawsze Wierni”. Przywoływanym w tym ostatnim tekście źródłem są opinie Ojca F. A. Rifan, z artykułu „Bishop Antonio de Castro Mayer” („Angelus”, nr 14, lipiec 1991r. strona 4), oraz ksiązki D. A. White, The Mouth of the Lion, Kansas City 1998, strony 181-185. W sprawie postawy biskupa Antonio de Castro Mayer wobec prof. Plinio Correa de Oliveiry i TFP, trzeba przypomnieć okoliczności, w których ich stosunki zaczęły się kruszyć. Biskup Antonio de Castro Mayer podał się do dymisji jako biskup Campos w 1981 r., jednak zdecydował się pozostać w Campos i uczynić tam punkt zborny oporu tradycji. W czasie polemiki, jaka wywiązała się między księżmi przywiązanymi do dawnego Ordo a nowym biskupem, Biskup de Castro Mayer przeprowadził rozmowę z Prof. Correa de Oliveirą, w trakcie której otwarcie oświadczył, że aby zapewnić ciągłość ruchu tradycjonalistycznego, Arcybiskup Lefebvre mógłby wyświęcić kilku biskupów, nawet bez zezwolenia Stolicy Świętej, dając do zrozumienia, że on, Biskup Mayer pójdzie w jego ślady. Podczas tej rozmowy, Prof. Correa de Oliveira odpowiedział uprzejmie, że nie należy liczyć na jego poparcie dla tego aktu nieposłuszeństwa wobec Stolicy Świętej, który nie był w jego oczach dostatecznie uzasadniony. Przyczyny tej odmowy prof. Correa de Oliveiry zostały następnie opublikowane w oficjalnych oświadczeniach TFP. Streszczają się one w pięciu następujących punktach: 1) głębia kryzysu Kościoła począwszy od pontyfikatu Jana XXIII, nie została jeszcze w całości oceniona; 2) setki tysięcy katolików zostało niemile zaskoczonych niektórymi reformami i niektórymi wydarzeniami, jakie pojawiły się w Kościele. To ich zdumienie przejawia się jako niezrozumienie i zakłopotanie; nie stwierdzają oni, że w tych wydarzeniach i reformach był jakiś błąd, ani że nie było żadnego błędu; 3) osoby należące do TFP – wykształceni katolicy, ale nie specjaliści – nie dysponują środkami do rozwiązania wszelkich kwestii teologicznych, moralnych, kanonicznych i liturgicznych, niezmiernie skomplikowanych, będących u źródła tego zakłopotania; 4) w tej sytuacji usiłują oni, jak tylu innych bezradnych katolików, śledzić spór, który pojawia się tu i tam w sferach kościelnych na temat tych zagadnień, oczekując, że przedmiot będzie w pełni wyjaśniony przez organy lub osoby kompetentne; 5) na skutek tego, wstrzymują się oni od zajęcia jakiegokolwiek stanowiska czy postawy przyjmującej, że te złożone kwestie teologiczne i kanoniczne zostały już rozstrzygnięte zadowalając. Stąd wynikła odmowa przyjęcia przez prof. Oliveirę wspomnianej propozycji, aby podążyć za Arcybiskupem Marcelem Lefebvrem i Biskupem de Castro Mayerem w ich zamiarze dokonania konsekracji biskupich. Niedługo po tej rozmowie pomiędzy prezesem TFP a biskupem Campos, J.E. de Castro Mayer oświadczył, w grudniu 1982 r., że zrywa swoje stosunki z TFP i przyłącza się oficjalnie do Abp Lefebvra. A w grudniu 1983 r., podpisał razem z tym ostatnim, w Rio de Janeiro, „list otwarty” adresowany do Jana Pawła II. Wracając do Europy, Abp Lefebvre wyjawił publicznie po raz pierwszy, w wywiadzie dla prasy na lotnisku Charles de Gaulle, swój zamiar wyświęcenia biskupów. W kołach kościelnych Brazylii było powszechnie wiadomym, że przyczyną zerwania stosunków Biskupa de Castro Mayera z Prof. Correa de Oliveirą, było przyłączenia się tego pierwszego do wspomnianego zamiaru Abp Lefebvre. Kardynał Paulo Evaristo Arns, arcybiskup Sao Paulo, oświadczył to wyraźnie prasie przy okazji święceń w Econe: „Spór (Biskupa Mayera) z TFP nastąpił przez niechęć Biskupa Antonio de Castro Mayera do tej organizacji, kiedy zdymisjonowany biskup Campos przyłączył się do nauczania Abp Lefebvra” (por. O Estado de Sao Paulo, 02/07/1988).[567] W tym kontekście było jasne, że „Dom Antonio nie zawahał się potępić publicznie organizacji de Oliveiry i przestrzec katolików przed współpracą z tym stowarzyszeniem”, pod pretekstem, że ono „przekształciło się w jakąś (?) sektę”. W wypowiedziach z tamtego okresu oświadczył on, że rzekoma „herezja” TFP miała polegać na „podążaniu za osobą świecką – a więc nie członkiem hierarchii – jako tubą ortodoksji i pójścia ślepo za charyzmatyczną osobą świecką, monopolizującą prawowitą ortodoksję.” W świetle powyższych okoliczności, widocznym jest, że Biskup de Castro Mayer odniósł się do faktu, iż członkowie TFP, zamiast podążyć za nim (członkiem hierarchii) w jego zamiarze przyłączenia się do wyświęcania biskupów, wybrali stanowisko roztropne, wyczekujące, sugerowane przez prof. Correa de Oliveirę (który, był tylko zwykłym świeckim). Wydaje się, że to wywołało niezadowolenie byłego biskupa z Campos. To rozgoryczenie biskupa było niesłuszne, ponieważ przedmiotem rozbieżności stanowisk nie była kwestia doktryny i ortodoksji, ale kwestia zdarzenia zupełnie przypadkowego: czy, biorąc pod uwagę okoliczności, byłoby słuszne i roztropne przyłączenie się do konsekracji biskupich bez upoważnienia Stolicy Świętej. Otóż, w tej dziedzinie, ani abp Lefebvre ani bp de Castro Mayer, nie mieli prawa, w imię ich przynależności do stanu biskupiego, nakazać księżom i wiernym tradycjonalistom przyjęcia postawy, którą ci mogli osądzić jako niewystarczająco uzasadnioną i nierozsądną. Skąd wynikało, że członkowie TFP mieli pełną swobodę wyboru w tej akcydentalnej kwestii, która nie miała charakteru doktrynalnego. Pójście członków TFP za wskazówkami ich prezesa, nie przekształciło prof. Correa de Oliveiry w ich „tubę ortodoksji”, czy „monopolistę ortodoksji”, jak sugeruje list biskupa de Castro Mayera cytowany przez Sól Ziemi. Jak widać w pięciu punktach cytowanych wyżej, w przedmiocie doktrynalnym prof. Correa de Oliveira, a za nim członkowie TFP, pozostali zawsze wierni tradycyjnemu nauczaniu Kościoła, a w tematach kontrowersyjnych i zawiłych wynikających z kryzysu koncyliarnego, ograniczyli się do śledzenia sporu, w oczekiwaniu, że zagadnienia zostaną rozwiązane przez kompetentne organy Magisterium. Ta postawa absolutnej uległości względem Ecclesia docens, nawet w kwestiach kontrowersyjnych, stanowi przeciwieństwo opisu TFP przedstawionego przez bp de Castro Mayera. Gdyby chodziło naprawdę o dziedzinę doktrynalną i moralną, bp de Castro Mayer miałby z pewnością rację. Tymczasem, rozbieżność nie była wcale usytuowana na tym polu, ale w akcydentalnej dziedzinie postaw, które można było przyjąć lub nie. Tu katolik ma prawo pójścia śladem zarówno człowieka uczonego, będącego członkiem duchowieństwa jak też świeckiego. Wierność prof. Oliveiry tradycyjnemu nauczaniu Kościoła, nieskazitelność jego życia, jasność jego analiz i trafność zajmowanych stanowisk na przestrzeni jego życia (por. Roberto de Mattei, Le Croise’ du XXe si`ecle), były wystarczającymi cechami, by zasłużył sobie na autorytet, którym się cieszył, w akcydentalnej dziedzinie działania, wśród członków ruchu, którym kierował. Oskarżenie o bycie „sektą” wysunięte przez środowiska lefebvrystów wobec TFP z powodu wspomnianego autorytetu Plinio Correa de Oliveiry wśród jego zwolenników, nie ma więc żadnego uzasadnienia w doktrynie katolickiej, a ich „dowody” są wątpliwe w takiej mierze, w jakiej bp Mayer był stroną zainteresowaną w sprawie. Należy zaznaczyć, że jest to swoisty paradoks, być oskarżonym o „sekciarstwo” przez biskupa, który zmarł niestety(!) niepogodzony z Rzymem. Na koniec przytoczmy fragmenty przedmowy ks. kardynała Alfonsa M. Sticklera S.D.B. – Bibliotekarza i Archiwisty Kościoła Świętego – do cytowanej książki „Le Croise’ du XXe si` ecle – Plinio Correa de Oliveira”: „W często powtarzających się w historii okresach kryzysów i zamętu biografie wybitnych postaci niejednokrotnie są w stanie znacznie lepiej odkryć i wskazać właściwą drogę postępowania niż tomy abstrakcyjnej moralności czy filozofii(…). W naszym stuleciu stało się to udziałem Plinio Correa de Oliveiry, wielkiego brazylijskiego myśliciela i człowieka czynu(…). Całością swego autentycznie katolickiego życia Plinio Correa de Oliveira potwierdza nieustającą żyzność Kościoła. Trudności, na jakie napotykają w dzisiejszych czasach prawdziwi katolicy, stanowią w rzeczy samej okazję do wpływania na historię poprzez głoszenie wiecznych zasad Chrystusowych. To właśnie czynił wybitny brazylijski myśliciel, śmiało wyznając w epoce wszelkiej maści totalitaryzmów niezachwianą wiarę w fundamentalne nauczanie oraz instytucje Kościoła. Oprócz wierności papiestwu, charakterystycznym rysem jego duchowości, co z przyjemnością wspominam, było rzucające się w oczy nabożeństwo do Maryi, Wspomożenia Wiernych, Królowej Różańca Świętego, Zwyciężczyni spod Lepanto, której cześć oddawał w salezjańskim kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa w Sao Paulo(…). Wszyscy założyciele, jak również inni, którzy w jakiś sposób wyróżnili się w dziejach Kościoła musieli znosić kalumnie i niezrozumienie. Nie powinno zatem dziwić, iż Plinio Correa de Oliveira był i dalej będzie celem oczerniających kampanii, zręcznie aranżowanych przez środowiska wrogie jego ideałowi rechrystianizacji społeczeństwa. W naszym stuleciu takie zniesławiające kampanie, dotykały także innych stowarzyszeń katolickich, demonizowanych i oskarżanych o „sekciarstwo”. Co ciekawe, podobne kampanie charakteryzuje o tyle silniejsza agresywność, o ile gorętszą wierność Kościołowi Katolickiemu wyrażają atakowane stowarzyszenia. Wychodzi przez to na jaw, iż prawdziwym obiektem owych oskarżeń i fałszerstw jest Kościół, i że organizuje się je po to, by zaprzeczyć roli Kościoła jako nauczyciela prawdy(…)”.

  4. “Ks Bp De Castro byl przyjacielem Ks Abp Lefebvre’a i zdezawuowanie TFP bylo wynikiem rozwoju w tej organizacji praktyk sekciarskich jak wyzej napisalem.Ponadto celem zycia nie jest kontrrewolucja tylko zbawienie wieczne w Niebie.Mylicie cel ze srodkami i w ten sposob podcinacie w duszach nadprzyrodzone podejscie do rzeczywistosci.” szanowny pan wymieni sekciarskie praktyki w wykonaniu TFK Inaczej zmuszona będę do uznania pana za zwykłego szkodliwego obłudnika i paszkwilanta…. Co do braku potrzeby kontrrewolucji na rzecz natychmiastowego zbawienia, przypomnę panu cytat “Bojowaniem jest żywot człowieczy na ziemi” Ale, Francuzi niekoniecznie go znają! Stąd to specyficzne w waszym kraju rozumienie ” nadprzyrodzonego podejścia do rzeczywistości” Nawet pan nie widzi własnej małości, przykre to bardzo….

  5. TFP prowadzi antypolską politykę; dowód: TFP od zawsze wspierało niepodległość Litwy, Nawet M. Musiał był w Litewskim antypolskim Sejmie. TFP popierało niepodległą Litwę ale nigdy nie poparło Kraju Narodowo-Terytorialnego wokół Wilna – które miało powstać zgodnie z Litewską konstytucją w 1990 r.

  6. @Marcin Musiał Juz po raz drugi Pan sugeruje, i to coraz wyrazniej, ze FSSPX moze byc na reke masonerii lub byc jej przyjacielem. Niech Pan dalej pisze wiecej takich komentarzy, a osiagniemy nasz cel i ludzie uczciwi Was opuszcza, bo kazdy wie ze tak nie jest.Juz sam fakt w jaki sposob Pan polemizuje wskazuje, ze TFP nie jest katolicka.Nam chodzi o zbawienie dusz, a nie o spor intelektualny.Bawic sie ideami to mozna gdy sie spiera o to czy mozna czy nie mozna sluchac Wagnera, bo byl Niemcem.Gdy chodzi o zbawienie dusz, nie miejsce na plolemiki.Z naszej strony to nie jest polemika, tylko proba wyrwania dusz diablu.

  7. @Antoine Ratnik-“z naszej strony to nie jest polemika, tylko proba wyrwania dusz diablu.” niech Pan spojrzy w lustro duchowe i przyjrzy się swojej duszy, czy nie ma tam pychy. “Bawic sie ideami to mozna gdy sie spiera o to czy mozna czy nie mozna sluchac Wagnera, bo byl Niemcem” idee są pochodną duchowości i to one rządzą światem, w nich Zły przenika do ludzkiego ducha . Muzyka też jest duchowym przekazem i wpływa na świadomość.

  8. @ M.Musiał: a gdyby B16 potępił Plinia, to poszedłbyś za Kościołem czy za przywódcą? Pytam bardzo poważnie, bo mam wątpliwości.

  9. TFP wstydzi się w Polsce swojej nazwy i używają SKCh – tylko po to aby ludzi oszukać że to polska organizacja.

  10. @aw oczywiście, że poszli by za guru z Ameryki, BXVI był na Kubie… prosty wniosek idący z tej wizyty jest dla nich taki, że BXVI to krypto komunista…

  11. TFP a na pewno niektórzy czlonkowie sekty wydają kasę polskich emerytów na nocne kluby: Marcin Iwanienko – Jak nawracać w nocnych klubach. Kilka uwag na podstawie doświadczeń osobistych.

  12. I tak to pan Antoni Ratnik wespół z profesorem Wielomskim, robią z poważnego portalu- Cyrk! Rozumiem, iż oczekuje pan również wytłumacznia się z odmawianych różańców, koronek czy modlitw za Ojca Św.?? Jeżeli pan Ratnik reprezentuje “katolicką duchowość” Francuzów, to przestaje dziwić błyskawiczna islamizacja tego kraju…. Ja również oczekuję że szanowny pan wypełni swoje gromkie obietnice, niedawno opublikował pan swoisty Manifest, w którym poinformował o zaprzestaniu pisania na ten portal… Chociaż mnie osobiscie żal, bo pańskie “wyważone” komentarze bywają wyjątkowo celne, grzeczne i wyważone. Doskonale uzupełniają się z komentarzami pana Wielomskiego czy pomniejszego pana Gajosa… ” chłopca stajennego” opiekuna cyrkowych słoni…. Kończę korespondencję z panem Ratnikiem gdyż poziom smieszności osiągnął niebezpieczne rozmiary. Od wielkości do śmieszności droga niedaleka.

  13. @annagre ” pańskie “wyważone” komentarze bywają wyjątkowo celne, grzeczne i wyważone ” Patrząc na p.Ratnika przez pryzmat tego portalu można wyciągać inne wnioski, słuszne lub nie, ale są powody do zastanawiania się , kim jest p.Ratnik. Z jednej strony to konserwatywny teista z drugiej zachowuje się dziwacznie. Obraża się jak 15 letnia dziewczynka, snuje podejrzliwości o spiski przeciw jego osobie, protestantów wyzywa od psycholi :). Hmmm czy tak się zachowuje konserwatysta ? Pan Ratnik niedawno pisał o agentach dezinformacji, może pisał o sobie :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *