Majcher: Robotnik Przyszłości

1 maja obchodzimy święto pracy, który oficjalnie określa się mianem Międzynarodowego Dnia Solidarności Ludzi Pracy. W tym oto dniu, od 1950 r., świętujemy i obdarzamy opieką cały lud pracujący. Część osób, głównie o poglądach prawicowych, zapewne z obrzydzeniem patrzy na czerwone pochody, neokomunistyczną symbolikę, a ,,proletariacka nuta’’ źle im się kojarzy. Szczególnie radykalnie liberalna cześć prawicy, patrzy na 1 maja z niechęciom, jako okazję, kiedy lewica może pokazać jak bardzo utożsamia się z ciężko pracującym Kowalskim, który to przecież chcę tylko żreć, zarabiać marne pieniądze, i do tego pobierać socjal. Wyłonienie się takiego spojrzenia na ludzi reprezentujących obecną klasę robotniczą – czyli pracowników najemnych, zatrudnionych na etatach o niskich dochodach – jest niesprawiedliwie. Jednakże, dla części liberałów, zdaje się, że tą część społeczeństwa nie należy brać pod uwagę. W końcu, jak wskazuje na to jedna z grafik krążąca jakiś czas temu po twitterze – ci najniżej usytuowania to ,,biorcy’’ – osoby, które żerując na tym, co wypracowuje druga część Polski – przedsiębiorcy, inwestorzy, właściciele firm. Takiej sytuacji nie można zaakceptować, a przynajmniej nie można usiąść przy tym do porządku dziennego. Część liberałów musi zdać sobie sprawę, że jedyną możliwością do budowy w Polsce pożądanej przez nich klasy średniej, jest skierowanie sił twórczych właśnie w stronę pracowników etatowych i robotników. Ale czy osoby o poglądach ideowo prawicowych, powinny naprawdę czcić święto ustanowione przez socjalistów? Wcale nie. Zapominają bowiem niektórzy, że 1 maja obchodzimy również wspomnienie św. Józefa Rzemieślnika – patrona robotników, cieśli, stolarzy i gospodarzy.

W celu zrozumienie, jak ważną rolę w naszej obecnej sytuacji politycznej, odgrywają przedstawiciele najniższych warstw społecznych, musimy prześledzić, jak doszło do sukcesu wyborczego Prawa I Sprawiedliwości. Otóż ,,gorszy sort’’ za czasów rządów Platformy i PSL-u nie mógł mieć powodów do radości. Elity polityczne kraju nie reprezentowały interesu ,,ludu pracującego’’ i często traktowały ten lud z pogardą. ,,Weź kredyt, zmień pracę’’ – tak mówił Bronisław Komorowski, w sposób niezwykle trafny diagnozując stosunek ówczesnych władz do problemów szarego Polaka. Pojawił się problem wysokiego bezrobocia, nie poprawiła się stopa życia na wsi, w mniejszych miastach i przedmieściach, zaczęto zamykać fabryki i kompleksy przemysłowe, do tego miliony Polaków wyjechało za granicę w poszukiwaniu lepszych perspektyw do życia. W takiej sytuacji – w kontekście całkowitego pominięcia głosów i potrzeb tysięcy Polaków, na horyzoncie pojawiła się siła, która miała w końcu opowiedzieć się po stronie normalnego obywatela. Było to oczywiście Prawo I Sprawiedliwość na czele z Jarosławem Kaczyńskim. PIS w swojej kampanii wyborczej w 2015 roku przyjął ton jednoznacznie populistyczny, de facto kreując dualistyczny podział – na zwykłych, ciężko pracujących Polaków oraz na chciwe na pieniądze elity. I tak prezes Kaczyński zaczął obiecywać wsparcie socjalne, podniesienie pensji minimalnej,  wsparcie dla służby zdrowia oraz zatrzymanie wyprzedaży polskiego majątku za grancie. Dla ,,proletariatu’’ i najbiedniejszych, był to program idealny – realizacja tego, czego najbardziej potrzebowali – poprawy ich poziomu życia.  Znaczna część osób, które zapewniły Prawu i Sprawiedliwości wygraną w roku 2015 stanowili właśnie przedstawiciele najniżej usytuowanych klas społecznych, i to oni dokonali bardzo przykrej zemsty na rządzie PO-PSL, który ich tak bardzo ignorował.

Czy lewicowo-liberalna opozycja, po przegranej, zrozumiała swój błąd? Oczywiście że nie. Przez kolejne 4 lata mieliśmy do czynienia z tą samą falą pogardy i szyderstwa, skierowaną w tych, którzy na PIS zagłosowali. Ludzie, widząc, że opozycja (oczywiście słusznie) jest przeciwko nadmiernym świadczeniom socjalnym i tego typu programom, zaczęli jednoznacznie identyfikować jej postulaty z interesem najbogatszych i stereotypowych ,,prywaciarzy’’. W ten sposób, Platforma utraciła zdolność wybieralności, co pokazały wyboru w 2019 roku. Wśród rolników ponad dwie trzecie poparło PiS (67,4 proc.), wśród emerytów i rencistów PIS zdobył 56,8 proc. A wśród pracowników administracji i usług – 38,5 proc. Opozycja przegrała te wybory. Nagle również Lewica przestała mieć taki posłuch wśród osób najmniej zarabiających i biedniejszych. Z czego to wynikło? Ze zmiany akcentów. Lewica w Polsce, przestała utrzymywać stary, robotniczy i socjalny charakter a przyjęła formułę ,,lewicowo-liberalną’’ na sztandary wywieszając ideologiczną agendę spod znaku LGBT i multkulti. Okazało się, że klasa neoproletariacka nie jest zainteresowana lewicowym praniem mózgu, i masowo, ponownie, oddała głos na Prawo i Sprawiedliwość. Czy jednak, jest to słuszne?

Rządy Prawa I Sprawiedliwości chwalą się swoimi ,,osiągnięciami’’ w dziedzinie rozwoju gospodarczego. Co prawda, Polski ład okazał się kompletnym niewypałem i przykryła to wojna na Ukrainie, ale podniesiona została pensja minimalna (obecnie wynoszą 3010 zł brutto) zmniejszone zostało bezrobocie oraz wprowadzono szereg nowych zapomóg i świadczeń socjalnych. Czy więc, możemy ochrzcić rządy PIS, rządami reprezentującymi realny interes warstwy pracującej? Niestety nie, gdyż mimo stworzenia pewnego iluzorycznego przekonania, że obecny rząd doprowadził do poprawy poziomu życia tysięcy Polaków, nie skupiono się na najważniejszym celu jaki powinien postawić sobie każdy prawicowy rząd – na przekształceniu warstwy najuboższych w nową klasę średnią.

Do tego, mimo szerokiego strumienia wsparcia ze strony państwa, sytuacja najmniej zarabiających nie wygląda wcale tak dobrze. Obecnie, mierzymy się z bardzo wysoka inflacją – 12.3%, która to przecież, jak słusznie zauważał Thomas Sowell, jest ukrytym podatkiem nałożonym właśnie na najbiedniejszych. Bogatsi obywatele mogą przechowywać swój majątek w innej formie niż gotówka, w wyniku czego są w stanie skuteczniej ochronić się przed ewentualnymi stratami. Robotnik nie jest w tak komfortowej sytuacji. Obok inflacji, wzrostowi w ostatnim czasie uległy stopy procentowe, co samo w sobie jest procedurą konieczną, aby stłamsić inflację, ale bardzo kosztowną pod względem społeczny. W tym wszystkim, interesujące zdają się najnowsze statystyki, potwierdzające, że poziom ubóstwa w Polsce w ostatnim czasie, wcale nie uległ obniżeniu. Wręcz przeciwnie. Podwyższył się. W 2020 r. zwiększył się zasięg zarówno ubóstwa relatywnego, jak i ustawowego w Polsce, wynika z danych opublikowanych przez Główny Urząd Statystyczny.  Ubóstwo relatywne wzrosło, z 4,2 w 2019 roku do 5,2 w 2020 roku. Ubóstwo skrajne co prawda spadło, jednakże widzimy dalsze utrzymywanie się tego wskaźnika na wysokim poziomie – prawie 12%. Patrząc na to w jaki sposób zostały zagospodarowane pieniądze z budżetu państwa w ostatnich latach, obawę może budzić fakt, że proceder walki z biedą okazał się tak mało efektywny. Oczywiście największy odsetek osób żyjących w biedzie występuje wśród mieszkańców wsi i osób z najniższym wykształceniem. Chciałbym zwrócić uwagę również na jeszcze inny fakt. Otóż obok problemów ekonomicznych, pojawiają się bardzo szkodliwie i poważne problemy społeczne. Takim problemem, szczególnie wśród najbiedniejszych rodzin, jest alkoholizm. Według danych WHO w Polsce na jednego mieszkańca przypadało w 2016 roku średnio 10,4 litra czystego alkoholu etylowego, co sprawia, że nasz kraj znajduje się w czołówce europejskich państw pod względem spożycia alkoholu. Główny Urząd Statystyczny szacuje populację Polaków, która pije alkohol przez 5 dni w tygodniu lub częściej na ponad 820 tys. (2% populacji). Do grupy tej należą głównie mężczyźni w wieku 30-59 lat, słabiej wykształceni, pracujący lub poszukujący pracy. Alkoholizm rodzi kolejne problemy – niszczenie rodzin, rozwody, tragedię ludzkie, utratę pracy w ostateczności zezwierzęcenie człowieka, które hańbi go całkowicie. Czy można taki stan zaakceptować? Czy to jest ta ,,dobra zmiana’’, które nie była w stanie podjąć skutecznej walki z najpoważniejszymi kwestiami społecznymi?

Dodatkowo, rządy PiS-u, mimo ,,starań’’, nie doprowadziły do rozwoju w Polsce małych i średnich firm i wsparcia wolnej przedsiębiorczości, a jest to rzecz kluczowa w dążeniu do budowy w Polsce klasy średniej opartej na wolnych rolnikach, właścicielach małych zakładów i firm oraz przedsiębiorcach. Obecna władza raczej wzmocniła pogardę dla uczciwego dochodzenia do bogactwa poprzez pomysłowość, zaradność i pracowitość. Wynikło to oczywiście z klasycznego toku prowadzenie działalności politycznej – kiedy jesteś skupiony na wygraniu kolejnych wyborów nie myślisz w długofalowej perspektywie. W ten sposób, osoby najmniej zarabiające, zamiast wyjść ze swojego niskiego miejsca w hierarchii społecznej, ugruntowują się na swoim stanowisku. PIS nie potrafi zrozumieć albo nie chcę zrozumieć, że istotą rozwoju Państwa Polskiego jest stworzenie z warstwy tych, znajdujący się na samym dole, klasy średniej, która posiadając materialną niezależność, będzie mogła kierować się interesem wspólnoty, zamiast własnymi indywidualnymi potrzebami. Robotnik, nie mający nic do stracenia, jest bardziej chętny do zapewnienia sobie bezpieczeństwa kosztem wolności. Jak pisał Hilarie Belloc: ,,Przyszłość społeczeństwa industrialnego (…) jeśli pozostawić ją jej własnemu biegowi, okaże się przyszłością, w której proletariatowi zagwarantowane zostaną dostatek i bezpieczeństwo, ale ceną tej gwarancji będzie wyrzeczenie się przez niego dawnej wolności politycznej i ustanowienie dla niego statusu realnie – choć nie nominalnie – niewolniczego’’. Jeśli dalej, będziemy starali się utrzymać najbiedniejszych w ich stanie słabości materialnej, staną się skutecznym narzędziem władzy,  bardzo łatwym do zmanipulowania.

Alternatywą dla budowy ,,rządów biedny’’, gdzie klasa robotnicza jest pozbawiona wolności, w zamian za obietnicę ,,egzystencji’’ i utrzymaniu minimum do przeżycia przez państwo z jednej strony, dla monopolistycznych rządów korporacji z drugiej, jest stary jak świat program konserwatystów – budowy społeczeństwa, gdzie własność jest w rękach wielu a praca jest traktowana jako wartość sama w sobie. Własność prywatna jest czymś dla człowieka niezbędnym, żeby mógł on być autentycznie wolnym. Tylko dzięki ekonomicznej niezależności, jesteśmy w stanie wchodzić w suwerenne relacje z państwem i innymi ludźmi. W taki oto sposób, program utworzenia z klasy robotniczej klasy średniej, opartej na drobnej własności i wolnej przedsiębiorczości, jest drogą prowadzącą do prawdziwiej wolności. Wolności powiązanej z odpowiedzialności, dzięki której człowiek jest w stanie realizować swoje marzenia i plany.

Możemy czcić dzień pracy jako nie tylko dzień robotników, ale także jako dzień wszystkich przedsiębiorców i ciężko pracujących ludzi, dzięki którym nasz kraj może się rozwijać. Nic nie przyniesie nam pogarda dla najmniej zarabiających, zmaganie po raz kolejny klimatu walki klas. Autentycznym rozwiązaniem jest solidaryzm narodowy, zbudowany na poczuciu wspólnej tożsamości i tradycji, którą odziedziczyliśmy i której jesteśmy świadkami każdego dnia. W ten dzień, zamiast czerwonego sztandaru, czcijmy ideał rzemieślnika i pracownika reprezentowanego przez św. Józefa – człowieka kierującego się skromnością, pracowitością i uczciwością. Niektórzy zapewne powiedzą, że  jest to ideał nie do osiągnięcia. Józef był zwykłym człowiekiem – jego ideał stanowi dla nas wyraz cnót, dzięki którym być może, będziemy w stanie wykorzystać potencjał jaki drzemie w warstwach najniższych do budowy w Polsce prawdziwej klasy średniej. Nie czcijmy dnia pracy w imię rewolucjonizmu i socjalizmu, ale w imię apoteozy pracowitości, własności, solidarności i etyki.

Dominik Majcher

Źródła:
1. https://www.bankier.pl/wiadomosc/10-wykresow-o-ubostwie-w-Polsce-ktore-warto-zobaczyc-Oblicza-biedy-8274921.html
2. https://stopuzaleznieniom.pl/fakty-o-alkoholu/statystyki-spozycia-alkoholu/
3. https://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-inflacja-w-polsce-bije-rekordy-w-kwietniu-to-juz-12-3-proc,nId,5992162#crp_state=1
4. https://www.rmf24.pl/raporty/raport-wybory-parlamentarne-2019-fakty/najnowsze/news-wyniki-wyborow-jak-glosy-rozkladaly-sie-wedlug-wieku-plci-wy,nId,3276136#crp_state=1

Click to rate this post!
[Total: 6 Average: 4.3]
Facebook

1 thought on “Majcher: Robotnik Przyszłości”

  1. „Robotnik, nie mający nic do stracenia, jest bardziej chętny do zapewnienia sobie bezpieczeństwa kosztem wolności”

    Nie można mówić o wolności, gdy bezpieczeństwo nie jest zapewnione. Doskonale wiedzą o tym np. pragmatyczni Niemcy, co z kolei stanowi u Polaków olbrzymią przeszkodę w zrozumieniu niemieckiej mentalności. Zresztą priorytetyzacja wolności kosztem bezpieczeństwa, jak gdyby były one rozłączne, prowadzi wprost do libertariańskich bon motów opozycji z konstytucją i „wolnymi” sądami na czele.

    „Alkoholizm rodzi kolejne problemy”

    Swego czasu było głośno o tym, że w 300-tysięcznej Bydgoszczy jest więcej monopolowych niż w blisko 5-milionowej Norwegii. Niech tylko Autor spróbuje (słusznie!) ograniczyć dostęp do alkoholu… Libertariańska opozycja spod znaku PO/KO dostanie zaraz amoku.

    „PIS nie potrafi zrozumieć albo nie chcę zrozumieć, że istotą rozwoju Państwa Polskiego jest stworzenie z warstwy tych, znajdujący się na samym dole, klasy średniej”

    Tutaj pojawia się zasadnicze pytanie – jaki % społeczeństwa może faktycznie stanowić klasa średnia? Oczywiście po zdefiniowaniu właściwych warunków brzegowych. Bez absurdalnych skrajności pewnego wiceministra, który w ubiegłym roku stwierdził, że 3 tysiące na rękę to klasa średnia, ale również bez libertariańskiego a rebours opozycji, gdzie przy 15 tysiącach na rękę przymiera się głodem i trzeba pożyczać od znajomych na chleb. A może lepszy byłby scenariusz, w którym nawet niższe warstwy społeczeństwa mają zapewniony pewien standard?

    „interesem wspólnoty, zamiast własnymi indywidualnymi potrzebami.”

    Czy niezależny materialnie przedsiębiorca, który importuje tanią siłę roboczą, w jakimkolwiek stopniu kieruje się interesem wspólnoty? Wprost przeciwnie. Nie interesują go koszty imigracji, które ponosi społeczeństwo. Dychotomia ubogi – egoista, zamożny – altruista nie znajduje odzwierciedlenia w rzeczywistości. W gruncie rzeczy każdy kieruje się swoim własnym interesem, a działanie na rzecz wspólnoty wynika ze świadomości wspólnego interesu ogółu zwykłych ludzi. Takich, którzy z racji braku przynależności do kasty lub imponującego majątku nie stoją ponad prawem i problemami przeciętnych mieszkańców.

    „W taki oto sposób, program utworzenia z klasy robotniczej klasy średniej, opartej na drobnej własności i wolnej przedsiębiorczości,”

    Samozatrudnieni stanowią ponad 90% ogółu pracujących w Afryce Subsaharyjskiej i to bynajmniej nie z powodu rozwiniętej spółdzielczości czy sektora turystycznego… W ten sposób dochodzimy do kolejnego problemu – ilu w społeczeństwie może być przedsiębiorców, żeby ich firmy mogły być rentowne i konkurencyjne bez państwowej kroplówki?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.