Mądrość mniejszości

Z zadowoleniem też stwierdziliśmy, że zgadzamy się niemal w każdej kwestii z miejscowymi Polakami. – W referendum każdy głosuje zgodnie z sumieniem i rozumem, ale rozumiemy, że nie jest to tylko narodowa inicjatywa Gagauzów. My też, mieszkając w Mołdawii nie czujemy się przecież Rumunami i nie chcemy być romanizowani na siłę. Od kilku lat obserwujemy też tendencje niekorzystne dla mniejszości w Mołdawii. Zamykane są szkoły rosyjskojęzyczne, także inne grupy etniczne borykają się z problemami w kontaktach z władzami. Tymczasem nasze relacje z baszkanem Gagauzji, Michaiłem Formuzalem są znakomite – tłumaczyła Wolewicz. Wielu Polaków żyje w rodzinach mieszanych, zachowując jednak pełną świadomość polskich korzeni. Rozmawialiśmy więc swobodnie i szczerze. O tym, że Paweł Kowal przyjechał i obiecał osiem kostiumów dla miejscowego zespołu ludowego – i do dziś się nie wywiązał. Że Ewa Kopacz odwołała swoją wizytę, przez co opóźniło się przekazanie środków pod budowę Domu Polskiego w Komracie. Że mniejszości uważają przeniesienie kompetencji (i pieniędzy) w zakresie współpracy z Polonią z Senatu do MSZ za bardzo poważny błąd – głównie wynikający z rażącej niekompetencji Radka Sikorskiego i jego ludzi. Polacy w Gagauzji wiedzą też doskonale, że w Polsce ciężko jest z pracą, że rodacy z kraju sami uciekają na Zachód, że programy stypendialne dla młodzieży ze Wschodu i Południa są ograniczane – i rozumieją przyczyny kryzysu, zwłaszcza te związane ze ślepą wiarę w dobroczynność Unii Europejskiej.

Dlatego też nasza mniejszość w Gagauzji nie tylko bierze aktywny udział w referendum potencjalnie niepodległościowym, ale i wyraźnie opowiada się po stronie obecności całej Mołdawii w Unii Celnej, a nie Europejskiej. Nie powiem, żebyśmy byli zaskoczeni tym, że Polacy zagranicą jak zwykle okazali się rozsądniejsi od tych w kraju. To raczej członkowie i sympatycy Stowarzyszenia Polaków w Gagauzji wydawali się przyjemnie zdziwieni, że z Polski może przyjechać ktoś nie nawołujący do brukselskiej prawowierności albo wojny z Rosją. – Z szacunkiem przyjmujemy państwa wskazówki odnośnie dyplomacji RP. Zwłaszcza, że ta jest kształtowana przeważnie przez doktrynerów, ludzi nie mających faktycznego kontaktu ani wiedzy na temat obszarów, które powinny stanowić nasz geopolityczny priorytet – tłumaczył pos. Romanek. Współpraca z Rosją na szczeblu międzypaństwowym, a także kooperacja między mniejszościami polską i rosyjską w krajach postsowieckich – to priorytety, które we własnym interesie powinny realizowane przez Warszawę, ale i poniekąd przez Moskwę – wskazywał polityk. Muszę przyznać, że dawno nie słyszałem tak szczerego, a jednocześnie poukładanego, logicznego i po prostu rozsądnego wystąpienia parlamentarzysty, jak właśnie te kilkanaście zdań sformułowanych przez pos. Romanka w sali szkolnej polskiej klasy mołdawskiego liceum w Komracie.

Rzekomo „egzotyczne” polskie mniejszości, jak nasi rodacy w Gagauzji – to wielki potencjał RP. Po pierwsze – jako rezerwuar polskiej krwi w sytuacji, gdy terytorium naszego kraju jest drenowane przez imigrację zarobkową. Po drugie – jako element stabilizacji obszaru wschodniego, czyli kluczowego dla bezpieczeństwa Polski. Tymczasem są traktowane jako krępujący folklor, któremu wystarczy dać zapaskę i dwa razy do roku wysłać paczkę z makaronem i „Panem Tadeuszem”. W tej sytuacji nasza mniejszość musi być mądrzejsza od narzuconych nam rządów. Przeszło 90-procentowa frekwencja w gagauskim referendum, osiągnięta także dzięki odpowiedzialnemu stanowisko tamtejszych Polaków – jest tego widomym przykładem. Komrat to tylko małe, ale bardzo porządne miasteczko – ale może stać się symbolem kluczowej dla XXI wieku transformacji: regresu Unii Europejskiej, rozszerzenia projektu eurazjatyckiego i – oby – aktywnego udziału Polaków w tych procesach.

Konrad Rękas

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *