Graban: Chiński smok zmuszony do wyjścia z ukrycia

Truizmem jest twierdzenie, że ostatnie wydarzenia, które dzieją się na arenie międzynarodowej należy wiązać z końcem świata jaki znamy, zmierzchem powszechnej globalizacji i powrotem do praktyk narodowych i protekcjonistycznych. Warto na tym tle zadać pytanie o dominującą, jak dotąd pozycję Pekinu w światowej gospodarce. Czy zostanie ona utrzymana? Wiele prawdy jest w twierdzeniu, iż wepchnięcie Chin w objęcia Rosji może wyjść nie na dobre Państwu Środka i jego wizerunkowi odwołującemu się do pokoju i współpracy i to wbrew oficjalnym zapewnieniom o „twardej jak skała” przyjaźni chińsko-rosyjskiej. Codziennie media epatują nas obrazami przemocy, spalonych miast, krwi i zbrodni wojennych, które są namacalną realnością, a które nijak przystają do chińskiej idei harmonijnego rozwoju ponad różnicami politycznymi i ideologicznymi.  Nie wiem czy Chiny dobrze się czują w sojuszu z Rosją, jednak z drugiej strony patrząc 24 lutego nad ranem kości zostały rzucone, świat znacznie przyspieszył i zmobilizował przez to także inicjatywy Państwa Środka nie tylko do większej aktywności, ale i gry w bardziej otwarte karty.

Zacznijmy od konstatacji, iż Chiny dobrze się czuły jak dotąd w grze podskórnej, w ramach której, zza oficjalnych kulis pociągały za sznurki globalnej polityki. Tak rozumiana filozofia działania czerpiąca ze spuścizny ideologicznej prastarego konfucjanizmu jest niezwykle skuteczna w budowaniu siły relacji opartej na wzajemnym zaufaniu. Dotychczas swoje przyczółki Chiny budowały na świecie kanałami komunikacyjnymi i narzędziem w ich realizacji był projekt transportowy Nowego Jedwabnego Szlaku (NJS). Pamiętajmy, że już starożytny Silk Road wiódł głównie do dyfuzji kulturowej i religijnej państwa dynastii Qin i Han, na co przekładała się współpraca gospodarcza. Także zwornikiem dzisiejszego projektu są nie tyle bazy wojskowe, co porty morskie i centra logistyczne od dawna traktowane jako ogniwa globalnej sieci i wymiany handlowej. Ośrodki te mogą jednak odegrać znaczącą rolę w obecnej sytuacji – działanie polegające np. na zablokowaniu przeładunku kontenerów w kilku kluczowych punktach może skomplikować działanie gospodarki w danym kraju czy regionie.

Poza tym pamiętajmy, iż przesyłowi towarów i surowców towarzyszy przesył informacji, czy też budowanie metodami socjotechnicznymi i kulturowymi przychylności dla określonej linii politycznej. Kanałami tymi można przesyłać dane wrażliwe, a Państwo Środka realizować praktyki wywiadowcze, z czego znane jest od lat. Warto pamiętać, iż już kilkanaście lat temu Pekin nałożył na chińskie firmy cywilne operujące w portach na świecie obowiązek dostarczania danych wywiadowczych na żądanie Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Firmy te zobowiązane zostały również do świadczenia usług logistycznych na żądanie chińskiej marynarki. Stąd też poszczególne państwa położone na szlaku zaczynają podchodzić do projektu Pasa i Drogi coraz bardziej wstrzemięźliwie, zastanawiając się nad kwestią bezpieczeństwa. Czy projekt Pasa i Drogi nie ma drugiego dna?

Muszę stwierdzić, iż jak dotychczas tym podobne pytania uważałem za niedorzeczne, tym bardziej, iż byłem świadomy dobrodziejstw projektu NJS. Ostatnio pewne fakty zaczęły jednak budzić moje wątpliwości. Inaczej na to patrzyłem w sytuacji pokoju, a inaczej patrzę w sytuacji wojny. Problem stał się głośny na Pomorzu, gdy chiński Hutchison zgłosił ofertę do podpisania umowy z portem w Gdyni na rzecz dzierżawy jednego z terminali kontenerowych ulokowanych w pobliżu bazy NATO oraz pomorskich baz paliwowych. Dodajmy, iż chińskie firmy żeglugowe zgłaszają też chęć budowy tzw. portu zewnętrznego w gdyńskim porcie, gdzie będzie zlokalizowany duży terminal kontenerowy oraz mają widok na wojskową infrastrukturę, w tym budowę fregat w ramach programu „Miecznik”. Nie specjalnie mnie tu interesuje nagłaśniany medialnie fakt, iż Chiny są państwem niedemokratycznym, utrzymującym relacje z Iranem, Kubą, Syrią, a skonfliktowanym z naszymi przyjaciółmi z NATO i Stanami Zjednoczonymi. Dziwnym było jednak, że w przetargu nie zawarto wymagań dotyczących nawet ogólnych wymagań dotyczących bezpieczeństwa państwa. Pamiętajmy, że w Gdyni tereny wojskowe graniczą bezpośrednio z wykorzystywanymi cywilnie i handlowo, a port  włączony jest w system reagowania NATO na Bałtyku i system obronny kraju. Poza tym jest to główny polski port, w którym dokonywane są przeładunki sprzętu wojskowego, w tym tego, który wykorzystywany jest w ramach toczącej się wojny rosyjsko-ukraińskiej.

Problem powyższy ma też znaczenie z punktu widzenia logiki współczesnych procesów globalistycznych. Wehikułami i akceleratorami globalizacji są nie tylko światowe korporacje, jak często można przeczytać w literaturze antyglobalistycznej, lecz całe łańcuchy dostaw składające się z powiązanych licznych podmiotów (produkcyjnych i usługowych) a rządzone przez wielkie firmy armatorskie. Tacy potentaci obrotu morskiego jak Maersk, Mediterranean Shipping Company (MSC) czy w końcu China Ocean Shipping Company (COSCO) obsługują ponad połowę światowej wymiany handlowej, decydują nie tylko o transporcie morskim, mają też wpływ na lokalizację portów, przebieg szlaków transportowych, światową produkcję i konsumpcję. Jednocześnie zachowują się na rynku niezwykle zuchwale, czego potwierdzeniem są niekontrolowane przejęcia konkurencyjnych firm bądź ich floty.

W szczególny sposób w praktyki te zaangażowany jest kapitał chiński, co jest tym ciekawsze, że firmy Państwa Środka często mają państwowych właścicieli i mocodawców. Przywołuje się w tym kontekście przykład przejętego przez chińskie COSCO portu w greckim Pireusie, który dla Morza Śródziemnego i całego projektu Pasa i Drogi jest równie ważny, jak Gdynia dla Bałtyku. Warto też pamiętać, że Chińczycy próbowali przejąć niedawno kontrolę nad portem w litewskiej Kłajpedzie. Nie udało się im to, ale doprowadziło do poważnego konfliktu między Litwą a Chinami i stanu wojny celnej między obydwoma krajami. Litwa demonstracyjnie wystąpiła również z chińskiej inicjatywy 17+1 zrzeszającej kraje Europy Środkowo-Wschodniej i Chiny.

Wszystko to potwierdza, iż w dzisiejszym świecie działania miękkie, będące w dyspozycji polityki informacyjnej współgrają z działaniami o charakterze militarnym. Ostatnie tygodnie dowiodły zespolenia się tych dwu porządków i włączenia miękkich inicjatyw Pekinu opartych na pokojowej – jak dotąd – kulturze i zaufaniu w cele operacyjne działań militarnych Rosji. Sytuacja ta powinna być dzwonkiem alarmowym dla państw ulokowanych na szlaku. O ile w obliczu pokoju można dać wiarę, że Państwo Środka buduje pokojową kooperację i nie doszukiwać się podejrzliwie jakiegoś drugiego dna, tym bardziej, że nie doszukiwaliśmy się go, pewnie błędnie, w przypadku inwestycji niemieckich (także bardzo znaczących w gospodarcze morskiej); o tyle w przypadku wojny trudno wykluczyć, że rozsiane po świecie chińskie przyczółki i bazy gospodarcze nie zostaną wykorzystane w inny sposób. Skoro już chiński smok, może nawet wbrew swej woli został zmuszony do wyjścia w ukrycia, jak dotąd pokojowe inicjatywy mogą zostać przestawione na odmienne tory wzmożonej, a nawet „totalnej mobilizacji”.

Stąd dobrze by było gdyby obecna wojna doprowadziła do jakiejś formy przebudzenia. Z jednej strony – w ujęciu gospodarczym – liczę na rekonstrukcję globalnych łańcuchów dostaw w kierunku większego docenienia polskiego interesu narodowego. Dobrze by było aby polskie firmy świadomie i podmiotowo budowały rodzimy lokal content w przedsięwzięciach obrotu morskiego, a nie jedynie występowały w roli biernych i odtwórczych podwykonawców. Z drugiej zaś strony należy być wyczulonym na kwestie bezpieczeństwa państwa. Wiem doskonale, iż takie podejście należało jak dotąd do rzadkości jeżeli chodzi o polskie porty morskie. Ich właściciel czyli Skarb Państwa praktycznie nie interesował się kontraktami zawieranymi przez te podmioty i ich użytkowników. Ci ostatni najwyraźniej wierząc, że kapitał nie ma narodowości, nie analizowali potencjalnych ofert inwestycyjnych w inny sposób niż czysto rynkowy, czyli wybierali propozycje najbardziej korzystne cenowo. A przecież nie tylko o to chodzi. Port morski jest zwornikiem globalnej sieci przesyłowej, strategicznym punktem na mapie gospodarczej i militarnej świata. Skoro już Polska w sposób tak jednoznaczny opowiedziała się w ramach toczącej się wojny po jednej ze stron konfliktu (co było według mnie błędem, ale to w tej chwili jest bez znaczenia), winna być w swojej polityce bardziej konsekwentna.

Michał Graban

www.michalgraban.pl

Click to rate this post!
[Total: 22 Average: 2.4]
Facebook

3 thoughts on “Graban: Chiński smok zmuszony do wyjścia z ukrycia”

  1. To rosja jest trybutariuszem Chin. A nie zaś, że Chiny są w objęciach Rosji… To Rosja jest wykonawcą poleceń Pekinu a nie odwrotnie. Dodatkowo w tekście jest zbyt zachodniocentryczny pogląd na świat, który determinuje inne błędy w tekście.

    Dlatego ja daję tutaj niską notę

    1. Chiny – 10x więcej ludności, 6x większy PKB, ponad 4x większe wydatki na zbrojenia.

  2. zapewniam autora, że CHRL bardzo dobrze się czuje w sojuszu „z Putinem’ [i vice versa]>na prostej zasadzie, wróg naszego wroga jest moim przyjacielem=SOJUSZNIKIEM a ponieważ są WROGAMI neoliberalizmu-globalizmu w wykonaniu USA-NATO-WB-IMF-EU>nie pozostaje nic innego jak trzymać palce za ich sukces co wcześniej czy później nastąpi.
    Skąd autor czerpie 'natchnienie’ do swojego pisania>pozostaje dla mnie zagadką bo 'na zachodzie’ piszą co innego a już te dywagacje 'jak wykorzystać wojnę”>.PALCE LIZAĆ>wishfull thinking
    i sugestia>go ahead z tym powiększaniemi 'local content’ przez polskich 'przedsiębiorców’!!!
    kiedy jesteśmy w lapkach USA-NATO-EU..

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.