Cierzniakowski: Ułuda sukcesu II RP

Państwo polskie powstałe w 1916, a ostatecznie umocowane w 1921 roku powstało w szczególnych okolicznościach. Odrodziło się ono po ponad stuleciu zaborów, gdy zostało podzielone między monarchie Hohenzollernów, Habsburgów i Romanowów. Skutkowało to upośledzeniem politycznym w czasie gdy rodziły się państwowości we współczesnym rozumieniu. Polityczne upośledzenie objawiało się cechami krytykowanymi przez Romana Dmowskiego i Stanisława Cata-Mackiewicza.

II RP po około 20 latach [zależy od momentu uznawanego za początek niepodległości] skończyła żywot najechana przez Niemcy Adolfa Alojzowicza, Słowację ks. Tiso i ZSRR Stalina. Wojna skończyła się zwycięstwem ZSRS, który zainstalował w swoje rządy marionetek sterowanych od lat 20 [Bierut, Berman, Rola-Żymierski]. Zarządzana przez nich Polska Rzeczpospolita Ludowa miała wiele wad, z których za największą były uważane zależność od ZSRR oraz brak korony w herbie.

W związku z sytuacją poprzedzającą i następującą po istnieniu II RP, wszystko co z nią związane zostało zmitologizowane. W rzeczywistości to państwo było w stanie katastrofalnym niemal pod każdym względem.

Ustrój

5 listopada 1916 roku cesarz Niemiec Wilhelm II Hohenzollern oraz cesarz Austrii i król Węgier Franciszek Józef Habsburg poprzez gubernatorów Hansa Hartwiga von Beselera i Karla Kuka proklamowali Królestwo Polskie. Do czasu obsadzenia Tronu władzę sprawowała Rada Regencyjna. Stanowili ją kardynał Aleksander Kakowski, kardynał Zdzisław Lubomirski oraz Józef Ostrowski. Jej zasługami były ogłoszenie 7 października 1918 niepodległości Polski, utworzenie polskiej administracji oraz sformowanie zalążków Wojska Polskiego. Działalność Rady Regencyjnej skończyła się 14 listopada 1918, gdy przekazała władzę cywilną Józefowi Piłsudskiemu. Wtedy ostatecznie Polska stała się republiką [świńską republiką – jakby to określił Kaiser Wilhelm II]. Formalne przyjęcie tego ustroju 22 listopada oznaczało śmiertelnie niebezpieczne zawirowania przy wyborach głowy państwa.

Rada Regencyjna mogła nie zrzekać się władzy na rzecz JP, a przekazać ją dopiero królowi. Monarchia jest znacznie bardziej korzystna od republiki. Jasna hierarchia następstwa władzy pozwala na jej stabilne przekazanie. W takiej sytuacji nikt nie zastrzeliłby króla, bo „dostał władzę od dziada [Piłsudskiego] i wybrali go Żydzi”. Jedyną grupą, która mogłaby próbować obalić monarchię byliby komuniści.

Kolejnymi zaletami monarchii jest personifikowanie państwa, a co za tym idzie utożsamianie się z nim. W sytuacji II RP to było bardzo ważne, ponieważ 30% ludności była niepolska, a sam papier to za mało do spojenia narodów w jednym państwie. Król powstrzymuje przy tym szowinizm narodowy [vide Habsburgowie, będący ojcami dla ponad tuzina nacji CK. monarchii].

Prezydent

Na urzędzie prezydenta podczas dwudziestolecia zasiadały trzy osoby: Gabriel Narutowicz [od 11.12. do 16.12.1922], Stanisław Wojciechowski [od 20.12.1922 do 15.05.1926] oraz Ignacy Mościcki [od 4.06.1926 do 30.09.1939]. Pierwszy z nich miał wyjątkowego historycznego pecha.

Narutowicz wygrał przewagą jednego głosu z kandydatem endecji [Hr. Maurycym Zamoyskim] dzięki głosom mniejszości [poza niemiecką], PSL-om, oraz lewakom. To rozpętało przeciw niemu histerię niemal połowy Polski. 5 dni później został zastrzelony przez szaleńca – Eugiliusza Niewiadomskiego, który chciał zabić Piłsudskiego [nie mogąc go sięgnąć, dokonał zamachu na jego następcę. Gdyby Zamoyski wygrał też by się znalazł na jego celowniku]. Co gorsza pierwszy prezydent zaczął formowanie pozaparlamentarnego rządu, który wobec słabość sejmu mógł zapewnić Polsce stabilność. Funkcję ministra spraw zagranicznych zaproponował… swojemu głównemu konkurentowi Hr. Maurycemu Zamoyskiemu [takiego zachowania w polskiej … d***pokracji nigdy nie doczekamy się]. Jego pozapolitycznymi zasługami było zaprojektowanie zapory na Sole w Porąbce oraz innych elektrowni wodnych w Szwajcarii, Hiszpanii, Francji i we Włoszech. Gdyby endecja wystawiła kogoś do zaakceptowania przez ludowców [Dmowskiego, Seydę, czy Trąpczyńskiego] i jej kandydat wygrałby wybory, to też by się spotkał z bojkotem drugiej strony oraz z browningiem Niewiadomskiego.

Następnym prezydentem został Stanisław Wojciechowski z PSL Piast. Jego prezydenturze nie można zarzucić żadnych wad. Był skromny, pracowity i oszczędnie gospodarował przydzielonym mu budżetem.

Po przewrocie majowym [o nim dalej] ostatnią osobą piastującą ten urząd był Ignacy Mościcki [antyfani o nim podśpiewywali Tyle znacy co Ignacy, a Ignacy gówno znacy]. Podana w nawiasie przyśpiewka wzorcowo ukazuje jego kompetencje i władzę. Objął najwyższy urząd w państwie, ponieważ Piłsudski wolał stać na wyżynach dyktatury moralnej lub bał się odpowiedzialności związanej z urzędem. Wiernie wykonywał polecenia prezesa komentanta. Co gorsza w związku ze swoją realną pozycją skupiał się na reprezentacji. Polegała ona na wydawaniu znacznie powiększonego w stosunku do poprzednika, budżetu. Prezydent Polski był droższy w utrzymaniu niż głowy znacznie bogatszych państw [Niemcy, USA, czy Czechosłowacja]. Dysponował m. in. 20 limuzynami. Jedynymi jego zasługami podczas piastowania urzędu było wspieranie inwestycji w przemysł chemiczny [zgodnie z wykształceniem].

Zamach majowy

Podczas dwudziestolecia międzywojennego w Europie dochodziło do różnych przewrotów. Doszło do nich m. in. we Włoszech (marsz na Rzym), dwukrotnie w Niemczech (pucz Kappa-Luttwitza oraz pucz monachijski), czy w Hiszpanii (z czego wyszła wojna domowa). Naturalnie Polska nie mogła odstawać od reszty Europy. 12 maja 1926 marsz. Piłsudski wysłał kilka pułków obsadzonych jego oficerami w celu przeprowadzenia demonstracji zbrojnej na rządzie. Jego środowisko znane jako sanacja, tak jak każda grupa dochodząca do władzy puczem, usprawiedliwiała swój czyn złym stanem państwa. Pod sejmowładztwem miała być niestabilna, niezdolna do obrony siebie oraz pełna złodziejstwa. Gówno prawda! O ile Polska w początkowym okresie niepodległości miała poważne problemy, to było one chorobami wieku dziecięcego wynikającymi z konieczności tworzenia nowego państwa z trzech części, od podstaw. Świeżo odrodzone państwo potrafiło jednak obronić niepodległość, spiąć liniami kolejowymi terytoria po trzech zaborcach oraz ustabilizować finanse skarbowe. Najważniejszy dla dalszego rozwoju wypadków było zyskiwanie przewagi w WP przez oficerów wiernych konstytucji i porządkowi. Ostatni fakt oznaczał stopniowe malenie wpływów marsz. Piłsudskiego na armię. To mogło skutkować utratą stanowisk przez jego kamarylę legionową. W związku z tym obóz znany jako sanacja postanowił odzyskać wpływy zbrojnie. O przebiegu walk autor nie będzie pisać, gdyż nie są one najistotniejszą częścią sprawy. Ważniejsze jest poparcie puczystów przez pewne grupy: socjalistów, strajkiem kolejarzy blokujących przerzut wojsk z Wielkopolski i Pomorza; komunistów liczących na wybuch wojny domowej oraz mniejszości narodowe, których działanie można zrozumieć – Administracja państwowa prowadziła proces ich wynaradawiania kontynuowany przez sanację.

Skutki przejęcia władzy przez sanację były katastrofalne. Jedynym planem nieoficjalnej głowy państwa była dyktatura moralna. Swój program przedstawił w sławnych słowach: Bić kurwy i złodziei! Żaden z obu postulatów nie został spełniony. Dygnitarze przez niego obsadzani byli marionetkami niezdolnymi do samodzielności, a największa afera gospodarcza II RP [budowa poczty w Gdyni] odbyła się za jego rządów i była winą ministra poczt i telegrafów Bogusława Miedzińskiego.
Jako że lokator Belwederu znał się tylko na wojsku i polityce zagranicznej [tylko w pewnej części], to chciał zajmować się tylko nimi, a resztę zostawić obalonemu sejmowi. To nie mogło działać, co skutkowało zwiększeniem ucisku i kryzysem pod każdym względem.
O ucisku gospodarczym jest w dalszej części, a dowodami politycznego są procesy brzeskie i obóz odosobnienia w Berezie Kartuskiej. W celu skazania posłów centrolewu prezydent Mościcki rozwiązał sejm, a prokuratura sięgnęła po przepis z czasów zaborów o zamachu na ustrój państwa. W takim razie, z tego samego paragrafu mogliby siedzieć puczyści Piłsudskiego.
Istnienie obozu w Berezie oraz system zsyłania więźniów był farsą jak na antywolnościowy system przystało. Osadzeni trafiali tam na wniosek komendanta posterunku, starosty lub urzędnika wyższej rangi. Trafiały tam osoby których działalność lub postępowanie daje podstawę do przypuszczenia, że grozi z ich strony naruszenie bezpieczeństwa, spokoju, lub porządku publicznego. To był gwałt na prawie, ponieważ żeby kogoś umieścić w więzieniu to winę oskarżonego trzeba udowodnić przed sądem.

Gospodarka

Autor napisał we wstępie, że zabory upośledziły polską politykę. Dotyczyło i nadal to dotyczy przede wszystkim dyplomacji [o tym dalej] i gospodarki.

Brak własnego państwa w czasach gdy rodziły się one w nowoczesnym kształcie, upośledzał instynkt polityczny. Oznaczało to że niemal cała działalność polityczna lub kulturowa była nakierowana na problematykę niepodległością. Modelowym przykładem jest Komendant, który działalność konspiracyjną wykorzystał na zdobycie wiedzy wojskowej, historycznej i dyplomatycznej. Drodzy czytelnicy prawdopodobnie wiedzą co pominął. Mniej zorientowanym wyjaśniam, że Piłsudski zaniedbał gospodarkę oraz zarządzanie, czyli dziedziny, których materiały mógł wykorzystać dopiero po odtworzeniu Polski. Co gorsza zatwierdzono reformy socjalne rządu Moraczewskiego, których jedyną zaletą było odbieranie poparcia żydobolszewikom z KRPP.

Jeszcze gorszym skutkiem był kult państwa niemal w stylu niemieckim, którego kwintesencją był tam narodowy socjalizm [główną pozostałością po nim jest tam Jugendamt]. W Polsce oznaczał on kult urzędnika opisywany przez ekonomistę Adama Heydla. Poza Polską tylko w Imperium Rosyjskim ambicją inteligenta było zostać czynownikiem. Istniały tak przydatne ministerstwa jak Ministerstwo Robót Publicznych czy Ministerstwo Aprowizacji [Szanowni czytelnicy, to pachnie śp. Polską Ludową, która czerpała złe wzorce z II RP].

Dowodem interwencjonizmu były plany czteroletni i piętnastoletni ministra Eugeniusza Kwiatkowskiego, których głównym skutkiem była budowa Centralnego Okręgu przemysłowego. Wadliwość inwestycji polegała na drenażu budżetu oraz tempie budowy. COP przysłużył się tylko Niemcom, np. PZL w Mielcu będący filią Heinkla [tego od bombowców He-111], czy Zakłady Południowe [obecnie Huta Stalowa Wola], które produkowały haubice kal. 105 i 150 mm. Oraz słynne działa przeciwlotnicze acht-acht.

Ucisk skarbowy

Zadaniem niezwykle przydatnego Ministerstwa Aprowizacji był zakup żywności na wsiach i jej dostawy do miast. Jednocześnie dostawy bezpośrednie przez baureów były uznawane za przemyt i zwalczane przez policję. Uzasadnieniem istnienia tego urzędu była rzekoma niemożność zapewnienia dostaw przez rynek [Skąd my to znamy?]. Z tego to powodu państwo zwalczało przemyt, by nie wyszedł na światło dzienne fakt nieprzydatności tej pasożytniczej instytucji.

Bezsens istnienia Ministerstwa Robót Publicznych wyjaśnia ten filmik Prostej Ekonomii [https://www.youtube.com/watch?v=OdJNH917Adg]

Pochodną wszechwładzy państwa były monopole i akcyzy na znaczną część towarów. Dzielenie przez chłopów zapałek na cztery nie było mitem. Przyczyną zjawiska był monopol zapałczany, który będąc tym czym był, nie miał żadnej konkurencji.

Cukier był obłożony akcyzą tak, że kosztował 1,58 ówczesnego złotego tj. niemal 16 obecnych. By je zwiększać szerzono propagandę pod hasłem wymyślonym przez Melchiora Wańkowicza Cukier krzepi! [prześmiewcy mówili: Wódka lepiej!]. Kolejnym sposobem na uniknięcie straty zysków z akcyzy było zwalczanie przemytu słodzików i sacharyny ze znacznie bogatszych Niemiec i Czechosłowacji. Śmiałkowie sprowadzający stamtąd ww. produkty byli na celowniku [dosłownie i w przenośni] Policji Państwowej i Straży Granicznej. Karani akcyzami byli kupujący alkohol, papierosy, zapalniczki, czy karty. Osobną kategorią jest karanie kierowców za posiadanie i korzystanie ze swoich pojazdów.

Alokacja zasobów

Jak wiemy zasoby są ograniczone, więc konieczne jest wykorzystywać je tak by zyskać jak najszybciej, jak najwięcej oraz przy minimalnych kosztach. To wymaga skupienia nakładów i naukowców przy jak najmniejszej liczbie projektów, przy wzajemnym zazębianiu się ich, tak jak obecnie Rosjanie stosują części wspólne do czołgów podstawowych T-72 oraz T-90. To znacznie ułatwia pracę służb zaopatrzeniowych i remontowych.

Prototypów i projektów było wiele. Można je znaleźć w internecie, część się pojawi w polskim drzewku białoruskiej gry World of Tanks, lecz rozwój techniki był źle zarządzany.
Wiele z nich anulowano, by pracować nad kolejnymi typami pomijając produkcję masową. Zarzucono rozwój następców tankietek – czołgów 4TP i PZInż. 130. Podobnie wyglądał rozwój czołgów pościgowych. Rozwój czołgu 10TP wyprodukowanego w jednej sztuce, zarzucono by pracować nad czołgiem 14TP, którego powstała tylko jedna makieta. Z wiadomych względów na działający prototyp nie było już czasu.

Nie mniej niewłaściwe było zarządzanie rozwojem artylerii. Od lat 20. Polska poszukiwała bądź pracowała nad armatą dalekonośną. Ostatecznie za właściwe, wojsko uznało prace nad bronią krajowej produkcji. Pełna nazwa nowej armaty brzmiała: Armata dalekonośna 155mm wz. 40. W chwili wybuchu wojny gotowy do użycia był tylko jeden egzemplarz. Jedynym problemem związanym z tym wzorem broni był brak ciągnika artyleryjskiego o odpowiednim uciągu [15 ton]. Tymczasem najcięższe ciągniki C7P miały uciąg 5 ton. Opracowywany ciągnik PZInż. 202 miał tyle samo. Rozwiązania były dwa. Pierwszym było opracowanie ciągnika na bazie czołgu 10TP, o ile osiągnąłby pożądany uciąg. Alternatywą był zakup za granicą. Pożądanym modelem byłby ciągnik półgąsienicowy Sd.Kfz 8 bądź Sd.Kfz 9, oba o uciągu ponad 28 ton.

Jedynym prototypem przewidzianym do wprowadzenia w krótkim czasie był karabin samopowtarzalny wz.38 Maroszka [na zdjęciu wyżej]. Nie było z nim żadnych problemów, ponieważ był przystosowany do mauserowskiej amunicji.

Trzonem Marynarki Wojennej były 4 niszczyciele w linii [OORP Wicher, Burza, Grom i Błyskawica], 2 w budowie [OORP Huragan i Orkan] oraz 5 okrętów podwodnych [OORP Wilk, Ryś Żbik, Orzeł i Sęp]. Niemal żaden z nich nie był przydatny w wojnie z Niemcami. Oddając sprawiedliwość Kierownictwu Marynarki Wojennej, były to okręty od obrony przed ZSRS.
Obrona przed Niemcami wymagała stosowania innych środków. Konieczna była instalacja dział artylerii nadbrzeżnej kalibru powyżej 6 cali [152 mm]. Plany opiewały na działa rosyjskiej produkcji kalibru 305 lub lub francuskie 340 mm [na zdjęciu wyżej]. o zasięgu 30 km.

Te same problemy dotyczyły broni przeciwlotniczej i lotnictwa morskiego. Już jeden dywizjon myśliwców poprawiał sytuację.
W latach 20. oficer lotnictwa US Army przeprowadził test skuteczności lotnictwa morskiego. Polegał on na zbombardowaniu starszych i poniemieckich okrętów, z których najbardziej znany był pancernik SMS Ostfriesland. Wszystkie okręty zostały skutecznie zatopione.

Ze względu na konserwatyzm generalicji, do lotnictwa nie przykładano znaczącej wagi. Do tego kardynalnym błędem były prace nad bombowcami [w linii – PZL.23 Karaś, PZL.37 Łoś; prototyp PZL.46 Sum; projekt PZL.49 Miś], które bez zapewnienia im eskorty myśliwców nie miały racji bytu. Bombowce bez eskorty myśliwców były niemal bezbronne.
Tymczasem podstawowym typem myśliwca był PZL. P.11, o prędkości maksymalnej 390km/h. Dla porównania prędkość maksymalna Messerschmitta Bf-109D wynosiła 500km/h, a radzieckiego I-16 450 km/h. Co gorsza lepsze samoloty PZL. P.24 były produkowane na eksport do Bułgarii, Grecji, Rumunii i Turcji, więc Wojsko Polskie musiało się zadowolić starszym sprzętem.

Polityka zagraniczna

Polska miała trzy drogi polityki zagranicznej do wyboru. Mogła dołączyć do jednego z trzech obozów. Ententy [Francja + Wielka Brytania], osi [Niemcy] i komunizmu [ZSRR]. Wybranie któregokolwiek z nich oznaczało konieczność przeciwstawiania się państwom pozostałych sojuszy. To oznaczało konieczność prowadzenia konsekwentnej polityki na różnych polach co najmniej do czasu zmiany sytuacji międzynarodowej. Dobór sojuszników i wrogów wymagał także właściwej doktryny wojennej i organizacji wojsk.

Rozważmy zatem skutki wyboru każdego sojuszu po kolei. Skutki pierwszego wariantu są znane. WB i Francja ze względu na odległość, nie były w stanie pomóc Polsce. Dostawy materiałowe musiały iść przez cieśniny duńskie lub port w Konstancy, co za tym idzie były łatwe do zablokowania przez Niemców/sowietów. Pomoc militarna była też problematyczna. British Army mogła wysłać na kontynent tylko 10 dywizji, które były gorzej wyekwipowane od ich europejskich i sowieckich odpowiedników. Najpotężniejsza flota świata nie miała możliwości obronienia nawet Gdyni i Helu, a na Bałtyku zostałaby zblokowana przez rekiny Readera i Dönitza.
Drugi sojusznik przez całe dwudziestolecie zaniedbywał swoje siły zbrojne i schował się za linią Maginota.

Droga sojuszu ze Związkiem Sowieckim skutkowałaby wspieraniem komunistów przez wielkiego Brata oraz w najlepszym razie, wasalizacją Polski [to co rzeczywiście odbywało się po 1944]. W najgorszym razie doszłoby do aneksji jak państwa bałtyckich i ludobójstwa na Polakach [wzorem operacji polskiej Jeżowa w ’38, deportacji na Sybir i do Kazachstanu w ’40 i ’41 oraz masakr więziennych NKWD w ’41].

Jedynym pewnym pozytywnym skutkiem wejścia do osi byłoby dla Polski opóźnienie wejścia do wojny. Głównym zagrożeniem stawało się wtedy dołączenie Stalina do rozgrywki, w celu wykorzystania skupienia się Niemiec na froncie zachodnim. W sytuacji najazdu ZSRR na Polskę, znaczna część osi nie byłaby w stanie wspomóc swojego sojusznika. Najbardziej problematyczny byłby w czasie krucjaty antybolszewickiej. Front wschodni generowałby olbrzymie straty [np. 2 Armia Węgierska pod Woroneżem straciła 80% stanu]. To w sytuacji przegrywania osi w Rosji skutkowałoby obniżeniem pozycji wobec Niemiec, którzy mieli możliwość wykorzystania konkurencji [Ukraińców i Białorusinów]. Klęska po stronie Adiego nie przyniosłaby większych strat niż przynależność do wygranej frakcji. Stalin nie traktował gorzej marionetek będących wcześniej w osi.

Zaolzie

Polityka zagraniczna i obronna Polski [właśc. Becka i Rydza-Śmigłego] była niekonsekwentna. Do 15 marca 1939 Polska [Beck] popierała wszystkie działania Niemiec Hitlera, czego skrajnym przykładem było odzyskiwanie terytorium Czechosłowacji straconego w 1919, w tym czasie co Niemcy. Po tej dacie [likwidacji Czechosłowacji i powstania państwa słowackiego ks. Józefa Tiso] polska polityka poszła w stronę konfrontacji z III Rzeszą, której Polska nie była w stanie wygrać, tak jak obecnie nie pokona, ani Niemiec, ani Rosji.

Jeżeli Polska chciałaby konsekwentnie iść przeciw Niemcom, jak to postulowała Endecja [Niemcy są głównym wrogiem, ponieważ ziemie sporne są kwestią żywotną dla obu państw] to koniecznością byłoby udzielnie wsparcia Czechosłowacji [wojsko nie chciało kapitulacji przed dyktatem monachijskim]. Czechosłowacka generalicja, głównie szef sztabu generalnego Ludvik Krejčí i były oficer Armii Imperium Rosyjskiego Siegiej Wojciechowski, chcieli bronić niepodległości [bez umocnień sudeckich Czechosłowacja była bezbronna], nawet za cenę obalenia Benesza i oddania Zaolzia Polsce [autor przypomni jeszcze raz, że południowy sąsiad najechał Śląsk Cieszyński gdy Polska broniła się na wschodzie]. Pokonanie polsko-czechosłowackiej koalicji wymagałoby od Niemców więcej czasu, wsparcia innego państwa – Węgier [zainteresowanych odzyskaniem połudiowej Słowacji i Zakarpacia zagarniętego przez Czechosłowację na mocy traktatu w Trianon], bądź ZSRR [dla którego Polska była pierwszym wrogiem na drodze do zaniesienia światowego żydokomunizmu] i/lub wywołania rebelii Słowaków [hlinkowcy] i Ukraińców [sicz karpacka].

Sukcesy

Gospodarcze: Odbudowa kraju ze zniszczeń wojennych [w niektórych regionach produkcja przemysłowa spadła do 15% produkcji przedwojennej], budowa portu w Gdyni [w 1938 największego portu na Bałtyku], ustabilizowanie waluty i budżetu

Polityczne: Trwałe zjednoczenie ziem będących dotychczas w trzech różnych systemach, ujednolicenie prawa i norm ze wszystkich trzech zaborów

Wojskowe: Obronienie się w 1920 w otoczeniu niemal samych wrogich państw

Dyplomatyczne: Traktat wersalski, który potwierdził polskość Wielkopolski i dał Pomorze z wybrzeżem Bałtyku; pakty o nieagresji z ZSRS i Niemcami, które dały kilka lat spokoju.

UWAGA: Oceniając osiągnięcia odrodzonej Polski należy brać pod uwagę stan w jakim znajdowała się na początku swojego istnienia. W 1920 ze wzlędu na stan wojny z bolszewią, wydatki na wojsko stanowiły 60% budżetu państwa.

Alternatywa

W polskiej polityce i historiografii obowiązuje pogląd, że nie dało się inaczej. Ta wymówka nie trzyma się rzeczywistości pod każdym względem [ustrojowym, gospodarczym i dyplomatycznym].

Pod względem gospodarczym właściwe do wykorzystania był program określany jako Austriacka Szkoła Ekonomii oraz wywodząca się z niej Szkoła Krakowska [https://www.youtube.com/watch?v=M-Y4VMRzRRA]. Najważniejszym wówczas ekonomistą tej pierwszej był urodzony we Lwowie Ludwig von Mises, który biegle mówił po polsku. Do tej drugiej należeli Edward Taylor, Roman Rybarski i Adam Heydel. Ich zaleceniami były: jak najniższe podatki i wydatki, zniesienie ceł, jak największa wolność gospodarcza oraz jak najmniej interwencji państwa. Właściwie jedyna dopuszczalna w warunkach ówczesnej Polski interwencja polegała na budowie portu morskiego będącego alternatywą dla Gdańska, magistrali kolejowej ze Śląska do tego portu oraz linii kolejowych łączach miasta rozdzielone granicami zaborów [Poznań-Warszawa, Warszawa-Kraków, Lwów-Łuck].

Jak pisałem wcześniej nie jest łatwo określić właściwej drogi dla polskiej polityki zagranicznej. Jako podstawę należy przyjąć założenie, że każde działanie polskiej dyplomacji ma zmierzać do oddalenia wojny od Polski. Jeżeli stanięcie w ’38 roku po stronie Czechosłowacji mogłoby zniechęcić Niemców do wojny, to znaczy, że byłoby to słuszne działanie.

W kwestii ustrojowej wiadomo, że polska powinna była stać się Monarchią. Naturalną jej zaletą jest stabilność wynikająca z dziedziczności, ponadpartyjności i oraz bycia ojcem narodu. Żaden szaleniec nie dokonałby zamachu na Karola Stefana, ani by go nie obalił. Jasne zasady następstwa oznaczają brak kryzysu państwa po śmierci monarchy. Niemal połowa społeczeństwa nie powie Nie mój król, jak to się dzieje po wyborach prezydenckich.

Bycie ojcem narodu oznaczało także łagodzenie i rozwiązywanie konfliktów etnicznych, których Polska była pełna. Skądinąd trudno się dziwić niechęci mniejszości do polskich rządów. Białorusinom zezwolono na używanie swojego języka, lecz tylko w łacince. Z Ukraińcami sprawa przedstawiała się jeszcze gorzej. W 1918 Polska pokonała ich państwo i zmusiła drugie do zrzeczenia się Galicji i Wołynia. Po czymś takim trudno liczyć na zdrową współpracę nawet przy wskazaniu wspólnego wroga – ZSRR. Kolejną źle rozwiązaną kwestią był ukraińskojęzyczny uniwersytet. Problem wynikał z uporu obu stron – Ukraińcy chcieli go obowiązkowo we Lwowie, a Polacy wszędzie byle nie tam. Skoro monarcha jest jak ojciec, to ograniczenia nakładane na jedną z nacji nie miałyby racji bytu, a ze względu na surowość byłby w stanie rozbić OUN.

Monarcha lepiej dobiera współpracowników. W warunkach republikańskich osoby rządzące dobierają współpracowników po znajomości lub koneksji [Drogi czytelniku: przetestuj to jak obejmiesz jakiś urząd]. Dwowdzą tego takie postacie jak Otto von Bismarck [nie mylić z pancernikiem], którego kariera rozwinęła się dzięki królowi Prus Wilhelmowi I, Winston Churchill za panowania Jerzego VI, Gyula Gömbös i Pal Teleki za admirała Miklosa Horthyego, czy Piotr Stołypin za Mikołaja II Romanowa.

Konkluzja

II RP przetrwała tylko 21 lat, lecz ten czas był intensywnie wykorzystywany w każdej dziedzinie. Polska kultura pod żadnym względem nie ustępowała reszcie Europy.
Działali polityczni mistrzowie pióra, tacy jak bracia Mackiewiczowie, Adolf Maria Bocheński, Władysław Studnicki.

Kraj mający za sobą sześć lat wojny został odbudowany, a poszczególne dzielnice spięte liniami kolejowymi. Premier Władysław Grabski ustabilizował system walutowy [6 walut] wprowadzając Złotego. Problem braku portu gdańskiego Eugeniusz Kwiatkowski rozwiązał poprzez budowę Gdyni od podstaw. W 1938 była portem, którzy przyjął najwięcej statków na Bałtyku.

Polskie uczelnie wydawały intelektualistów każdej specjalizacji. Działali ekonomiści krakowscy z Adamem Heydlem na czele. Tabor kolejowy projektowali prof. Antoni Xiężopolski i jego uczeń, Kazimierz Zębrzuski.

Mimo wszystkich osiągnięć polskiego dwudziestolecia, nie można zapomnieć o niewspomnianych w podręcznikach od historii wadach. II RP odziedziczyła wady państw zaborczych. Co gorsza błędy tamtej epoki są powtarzane obecnie. W niemal każdej kategorii. Ucisk fiskalny nie zmniejszył się. Wtedy też założono wzorowany na rozwiązaniach Bismarcka, ZUS, który funkcjonował nawet za Hitlera.

Jeremi Cierzniakowski

[Głosów:19    Średnia:3.2/5]
Facebook

1 thought on “Cierzniakowski: Ułuda sukcesu II RP”

  1. “Klęska po stronie Adiego nie przyniosłaby większych strat niż przynależność do wygranej frakcji. Stalin nie traktował gorzej marionetek będących wcześniej w osi.” błąd. Po przegranej Osi Polska nie uzyskałaby żadnych rekompensat terytorialnych za utratę kresów o współudziale w reparacjach (współudział, bo wydzielone z puli ZSRR). Większe zagęszczenie na terenie niezbyt zurbanizowanym (IIRP – kresy to wciąż było biednie) nie przyniosłoby niczego pozytywnego

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *