Luma: LGBT w Białymstoku

Ilość marszów tzw. środowisk LGBT rośnie w zastraszającym tempie. Dla niezorientowanych informacja, że takie nasilenie demonstracji miało miejsce ostatnio w czasach tzw. wielkiego kryzysu lat trzydziestych XX wieku w Niemczech.. Tyle, że wtedy hitlerowcy przygotowywali się do objęcia władzy, a teraz idzie o złamanie ducha całej naszej cywilizacji, której i tak już poważnie przetrącono kręgosłup. Wtedy szli Niemcy odziani w mundury, z pochodniami, z gestem hitlerowskiego pozdrowienia, a obecnie wprawdzie jest to grupa półnagich wesołków, z tęczowymi flagami, ale są chyba bardziej niebezpieczni, bo mówią o miłości. Łatwo jest złapać w takie sidła niejednego młodego człowieka czy ,,letniego” katolika.

Niektórzy radzą mi nie zajmować się tym tematem, bo to promocja aktywistów LGBT. Inni natomiast mawiają, że mamy teraz dużo ważnych wydarzeń związanych z polityką międzynarodową, ot, choćby kryzys irański, wizyta szefowej Komisji Europejskiej czy rosyjskie prowokacje w Korei. Może i mają rację ale…

Smuci mnie bezradność rządu, społeczeństwa i Kościoła w związku z prowokacyjnymi marszami aktywistów LGBT. Prowokacyjnymi, bo żadnego problemu z jakąś tolerancją w Polsce nie mamy, no chyba że z jej nadmiarem. Smuci mnie potrójnie, bo rząd mieni się konserwatywnym i narodowym, a boi się zająć zdecydowanego stanowiska wobec jawnych prowokacji tych środowisk. Społeczeństwo jest coraz bardziej obojętne, biorąc za dobrą monetę opinie typu: przecież oni też mają prawo żyć i kochać. Powiem więcej: mają prawo, bo chroni ich – mimo, że wielu ludziom ich styl życia wydaje się (i słusznie) obrzydliwy – cywilizacja łacińska, której tak nienawidzą. Nie mają jednak prawa publicznie gorszyć społeczeństwa. Powtarzam: publicznie, bo prywatnie to ich sprawa, czy chcą być w piekle czy w niebie (wersja dla wierzących), czy chcą łamać prawo naturalne i ,,osłabiać” przyszłość naszego narodu (wersja dla niewierzących narodowców). I po trzecie: martwią mnie biskupi i arcybiskupi Kościoła katolickiego w Polsce, którzy w sprawie wydarzeń w Białymstoku wypowiedzieli się w obronie ,,tęczowych” demonstrantów. W sumie mają trochę racji, bo to są nasi bliźni, błądzący, ale jednak. Brakowało jednak wyraźnego potępienia działaczy LGBT za formę demonstracji, za obrażanie Kościoła, za rozbijanie struktur społecznych, i wreszcie potępienia samego grzechu sodomii. Brakowało też wyraźnego non possumus wobec demonstrantów, a za to pojawiła się krytyka kontrdemonstrantów i to zarówno ze strony Kościoła jak i rządzących. Inna sprawa, że w tym przypadku różne prowokacje mogą mieć miejsce. To prawda. Następne scenariusze mogą być różne. ale jest pewne, że pochody ,,tęczowej gwardii” to tylko jeden z frontów wojny ideologicznej. Na pewno nie zakończą na samym paradowaniu po ulicach naszych miast, ubliżając przy tym i religii katolickiej i polskości.

Obecna sytuacja przypomina mi Hiszpanię w l. 70-tych ubiegłego wieku. Gen. Franco desygnował na przyszłego króla Juana Carlosa z  dynastii Burbonów hiszpańskich, który 23 lipca 1969 przed Kortezami zaprzysiągł wierność Hiszpanii. U nas rozbity ruch narodowy i konserwatywny można powiedzieć, że też dogorywa. PIS przyjął w depozyt od Polaków za sprawą demokratycznych wyborów, podobnie jak Juan Carlos, w opiekę przyszłość Polski. Miał chronić swój kraj przed zgnilizną idącą z liberalnego Zachodu, a jak widać nie chroni, a Kościół zamiast użyć swojego autorytetu do nawoływania do opamiętania się wszystkich, uderza przede wszystkim w prawicę, w narodowców, w konserwatystów. Za Benedykta XVI byłoby inaczej. Prawi mieliby wsparcie moralne z Watykanu. Obecnie jednak to, co najgorsze z owoców soboru watykańskiego II wraca. To demoralizatorzy i ateiści nas pouczają, media uczą tolerancji, obrażają Kościół, a my mamy się wstydzić, że nie nadto miłujemy wszelkich ,,skrzywdzonych”. Tak jak z katolickiej Hiszpanii zostały zgliszcza, tak i pewnie będzie z Polską. Może będzie tak, jak zapowiedział papież Benedykt XVI: przyszłość Kościoła to małe wspólnoty wierzących. Małe ale prężne. Bój się konserwatywna prawico! Tolerancja liberalnych demokratów zapędzi cię do rezerwatów, przy których los Apaczów i Czejenów jest tylko sielanką.

Jarosław Luma

[Głosów:12    Średnia:4.3/5]
Facebook

3 thoughts on “Luma: LGBT w Białymstoku”

  1. Biskupi boją się otwarcie powiedzieć co myślą. Kluczą szukając możliwości wyrażenia zasad katolicyzmu bez narażenia się na wściekły atak. To właśnie świadczy o krytycznej sytuacji Kościoła. Mówi to też wiele o stanie naszej cywilizacji z jej zasadą wolności słowa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *