Łuba: Jak ruska cerkiew niezależność traciła

Wśród powszechnej, polskiej świadomości (tak ludowej jak i naukowej) panuje przekonanie, jakoby każda cerkiew prawosławna jest niemalże genetycznie skażona podległością względem władzy świeckiej. Ten obraz został zaprezentowany w paru polskich filmach i serialach w których padają określenia typu „oni zawsze za rządzącymi”. Także w świecie nauki mamy taką wizję. Jest to częściowo prawdą, albowiem był okres, w którym to cerkiew była całkowicie podporządkowana… jednakże tak zawsze nie było. W tym tekście chciałbym zająć się przypadkiem prawosławia ruskiego. Chciałbym także zaznaczyć, że przymiotnik „ruska” należy odczytywać tak jak się to robi w języku rosyjskim.

STANDARDOWY POCZĄTEK

W plemiennych państwach wczesnofeudalnych relacja między naczelnym władcą a władzami kościelnymi niemalże zawsze była taka sama. Była to forma supremacji władzy świeckiej, ponieważ to monarcha przydzielał ziemię, ustanawiał prawa, obowiązki itd. Uzyskiwał też przywilej ingerencji w nominacje duchownych a także w spraw organizacyjne duchowieństwa. To samo miało miejsce zarówno wśród wschodnich jak i zachodnich państw wczesnofeudalnych.

 Jedyną różnicą, o której warto wspomnieć, miała miejsce w monastycyzmie. Życie zakonne na Rusi zorganizowane było w głównej mierze przez mnichów z wyspy Athos, podczas gdy w krajach bardziej zachodnich monastycyzm opierał się głównie o reguły benedyktyńskie. Dlaczego to jest ważne? Do mnichów z Athos można podpiąć koncepcję „mniszego anarchizmu” – nie ma reguły, regulacji, społeczności mniszej itd. znanych z innych zakonów. Athos ma bardziej charakter luźnej konfederacji pustelników, gdzie panują jakieś ogólne zasady (typu zakaz sprowadzania na wyspę jakichkolwiek istot płci żeńskiej), jednakże formy rozwoju duchowego, pracy, modlitwy indywidualnej itd. każdy reguluje i ustanawia właściwie sobie sam. Drugą istotną cechą w ich wizji jest skrajna „antyłacińskość”.

POD MONGOLSKĄ NIEWOLĄ

Do przybycia mongolskich wojsk poziom rozwoju na Rusi był podobny jak w krajach zachodnich. Zniszczenia wojenna, gospodarka rabunkowa, izolacjonizm, ekspedycje karne i łupieskie (oraz inne czynniki) przyczyniły się do głębokiej prymitywizacji i brutalizacji społeczeństwa, gospodarki oraz polityki i życia intelektualnego. Te zjawiska wpłynęły też i na duchowieństwo, wśród których znajomość języków liturgicznych (staro-cierkiewno-słowiańskiego i greckiego) szybko i masowo ograniczyła się do odklepywania formułek na pamięć, nawet nie w pełni prawidłowo. Poziom wiedzy teologicznej także spadała, co spowodowało szeregiem różnych mniejszych, lokalnych herezji czy synkretyzmów. Istniały oczywiście wyjątki i perełki (np. Sergiusz z Radoneża i jego zreformowane klasztory), ale obraz całości był… mierny.

Generalnie niski intelektualnie poziom duchownych nie przyczynił się do utraty wpływów czy uzależnienia ich od książąt. Pod mongolską niewolą cerkiew ruska doświadczyła właściwie szczytowej pozycji, jeżeli chodzi o samodzielność. Zgodnie z praktyką wielkich chanów ziemię można było „od tak” zabierać osobom prywatnym, ale nie instytucjom. Swoistą protekcję w nieruchomościach w różnych miejscach Imperium Mongolskiego doświadczały szkoły, buddyjskie klasztory i inne organizacje a na zachodnich rubieżach cerkiew. Dzięki stopniowi zorganizowania kapłani prawosławni byli, pod pewnymi względami, najbardziej uprzywilejowaną grupą. Oczywiście nie istniał jakiś ekwiwalent zachodnioeuropejskiego „prawa azylu” czy innych instytucji cywilizujących życie, zaś konni wojownicy nie mieli oporu przed zbrojnym wdarciem się do świątyni czy monastyru. Przywilej ten jednak spowodował umocnienie pozycji kościoła wobec świeckich feudałów czy ruskich monarchów. Dodatkowo w przypadku konfliktu między świeckimi a duchownymi o to „czyja ta ziemia powinna być” główną instancją był chan a ten był częściej przychylny przekazaniu jej dla cerkwi. W efekcie, w okresie upadku supremacji Imperium Mongolskiego, a później Złotej Ordy, duchowni posiadali więcej ziemi i lepszej jakości niż ktokolwiek na Rusi. Angielski ambasador, Fletcher, pisał że klasztory zajęły najlepsze i najprzyjemniejsze tereny a połowa kraju jest pod władaniem kleru.

IWAN SROGI I UTRATA SAMODZIELNOŚCI

Niewola mongolska w końcu została zakończona a zwycięsko z tego okresu wyszło Wielkie Księstwo Moskiewskie. Domena wielkoksiążęca była stosunkowo niewielka, zarówno do świeckich feudałów, duchownych ale też i do całości ziem posiadanych przez wolnych chłopów. Szacuje się, że 1/3-1/2 ziem uprawnych należała do cerkwi, 1/5-1/3 posiadane przez wolne chłopstwo oraz 1/5-1/3 posiadane przez świeckich feudałów (w tym i monarchę). Sami kościelni posiadacze ziemscy, pomimo bogactwa, pozbawieni byli siły zbrojnej. Tylko Arcybiskup Nowogrodzki posiadał prywatne wojska w postaci jednego regimentu. Utracona została także protekcja arbitrażu wielkich chanów. W efekcie jedyną formą oporu wobec nadchodzącej zachłanności świeckich była walka intelektualna. Jednak zanim walka się rozpoczęła pula przeciwników silnej i bogatej cerkwi wzrosła… i to z samej winy duchowieństwa. Przewidywany przez wielu kapłanów, i rozpowiadany szeroko po ruskim świecie, koniec świata na rok 1492 nie nastąpił…

W czasie zakończenia „Mongolskiej Niewoli”, ruskie życie religijne zostało dotknięte szeregiem nowych ruchów. Wśród nich były heretyckie, ascetyczne, teokratyczne i inne. Sam car, Iwan III Srogi, był zwolennikiem sekularyzacji wielkich majątków oraz złamania rządu dusz duchownych. Bardzo prawdopodobne jest też to, że należał do herezji judeizanckiej (Ересь жидовствующих) i tylko ich porażka doprowadziła do powrotu Iwana na łono ortodoksji.

Najważniejszymi, ortodoksyjnymi obozami w ruskim kościele byli – zachłanni   (Стяжатели) zwani też józefitami (Иосифляне, od imienia głównego przedstawiciela – Józefa Wołockiego) oraz niezachłanni (Нестяжатели). Dla historii najważniejszą osią sporu między nimi dotyczył problem wielkich majątków ziemskich posiadanych przez klasztory i hierarchów (z tego też ich nazwy). Pozostałe punkty rozbieżne były często wypadkową właśnie tej podstawowej kwestii. Sam car Iwan III chciał powiększenia domeny wielkoksiążęcej, ale jednocześnie nie chciał nadmiernie osłabionego kościoła. Ten monarcha najchętniej chciałby przekształcić cerkiew w dodatkowe ramię państwa a popów w urzędników na carskiej pensji. W sferze praktycznej Iwan aresztował i nakazywał represje wobec przedstawicieli obu frakcji, chociaż wielu twierdzi że bardziej przychylny był wobec zachłannych. Różnymi intrygami władca dokonywał wywłaszczenia mniejszych lub większych połaci, ale nadal głód ziemi nie został zaspokojony. Kluczowym rokiem był 1503, kiedy to Iwan wysłał wszystkim duchownych prośbę o dobrowolną sekularyzację ziem (by przekazać ją dla świeckich feudałów lub cara). Zaprosił nawet głównego przeciwnika pozbawiania majątku cerkiewnego, Józefa Wołockiego, do Moskwy. Sukces był niepełny, bo chociaż sporo parafii, biskupstw i monasterów oddało część swoich włości, to jednak nadal duża część kraju była w ich rękach a sami duchowni nie stali się urzędnikami. Idea jednak pozostała…

KU CAŁKOWITEJ ZALEŻNOŚCI

Do czasów Wielkiej Smuty, wielkich działań związanych z samodzielnością cerkwi, były tylko dwa istotne punkty. Pierwszy Sobór Stu Rozdziałów, w którym to ustalono zasady tworzenia ikon, zunifikowano ryt i obrzędy, ustalono zasady przejmowania ziemi przez klasztory i kapłanów, nałożono obowiązki tworzenia szkół oraz „pomocy społecznej” przez cerkiew, unieważniono nielegalne przejęcia ziem przez duchownych. Oficjalnie potwierdzono, że cerkiew ma prawo posiadać ziemię rolną oraz chłopów. Zatem sformalizowano praktykę oraz nadano samym sobie zadanie odnowy duchowej i intelektualnej. Drugim punktem, który miał wpływ na samodzielność ruskiej cerkwii, było wprowadzenie Opryczniny. W tym czasie jedynie jurodiwi („szaleńcy Chrystusa”, forma wędrownego eremity), których szanował i lękał się sam car Iwan Groźny, mogli czuć się bezpieczni. Metropolita Filip, którego uzyskał przy elekcji poparcie monarchy, został uduszony przez jednego z opryczników, Skuratowa.

Potem nastąpiła Smuta – okres chaosu, rebelii, kryzysów gospodarczych, nieurodzajów i interwencji. Z tego chaosu wyszła nowa dynastia, Romanowów. Z początkowego okresu panowania Romanowów wybijającą się postacią cerkiewną był patriarcha Filaret. On przez pewien czas nawet faktycznie rządził Rosją. Jednakże kolejni liderzy ruskiego kościoła wycofywali się z życia publicznego a bardziej koncentrowali się na realizacji postanowień Soboru Stu Rozdziałów oraz na poprawie życia duchowego ludzi. Bo pomimo, że sobór ten przyjął pewne postanowienia, cele i zadania, to jednak z powodu politycznej sytuacji nic z tym nie zrobiono. Ale pod berłem Romanowów sama cerkiew nie mogła w pełni decydować o sobie sama – w sporze między patriarchą Józefem (przeciwnik restauracji liturgii bardziej greckiej) a Wonifatiewem (zwolennikiem restauracji) ostateczną decyzję podjął car.

Ostatnim podrygiem dążeń niepodległościowych cerkwi były rządy patriarchy Joachima. Dążył on do uzyskania finansowanej samodzielności parafii i monasterów; utrzymania przywilejów; anulacji praw antyklerykalnych. Część z tych elementów została zrealizowana i np. cofnięto zakaz przyjmowania darowizn w postaci ziemi przez osoby duchowne. Udało mu się także zwiększyć władzę patriarchy wewnątrz samego kościoła. Ciągle podkreślana była zasada, że duchowni nie mają być rządzeni przez sądy świeckie ale przez sądy kanoniczne. Ostateczny kres samodzielności cerkwi przyszedł wraz z caratem Piotra I. Car ten był zafascynowany zachodnimi porządkami i kiedy tylko nadarzyła się okazja to zniósł całkowicie samodzielność, ustanawiając Świątobliwy Synod Rządzący ze świeckim urzędnikiem (oberprokuratorem) na czele.

Michał Łuba

[Głosów:7    Średnia:4.4/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *